Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Mateusz Bajek

Petersburscy „turyści Putina” podbijają Ukrainę

Według danych Państwowej Służby Statystycznej Ukrainy, większość Rosjan wjeżdżających do kraju jako cel swojej podróży deklaruje „powody osobiste”. Mniej niż 10% przejezdnych to osoby, dla których celem podróży jest turystyka. Mały ułamek z obu tych grup stanowią ci, których nieco żartobliwie określa się „turystami Putina”.

 

Zielone ludziki, autor: Yuri Numerov, źródło: flickr.com

Zielone ludziki, autor: Yuri Numerov, źródło: flickr.com

„Turystów Putina” można podzielić na kilka kategorii. W pierwszej kolejności są to tzw. „zielone ludziki”, czyli wyszkoleni w Rosji żołnierze, zajmujący zbrojnie kolejne ukraińskie miasta i obiekty publiczne, początkowo na Krymie, a obecnie na wschodzie Ukrainy. Wraz z nimi do kraju nad Dnieprem przeniknili m.in. logistycy koordynujący działaniami „zielonych ludzików”, utrzymujący ich i zaopatrujący w niezbędną broń i sprzęt. Obok nich na Ukrainie znaleźli się również m.in. demagodzy i prowokatorzy podjudzający mieszkańców Ukrainy do konfliktów, aktorzy udający przed kamerami rosyjskich stacji telewizyjnych skrzywdzonych ukraińskich obywateli (pod różnymi postaciami – Ukraińców-żołnierzy, Ukraińców – ofiary Prawego Sektora, rosyjskojęzycznych Ukraińców-których dzieci są dyskryminowane przez „banderowców”, Rosjan – ofiary „faszystów” itp.), a także profesjonalni szpiedzy, nie wychodzący przed szereg i nie pokazujący się publicznie.

Należy mieć świadomość, że większa część występujących przeciwko władzom w Kijowie, zarówno „zielonych ludzików”, logistyków, jak i aktorów, to obywatele Ukrainy wypełniający swoją misję z przekonania, dla władzy, bądź łupów – za pieniądze, bądź nie. O tym, że większość „zielonych ludzików” walczących na wschodzie Ukrainy to obywatele Ukrainy, piszą m.in. Christopher John Chivers i Noah Sneider w The New York Times. Obywatelką Ukrainy jest również najsłynniejsza w kraju nad Dnieprem aktorka, która pod różnymi postaciami udawała przed kamerami rosyjskich stacji telewizyjnych pokrzywdzoną przez „juntę” kobietę. Za swoją rolę Mariya Cipko z Odessy dostała nawet internetowego „ukraińskiego Oskara”. Kobietę można było spotkać w Charkowie, Odessie, Kijowie, Symfereopolu, a także w rosyjskich Nowoczerkasku i Moskwie. 11 maja odegrała swoją, jak na razie, ostatnią rolę – członkini jednej z komisji wyborczych na „referendum niepodległościowym”.

Stereotypowy "turysta Putina": Krym, Odessa, Donieck. Źródło: twitter.com/Fake_MIDRF

Nieuzbrojony „turysta Putina” w Mińsku. Na fladze napis: Krym, Odessa, Donieck. Źródło: twitter.com/Fake_MIDRF

 

Wyjątkowo ciekawą grupę stanowią ci Rosjanie, których udało się nakryć na byciu „turystami Putina”. Według danych Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), od 10 marca br. do 18 kwietnia br. zatrzymano 117 obywateli Federacji Rosyjskiej podejrzanych o dywersję i szpiegostwo. Obecnie, ze względu na prowadzoną na wschodzie Ukrainy operację antyterrorystyczną, aktywne działania milicji oraz SBU, liczba zatrzymanych obywateli Rosji mogła zwiększyć się wielokrotnie. Ukraińcy stworzyli nawet mapę ilustrująca miejsca i ilość zatrzymanych Rosjan i Ukraińców oskarżanych o dywersję i szpiegostwo.

Zgłoś szpiega - internaktywna mapa, zrzut z ekranu, źródło: http://0.ashbu.cartocdn.com/oximets/api/v1/map/8014d2cd130fe6d7602489a185985f84:1399637976818.78/5/18/10.png

Znajdź szpiega – internaktywna mapa, zrzut z ekranu, źródło: http://0.ashbu.cartocdn.com/oximets/api/v1/map/8014d2cd130fe6d7602489a185985f84:1399637976818.78/5/18/10.png

Zatrzymani, bądź zaobserwowani na Ukrainie „turyści Putina” pochodzą z różnych regionów Federacji Rosyjskiej. Ze względu na medialność swoich historii, wyjątkowo dobrze poznaną grupę stanowią mieszkańcy północnej stolicy Rosji – Sankt Petersburga. Pierwsze informacje o petersburżanach, którzy wyjechali na Ukrainę w roli „turystów Putina”, pojawiły się w ukraińskich i rosyjskich mediach jeszcze w drugiej połowie marca…

Anton Rajewski – aktor, demagog, szpieg?

Odessa I

23 marca, po analizie materiałów powstałych w czasie prorosyjskiego mitingu w centrum Odessy, ukraińscy dziennikarze opublikowali informacje o możliwym przybyciu do miasta „turystów Putina”. Uwagę dziennikarzy zwrócił m.in. mężczyzna, określający się jako mieszkaniec Odessy i wzywający publicznie do przyłączenia miasta do Federacji Rosyjskiej. Śledztwo lokalnych mediów pozwoliło ustalić, że nieznany im wcześniej odessyjczyk ma 29 lat, mieszka na placu Kulikowe Pole w obozie środowisk prorosyjskich (obok siedziby związków zawodowych, w której 1 maja br. zginęło ponad 40 osób – przyp. red.) i nie jest Ukraińcem. Anton Rajewski przestał być anonimowy.

Anton Rajewski w Odessie. Źródło: odessa-life.od.ua

Anton Rajewski w Odessie. Napis na naklejce: „Odessa to Ukraina” Źródło: odessa-life.od.ua

Według Ukraińców, w czasie pobytu w Odessie Anton zajmował się treningiem miejscowej „Drużyny odesskiej” – grupy ok. 50 młodych mężczyzn o prorosyjskich poglądach, która w wojskowych strojach i z zasłoniętymi twarzami chroniła przed „banderowcami” prorosyjskie marsze w mieście. W wyniku śledztwa odkryto również…

Petersburg

..że Anton Rajewski to petersburżanin oraz członek nacjonalistycznej i neonazistowskiej organizacji Czarna Sotnia. Po tym, kiedy Rajewski został odkryty i opisany w ukraińskich i rosyjskich mediach, Aleksandr Sztilmark, lider petersburskiej filii Czarnej Sotni poinformował, że mężczyzna rzeczywiście wyjechał na Ukrainę, jednak nie sam. Według Sztilmarka „w samej Odessie był jednym z 3 przedstawicieli organizacji, natomiast w całej Ukrainie jednym z 8”. Ich celem miała być „ochrona mieszkańców Ukrainy przed nacjonalistami z Prawego Sektora i banderowcami”.

Sam Rajewski również nie ukrywał swojego przyjazdu na Ukrainę i jego celu. Na rosyjskim portalu społecznościowym VKontakte opisał swoim znajomym m.in. przybycie do Odessy 19 marca br., spotkanie z bojownikami Drużyny odeskiej, dzięki którym mógł zamieszkać na placu Kulikowe Pole, otrzymanie zbroi i pałki oraz przygotowania do spotkania i możliwej walki z banderowcami. Ponieważ wraz z towarzyszami nie udało mu się spotkać żadnego banderowca, wolny czas miał przeznaczać na trening miejscowych bojówek. Mimo zadeklarowanej chęci walki z „ukraińskimi faszystami”, sam Rajewski nie ukrywa swoich faszyzujących poglądów, a także, co ciekawe, nie stroni od obiektywów aparatów fotograficznych, ukazujących nazistowskie tatuaże na ciele.

Na Ukrainie - przeciwnik "faszystów z Prawego Sektora", w Petersburgu - marzyciel. Jaki jest Anton Rajewski?Źródło: radikal.ru

Na Ukrainie – przeciwnik „faszystów z Prawego Sektora”, w Petersburgu – marzyciel. Jaki jest Anton Rajewski? Źródło: radikal.ru

W Petersburgu Rajewski jest osobą dobrze znaną głównie w środowiskach ultraprawicowych. Swoją karierę polityczną mężczyzna rozpoczął kilka lat temu w Czarnej Sotni, ale ze względu na umiarkowane poglądy organizacji, miał ją porzucić na rzecz innych środowisk ultraprawicowych, nacjonalistycznych i neofaszystowskich. Jego niedawny powrót do Czarnej Sotni miał być wynikiem przemian, które zaszły w jego życiu w czasie kilkumiesięcznej służby w armii. W ostatnich miesiącach Rajewski miał aktywnie zwalczać kościoły prawosławne niepodporządkowywane Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, a także angażować się w kampanię antymajdanowską.

Odessa II

Pod koniec marca br. SBU poinformowała o zdemaskowaniu spisku antypaństwowego, którym miał kierować Anton Rajewski. Według Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, petersburżanin wykonywał misję wyznaczoną mu przez rosyjskie służby specjalne, polegającą na utworzeniu z lokalnych mieszkańców grupy dywersyjnej dla celów destabilizacji sytuacji społeczno-politycznej w regionie. Rajewski miał również publicznie nawoływać do wejścia rosyjskich wojsk z Naddniestrza do Odessy oraz namawiać do mordowania Ukraińców i Żydów. Sam petersburżanin przyznał się po powrocie do Rosji, że miał w planach zabójstwo odeskiego lidera Prawego Sektora, w czym przeszkodziła mu SBU.

Mimo bardzo poważnych oskarżeń pod adresem Antona Rajewskiego, zaskakującą była decyzja odeskiej SBU, która w ramach deportacji pozwoliła mu na swobodny wyjazd z kraju. Według petersburżanina, łagodne postępowanie ukraińskich służb wynika z bliskich związków protestujących z miejscowymi milicjantami i pracownikami SBU. Petersburżanin miał nawet być świadkiem konsultacji działaczy środowisk prorosyjskich z pracownikami służb specjalnych. Według Rajewskiego, środowiska prorosyjskie były nie tylko ochraniane przez milicję i SBU, ale prawdopodobnie również finansowane i kontrolowane.

Więcej informacji o życiu i przygodach Antona Rajewskiego można znaleźć tutaj i tutaj.

Marija Koleda – dywersantka i „zielony ludzik”?

Chersoń i Mikołajów

Marija Koleda miała zdecydowanie mniej szczęścia od Antona Rajewskiego. Jej zatrzymanie przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy zakończyło się aresztowaniem i osadzeniem w areszcie w Kijowie.

Marija Koleda. Źródło: http://vk.com/iskra1905

Marija Koleda. Źródło: http://vk.com/iskra1905

Według komunikatów Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, opublikowanych po zatrzymaniu 8 kwietnia br., 22-letnia petersburżanka wypełniała na Ukrainie zadania wyznaczone jej przez rosyjskie służby specjalne. SBU informuje, że Koleda przybyła do południowoukraińskiego Chersonia 4 kwietnia w celu zapoznania się z lokalnymi środowiskami prorosyjskimi. Już 7 kwietnia petersburżanka miała wziąć udział w nieudanym szturmie na administracje w południowoukraińskim Mikołajowie. Wg. SBU Marija przyznała się nawet, że w trakcie szturmu użyła broni palnej i raniła trójkę ludzi.

Po nieudanej próbie zdobycia administracji Mikołajewa, Koleda wróciła do Chersonia, gdzie miała zrelacjonować swojemu oficerowi prowadzącemu w Rosji poziom wyposażenia prorosyjskich aktywistów w Mikołajowie. Koleda poinformowała go o posiadanych przez aktywistów „nieograniczonych ilościach” improwizowanych urządzeń wybuchowych, a także miała wysłać do Rosji prośbę o dostawę broni. Ukraińcy informują, że petersburżanka miała również komunikować o gotowości dwóch grup dywersyjnych do działań i możliwości ich wyjazdu na wschód kraju, a także o odkrytych możliwościach nielegalnego przekraczania granicy Ukrainy z kierunku Krymu. W momencie zatrzymania Koleda posiadała pistolet gazowy przystosowany do strzelania ostrą amunicją.

Petersburg

Zatrzymana dziewczyna jest dość dobrze znaną postacią w środowiskach politycznych dwóch największych miast Rosji – Petersburga i Moskwy. Urodzona w Leningradzie, opuściła Petersburg po zakończeniu szkoły i college’u, by wyjechać do Moskwy.

Swoją działalność polityczną Koleda rozpoczęła w wieku 12 lat. W wywiadzie dla portalu Fontanka.ru matka dziewczyny wspomina, że już wtedy spędzała dużą część życia na mitingach i spotykała się z „dziwnymi” ludźmi. W tym czasie Koleda była związana ze środowiskami skrajnie lewicowymi m.in. komunistami i partią Narodowo-Bolszewicką Eduarda Limonowa. Po wyjeździe do Moskwy Koleda początkowo działała w środowisku lewicowo-liberalnym, jednak w pewnym momencie miała je porzucić dla skrajnej prawicy oraz organizacji prokremlowskich. Na przestrzeni wieloletniej działalności politycznej Marija była kilkukrotnie aresztowana.

Marija Koleda. Źródło: http://vk.com/iskra1905

Marija Koleda. Źródło: http://vk.com/iskra1905

Znajomi Marii opisują ją niejednoznacznie – jako osobę szaloną, agresywną, przyjacielską, kontaktową i mającą wielką potrzebę zostania bohaterem. Wszyscy twierdzą jednak, że dziewczyna nie mogłaby być prawdziwym szpiegiem, choć nie zaprzeczają, że wśród swoich znajomych miała wiele podejrzanych osób.

Najwięcej wiary w Mariję ma jej matka. Według niej córka nie odważyłaby się strzelać do ludzi. Córka miała jej relacjonować cały swój wyjazd i po powrocie z Mikołajewa 7 kwietnia miała napisać, że „w Mikołajewie przegrali z Prawym Sektorem, gdyż ten był uzbrojony, a oni nie”. Córka deklarowała, że faktycznie „w Mikołajowie mieli coś zająć, bądź chronić”, jednak miała cały czas informować, że boli ją to co się dzieje na Ukrainie, i że nie chce wojny.   Więcej o Marii Koledzie można przeczytać tutaj.

N.N. – prowokator, aktor, „wyzwoliciel”?

Pierwsza część opisanej poniżej historii została już opublikowana na Eastbook.eu 15 kwietnia w artykule „Cichy i uległy – Petersburg wobec polityki Putina na Ukrainie„.

Petersburg, Rosja, marzec 2014 r.

15 marca br. (dzień przed „referendum” na Krymie) w Petersburgu miało miejsce „Zgromadzenia ludowe przeciwko wojnie z Ukrainą”. W czasie pokojowego protestu wśród ok. 350 przeciwników rosyjskiej polityki w kraju nad Dnieprem, można było spotkać kilkanaście osób wyrażających poglądy odmienne od tych prezentowanych przez środowiska demokratyczne. Wśród nich szczególnie wyróżniającymi się byli dwaj mężczyźni określani przez miejscowych jako reprezentanci środowisk demokratycznych lub jako prowokatorzy. Mężczyzn tych można było spotkać na niemal każdym opozycyjnym mitingu w Petersburgu w ostatnich miesiącach.

Dwójka prowokatorów w trakcie Zgromadzenia Ludowego w Petersburgu, 15-go marca 2014 r.
Na tekturze napis: „Krym to Rosja, a nie Chazarski Kaganat”. Autor: Mateusz Bajek

 Przez kilkadziesiąt minut stali w dużej odległości od tłumu i w milczeniu przyglądali się Zgromadzeniu.

– Dzień dobry. Czy możemy porozmawiać? – Witamy, witamy. O czym pan chciałby porozmawiać? – Chciałem się dowiedzieć, czym jest Rosja, o której piszecie na swoim plakacie. I gdzie ona się kończy. – Czym jest Rosja? Rosja – to Rosja! A gdzie kończy się Rosja? Aaa… Rosja jest tam, gdzie żyją Rosjanie. A Czeczenia? – zadał pytanie ktoś z grupy ludzi, która przysłuchiwała się dyskusji. Odpowiedzi jednak nie udzielono. – Przepraszam panowie… A terytorialnie… gdzie kończy się Rosja? – spytałem. – Rosja to jest stan naszych umysłów. Ona jest tam, gdzie w głowach mają ją mieszkańcy… – Ale gdzie kończą się granice Rosji? Fizyczne. – pytałem dalej.

– Kończą się tam, gdzie się kończą… Przepraszam. A skąd w ogóle jesteś? Nie z Krymu? Nie z Ukrainy? Z Polski??? Aaa… Rosja jeszcze trochę terytoriów zaanektuje. Po Krymie. I nie powiemy jakich. Ale pan się nie boi. Do Warszawy nie dojdziemy!

Jak miło, że nie dojdą do Warszawy. – pomyślałem (15 marca, dzień przed referendum na Krymie – przyp. red.) uspokojony . – Tylko gdzie oni jeszcze chcą wchodzić po zajęciu Krymu?…

Po pewnym czasie jeden z mężczyzn oddalił się, a na Zgromadzeniu Ludowym pozostał ten trzymający tekturę z napisem „Krym to Rosja, a nie Chazarski Kaganat”. Wtedy podeszła do niego jedna z uczestniczek Zgromadzenia Ludowego chcąc dopytać o związek Kaganatu Chazarskiego, Rosji i Krymu. Ostatecznie, nie dowiedziała się niczego… (rozmowa po rosyjsku).

Donbas, Ukraina, kwiecień 2014 r.

Historię dwójki prowokatorów opisaną w materiale „Cichy i uległy – Petersburg wobec polityki Putina na Ukrainie”, można by zapewne szybko zapomnieć, gdyby nie dwie fotografie opublikowane na blogu Ukraińca Aleksieja Zawodjuka 13 kwietnia br. Wydaje się, że autor umieścił oba zdjęcia w celu dyskredytacji „turystów Putina” przyjeżdżających na wschodnią Ukrainę, o czym świadczy opis obu zdjęć – „Wrażliwa morda rosyjskiego świata na Donbasie – Chcecie, żeby takie słodziaki przyszły do waszego miasta? Poproście wujka Władimira, on ich przyśle”. Obok serii „memów” przyrównujących jednego z bohaterów fotografii do bohatera Hobbita i Władcy Pierścieni – Golluma – los sprawił, że zdjęcia te stały się sławne również z innego powodu. Udowodniły one jednoznacznie, że to m.in. petersburscy „turyści Putina” „podbijają Ukrainę”…

Petersburski prowokator jeszcze w marcu twierdził, że Krym to Rosja. Już w kwietniu "wyzwalał" Donbas od Ukrainy.

Petersburski prowokator jeszcze w marcu twierdził, że Krym to Rosja.
Już w kwietniu „wyzwalał” Donbas od Ukrainy.

Jeśli się dobrze przyjrzeć, to można zauważyć, że petersburski prowokator i „turysta Putina” nie zmianił nawet kurtki… Aczkolwiek w ramach upodobnienia się do miejscowych prorosyjskich patriotów przypiął sobie wstążkę św. Jerzego. Obok prezentowanej przez petersburskie środowiska demokratyczne wersji o prowokatorze, komentujący poprzedni materiał @supertłumacz stwierdził, że nasz bohater to „(…)leningradzki aktor. Jeździ i udaje z innymi aktorami skrzywdzonego przez Ukrainę obywatela rosyjskiego. Oni mają grupę, którą wożą razem z bojówkami po wszystkich miejscach, gdzie potrzeba tłumu popierającego Putina. To kłamstwo i propaganda.”  Nasz bohater, ze względu na szczególne miejsce, gdzie złapał go obiektyw Aleksieja Zawodjuka (tzn. scenę, na której wykrzykiwano prawdopodobnie antyukraińskie hasła), mógł również pełnić rolę prorosyjskiego prowokatora. Nie można również wykluczyć tego, że zajmował się logistyką dostaw na Ukrainę sprzętu z Rosji, a także, tego że  grał rolę szeregowego „zielonego ludzika”. PS: 1 maja w Petersburgu miał miejsce Antywojenny demokratyczny marsz „Za przyjaźń z Ukrainą i integrację europejską Rosji”. „On tam znowu był!” – piszą znajomi. Więc wrócił! I przynajmniej przez chwilę nie bawi się w turystę Władimira Władimirowicza Putina.

Facebook Comments

Redaktor portalu www.kaukaz.pl (od 2006); analityk w firmie Salvor i Wspólnicy (od 2012). Obserwator wyborów parlamentarnych w Petersburgu (Rosja, 2011); Gori (Gruzja, 2012) i Łubniach (Ukraina, 2014). Doktorant Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW (od 2012). Absolwent Wydziału Stosunków Międzynarodowych Państwowego Uniwersytetu w Petersburgu (2010-11); Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW (2006-11); Międzywydziałowych Studiów Wschodniosłowiańskich UW (2009-13).

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY