Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Magdalena Swoboda

Muzeum porzuconych sekretów czy nadziei?

„Zastanów się kim [Ukraina] my właściwie jesteśmy? Wczorajsza kolonia, bez własnych tradycji państwowych, po kolana w gównie… Strefa tranzytowa! Przy dzisiejszym rozkładzie sił na świecie to wszystko, co mamy: Przydatny kraj tranzytowy. (…) Epoka Jałty się kończy. Równowaga sił się kończy, przychodzą nowi gracze, Rosja z Ameryką dalej nas będą ciągać i tam i sam, jak kundle szmatę”. To fragment książki Muzeum porzuconych sekretów, Oksany Zabużko, z którą zmierzyła się Magdalena Swoboda.

Okładka książki Oksany Zabużko, Muzeum Porzuconych Sekretów

Okładka książki Oksany Zabużko, Muzeum Porzuconych Sekretów

Zabierałam się do książki Oksany Zabużko od kilku miesięcy. Epopeja na siedemset stron opowiada o losach Ukraińców poprzez dziesiątki lat historii. Krótko o fabule. Daryna, dziennikarka, która nie boi się wyzwań, ani męskiego świata, podejmuje próbę nakręcenia filmu o partyzantach UPA. Historia ma być mocno osobista, nie chodzi o opis rodzaju broni i ilość zabitych wrogów, a o uczucia targające głównych bohaterów. Jest miłość, są wątpliwości, odwaga, strach. Są ludzie z krwi i kości, o ich historii dowiadujemy się ze snów jednego z głównych bohaterów książki. Ciekawe rozwiązanie literackie.

Dzieło Zabużko porusza wiele istotnych tematów. UPA jest jednym z nich. Ukazana jest walka z radzieckim reżimem, poświęcenie i zdrady, nie ma nic z ludobójstwa na Wołyniu i Podolu, co może budzić wątpliwości a nawet frustrację u polskiego czytelnika. Bohaterów można nawet polubić, wczuć się w ich historię. Historia pisana ręką Ukrainki.

Daryna odkrywa losy bohaterów przeszukując archiwa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy trafiając na kolejne nitki wiodącą ukraińską Ariadnę do kłębka, od II wojny światowej po współczesność. Oprócz losów żołnierzy UPA poznajemy kulisy Pomarańczowej Rewolucji, dowiadujemy się o tajemniczych wypadkach drogowych na drodze z Kijowa do Boryspola, w których ginął politycy i postaci fikcyjne.

Przyznam, że jednocześnie zachwyca i irytuje mnie główna bohaterka. Z jednej strony szafuje przekleństwami, uprawia seks z żonatym kolegą z pracy, z drugiej nagle zakochuje się bez pamięci w „kocie uszatym, Aduśku, Adusiu” jak się do niego pieszczotliwie zwraca. Aduśkowy świat jest jak z bajki o zbuntowanej królewnie Śnieżce, która nagle odnajduje swojego antykwarycznego księcia. By jeszcze chwilę pomarudzić: liczne retardacje, umyślne gubienie wątku, powroty do już zapomnianych na dobre przez czytelnika akcji wprowadza zniecierpliwienie i… nudę. Chwilami nie wiedziałam czy jest to książka o przyjaźni (wątek Myrosławy) i miłości (Adrian), epopeja historyczna (Hela Dowhan i UPA) czy komentarz polityczny do obecnych wydarzeń (praca Daryny w telewizji i wątek Wadyma). Trudno było poskromić te wszystkie pomysły i nie pomaga w tym ilość stron i rozwlekanie akcji.

Dla Zabużko nie ma tematów tabu. Otwarcie pisze o politykach upychających pieniądze w kieszenie i raje podatkowe gdzieś daleko za granicami kraju. „Dzisiejsza polityka to połączenie doświadczenia dwudziestowiecznych z doświadczeniem rynkowym, reklamowym.” Autorka oddając głos Wadymowi pyta kontrowersyjnie: „ty dalej wierzysz w te bujdy, że podmiotem historii jest lud?” I nie czekając na odpowiedź czytelnika: „Idee, poglądy, przekonania? To było dobre w dziewiętnastym wieku (…) masom można wmówić wszystko (…) Syty obywatel siedzi po robocie przed telewizorem i popija piwo. Rządy sprawują się poza jego plecami, a w telewizji widzi gadające głowy. (…) Żaden naród nie może panować nad światem, to mogą tylko korporacje. (…) Władza to surowce energetyczne, to jest klucz do panowania nad światem, był jest i będzie. (…) Gazprom już dziś trzyma połowę Europy. I już w każdym europejskim rządzie ma swoich lobbystów za Nord Streamem.”

Zabużko w tragikomiczny sposób ujmuje obraz bipolarnego świata: „Biały Dom ogłosił, że Irak ma broń masowego rażenia, i wszyscy uwierzyli. I chrzanić, że tej broni nie znaleźli i najprawdopodobniej już nie znajdą. Zresztą głupio zrobią jeśli nie znajdą. Rosjanie to by od razu coś podrzucili i wtedy już stuprocentowo nikt by się nigdy nie dogrzebał, jak tam naprawdę było…”

I wreszcie o stosunkach Ukraina-Rosja, tak boleśnie aktualnych, mimo że słowa pisane przed wydarzeniami na Majdanie w 2013 roku: „W niepodległość Ukrainy FSB do dziś nie może uwierzyć, ciągle czekają, aż ich namalowany obrazek wróci na miejsce.” By wbić czytelnika w fotel Wadym dodaje: „Zastanów się kim [Ukraina] my właściwie jesteśmy? Wczorajsza kolonia, bez własnych tradycji państwowych, po kolana w gównie… Strefa tranzytowa! Przy dzisiejszym rozkładzie sił na świecie to wszystko, co mamy: Przydatny kraj tranzytowy. (…) Epoka Jałty się kończy. Równowaga sił się kończy, przychodzą nowi gracze, Rosja z Ameryką dalej nas będą ciągać i tam i sam, jak kundle szmatę. (…) Zawsze byliśmy garścią drobnych w interesach wielkich państw.”

Książka nie zabija jednak nadziei i nie pozostawia w mrocznej apatii. Główna bohaterka jest wierna sobie mimo meandrów osobistego i zawodowego życia. Dzieło Zabużko jest o byciu wiernym przekonaniom i wartościom, które trzymamy głęboko w sobie O byciu wiernym sobie. Choć czasem ma się wrażenie, że uczestniczy się w czymś mrocznym: „Diabelskich igrzyskach, w którym zawsze giną najlepsi. (…) Ci, którzy wyprostowali się z szańca na cały wzrost…” Pobrzmiewa szept pana Cogito Herberta: „Idź wyprostowany, idź”.

Wzorem Daryny z „Muzeum porzuconych sekretów”, która odnajdywała w codzienności bohaterów, będę starała się przybliżać życie i poglądy Ukraińców. Czasem bohaterskie, czasem powszednie. Tak jak Oleny z „Życia codziennego w Kijowie”. Życie tych, którzy chodzą po ulicach ukraińskich miast czy przebywają na emigracji.

Facebook Comments

Magdalena Swoboda: absolwentka politologii i ukrainoznawstwa na Uniwersytecie Jegiellońskim, dla Krakowa zostawiła nie mniej piękny Wrocław. Fascynacja Ukrainą przyszła jeszcze przed studiami ukrainoznawczymi, inspirację stanowił Kijów. W trakcie studiów odbyła m.in. praktyki w Ambasadzie RP w Kijowie, z ramienia Koła Konstytucjonalistów koordynowała wyjazd naukowy do Doniecka, a także była jednym z organizatorów konferencji naukowej: „Julia Tymoszenko: podwójna przegrana?”

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY