Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Magdalena Swoboda

Życie codzienne w Kijowie

Kiedy mowa o konflikcie zbrojnym słyszymy o ilości pomordowanych, rodzajach broni, ustaleniach politycznych, które mają zmienić sytuacje. Spory, obietnice, sankcje, pomoc humanitarna, po której nie wiadomo czego się spodziewać. W samym środku tej sytuacji są ludzie, o których nie mówi się w wiadomościach. Zwykli mieszkańcy, mniej lub bardziej wykształceni, bogaci i biedni, zainteresowani polityką i ci, którzy postrzegają siebie jako jej ofiarę. Pracujący w trudnych warunkach, mający dzieci, plany i marzenie normalnego życia.

Kijów, wrzesień2013, autor: Sharon Hahn Darlin ,źródło: Flickr.com

Kijów, wrzesień2013, autor: Sharon Hahn Darlin
,źródło: Flickr.com

– Antyterrorystyczna operacja” tak to nazywamy. Nie, nie wojna. Nikt nie chce tego tak nazywać, a może jest to niepoprawe politycznie? W końcu to separatyści, a nie żołnierze obcego państwa. Taka jest oficjalna wersja, a prawdę każdy zna – powiedziała mi Olena, Kijowianka, zakochana w literaturze, mimo wszystko z optymizmem spoglądająca w przyszłość.

Magdo, ceny wzrastają, pensje mamy te same, ale są. Do października nie mamy ciepłej wody, ale to nic, i tak jest gorąco, poza tym zawsze można kupić bojler. I wielu się na to decyduje. Czy wojna mnie dotyka? Wiesz, mój kuzyn… był w czołgu, który płonął, pięćdziesiąt procent ciała poparzone, jest po kilkunastu operacjach, utrzymują go w stanie śpiączki farmakologicznej, bo ból jest nie do zniesienia.

Pytasz co z Majdanem? Są tam ludzie, którzy nie potrafią sobie poradzić w nowej rzeczywistości, im potrzeba sztabu psychologów. Ci, którzy walczyli z Berkutem są na wschodzie. Swoją drogą Berkut. U nas, w Ukrainie nic nie jest czarno-białe. Też i Berkut, owiany złą sławą, strzelający do ludzi. Tak większość go kojarzy. Weź jednak pod uwagę, że Berkut z zachodniej Ukrainy, takiego Tarnopola, walczy teraz na wschodzie z separatystami i nie miał nic do czynienia z akcjami na Majdanie. Tak to u nas już jest, nie ma lustracji, nie ma porządku, nie ma na to nawet czasu.

Cywile? Wolontariusze zbierają pieniądze na sprzęt dla wojska, leki, by pomóc ludziom na wschodzie, a potem milicja to rozkrada. Tak jak i nasz budżet jest rozkradany. Nas jednak tak łatwo nie złamiesz. Zwykli ludzie dostarczają żywność do stref zwolnionych czy jeszcze okupowanych przez separatystów, poszukują zaginionych i porwanych, prowadzą negocjacje z terrorystami.  I ci zwykli ludzie działają o tysiąc razy skuteczniej niż skorumpowane i zbiurokratyzowane instytucje państwowe. Więc każdy może robić swoją małą sprawę. Jasne, że niektórzy świadomie unikają wojska, dając łapówkę w komisariacie, bo nikt nie chce umierać, ale to już niech zostanie sprawą ich sumienia.

Stosunek do Rosjan? Cóż, nie można potępiać narodu, nigdy taka nie byłam i nie chcę być, normalnie rozmawiam czy to z Rosjaninem, Niemcem czy Polakiem. Kiedyś przeczytałam ciekawą opinię: ludzie w Rosji bezgranicznie wierzą w media, a ludzie w zachodniej Europie raczej sceptycznie podchodzą do serwowanych przez telewizję czy gazety informacji. Problem w tym, że media w Rosji kłamią a w Europie mówią zazwyczaj prawdę.

Nie mówmy już o tym – przerwała Olena – jest mnóstwo ciekawszych tematów. W dalszym ciągu tłumaczę, mam studentów, cieszę się chwilami spędzonymi z synkiem, już jest taki duży! Życie w Kijowie trwa, mamy koncerty, ludzie chodzą do kina, pracują, choć wszyscy z jakimś cieniem na twarzy. Wiesz, warto mimo wszystko spojrzeć na sztukę (książki, muzykę, teatr) jak na część naszego życia, a nie jak na tanią rozrywkę. Nie ważne czy jest wojna czy nie.

Słowiańsk 2014, autor:Sasha Maksymenko, źródło: Flickr.com

Słowiańsk 2014, autor:Sasha Maksymenko, źródło: Flickr.com

Popatrzyłam na Olenę, drobną dziewczynę o niezłomnym charakterze i zdałam sobie sprawę, że właśnie tacy ludzie przez codzienną pracą, wychowywanie dziecka, zwracaniem się do niego po ukraińsku budują tożsamość narodową. Tu i teraz. Olena nie zrażona patrzy z optymizmem w przyszłość: Mam nadzieję, że to wszystko niedługo się skończy.

Olga, Ukrainka z Krymu napisała na swoim blogu:

– Co się dzieje w Domu? (…) przyszli tam ludzie, przyszli z bronią, powiesili tam swoje flagi, wprowadzili swoje prawo, swoją walutę, powiesili portrety swojego wodza.

Czy ci ludzie zabrali mi Dom?
Czy oni mogą zabrać Nam Dom?
Niet.
Nie mogą dopóki sami go nie oddamy. A oddajemy. Rodzi się nienawiść i niecierpliwość, każdy wyskakuję z jakąś „swoją opinią”, i ślepy i głuchy jest gotów gryźć każdego „niewiernego”.

Tragicznie, kiedy człowiek nie potrafi patrzeć dalej swojego telewizora, kiedy odżywia się myślami z puszki, kiedy można szybko i skutecznie rozdrażnić go tykając patyczkiem w mrowisko (…) To co nam robić? Co robić? Żyć, proszę państwa. Najzwyczajniej w świecie – żyć. Żyć miłością do człowieka, do rodziny, do Domu. Widząc w kimś „narodowość” przestajemy widzieć w nim człowieka.

Wiem tylko jedną rzecz na pewno, że Domu mi nigdy nie zabiorą.”

 

* * *

Kilka dni po rozmowie z młodą matką, Oleną dostałam od niej wiadomość: – Magdo, pytałaś czy wojna mnie dotyka. W Doniecku separatyści porwali ojca mojego dziecka, na razie wiemy, że żyje…

Facebook Comments

Magdalena Swoboda: absolwentka politologii i ukrainoznawstwa na Uniwersytecie Jegiellońskim, dla Krakowa zostawiła nie mniej piękny Wrocław. Fascynacja Ukrainą przyszła jeszcze przed studiami ukrainoznawczymi, inspirację stanowił Kijów. W trakcie studiów odbyła m.in. praktyki w Ambasadzie RP w Kijowie, z ramienia Koła Konstytucjonalistów koordynowała wyjazd naukowy do Doniecka, a także była jednym z organizatorów konferencji naukowej: „Julia Tymoszenko: podwójna przegrana?”

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY