Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Kazimierz Wóycicki

Ławrow kontra Schetyna i narracje II Wojny Światowej

Minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Siergiej Ławrow ogłosił, że Rosja nie da sobie odebrać zwycięstwa w II Wojnie Światowej. Jest to reakcja na słowa szefa polskiej dyplomacji Grzegorza Schetyny, który stwierdził, że w wyzwoleniu obozu Auschwitz-Birkenau brali udział Ukraińcy – żołnierze Armii Czerwonej Pierwszego Frontu Ukraińskiego. Wywołało to natychmiastową reakcję Moskwy, która zażądała przeprosin ze strony Warszawy. Do takich przeprosin nie ma jednak żadnego powodu a histeryczną reakcję Moskwy można wyjaśnić tym, że z pozoru marginalna uwaga polskiego polityka dotknęła kluczowych kwestii rosyjskiej polityki historycznej.

Plakat z okresu II wojny światowej. Autor: Pesell. Źródło: wikimedia commons

Plakat z okresu II wojny światowej. Autor: Pesell. Źródło: wikimedia commons

Moskwa dąży, by chwała wojenna z tytułu zwycięstwa z hitlerowskimi Niemcami pozostawała jej monopolem. Spreparowana w ten sposób historia wojny ojczyźnianej stanowi jeden z zasadniczych mitów imperialnej Rosji. „Wojna ojczyźniana 1941-1945” stanowi główny powód do dumy dzisiejszej Rosji podobnie jak było i dla Związku Radzieckiego. Rosja ma być głównym zwycięzcą II wojny światowej i wyzwolicielem połowy Europy. Ogromne ofiary i straty mają być uzasadnieniem politycznych żądań i moralnego szantażu wobec oponentów. Słowa „zwycięstwo”, „wyzwolenia”, „20 milionów ofiar” powtarzane są nieustannie, mając zagłuszyć wszelkie inne interpretacje dziejów II Wojny.

Należy przede wszystkim stwierdzić, że nie można mówić by poza terytorium samej Rosji Armia Czerwona kogokolwiek wyzwalała. Wyzwolenie bowiem ma przynosić wolność, tymczasem żołnierze radzieccy przynosili komunistyczną władzę i nową okupację. Zamiast więc mówić o wyzwoleniu należałoby mówić o oswobodzeniu z rąk III Rzeszy. Można być oswobodzonym z rąk jednych oprawców przez innych oprawców. I tak to właśnie było, jeśli brać pod uwagę terror, jaki wprowadzało NKWD na podbijanych terenach.

Drugą istotną kwestią jest czym była Armia Czerwona. Minister Ławrow skarżąc się na „odbieranie” Rosji zwycięstwa w II Wojnie, przyznaje pośrednio, że była to armia kolonialnego imperium, którego centrum było w Moskwie. To Rosjanom należeć ma się to zwycięstwo, choć w Armii Czerwonej służyły wszystkie ludy imperium, od Kazachów, Buriatów i Tadżyków po Ukraińców i Białorusinów. Mimo braku dokładniejszych statystyk i badań można szacować, że Rosjanie w tej armii stanowili najpewniej około 50-60%. Jeśli zaś wierzyć przekazom pamiętnikarskim stanowili natomiast absolutną większość wśród oficerów politycznych, a także wśród nadzorujących armię służb specjalnych.

Istotne pytanie dotyczy też tego „czy Rosja sowiecka była jednym z aliantów?” Można na to odpowiedzieć, że zachodni alianci byli zmuszeni uznać Rosję za sojusznika, starając się przeciągnąć ją na własną stronę. Cele jednak, jakie stawiali sobie alianci, to znaczy ci z którymi Hitler zaczął wojnę w roku 1939 oraz samej Rosji były całkowicie odmienne. W latach 1939-41 Stalin był aliantem, ale nie Zachodu a Hitlera. W 1939 Pakt Hitler-Stalin umożliwił III Rzeszy podbój zachodniej Europy. Stalin przygotowywał się też do wojny z Hitlerem, nie po to jednak by przywrócić wolność Francji, Belgii czy Holandii, ale by podbić i skomunizować cały kontynent. Wojnie na Zachodzie przyglądał się w roku 1940 z satysfakcją – była to bowiem wojna między dwoma jego wrogami – „kapitalistyczny” Zachód traktowany był jako nie mniejszy wróg niż III Rzesza.

Trzeba też koniecznie przypomnieć, jak Stalin traktował swoją czerwoną armię. Było to w jego oczach „mięso armatnie”. Jego cyniczne powiedzenie odnoszące się do ofiar we własnych szeregach „u nas ludiej mnogo” jest dobrze znane. Radziecki przywódca prowadził wojnę w sposób bandycki wobec żołnierzy własnej armii, z których życiem i ofiarami nie liczył się. Nie liczył się nie tylko z życiem Rosjan, ale tym bardziej z życiem żołnierzy wcielonych z rosyjskich kolonii do imperialnej armii.

Ukraińcy, Białorusini mają prawo do własnej historii II wojny tak samo jak Amerykanie, Anglicy czy Francuzi. Ten tragiczny okres przeżyły wszystkie te narody w różny sposób. Polacy wiedzą o tym doskonale. Rosja nie może mieć monopolu i narzucać innym swojej interpretacji, tym bardziej, że jest to obecnie interpretacja mająca swoje źródła w sowieckiej totalitarnej ideologii i służąca jej politycznym i imperialnym celom. Fakt, że to właśnie Ukrainiec, późniejszy profesor prawa Ihor Pobirczenko, jako pierwszy oswabadzał obóz w Auschwitz uznać można za przypadek. W równiej mierze mógł być to żołnierz innej narodowości. Jest to jednak fakt symboliczny i to właśnie polski minister spraw zagranicznych słusznie uwypuklił. Jest to dobry wstęp do obchód rocznicy zakończenia II Wojny Światowej, która traktowana przez Moskwę jako triumfalne zwycięstwo rosyjskiego imperializmu dla reszty Europy wcale zwycięstwem nie jest, lecz tragedią, początkiem nowej zimnej wojny i zniewolenia połowy kontynentu.

Autor: Kazimierz Wóycicki

Artykuł pierwotnie opublikowany na blogu Autora: kazwoy.wordpress.com

Kazimierz Wóycicki, ur.1949 w Warszawie, studia filozoficzne na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Więziony w stanie wojennym. Dziennikarz BBC (1986-1987). Dyrektor Instytutu Polskiego w Düsseldorfie (1996-1999) i Lipsku (2000-2004). dyrektor oddziału szczecińskiego Instytutu Pamięci Narodowej (2004-2008) doradca ministra w Urzędzie ds.  Kombatantów i Osób Represjonowanych, Senior Fellow w Centrum Stosunków Międzynarodowych w Warszawie, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego. Współinicjator „grupy Kopernika” – polsko-niemieckiego kręgu dyskusyjnego (nagroda Uniwersytetu Viadrina w roku 2008).  Kierujący zespołem doradców społecznych przy Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych  i red.nacz. „Debaty” – materiałów komisji (2009-2011), prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum Historii Polski, członek polskiego PEN-Clubu.

Facebook Comments
Kazimierz Wóycicki

Kazimierz Wóycicki, ur.1949 w Warszawie, studia filozoficzne na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Więziony w stanie wojennym. Dziennikarz BBC (1986-1987). Dyrektor Instytutu Polskiego w Düsseldorfie (1996-1999) i Lipsku (2000-2004). dyrektor oddziału szczecińskiego Instytutu Pamięci Narodowej (2004-2008) doradca ministra w Urzędzie ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, Senior Fellow w Centrum Stosunków Międzynarodowych w Warszawie, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego. Współinicjator „grupy Kopernika” – polsko-niemieckiego kręgu dyskusyjnego (nagroda Uniwersytetu Viadrina w roku 2008). Kierujący zespołem doradców społecznych przy Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych i red.nacz. „Debaty” – materiałów komisji (2009-2011), prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum Historii Polski, członek polskiego PEN-Clubu.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY