Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Magdalena Swoboda

„Walczyliśmy o godność” – wywiad z ukraińską wolontariuszką

Minął już rok od ucieczki prezydenta Wiktora Janukowycza i zwycięstwa protestujących na Majdanie. Walka o godność trwa jednak nadal, tym razem w prawdziwej wojnie, w której ukraińscy żołnierze bronią ojczyzny przed agresją wspieranych przez Rosję separatystów. Aktywiści, którzy brali udział w Rewolucji Godności pracują dalej. Alena, wolontariuszka na Majdanie, opisuje swoją obecną pracę oraz zainicjowaną przez siebie akcję pisania listów do ukraińskich żołnierzy.

Akcja pisania listów. Źródło: FrontPoshta

Akcja pisania listów. Źródło: FrontPoshta

Urodziłaś się w Kerczu, na Krymie, ale bardzo dobrze mówisz po ukraińsku.

Tak, urodziłam się na Krymie, ale żyłam tam tylko trzy lata, gdyż potem z rodziną przenieśliśmy się do Kijowa. Uczyłam się w ukraińskiej szkole, ale znam oczywiście też rosyjski. Ze znajomymi rozmawiam w obu językach. Przyznam, że szokuje mnie gdy ludzie, którzy zajmują stanowiska rządowe nie posługują się językiem państwowym. Coś jest tu nie tak. Człowiek, który chwali się dyplomem wyższych studiów nie zdążył nauczyć się języka państwowego? Jeśli w domu w nim nie mówił, to przecież na uniwersytecie wymagana jest jego znajomość.

Ale chyba jednak coś się zmieniło. Dostrzegam, że gdy rozmawiam z ludźmi i proszę ich, by przeszli na ukraiński to czuję zmieszanie, tak jakby wstydzili się, że nie potrafią się nim posługiwać. Innym razem jednak, kiedy zamawiałam taksówkę operatorka odłożyła słuchawkę, gdy powiedziałam, że nie znam rosyjskiego.

Sytuacja zmieniła się po Rewolucji Godności. Na Majdanie mówiliśmy przeważnie po ukraińsku. To nas zjednywało, ale jeśli ktoś chciał rozmawiać po rosyjsku, angielsku czy nawet chińsku to nie było problemu. Sporo ludzi na Majdanie posiadało wyższe wykształcenie, można więc było spokojnie znaleźć tłumacza. Jako wolontariuszka pomagałam grupie głuchoniemych, więc język jakim się porozumiewaliśmy, czy też gesty, nie miały większego znaczenia, bo najczęściej porozumiewaliśmy się bez słów. Tak było na całym Majdanie.

Właśnie, byłaś wolontariuszką na Majdanie. Właśnie mija rok od tamtych wydarzeń. Jakie wspomnienia w Tobie pozostały?

Warto zaznaczyć, że na początku Majdan był pokojową manifestacją studentów. Nikt na nas szczególnie nie zwracał uwagi. Pamiętam atmosferę wręcz radości, śmiechu. To wszystko trwało do 29 listopada, gdy „Berkut” [specjalna jednostka milicji – przyp. red.] rozgonił zgromadzenie bijąc nas studentów, ale też dziennikarzy, przechodniów. 1 grudnia odbył się Marsz Miliona w proteście przeciwko przemocy milicji.

W proteście przeciwko przemocy, ale chyba również, aby wyrazić poparcie wobec członkostwa w Unii Europejskiej?

Wiesz, dla nas było ważne, by nie dać wciągnąć się w politykę. Władza chciała nam przypiąć łatkę UE, by na tym nieczysto grać. Mieliśmy być kartą przetargową. Ale Majdan był mieszaniną różnych interesów. Była Unia Europejska czy nawiązywanie do Pomarańczowej Rewolucji, po której pozostał nieprzyjemny osad. Byliśmy świadomi, że zwycięstwo w rewolucji nie oznacza całkowitego zwycięstwa.

Rewolucja Godności. Skąd ta nazwa?

Ta Rewolucja ukazała godność narodu ukraińskiego. Godność – o to walczyliśmy. Władza, przy użyciu milicyjnych pałek chciała nas jej pozbawić. Wszyscy ludzie, którzy brali udział w rewolucji byli niezwykli. Symbolem jest kozak Hawryluk. Kiedy „Berkut” znęcał się nad nim fizycznie i psychicznie, kiedy stał nagi przy ujemnej temperaturze w środku zimy, hardo patrzył w dal. Przy takiej postawie to „Berkut” był poniżony. To milicjanci byli śmieszni.

Co należało do obowiązków wolontariusza na Majdanie?

Z zawodu jestem reżyserką. Na początku nagrywałam materiał na potrzeby filmu dokumentalnego, a potem to już różnie. Pracowałam w kuchni roznosząc kanapki i kawę, pomagałam w punkcie medycznym, który znajdował się na Hruszewskiego [ulica odchodząca od Majdanu Niezależności – przyp. red.]. Tam opatrywaliśmy lekkie obrażenia. Pamiętam jednego chłopca, które miał ciężko pobite nogi, do tego było bardzo zimno, a on szukał kolegi. Chciał wrócić do domu, ale ze względu na obrażenia nie było to możliwe. A my mieliśmy taki specjalny fundusz na jedzenie i inne potrzeby. To były datki od ludzi. Dzięki temu mogliśmy wyprawić go do domu.

Każdego dnia było coś do zrobienia. Raz nawet pracowałam w namiocie modlitwy. Katolicy, rzymscy i greccy oraz prawosławni modlili się w jednym miejscu.

Ciężka praca. Jak przyjmowali Cię ludzie?

Wolontariusz był niczym święty. Czekolada, którą rozdawałam często wracała jakimś dziwnym sposobem do mnie ze słowami, że „mi jest potrzebna, bym była zdrowa i silna”. Dla mnie był ważny każdy człowiek – stary czy młody, chłopak czy dziewczyna.

20 luty to dzień rocznicy masakry na Majdanie.

Tak, „Berkut” i milicja zamordowali wtedy sto osób. Nawet teraz co chwilę dostaję telefony z ostrzeżeniem, bym unikała miejsc publicznych. Ludzie obawiają się aktu terrorystycznego. Wszyscy wiedzą, że patrioci będą w jednym miejscu czcić pamięć zmarłych.

Pracujesz teraz nad akcją pisania listów do żołnierzy ukraińskich, którzy walczą na froncie. Skąd taki pomysł?

Mój kolega, dziennikarz, który był na Majdanie jechał na front. Wpadłam na pomysł, by pozbierać listy napisane do żołnierzy i mu przekazać. Kiedy zobaczyłam reakcję żołnierzy postanowiłam kontynuować akcję. Założyliśmy grupę na Facebooku, przyłączył się do nas Majdan SOS i tak poszło to w świat. Obecnie mamy dwa punkty w Kijowie, gdzie można zostawiać listy, hipermarket Łaska i KyivWorking. Organizujemy też akcje tam, gdzie zbiera się dużo ludzi przy okazji różnych wydarzeń – ostatnio na Stadionie Olimpijskim podczas „Miłości do ukraińskiej twórczości”, gdzie promowano ukraińskie wyroby: odzież, biżuterię, garnki. Miałam stolik, do którego podchodzili ludzie i na przygotowanych pocztówkach pisali wiadomości do żołnierzy. Jedna z ukraińskich artystek, Maria Sawoskula, namalowała piękne kwiaty i zgodziła się wykorzystać jako obrazki na pocztówkach.

Co piszą ludzie?

Słowa wsparcia, życzą zwycięstwa, bezpiecznego powrotu do domu, dziękują za obronę ojczyzny, piszą wiersze, też i o sobie, by pokazać inny, niż wojenny, świat, opisują jak zbierają jedzenie, pieniądze dla nich – żołnierzy. Czasem do listów dołączają różne rzeczy: ikony, doładowania telefony, cukierki, czekoladki, skarpetki, żółto-niebieskie bransoletki, herbatę. Był też chleb z Polski, krzyż z Jerozolimy, muszle morskie, swetry, marynarki… Dzieci z kolei rysują, malują…

Skąd przychodzą listy?

Z całej Ukrainy, ale także z Niemiec, Austrii, Polski, Kostaryki i Włoch.

Jak wysyłasz je potem na front?

Staram się zebrać kilkadziesiąt listów, a potem przekazuję je na ręce innych wolontariuszy, którzy zajmują się wysyłaniem rzeczy na front. Napotykamy problem, kiedy ludzie przysyłają listy zza granicy, one idą kilka tygodni. Dlatego mamy skrzynkę mailową: listy.ukraina@gmail.com. To nie jest to samo co odręcznie pisany list, ale idzie zdecydowanie szybciej. Można pisać po polsku, rosyjsku, ukraińsku i angielsku. Szukamy tłumaczy, którzy na zasadzie wolontariatu, chcieliby się przyłączyć do naszej akcji.

Powiedziałaś, że zachęciła Cię reakcja żołnierzy.

Dorośli, silni mężczyźni, którzy walczą na froncie wzruszali się jak małe dzieci. Inni po prostu dziękowali. To motywuje.

Ile już listów wysłałaś i jak długo potrwa akcja?

Tak około 300-400 listów, pocztówek, paczek. Jak długo? Dopóki to będzie potrzebne, mam nadzieję, że jak najkrócej.

 

Dowiedz się więcej o akcji:

Akcja pisania listów do Ukraińców

Odwiedź naszą stronę na FB:

Listy do Ukraińców

Facebook Comments

Magdalena Swoboda: absolwentka politologii i ukrainoznawstwa na Uniwersytecie Jegiellońskim, dla Krakowa zostawiła nie mniej piękny Wrocław. Fascynacja Ukrainą przyszła jeszcze przed studiami ukrainoznawczymi, inspirację stanowił Kijów. W trakcie studiów odbyła m.in. praktyki w Ambasadzie RP w Kijowie, z ramienia Koła Konstytucjonalistów koordynowała wyjazd naukowy do Doniecka, a także była jednym z organizatorów konferencji naukowej: „Julia Tymoszenko: podwójna przegrana?”

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY