Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

Rozejm z Mińska nie wygasił konfliktu – komentarz dla PR24

Obowiązujące od 15 lutego zawieszenie broni na wschodzie Ukrainy jest przestrzegane. Wyjątkiem jest sytuacja w Debalcewie i Ługańsku, gdzie siły ukraińskie były atakowane ponad 100 razy. Nad tym, dlaczego szczyt w Mińsku skutecznie nie wygasił konfliktu zbrojnego u naszych sąsiadów, rozmawiali w „Debacie poranka” Polskiego Radia 24 Bartosz Cichocki i Krzysztof Nieczypor.

 Mężczyzna ogląda budynek kliniki uszkodzony podczas ostrzału w miejscowości Opytne na wschodzie Ukrainy, foto: EPA / Ivan Bobersyy

Mężczyzna ogląda budynek kliniki uszkodzony podczas ostrzału w miejscowości Opytne na wschodzie Ukrainy, foto: EPA / Ivan Bobersyy

Rozejm na Ukrainie, który był wynikiem rozmów głów państwa w Mińsku, wszedł w życie w nocy z soboty na niedzielę. Jednak już po 25 minutach doszło do pierwszego przypadku naruszenia umowy i użycia broni w obwodzie Ługańskim. Zawieszenie broni jest za to przestrzegane w miejscach, w których wcześniej toczyły się walki: w Mariupolu czy w pobliżu portu nad Morzem Azowskim.

– Zachód pokazał, że jest zdeterminowany, żeby rozwiązać ten konflikt środkami politycznymi. Strona rosyjska niestety nie chce korzystać z tej gotowości. Mamy jedynie do czynienia z osłabieniem intensywności działań wojennych. Być może jest to wynik kolejnej rotacji sił i sprzętu, a nie woli poddania się porozumieniom z Mińska – mówił na antenie Polskiego Radia 24 Bartosz Cichocki, analityk i ekspert ds. wschodnich.

Zdaniem Krzysztofa Nieczypora, z portalu eastbook.eu negocjacje w stolicy Białorusi między kanclerz Niemiec Angelą Merkel, prezydentem Francji Francoisem Hollande, prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenko oraz prezydentem Rosji Władimirem Putinem nie doprowadziły do ostatecznego zakończenia wojny na Ukrainie. Powodem jest to, że Zachód błędnie zdefiniował sposób rozwiązania konfliktu ukraińsko-rosyjskiego.

– Błąd, który tkwi u podstaw tego, że nie można znaleźć rozwiązania konfliktu na wschodzie Ukrainy tkwi w chęci uczynienia tego poprzez deeskalację. U źródeł tragicznych wydarzeń na Ukrainie stoi tak naprawdę fakt złamania prawa międzynarodowego przez Federację Rosyjską. Dalsze promowanie deeskalacji jako sposobu rozwiązania tego sporu doprowadzi nas na manowce – utrzymuje gość Polskiego Radia 24.

Bartosz Cichocki wyraził natomiast opinię, że Rosja nie jest w stanie zwyciężyć w tej wojnie, ponieważ sankcje wprowadzone przez Zachód wyniszczą ją gospodarczo.

– Jest dla mnie jasne, że w dłuższej perspektywie czasowej Rosja tego konfliktu nie jest w stanie wygrać. Prowadzi dla siebie całkowicie samobójczą politykę. Jednak zanim dojdzie do wygaszenia tej wojny, jeszcze kilkaset istnień ludzkich stracimy. Unia Europejska natomiast straci parę miliardów euro zanim Rosja zmieni kurs pod wpływem załamania gospodarczego – powiedział ekspert.

Audycji można posłuchać tutaj.

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY