Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Krzysztof Nieczypor

Czujny jak Europa, czyli krótka historia (nie)porozumień w sprawie Ukrainy

Deeskalacja – określenie, które w ciągu roku, jaki minął od rozpoczęcia kryzysu na wschodzie Ukrainy, stało się słowo-kluczem definiującym forsowany przez Europę sposób na rozwiązanie rosyjsko-ukraińskiego konfliktu. Wczorajsze porozumienie w Mińsku jest kolejną próbą powstrzymania rozlewu krwi we wschodniej części ukraińskiego państwa. Czy tym razem negocjacje doprowadzą do zaprowadzenia trwałego pokoju?

Uczestnicy porozumienia w Mińsku. Źródło: kremlin.ru

Uczestnicy porozumienia w Mińsku. Źródło: kremlin.ru

Na początku kwietnia ubiegłego roku w wywiadzie dla polskiej gazety przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego i prominentny niemiecki polityki, Elmar Brok, przedstawił najbardziej jego zdaniem skuteczny sposób na powstrzymanie inspirowanego przez Rosję konfliktu na wschodzie Ukrainy: „Kluczowa kwestia to to, jak możemy deeskalować obecną sytuację, by Putin wycofał swoje wojska (z Ukrainy – przy. red.). (…) Uważam, że teraz jest czas na deeskalację, nie na eskalację sytuacji. Powinniśmy unikać kolejnych napięć, by uniknąć dalszej inwazji Rosji na Ukrainę”.

Kilka dni później, 7 kwietnia grupa 50 osób opanowała budynek rady obwodowej w Doniecku. W ciągu kilku następnych dni w wielu miejscowościach na wschodzie Ukrainy przejęte zostały budynki administracji, milicji i ukraińskich baz wojskowych przez świetnie wyszkolonych, wyposażonych i nieoznakowanych „aktywistów”. Scenariusz był wszędzie ten sam: po akcji niezidentyfikowanych komandosów do budynku lokalnej administracji wpuszczani byli „społeczni działacze” formułujący żądania przeprowadzenia referendum i włączenia „spornego terytorium” w skład Federacji Rosyjskiej. Zdjęcie poniżej wykonane na początku kwietnia dobrze obrazuje jak wyglądał prorosyjski separatyzm 10 miesięcy temu.

Prorosyjski separatyzm w kwietniu 2014 r. Źródło: wikimedia.org

Prorosyjski separatyzm w kwietniu 2014 r. Źródło: wikimedia.org

W połowie kwietnia szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton w związku z sytuacją na wschodzie Ukrainy po raz kolejny w ciągu ostatnich miesięcy wyraziła „zaniepokojenie” i wezwała władze Rosji do wycofania wojsk z granicy ukraińsko-rosyjskiej (http://bit.ly/1nHbPnW). Jej słowa zostały pozostawione bez echa.

Pod koniec kwietnia Stany Zjednoczone i Unia Europejska nałożyły sankcje na kolejnych przedstawicieli rosyjskich władz i firm (pierwsze restrykcje z marca odnosiły się do zajęcia przez Federację Rosyjską Półwyspu Krymskiego). Wprowadzenie kolejnych restrykcji przez UE i USA związane było z niewypełnieniem przez Federację Rosyjską warunków porozumienia z Genewy dotyczącego deeskalacji sytuacji na Ukrainie. Nie przyniosło to żadnych spodziewanych efektów.

Przeczytaj:
Zachodnie sankcje wobec Rosji – kto, co i dlaczego

W połowie czerwca prorosyjscy separatyści strącili ukraiński samolot wojskowy Ił-76 udowadniając posiadanie rakiet przeciwlotniczych i broni dużego kalibru. Ukraińskie władze donosiły w tym czasie o masowym dostarczaniu broni przez rosyjską granicę oraz przenikaniu na wschód Ukrainy rosyjskich żołnierzy.„Zaniepokojenie” sytuacją na Ukrainie wyrazili przedstawiciele kolejno: Unii Europejskiej, Rady Europy, ONZ i NATO.

17 lipca separatyści strącili samolot malezyjskich linii lotniczych. Kanclerz Angela Merkel i prezydent Francji Francois Hollande we wspólnym oświadczeniu wyrazili… Tak, „zaniepokojenie” oraz wraz z premierem Wlk. Brytanii Davidem Cameronem zagrozili rozszerzeniem sankcji, jeśli Rosja nie zmusi separatystów do współpracy ws. wyjaśnienia przyczyn katastrofy. Cameron w rozmowie z Putinem ostrzegł również: „Cierpliwość Zachodu wobec Rosji jest już na wyczerpaniu”.

W sierpniu Angela Merkel znów znalazła się w stanie „ogromnego zaniepokojenia” w związku z rosyjskim konwojem humanitarnym, który przekroczył granicę ukraińską bez zgody władz w Kijowie. Francis Hollande wezwał Rosję natomiast do uszanowania terytorialnej integralności Ukrainy i podjęcia kroków do deeskalacji konfliktu na wschodzie kraju. Rosyjska pomoc humanitarna zbiegła się w czasie z kontrofensywą separatystów i wyparciu wojsk ukraińskich z uprzednio zajmowanych terenów.

28 sierpnia prezydent Ukrainy Petro Poroszenko poinformował o wejściu wojsk rosyjskich do jego kraju i wezwał do zwołania w trybie pilnym Rady Bezpieczeństwa ONZ. Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk oświadczył, że Rosja rozpoczęła wojnę w Europie: „Wie o tym cały świat i nie można tego już ukryć. Dlatego teraz oczekujemy od świata konkretnych i efektywnych działań” – powiedział szef ukraińskiego rządu.

W odpowiedzi na apel ukraińskiego premiera Angela Merkel zadzwoniła do Władimira Putina wzywając władze na Kremlu do wyjaśnienia doniesień o wtargnięciu rosyjskich żołnierzy na Ukrainę i przypominając, że na Rosji ciąży „poważna odpowiedzialność za deeskalację sytuacji na Ukrainie”. Prezydent Francji Francis Hollande wyraził natomiast zaniepokojenie i… wezwał rząd ukraiński do umiarkowania w działaniach prowadzonych wobec separatystów.

Przeczytaj:
Między Berlinem a Mińskiem – czyli komu potrzebna jest Unia Europejska?

We wrześniu w białoruskiej stolicy spotkali się przywódcy państw Rosji, Francji, Niemiec i Ukrainy (tzw. format normandzki). Spotkanie zakończyło się podpisaniem porozumienia zakładającego m.in. natychmiastowe zawieszenie broni, monitoring granicy rosyjsko-ukraińskiej przez OBWE, bezwarunkowe uwolnienie wszystkich jeńców oraz osób bezprawnie przetrzymywanych, a także wycofanie z terytorium Ukrainy wszystkich nielegalnych formacji zbrojnych, sprzętu wojskowego oraz bojowników i najemników. Postanowienia nie weszły w życie, a zamiast tego dalej toczyły się ciężkie walki na skutek których w wojnie na wschodzie Ukrainy zginęło już ponad 5 tys. ofiar.

Wczoraj w Mińsku odbyło się kolejna tura negocjacji prezydentów Rosji, Francji, Niemiec i Ukrainy. Warunki zawieszenia broni, nie znacznie różniące się od tych zawartych poprzednio w białoruskiej stolicy, zakończyły się po kilkunastu godzinach rozmów. W trakcie negocjacji w białoruskiej stolicy w nocy od strony granicy z Rosją na Ukrainę wjechało ok. 50 czołgów, 40 wyrzutni rakietowych Grad, Huragan i Smiercz. Równocześnie odnotowano zwiększenie intensywności walk w Donbasie.

„Uzgodniliśmy wszechstronną realizację porozumień”– oświadczyła po wczorajszym spotkaniu w Mińsku kanclerz Merkel oceniając, że jej inicjatywa pokojowa się opłaciła, gdyż to, co osiągnęli uczestnicy negocjacji, „daje nadzieję”. Prezydent Hollande omawiając trwałość rozejmu zastrzegł: „Nadal będziemy czujni”.

Facebook Comments
Krzysztof Nieczypor
Redaktor Eastbook.eu
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY