Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Krzysztof Nieczypor

Zauroczenie i niedosyt. Recenzja książki „Klątwa gruzińskiego tortu”

„To opowieść o Gruzji i Gruzinach, słońcu, górach, morzu i kiści winogron. To opowieść o wojnie i pokoju, przemianach i niezmiennej miłości do ojczystej ziemi. To opowieść o ludziach odważnych, gościnnych i wrażliwych na piękno. To opowieść o miłości, przyjaźni i klątwie, która jak twierdzą sami Gruzini zawisła nad ich krajem. Klątwie, która od wieków sprawia, że Gruzja jest nieustannym polem bitew” – zachwala swoją nową książkę Maciej Jastrzębski. Postanowiłem to sprawdzić.

.

Nowy reportaż literacki Macieja Jastrzębskiego


Rzeczywiście, „Klątwa gruzińskiego tortu”  Macieja Jastrzębskiego to książka niezwykła. Profesja autora (specjalny wysłannik Polskiego Radia w Gruzji) sugerowałaby wydanie kolejnego reportażu na wzór popularnych ostatnio publikacji polskich korespondentów i reporterów z dziennikarskiej pracy lub podróży po jednym z krajów b. Związku Radzieckiego. Nie jest to jednak tak ceniona w naszym kraju literatura faktu. Nie jest to również powieść literacka, choć książka ma cechy intrygującego romansu i porywającego kryminału. Głównym impulsem do przewrócenia następnej strony jest chęć poznania zawartej w tytule książki tajemnicy gruzińskiego tortu. Słodką zagadkę autor rozwiązuje opowiadając relacje swojego zaprzyjaźnionego gruzińskiego taksówkarza i jego tajemniczej przyjaciółki. Historia znajomości obojga bohaterów rozgrywa się na tle mających miejsce w Gruzji wydarzeń społeczno-politycznych z ostatniego ćwierćwiecza: od rozpadu Związku Radzieckiego po odsunięcie prezydenta Micheila Saakaszwilego od władzy.

Jastrzębski zaproponował więc czytelnikowi dość oryginalną lekturę – po części powieści, po części reportażu. Wokół frapującego wątku nie brakuje reporterskich notatek będących efektem uprawianego przez autora zawodu. Znajdziemy zatem wiele ciekawych informacji o historii gruzińskiego narodu: dowiemy się skąd wzięli się Gruzini na Kaukazie, czego szukali w Gruzji średniowieczni rycerze krzyżowi, dogłębnie zbadamy związki Gruzinów z Polakami, poznamy smak nie tylko gruzińskiego wina, ale i niemniej słynnej gruzińskiej herbaty uprawianej w XIX wieku w Gruzji przez brytyjskich oficerów, zetkniemy się wreszcie z okropnościami ostatniej wojny rosyjsko-gruzińskiej odkrywając bezsens wciąż nieuregulowanego konfliktu z Rosją.

Filipinki „Batumi”


Książka przeplatana jest w wielu miejscach gruzińskimi mitami i legendami, które dla zrozumienia bieżących wydarzeń w tym kraju mają równie duże znaczenie jak współczesne fakty.. Przytaczane opowieści są tym bardziej ciekawe, bo opisywane przez rozmówców Jastrzębskiego – zwykłych mieszkańców Gruzji, którzy opowiadają o swojej historii, nie kryjąc się ze swoimi poglądami i przekonaniami politycznymi. Gruzini są wdzięcznymi rozmówcami dla dziennikarza, bo są narodem rozpolitykowanym. Każdy ma jakieś poglądy polityczne i ochoczo o nich opowiada i dyskutuje. Bierzemy więc udział w gruzińskiej biesiadzie z tradycyjnymi toastami, wyruszamy na wędkarską wyprawę jachtem u wybrzeży Batumi, rozmawiamy z mieszkańcami przygranicznych rejonów Abchazji i Osetii Południowej, w końcu przepytujemy samego premiera Bidzinę Iwaniszwiliego. To właśnie dzięki relacjom Gruzinów poznajemy ich kraj i jego historię ich oczami – obraz subiektywny, ale wiarygodny i pełen emocji: czasem radości i wzruszenia, czasem gniewu i bezsilności.

Wieże fortecy ponad Omalo, Gruzja, autor: David Fielke, źródło: flickr.com

Wieże fortecy ponad Omalo, Gruzja, autor: David Fielke, źródło: flickr.com

Jastrzębskiemu z powodzeniem udało się uniknąć reporterskiego nawyku przedstawiania suchych relacji korespondenta prasowego. Dla autora wydarzenia, jakie miały miejsce w Gruzji w ostatniej dekadzie są ważne, bo wyznaczają puls życia mieszkańców tego kraju, ale jednocześnie stanowią one jedynie tło, pretekst do opowiedzenia nam czegoś więcej. W tym zadaniu pomaga Jastrzębskiemu niewątpliwy talent pisarski. Opis widoku Tbilisi z lotu ptaka, sennych miraży będących skutkiem pracy dziennikarskiej wzbogacają opowieść czyniąc ją atrakcyjną literacko.

Jedynym mankamentem książki jest jej zakończenie. Autor pozostawia bez odpowiedzi nurtujące od początku opowieści rozpoczętej podziałem tajemniczego tortu pytanie o tożsamość właścicielki fiołkowych oczu. A szkoda, bo rozpalając wyobraźnię czytelnika autor złożył dorozumianą obietnicę ujawnienia niejednoznacznej roli w całej historii pięknej Gruzinki. Niestety Jastrzębski nie wywiązuję się z tego zadania rozczarowując faktem, że sam nie podjął się misji odkrycia zagadki. Żal tym większy, bo ten obowiązek ciążył nie tylko ze względu na czytelnika, ale również gruzińskiego towarzysza, którego autor raczył był obdarzyć mianem swojego przyjaciela. Mimo to książka zdecydowanie warta polecenia.

Facebook Comments
Krzysztof Nieczypor
Redaktor Eastbook.eu
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY