Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Magdalena Swoboda

Rozmowa o wojnie, śmierci i nadziei z Katią z Doniecka

Mimo wszystko wierzę, że w życiu jest sens walczyć. Nie tylko dla siebie, ale dla większych rzeczy, dla tych co przyjdą, co będą żyć w tym kraju – mówi Katia, Ukrainka z Doniecka, która zgodziła się podzielić fragmentem swojego życia. Rozmowa o wojnie, śmierci, ale i odwadze i nadziei.

Walki pod Donieckiem, widok na chemiczny kombinat

Walki pod Donieckiem, widok na chemiczny kombinat

Pociąg z Kijowa na Zakarpacie, popularne kupe z przedziałami. Chwyciłam za telefon, by zadzwonić do koleżanki z Doniecka, chciałam wiedzieć, czy wszystko u niej w porządku. Rozmawiałam po rosyjsku. Ludzie się ode mnie odsunęli. W nocy słyszałam krzyk pijanego mężczyzny: „nie będę z nią jechać w jednym przedziale!”. Z nią, to znaczy ze mną. Mieszkanką Doniecka, w połowie Rosjanką. Następnym razem zdecydowałam się wziąć wagon bez przedziałowy. Po rozmowie po rosyjsku z koleżanką, mężczyzna, który siedział koło mnie przesiadł się. Nie miałam nic przeciwko, zeszłego tygodnia spałam po cztery godziny dziennie, bo nad ranem bombardowali moje miasto. Gdy czytałam książkę słyszałam rozmowy podróżnych „o tych z Doniecka, wstrętnych przesiedleńcach”. Skurczyłam się w sobie, chciałam zasnąć, nie słyszeć, poprosiłam konduktor, by mnie obudziła o piątej nad ranem, gdy zajedziemy na moją stację. Nie zrobiła tego, mówiąc, że pociąg się opóźnił. Po kilku stacjach, kiedy podróżni niewzruszenie wmawiali mi, że to jeszcze nie moja stacja, dojechałam do Iwano-Frankiwska. Koniec trasy.

Nie powiedzieli ci tylko dlatego, że jesteś z Doniecka?

Ludzie nas nienawidzą. Nie winie ich za to. Umierają za Donieck, tak myślą, nie za Ukrainę. Dla nich ludzie z Doniecka, to ci którzy są po stronie Rosjan. Ukraińcy jedynie w paszporcie popierający Putina. Wstydzę się za nich i sama ich nienawidzę.

Teraz mieszkasz i pracujesz w Kijowie, kiedy ostatnio pokazywałaś mi wideo z Doniecka ludzie chodzili na spacer z wózkami, były grane koncerty…

Magdo, tak było w kwietniu, czy nawet jeszcze pod koniec czerwca. Teraz Donieck wygląda jak Czarnobyl. Ludzie wyjechali tak jak stali zostawiając garnki na kuchence, sprzęt elektroniczny, dokumenty. Sama mam rzeczy zimowe w Doniecku, nie wiem jak po nie wrócę.

Więc wojna ?

Wiesz, jeszcze do niedawna nazywaliśmy to ATO [Antyterrorystyczna Operacja]. Dziś już nikt tak nie mówi. Wojna. Straszne. Pamiętam jak kiedyś rozmawiałam z przyjaciółmi o starych czasach, Hitlerze i Stalinie, ciesząc się, że nas to nie dotknęło. Do czasu.

Pytam dlatego, bo w zachodnich mediach mówi się o „konflikcie” w Ukrainie, „zielonych ludzikach, prorosyjskich separatystach”, szafując eufemizmami jakby nie chcąc stanąć prawdzie w oczy.

Mogę to porównać do prostej sytuacji. Mąż pobiło żonę, krew jej leci, połamane kości, siniaki. Pytasz się co się stało? Słyszysz głos męża: a, tylko się pokłóciliśmy. I żony: pobił mnie. Komu wierzysz? Żonie czy mężowi? Jak myślisz, gdzie jest prawda?

Boisz się?

Ostatnie dwa lata byłam w Szwecji na studiach, wracałam nieco zniechęcona do państwa Janukowycza, choć to był mój wybór, mogłam zostać dłużej na Zachodzie. Magdo, byłam jedną z pierwszych na Euromajdanie. Obserwowałam przebudzenie mojego narodu. Nie wierzyłam. Kiedy władza wysłała Berkut i pobiła studentów, którzy pokojowo czuwali byliśmy w szoku. Jak tak można było spałować ludzi, to nie Rosja! Zawrzało we mnie. 16 stycznia parlament wprowadził cenzurę i zakaz zgromadzeń. Za jego złamanie groziło od pięciu do piętnastu lat więzienia. Rozumiesz? Wychodzisz na ulicę swojego miasta, krytykujesz władzę i cię zamykają. Zabijano i torturowano kolejnych ludzi, a mimo to dalej protestowano. I ja poszłam, bo nie wyobrażałam sobie, żeby mnie tam nie było. Nie byłabym sobą. Dwadzieścia sześć stopniu mrozu, leżałam potem kilka tygodni z zapaleniem płuc. Nie żałuję, ludzie się zjednoczyli, śpiewali, modlili, protestowali, dzielili tym co mieli, gotowali, rozgrzewali się herbatą.

Przypomina mi to obrazki z Powstania Warszawskiego: „gotują zupę czarną kawę i tym sposobem walczą za sprawę”. Jan Komasa na premierze „Miasta 44” powiedział, że historia powstania wciąż jest aktualna, przywołując sytuację w Ukrainie.

Wiesz dlaczego Putin wysłał wojska do Ukrainy? Bo zobaczył, że nie udało mu się skłócić narodu. Ci, którzy byli przeciwko Euromajdanowi pokrzyczeli, pokrzyczeli i poszli do domu pić piwo. Nie dało rady od wewnątrz to od zewnątrz nas chcą złamać.

Jakie masz relacje z Rosjanami? Rozmawiasz z nimi?

Z tymi, których poznałam będąc w Szwecji rozmawiam, ale nie o wojnie. Gdybym spotkała Rosjan w Kijowie, pewnie nie chciałabym z nimi rozmawiać. Chociaż zdaję sobie sprawę, że to osąd. To tak jak ludzie uważają mnie za tą złą, bo jestem z Doniecka, mimo że jedna z pierwszych pojawiłam się na Euromajdanie. Jasne, trudno mi zrozumieć, że tylu Rosjan popiera Putina. W każdym narodzie spotkasz idiotów i ludzi inteligentnych, a Rosjanie dodatkowo są poddani silnej indoktrynacji i propagandzie. W tym, manipulowaniu ludźmi, widzę największy problem. Za Związku Radzieckiego ludzie słuchali państwowego radia, oglądali telewizję, ale wiedzieli, że to wszystko gówno warte. A dziś wierzą, że to prawda. Byłam w Rosji kiedy napadła Gruzję w 2008 roku. I wiesz, że po tygodniu słuchania rosyjskiej telewizji zaczęłam się zastanawiać, czy może rzeczywiście Rosji chodziło o obronę uciśnionych na Kaukazie narodów. Dopiero moja mama powiedziała: pojedziemy do Ukrainy i obejrzymy ukraińskie telewizję, zobaczymy co tam mówią.

Stracony naród?

Nie! Przeciwnie. Kiedy przychodzą takie myśli, że może Europa nas zostawiła widzę nadzieję w Rosjanach, że tak jak my się przebudzą. Kilka tysięcy ludzi protestowało w Moskwie przeciwko wojnie z Ukrainą, niby niewiele jak na tak wielkie miasto (26 tys. podczas Marszu Pokoju w Moskiwe, 19 września, przyp. red.), ale wyjść przed nosem Putina kiedy wiesz, że za to grozi ci więzienie czy zesłanie, to bohaterstwo. Tak jak za czasów Euromajdanu kiedy ludzie szli protestować, nad głowami mieli snajperów i nie wiedzieli czy wrócą żywi do domu. Mam nadzieję, że Rosja Putina rozsypie się jak Związek Radziecki, społeczeństwo się obudzi, a gospodarka sterowana przez oligarchów padnie.

Wiesz, póki co Rosja stoi ropą i gazem, a rury przecinają Ukrainę, aż się boję myśleć co będzie z nadejściem zimy. Póki nie ma alternatywy dla surowca, Rosja czuje się silna.

Za Związku Radzieckiego też tak wierzono, a jednak padł jak mur berliński.

A co myślisz o ukraińskich politykach? Czytałam, że ludzie są rozczarowani Poroszenką.

Krytykują go, zgadza się, ale to dobrze, bo to znaczy, że wciąż mamy demokrację. Jeśli się jednak zapytasz tych co krytykują, czy żałują, że go wybrali usłyszysz: nie. Zdajemy sobie sprawę, że przyszło mu rządzić w trudnych czasach, sprzątać to co zastał po Janukowyczu. Tragiczna sytuacja gospodarcza, nietrafione inwestycje jak z pociągami Hyundaia, a do tego wojna z Rosją.

Mówisz, że część społeczeństwa jest rozczarowana Europą Zachodnią, czy i Polską?

Widziałam ostatnie badania opinii publicznej, Polska jest w piątce krajów uważanych za przyjaznych Ukrainie. Doceniamy wasze wsparcie.

Katia, chciałabym wrócić na chwilę do życia codziennego. Olena [bohaterka ostatniego wywiadu] mówiła mi, że w Kijowie dalej organizuje się koncerty, ludzie chodzą do kina, tylko jacyś tacy smutni, szarzy…

Trudno myśleć o rozrywce w takiej sytuacji. Jednak próbuje zachęcać się ludzi. Ostatnio widziałam, że część z wpływów z biletów meczu piłkarskiego była oddana na rzecz ofiar wojny. Ludzie idą, chcą wspierać jak mogą tych, którzy za nich walczą.

Wspominałaś, że Twoi znajomi nadal są w Doniecku, a Twoja rodzina?

Magdo, moja mama z siostrą wyjechały z Doniecka, a mój tato… zginął. Był pilotem, jednym z lepszych. W czasach ZSRR wygrywał konkursy. Powiedziano nam, że widziano jego paralotnię spadającą na ziemię.

Katia… trudno mi odnaleźć w tym wszystkim sens i siłę…

Mimo wszystko wierzę, że w życiu jest sens walczyć. Nie tylko dla siebie, ale dla większych rzeczy, dla tych co przyjdą, co będą żyć w tym kraju. Ludzie mówią, że nie chcą umierać za Donieck. A prawda jest tak, że na Majdanie byli ludzie z Doniecka z porozstawianymi namiotami, kilkoro z nich zginęło. W samym Doniecku wolontariusze sformowali bataliony z własnej nieprzymuszonej woli walczące z separatystami. Jak jadę do Ukrainy Zachodniej czasem czuję się jakby stała z ludźmi ze Lwowa, czy Iwano-Frankiwska po dwóch stronach barykady, ciągle tłumaczę się za kogoś. Ludzie są źli na tych z Doniecka, kupując rosyjską propagandę myślą, że tam wszyscy wspierają separatystów. A przecież wszyscy jesteśmy Ukraińcami, żyjemy w jednym państwie…Walczymy o prawo by być Ukraińcami w Ukrainie, w swoim państwie, w domu…

Facebook Comments

Magdalena Swoboda: absolwentka politologii i ukrainoznawstwa na Uniwersytecie Jegiellońskim, dla Krakowa zostawiła nie mniej piękny Wrocław. Fascynacja Ukrainą przyszła jeszcze przed studiami ukrainoznawczymi, inspirację stanowił Kijów. W trakcie studiów odbyła m.in. praktyki w Ambasadzie RP w Kijowie, z ramienia Koła Konstytucjonalistów koordynowała wyjazd naukowy do Doniecka, a także była jednym z organizatorów konferencji naukowej: „Julia Tymoszenko: podwójna przegrana?”

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY