Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

W 2015 Ukrainie grozi terroryzm antypaństwowy

Podczas gdy Unia Europejska staje twarzą w twarz z terroryzmem islamskim, Ukraina w  2015 roku będzie walczyć z terroryzmem antypaństwowym. W kraju nie dojdzie do reform dopóki obywatele ukraińscy będą ginęli podczas konfliktu zbrojnego, a na ulicach miast będzie dochodzić do ataków terrorystycznych. Wojna z separatystami będzie wykorzystywana jako temat zastępczy i usprawiedliwienie władz by odwlekać zapowiadane zmiany w kraju.

wojna w Ukrainie

W 2015 roku Ukrainie grozi terroryzm antypaństwowy

Podczas wizyty prezydenta Ukrainy Petro Poroszenki w Polsce usłyszeliśmy ponowne zapewnienie o determinacji władz Ukrainy do przeprowadzenia reform. Jak dotąd, ponad rok po Euromajdanie, nie doszło do żadnych istotnych zmian w systemie sprawowania rządów. Wbrew nadziejom aktywistów, którzy protestowali i poświęcali swoje życie na Majdanie, państwo ukraińskie jest nadal rządzone przez koalicję polityków i oligarchów, których wpływ na politykę w niektórych regionach kraju nawet znacząco wzrósł. Władze w Kijowie natomiast nie śpieszą się ze zmianami, które mogłyby negatywnie odbić się na ich pozycji politycznej. Postępujący kryzysy i konieczność reform będzie wykorzystywany, aby oszczędności szukać w pierwszej kolejności w kieszeniach obywateli (pisaliśmy o terrorze euroreform wcześniej). Jak się jednak wydaje największym wyzwaniem przed jakim stoi obecnie ukraiński prezydent nie jest przeprowadzenie reformy lustracyjnej czy sądowniczej, ale zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom – aby w przyszłości bomby nie wybuchały w kijowskim metrze a uzbrojeni ludzie w kominiarkach nie biegali po ukraińskich miastach.

Ukraina będąc w trakcie wojny z Rosją pozostaje krajem z bardzo ograniczonymi możliwościami zapewnienia bezpieczeństwa na swoim terytorium. Nie chodzi tylko o strefę operacji antyterrorystycznej, gdzie ukraińskie wojsko i ochotnicy walczą z rosyjskimi najemnikami, ale i o pozostałe części kraju, gdzie dochodzi do groźnych aktów terrorystycznych..

Spokojnie to tylko awaria

Pod koniec listopada 2014 roku doszło do uszkodzenia reaktora w trzecim bloku elektrowni atomowej Energodar w obwodzie zaporoskiej w południowo-wschodniej części kraju. Energodar to największa elektrownia atomowa w Europie (piąta największa elektrownia atomowa na świecie). Awaria spowodowała duże braki w sieci elektrycznej w całym kraju. W ukraińskich miastach dochodziło do niezapowiedzianych przerw w dostawie prądu, co spowodowało przynajmniej jedną ofiarę śmiertelną (w szpitalu w Czerkasach podczas operacji wyłączono zasilanie, pacjent zmarł). Władze poinformowały, że kłopoty w elektrowni jądrowej, to niegroźna usterka, która nie wywołała zagrożenia dla skażenia środowiska. Blok został włączony z powrotem do sieci po tygodniu. Jednak już po miesiącu, pod koniec 2014 roku, ponownie poinformowano o awarii, tym razem w szóstym bloku energetycznym zaporoskiej elektrowni. Blok energetyczny został wyłączony na 16 godzin z sieci energetycznej Ukrainy. Władze podobnie jak poprzednio poinformowały o braku zagrożenia dla środowiska, i że panują nad sytuacją

Elektrownia Atomowa Energodar, Ukraina, źródło : en.wikipedia.org

Elektrownia Atomowa Energodar, Ukraina, źródło : en.wikipedia.org

Mimo uspokajającego tonu władz w Kijowie, awarie w Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej są niepokojące. Na terytorium Ukrainy jest pięć elektrowni atomowych i wygląda na to, że słaba kondycją ukraińskiego państwa, zarówno w sferze finansowej jak i organizacyjnej odbija się na stabilności reaktorów w elektrowniach. Ukraina jest narażona nie tylko na ataki rosyjskich żołnierzy i najemników na wschodzie kraju, ale również na klęski humanitarne i w ostatnim czasie na akty dywersji i terroru.

Dywersja i terroryzm antypaństwowy

Poza relatywnie spokojnym Kijowem, w pozostałej części kraju dochodzi do dywersji i ataków terrorystycznych. W samej Odessie w czasie ostatnich dwóch miesięcy doszło do siedmiu zamachów. 10 grudnia 2014 roku doszło do wybuchu tuż przed wejściem do biura koordynacyjnego – siedzibie miejscowych organizacji pozarządowych i wolontariackich. Biuro zajmowało się zaopatrywaniem ukraińskich ochotników walczących na froncie na wschodzie kraju. 27 grudnia doszło do wybuchu na jednej z ulicy Odess podczas transportu ładunku wybuchowego. Zginęła jedna osoba. Tego samego dnia w sąsiednim Chersoniu również doszło do eksplozji bomby. W Odessie dochodziło również do aktów dywersji na kolei, gdzie wysadzono transport z ropą. Na zwiększenie zagrożenia w regionie odeskim władze zareagowały wysłaniem dodatkowych oddziałów Gwardii Narodowej w celu zapewnienia bezpieczeństwa. Wątpliwe jest jednak, by gwardia była w stanie odpowiednio zareagować na obecne zagrożenia.

Region odeski nie jest jedynym w Ukrainie, który boryka się z problemem zapewnienia bezpieczeństwa. Do zamachów dochodziło również w Starobielsku i Charkowie. W Zaporożu poinformowano o podłożeniu bomby w miejskim ratuszu (ewakuowany został budynek, ładunku nie znaleziono).

Powtarzające się ataki, podłożone bomby, anonimowe groźby, są przykładami terroru antypaństwowego. Ataki mają uniemożliwić skuteczne funkcjonowanie oraz podważyć skuteczność administracji publicznej zaatakowanego regionu. Nasilająca się fala tego rodzaju terroru stanowi wyzwanie nie tyle dla samego procesu wprowadzania reform, co dla państwa ukraińskiego. Nie można zakładać, że nieudany projekt „Noworosji” – stworzenia quasi państwa na południowo-wschodnich terytoriach Ukrainy, został całkowicie zarzucony. Celem ataków jest spowodowanie chaosu w Ukrainie. Stojący za zamachami chcą pogrzebać resztki autorytetu jaki posiada władza w Kijowie, tak aby niemożliwe było skuteczne sprawowanie władzy na terenie ukraińskiego państwa.

Beznadziejna wojna

Od początku konfliktu z Rosją zginęło ponad 1500 ukraińskich żołnierzy i innych służb mundurowych. Pomimo wynegocjowanego zawieszenia broni do walk dochodzi codziennie. W ostatnich dniach, prawdopodobnie w związku z kolejną rundą spotkania przywódców w tzw. formacie normandzkim (negocjacje przywódców Rosji, Ukrainy, Niemiec i Francji) doszło do wznowienia walk w Donbasie. W ich wyniku zginęli kolejni cywile (ostrzelany autobus przez rosyjskich najemników) i zburzona została wieża kontrolna lotniska w Doniecku. Wieża była symbolem obrony lotniska w Doniecku, gdzie ukraińscy ochotnicy, zwani „cyborgami”, stawiają opór wojsku rosyjskiemu i najemnikom. W dniach 17-18 stycznia walki o Donbas wybuchły w pełnej skali. Strona ukraińska po częściowym utraceniu kontroli nad lotniskiem, dokonała ofensywy i zajęła go ponownie.

Krótka historia wierzy kontroli lotów w Doniecku, źródło: uatoday.tv/twitter

Krótka historia wierzy kontroli lotów w Doniecku, źródło: uatoday.tv/twitter

Tak przynajmniej jest to przedstawiane przez stronę ukraińską. Symbolika niezdobytej twierdzy jest bardzo ważna dla podniesienia ducha bojowego ukraińskich żołnierzy. Jest też również ważne propagandowo dla budowania poparcia w społeczeństwie. Strategiczne znaczenie lotniska wydaje się jednak zerowe, ponieważ nie ma tam ani sprzętu ani żadnej innej infrastruktury, która pozwalałaby z niego korzystać. Walki o lotnisko pokazuje jak w soczewce beznadzieję wojny. Ukraińscy ochotnicy biją się i giną za ruinę. Separatyści ostrzeliwują odkrytą przestrzeń, której nie sposób jest w pełni kontrolować, ponieważ by to zrobić, należałoby zająć cały Donieck. Dodając do tego ostatnie informacje, jakoby separatyści umożliwiali transport „cyborgów” do lotniska, widzimy, że i separatystom i Ukraińcom konflikt może być w upiorny sposób na rękę. Psy wojny mogą istnieć jedynie w sytuacji konfliktu. Żaden rosyjski najemnik czy separatysta nie ma racji bytu w kraju, w którym panuje pokój. Pełzający konflikt umożliwia władzom w Kijowie trwanie i nie podejmowanie reform systemowych, które niechybnie doprowadziły by do odsunięcia ich od władzy. Bilans tej sytuacji jest tragiczny. W sumie w wojnie z Rosją zginęło około 5 tys. ludzi.

Przeczytaj: Psy wojny na Ukrainie

Trzeci front

Jeżeli władza nie rozwiąże kwestii separatyzmu i nie rozpocznie reform, w Kijowie może dojść do kolejnego majdanu. Taki scenariusz zarówno wśród społeczeństwa jak i polityków jest możliwy. Tym razem dawni majdanowcy, którzy protestowali z kijami i kamieniami wrócą do stolicy z frontu z granatami i karabinami. W tym przypadku może nie być czasu na negocjacje ani układanie się z „systemem”. Może dojść  do zwykłej, brutalnej próby przejęcia władzy. Politycy boją się scenariusza kolejnego majdanu, dlatego póki ochotnicy walczą na froncie jest to im na rękę, a Kijów jest „bezpieczny”.

Uczestnik Euromajdanu, 18 luty 2014, autor: Wojciech Koźmic

Uczestnik Euromajdanu, 18 luty 2014, autor: Wojciech Koźmic

Trzeba sobie zdawać sprawę, z tego, że po ewentualnym zakończeniu konfliktu (o ile ten nastąpi), ochotnicy z frontu, uzbrojeni i uposażeni poprzez społeczne akcje dozbrajania „swoich chłopców” będą musieli zostać rozbrojeni i zagospodarowani przez władze w Kijowie. Co w przypadku, gdy ochotnicy nie będą chcieli podporządkować się decyzjom władzy centralnej? Kijowscy politechnolodzy, oprócz sposobów wprowadzenia niewygodnych reform, zastanawiają się zapewne jak zorganizować powrót „chłopców z frontu” do normalnego życia w społeczeństwie. Scenariusz musi być gotowy zanim dojdzie do realnego zakończenia konfliktu. Ten jednak może nie nastąpić szybko, bowiem walki we wschodniej części kraju skutecznie paraliżuje ukraińską polityką. A to było i jest celem Rosji.

Prowadzenie wojny wiąże się z dużymi kosztami. Należy mieć nadzieję, że nacisk ekonomiczny Zachodu na Kreml i zwiększenie kosztów prowadzenia działań zbrojnych zostaną utrzymane i doprowadzą do zakończenia konfliktu, a nie do transformacji w tańsze i równie tragiczne jego rozwinięcie – w terroryzm antypaństwowy.

Przeczytaj również

Ukraina w 2015:

Reformy na Ukrainie. Remont na pełnym morzu

W przeddzień ukraińskiej “wojny na górze”

* * *

10 najważniejszych wydarzeń 2014 roku

 

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY