Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Tomasz Piechal

Recenzja „PdK”: Głupiec – 30. WFF

Jurij Bykow, reżyser filmu „Major”, kontynuuje swoją filmową publicystykę na temat współczesnej Rosji. Z dobrym skutkiem.

fragmenty „Głupca” od 2 min 22 sekundy filmu

Jurij Bykow to znany festiwalowej publiczności przedstawiciel młodego pokolenia rosyjskich filmowców. Podczas ubiegłorocznego, 29-ego Warszawskiego Festiwalu Filmowego został zaprezentowany jego pełnometrażowy debiut, film „Major” (recenzja PdK), który pokazywał piekło rzeczywistości rosyjskiej prowincji sterroryzowanej przez lokalny układ policji i biznesu.

Podczas jubileuszowej, 30. edycji WFF, Bykow zaprezentował nową filmową wariację na podobny temat, tym razem wybierając na głównego bohatera tytułowego „głupca”, czyli – w rosyjskiej rzeczywistości – człowieka uczciwego, szlachetnego, myślącego o dobrze wspólnym, wierzącego, że można do czegoś dojść za pomocą ciężkiej pracy. Młody Dima choć ma młodą żonę i małe dziecko, wciąż żyje z rodzicami. Mimo nadarzających się okazji by dorobić na boku, podobnie jak jego ojciec, zawsze wybiera uczciwą drogę. Liczy na awans w pracy, miejskim przedsiębiorstwie hydraulicznym, po tym jak skończy studia architektoniczne.

Biedne i uczciwe życie Dimy zostaje brutalnie przerwane, gdy podczas jednej z kontroli wielopiętrowego budynku mieszkalnego odkrywa on błąd konstrukcyjny, który grozi rychłym zawaleniem całego bloku wraz ze wszystkimi mieszkańcami. Choć rodzina go namawia, by przemilczał całą sprawę, targany poczuciem obowiązku Dima postanawia zaalarmować władze. Trafia na urodziny miejscowej pani burmistrz, gdzie bawi się cała wierchuszka miasta. Wpierw obojętni urzędnicy, gdy odkrywają, że młody hydraulik ma rację, postanawiają rozwiązać problem. Dla ratowania własnej skóry są gotowi na wiele. Bardzo wiele.

Historia opowiedziana w filmie „Głupiec” nie jest ani specjalnie oryginalna, ani specjalnie zaskakująca, ale mimo wszystko ogląda się ten film z przejęciem. Choć często wykłada wiele kwestii w sposób łopatologiczny, Bykow ze sprawnością korzysta z umiejętności swoich aktorów, przez co obserwowanie ich napiętych relacji, przerzucania się wzajemnie oskarżeniami i gry pozorów trzyma widza w napięciu do ostatnich minut filmu.

„Głupiec”, choć słabszy od zeszłorocznego „Majora”, dobitnie świadczy o tym, że w Rosji wciąż są twórcy, którzy nie zamierzają unikać trudnych tematów i starają się kręcić poruszające kino społeczne. Co istotne, tym razem Bykow jeszcze mocniej akcentuje, że problemem Rosji nie jest tylko zdegenerowana władza, ale również zwykli ludzie, którzy godzą się na życie w ślepocie i apatii. Godna polecenia pozycja do obejrzenia.

„Głupiec”, reż. Jurij Bykow, 117 min. Rosja, 2014.

Facebook Comments
Tomasz Piechal
Starszy analityk ds. Ukrainy w Ośrodku Studiów Wschodnich im. Marka Karpia

    Dziennikarz, publicysta, z wykształcenia etnolog. Swoje badania naukowe prowadził na Ukrainie, gdzie zajmował się kwestiami politycznymi (dystans między władzą a obywatelami) i historycznymi (UPA, Wielka Wojna Ojczyźniana, Wielki Głód). Współpracował m.in. z serwisami "dziennikarze.info", "gildia.pl", "psz.pl", "Gazetą Studencką", TVP1, działem Opinii "Super Expressu", "Rzeczpospolitą", "Dziennikiem Gazetą Prawną".

    ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY