Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Katarzyna Wróbel

Wschód na Zachodzie, czyli kwestia Ukraina w Berlinie

Czy Ukraina to przedpokój Europy, czy raczej jedna z jej głównych scen? W Polsce temat nie schodzi z nagłówków gazet. Mówi się o nim w telewizji i radio, pisze się na portalach internetowych. Okazuje się jednak, że polityka wschodnia nie pozostaje bez echa także na zachód od Odry. W Niemczech nie ma serwisu informacyjnego, który przemilczałby najnowsze doniesienia zza wschodniej granicy Unii Europejskiej. Kwestia jest paląca z wielu przyczyn. O niektórych z nich rozmawia się nie tylko w mediach.

“Miejcie oko na Ukrainę!” – takie hasło przyświecało dyskusji Adama Michnika z Jurijem Andruchowyczem, którą w berlińskiej Volksbühne 13 maja moderował redaktor naczelny czasopisma Osteuropa Manfred Sapper. Druga część tytułu spotkania brzmiała „Die Lehren von 1989”, co mniej więcej można przetłumaczyć jako „czego nauczył nas rok 1989”, by zbyt mocno nie zawęzić znaczenia wyrażenia. Na tak postawione pytanie w kontekście Ukrainy można jednak udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Sytuacja Polski sprzed 25 laty ma się nijak do obecnego stanu naszego wschodniego sąsiada – to słowa Michnika. Polacy walczyli przeciwko reżimowi sowieckiemu, Ukraińcy zmagają się z reżimem postsowieckim. Andruchowycz zdaje się tę opinię potwierdzać, kiedy mówi, że ludzie wyszli na Majdan wprawdzie z powodu niepodpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, ale w rzeczywistości był to protest przeciwko władzy Janukowicza. Pisarz mocno podkreśla stagnację Ukrainy od czasu Pomarańczowej Rewolucji w 2004 r. Jednocześnie zapewnia o euroentuzjazmie swych rodaków cały czas czekających na wskazówki Unii, w którą stronę i jak mają iść, byleby pójść do przodu. Zdaniem Andruchowycza Unia nie stara się wystarczająco, by pomóc w zaprowadzeniu porządku na Ukrainie. Michnik tymczasem właśnie tę postawę poddaje ostrej krytyce. Dziennikarz wytyka tu cechę charakterystyczną wszystkich narodów byłego bloku wschodniego: szukanie winy u wszystkich wokół, tylko nie w sobie samym. A zmiany trzeba zacząć od wewnątrz, nie wytykając innym ich bierności. Natychmiastowe rotacje na szczytach władzy, do których doszło także na Ukrainie, są typowe dla takich przełomowych momentów, kiedy sprawy bierze się w swoje ręce. Gorzej, jeśli właśnie tutaj nie ma zgody i jednomyślności.

Teatr Volksbühne Berlin, autor: Michael Sonnabend, źeódło: flickr.com

Teatr Volksbühne Berlin, autor: Michael Sonnabend, źeódło: flickr.com

Michnik jest jednak przekonany, że za sytuację na Ukrainie odpowiada nie kto inny, a sam Putin. Łagodzenie problemów wewnętrznych poprzez akcje poza granicami to charakterystyczne metody polityki rosyjskiego prezydenta. Szef „Wyborczej” przestrzega przed Putinowskim imperializmem oraz powrotem sowieckiej propagandy, jednocześnie podkreślając nieobliczalność następnych ruchów Kremla. Nie boi się porównań do końcówki lat trzydziestych ubiegłego wieku i sposobu rządzenia Hitlera, z którymi w Niemczech wciąż obchodzi się bardzo ostrożnie, a którymi Michnik daje jasno do zrozumienia, że Europa zbyt zachowawczo podchodzi do kryzysu na Ukrainie. Jego zdaniem kraj nie poradzi sobie sam z Rosją. Potrzebuje wsparcia Zachodu, o którym także mówi Andruchowycz.

Niemniej to moderator dyskusji Manfred Sapper zdaje się najbardziej krytykować powściągliwość niemieckiej polityki w kwestii Ukrainy. Przytacza niedawne wypowiedzi polityków takich jak przedstawiciela lewicy Gregora Gysiego albo byłego kanclerza Helmuta Schmidta, wykazujących zbyt dużą wyrozumiałość dla decyzji Putina.

Na koniec dyskusji Sapper pyta Andruchowycza o jego scenariusz dla Ukrainy na najbliższe tygodnie. Pisarz czeka na wybory, które tym razem jednak nie będą wyborami zachodniej i wschodniej Ukrainy, a raczej Ukrainy i Donbasu. Jego zdaniem to właśnie ten region wprowadza niepokój w całym kraju, chociaż tak naprawdę przedstawia sobą smutny obraz emerytów, ludzi z depresją i separatystów. Tych ostatnich Andruchowycz określa mianem kryminalistów. Mimo to  sprzeciwia się on oddzieleniu Donbasu od Ukrainy, by nie doszło do dalszego rozczłonkowania kraju oraz izolacji jego poszczególnych regionów.

Dyskusja, choć w wielu momentach bardzo ciekawa i żywa, nie przyniosła konkretów. Na rzeczowe pytanie moderatora padały odpowiedzi albo zbyt ogólnikowe albo ze zbyt dużym ładunkiem emocjonalnym, przez co struktura spotkania nie była do końca przejrzysta. Niemniej o Ukrainie w Berlinie się mówi. Spotkanie wtorkowe było piątym z cyklu „Ukraina. Europejskie refleksje” organizowanym m.in. przez ZEIT-Stiftung Ebelin und Gerd Bucerius. Kolejne odbędzie się 20 maja i dotyczyć będzie ukraińskiej literatury.

Facebook Comments

Katarzyna Wróbel ukończyła studia licencjackie w Instytucie Nauk Społecznych Uniwersytetu im. Humboldta w Berlinie. W tej chwili rozpoczęła studia magisterskie w Instytucie Nauk Politycznych w Poczdamie. Jest uczestniczką programu Youth Eastern Partnership. Współpracuje z redakcją czasopisma Osteuropa.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY