Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Paweł Purski

Konwój „specjalnego naznaczenia”

Gdzie jest konwój? Dziennikarze i eksperci zadają sobie to pytanie od samego. Czy przekroczy granicę z obwodem charkowskim czy może dojedzie w okolice Ługańska, gdzie dostanie się na stronę ukraińską przejściem kontrolowanym przez rosyjskich najemników? 100 ciężarówek podobno nocowało w Woroneżu, ale co się stało z pozostałymi 180.? Międzynarodowy Czerwony Krzyż się w końcu zgodził czy nie?

 

Konwój "specjalnego naznaczenia", autor: @TKulakowski, źródło: Twitter

Konwój „specjalnego naznaczenia”. Postój w , autor: @TKulakowski, źródło: Twitter, zdjęcie nie podlega licencki Creative Commons  BY-NC-SA

Początkowo wydawało się, że konwój białych Kamazów to wizerunkowa zabawa w wyścig o to, kto pierwszy rozda cierpiącym mieszkańcom Ługańska żywność i śpiwory. Teoretycznie wygrali Ukraińcy – już w środę dostarczyli pomoc, ale mimo to właśnie o rosyjskim konwoju trąbią wszystkie stacje telewizyjne na świecie, a w mediach społecznościowych co i rusz pojawiają się nowe zdjęcia „ciężarówek nadziei”. Ludzie w Ługańsku pewnie nie mogą się już doczekać pomocy z legendarnego konwoju.

W całej tej grze nie chodzi jednak o wizerunek dobrego wujaszka Girkina (rannego lub nie – to zależy od tego, komu wierzymy), który ratuje słowiańskich braci z pomocą od prezydenta Putina. Stawką jest to, czy rosyjskie wojska, stacjonujące w dużej liczbie wzdłuż granicy z Ukrainą, wejdą na Ukrainę, by jako mirotworcy zabezpieczyć przejazd konwoju i dystrybucję pomocy. Zatem kwestia tego, w którym miejscu ciężarówki wjadą do Ukrainy, jest faktycznie pochodną pytania, które zadają sobie wszyscy, którzy śledzą sytuację u naszego sąsiada – Rosjanie wejdą czy nie wejdą?

No więc „wejdą czy nie wejdą?” Jeśli wziąć pod uwagę to, co robili zawsze, to wejdą. Jeśli zastanowić się nad tym, że Rosja, po ponad 70. latach Związku Sowieckiego nadal pozycjonuje się jako jedyna alternatywa dla USA, to też wejdą, bo przecież to Moskwa ma pełne prawo dyktować reguły i grać na co najmniej takich zasadach jak Waszyngton. Poza tym, wydaje mi się, że Władimir Putin, rozbudzając w Rosjanach imperialne tęsknoty, sam wpadł we własne sidła i nie ma innego wyjścia niż wkroczenie z „bratnią pomocą”.

I choć pewnie biały konwój rzeczywiście wiezie żywność, śpiwory i lekarstwa, to jednak tuż za nim skradają się rosyjscy specnazowcy. Nieco prześmiewcza nazwa „konwój trojański” może zatem nie być wcale zabawna.

Facebook Comments
Paweł Purski

Absolwent filozofii na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Studiował na Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego na specjalizacji Rosja/Azja Centralna. Stażysta m.in. w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Był pierwszym redaktorem naczelnym Eastbooka, a następnie przez prawie cztery lata współpracował z posłem do PE Pawłem Kowalem. Obecnie Przewodniczący Rady Fundacji Wspólna Europa. Zawodowo zajmuje się komunikacją strategiczną.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY