Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Michał Piwowarski

Górski Karabach – kruchy pokój i gra nerwów

Obecna napięta sytuacja w Górskim Karabachu, będąca w cieniu wojny w Donbasie, w nieodległej przyszłości może stać się kolejnym zarzewiem zmagań Rosji i Zachodu.

Mapa etniczna Górskiego Karabachu, źródło: en.wikipedia.org

Mapa etniczna Górskiego Karabachu, źródło: en.wikipedia.org

Od zawieszenia broni w 1994 roku nie mieliśmy do czynienia z tak intensywnymi walkami na tzw. „linii kontaktowej” jak podczas lata 2014 roku. Po raz pierwszy również starcia miały miejsce wzdłuż całej granicy państwowej Armenii i Azerbejdżanu. Czy agresywna polityka silniejszego Baku, w cieniu wojny we wschodniej Ukrainie, chce wyrównać po dwudziestych latach zaległe porachunki  i odzyskać 14% swojego terytorium utracone po rozpadzie ZSRR ? Czy tzw. „karabaski klan” rządzący Armenią od 1998 roku, słynący z fałszowania wyborów, korupcji i ograniczania wolności mediów, w momencie realnego zagrożenia wojną, utrzyma się przy władzy? Czy Rosja, jeżeli przyjdzie potrzeba, po raz kolejny pomoże Armenii w walce z Azerbejdżanem, czy też nadal skutecznie będzie „zamrażać” ten konflikt? Jaki scenariusz Rosji się opłaca? Co może Unia Europejska?

Podczas analizowania dynamiki wydarzeń na Południowym Kaukazie nasuwa się wiele pytań. Z trwogą patrzę na Ukrainę, na Bliski Wchód i „wschód” światowego dżihadu, na bezsilne państwa bałtyckie, na Osetię Południową, Abchazję i Naddniestrze. Patrzę na to zza cienkiej otoczki NATO i UE i zastanawiam się, w którym z tych miejsc palec decydentów uderzy w mapę. Jesteśmy świadkami największych zmian geopolitycznych od upadku Związku Radzieckiego. W najbliższym czasie może dojść do wielu drastycznych rewizji granic. W szczególności narażony jest na to region Azji Środkowej i Kaukazu. To tutaj ścierać się będą wpływy wschodzących regionalnych liderów tj. Azerbejdżan, oraz najważniejszych aktorów polityki międzynarodowej – Federacji Rosyjskiej, Unii Europejskiej oraz Stanów Zjednoczonych.

Kolejność, w jakiej wymieniłem najważniejszych aktorów nie jest przypadkowa. Póki co na Kaukazie i w Europie Wschodniej to Rosja pociąga za sznurki tragicznego teatru zmagań.

 

Dokąd zmierza konflikt w Górskim Karabachu i czy będziemy świadkami bardziej stanowczych posunięć Azerbejdżanu?

Rząd w Baku stawia twarde warunki rozwiązania konfliktu – Górski Karabach jest z punktu widzenia prawa międzynarodowego integralną częścią Azerbejdżanu i inna przyszłość niż powrót do macierzy go nie czeka. Potwierdzeniem tego są ostatnie wypowiedzi najważniejszych azerskich polityków w tym Prezydenta Ihama Alijewa – Ta wojna się nie skończyła, to dopiero pierwszy etap. Ten agresywny ton w połączeniu z posuniętymi na szeroką skalę zbrojeniami oraz coraz mniejszym wpływem Rosji na politykę, Baku nie wróży niczego dobrego. Armenia, skłócona z sąsiadami może liczyć tylko na pomoc Moskwy, choć i ta w ostatnim czasie wystawia na próbę ich wzajemne sojusznicze zobowiązania poprzez sprzedaż broni do Azerbejdżanu. Gospodarka Armenii jest niemal w całości powiązana z gospodarką Rosji, więc sankcje Zachodu nakładane na Rosję, pogorszą w i tak bardzo słabą sytuację ekonomiczną Armenii. W wyniku tego może dojść do poważnego tąpnięcia w funkcjonowaniu aparatu państwowego Armenii i doprowadzić do kryzysu politycznego, co tylko będzie prowokować Azerbejdżan.

Czy tzw. „karabaski klan” rządzący Armenią od 1998, słynący z fałszowania wyborów, korupcji i ograniczania wolności mediów w momencie realnego zagrożenia wojną utrzyma się przy władzy?

Armenia od momentu odzyskania niepodległości nie zbudowała demokratycznego systemu rządów ani sprawnie funkcjonującego aparatu państwowego. Polityka Armenii charakteryzuje się niezdecydowanymi rządami uległych wobec Rosji prezydentów, którzy nie byli zdolni do przeprowadzenia koniecznych, konstruktywnych reform gospodarczych oraz działań na rzecz zwiększania suwerenności państwa. Obecny Prezydent Armenii, Serż Sarkisjan cieszy się znikomym poparciem obywateli ograniczającym się głównie do Górskiego Karabachu, z którego pochodzi. Krytykowany jest za korupcję, fałszowanie wyborów, ograniczanie wolności mediom, uległość wobec Rosji oraz bardzo rozrzutny sposób życia – będący znacznym kontrastem do standardu życia obywateli. W ostatnich latach, w szczególności po włączeniu Armenii do programu Partnerstwa Wschodniego widać coraz silniejsze ruchy społeczeństwa obywatelskiego i organizacji pozarządowych, które tworzą młodzi ludzie urodzeni po rozpadzie ZSRR, którzy nie są obciążeni sowieckim dziedzictwem, i którzy chcą zmian. To oni któregoś dnia wyjdą na ulice i napiszą ostatni rozdział „Aksamitnych Rewolucji”, tak jak wychodzili na ulice w ciągu ostatnich tygodni. Protesty społecznie w Armenii zintensyfikowały się szczególnie po wydarzeniach z wiosny 2011 r., tzw. „Erywańskiej Wiosny” inspirowanej przez ruchy społeczne w krajach arabskich. Następnie demonstracje były organizowane głównie w przed i w trakcie wyborów. W tym roku w marcu doszło do protestów związanych z reformą emerytalną oraz polityką fiskalną, która rujnuje armeńskie gospodarstwa (średnia emerytura waha się między 61 a 100 $) oraz niecałe 3 tygodnie temu, kiedy na Skwerze Wolności zgromadziło się  ponad 10 000 mieszkańców stolicy by sprzeciwić się galopującej korupcji w instytucjach państwowych. Ostatnie protesty są namacalnym dowodem na to, że Ormianie mają dość – Jestem zmęczona tym rządem, pracują tylko na własną korzyść, nie dla ludzi, mówiła Ashot Petrosyan, uczestniczka protestów.  

Czy Rosja, po raz kolejny pomoże Armenii w walce z Azerbejdżanem, czy też nadal skutecznie będzie „zamrażać”  konflikt? Jaki scenariusz jest opłacalny dla Rosji ?

Konflikt karabaski jest ważnym instrumentem potrzebnym do realizacji rosyjskich interesów na Kaukazie Południowym. Póki konflikt trwa, to Rosja decyduje o jego dalszym przebiegu. Nie mówię tutaj o nacisku na Armenię, której gospodarka należy do Rosji poprzez najważniejsze sektory – gazowy, energetyczny, bankowy oraz transportowy, Rosji chodzi bardziej o Azerbejdżan, który skutecznie unika rosyjskich działań na rzecz wprowadzenia Baku do Unii Celnej. Wydobycie ropy cały czas utrzymuje się na wysokim poziomie, a rynek zbytu jest szeroki. Dodatkowo sankcję nałożone na Rosję za niedługi czas zaczną działać, co z pewnością podniesie notowania Azerbejdżanu. W końcu może dojść do sytuacji starcia silnego Azerbejdżanu ze słabą Armenią, za której plecami stać będzie Federacja Rosyjska z poważnymi problemami finansowymi. Dodatkowym zmartwieniem Moskwy mogą być strajki rosyjskich obywateli przeciwko polityce Władimira Putina, co może zdestabilizować działania Rosji na arenie międzynarodowej. Richard Giragosian, dyrektor Centrum Studiów Regionalnych w Erywaniu, komentując zawieszenie broni powiedział, że najważniejsze jest „nie to, co się stało, ale to, co się nie stało”. A nie doszło do planowanej ofensywy zakrojonej na szeroką skalę, by pod osłoną walk na Ukrainie odbić Górski Karabach. Jedno jest pewne – Rosja będzie starała się utrzymać status quo w Górskim Karabachu, co wbrew pozorom w obecnej sytuacji jest pozytywne. Rosyjskie wparcie Armenii studzi zapał Baku do siłowego rozwiązania konfliktu. Biorąc pod uwagę potencjał azerskiego wojska, otwarta wojna może okazać się katastrofalna w skutkach dla Armenii.

Co może Unia Europejska ?

Niewiele. Oprócz oświadczeń w stylu „Unia Europejska wyraża zaniepokojenie, lub głębokie zaniepokojenie…” wpływ unijnej polityki sięga tylko Gruzji. Azerbejdżan, a w szczególności Armenia zweryfikowały swoje stanowisko wobec programu Partnerstwa Wschodniego. Z pewnością stanowisko UE będzie brane pod uwagę przez azerski rząd, z powodu chociażby sprzedaży surowców energetycznych, jednak z pewnością nie będzie to miało takiego wpływu, jaki ma Rosja.

Przyglądając się sytuacji na Kaukazie zauważyć można wzrost narodowych egoizmów – dotyczy to szczególnie Azerbejdżanu. Działania podejmowane przez rządy Gruzji, czy Armenii charakteryzują się pewną obawą o przyszłość. Sytuacja międzynarodowa stawia każdy kraj znajdujący się w rejonie Europy Środkowo-Wschodniej, Kaukazu, Azji Centralnej oraz Bliskiego Wschodu w zupełnie nowej sytuacji geopolitycznej. Okres stabilizacji sytuacji międzynarodowej ukształtowany po rozpadzie ZSRR minął, a obecny stan niepewności o jutro z pewnością szybko się nie zakończy.

Tekst pierwotnie ukazał się na portalu „Polityka Globalna”.

Facebook Comments

Student Instytutu Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Wrocławskiego. Obszar zainteresowań - Kaukaz, zarówno Północny jak i Południowy oraz Azja Centralna - kultura tych regionów oraz kwestie związane z bezpieczeństwem. Na co dzień pszczelarz, muzyk, fotografik i górołaz.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY