Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Daniel Klejbach

Marsz milczenia w Moskwie. 1 Marca 2015

Na 1 marca rosyjska opozycja planowała w Moskwie antykryzysowy marsz „Wiosna”. Wydarzenie to, organizowane między innymi przez Borysa Niemcowa, Aleksieja Nawalnego oraz Michaiła Chodorkowskiego, w wyniku udanego zamachu na życie pierwszego z organizatorów w piątek 27 lutego oraz ponownego zatrzymania drugiego z nich zostało przemianowane na marsz upamiętniający zamordowanego polityka. Swoją relację prosto z Moskwy przedstawia Daniel Klejbach.

Czytaj także: “Wolność drogo kosztuje”

Moskwa, 1 marca 2015. Autor: Evgeniy Isaev. Źródło: Flickr

Moskwa, 1 marca 2015. Autor: Evgeniy Isaev. Źródło: Flickr

Zmiany

Zawieszona „Wiosna” miała odbyć się poza centrum, w dzielnicy Marino niedaleko stacji metra Bratysławska, lecz w wyniku nagłych rozmów z władzami miasta uzyskano ostatecznie zgodę na przeprowadzenie marszu pamięci w środku miasta. Pochód startował z placu Słowiańskiego w Kitaj Gorodzie.

Mimo ustalonej przez organizatora godziny 14.00 jako początku zbiórki już w okolicach 13.00 widać było w okolicach trasy planowanego marszu częste i wieloosobowe patrole policji, a w bocznych uliczkach ustawiały się policyjne radiowozy, autokary no i oczywiście więźniarki. Poza policją widać było przedstawicieli Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych. Wiele ulic było pozamykanych, a przejścia zwężone metalowymi barierkami, by policji łatwiej kontrolować przepływający coraz szerszym potokiem tłum. O godzinie 14.00 bulwar Łubiański był już dawno zamknięty, a właściwie w dość „subtelny” sposób odgrodzony od ruchu samochodowego.

Z metra cały czas wypływał tłum ludzi z kwiatami, flagami z czarnym kirem, kartkami, których treść dotyczyła nie tylko śmierci Niemcowa, ale także propagandy, wojny i strachu. Nad zbierającym się tłumem w przeważającej większości powiewały flagi rosyjskie, ale także widoczne były ukraińskie. Co istotne, nie sposób było zauważyć chociaż jednej osoby, która miała na sobie wstążeczkę świętego Jerzego.

Im było bliżej godziny rozpoczęcia marszu, tym mniej miejsca robiło się na bulwarze prowadzącym do placu słowiańskiego, tłum przedstawiał istną mozaikę. Widać było w nim niemalże wszystkie kategorie wiekowe oraz różne środowiska – od młodych małżeństw z dziećmi po zdeterminowanych emerytów, którzy raczej przyszli ze swoimi banerami, a nie z rozdawanymi przez organizatorów.

Autor: Daniel Klejbach

Autor: Daniel Klejbach. Na zdjęciu Aleksey Goncharenko, deputowany do ukraińskiego parlamentu. Autor: Daniel Klejbach. Źródło: Eastbook.eu

Spokój, porządek, bramki

Równo o 15.00 marsz powoli ruszył w dół bulwaru, gdzie na jego końcu – na placu Słowiańskim – policja przygotowała 30 bramek służących do wykrywania metalu. Przed nimi stał dodatkowo OMON, który regulował przepływ ludzi do bramek. Z dwóch stron bulwaru widać było, jak za radiowozami oraz więźniarkami stoją zastępy policji w oporządzeniu służącym do radzenia sobie z zamieszkami. Nad głowami latał helikopter, a policja podawała co chwilę komunikaty proszące o zachowanie spokoju. Pod pretekstem bezpieczeństwa władza na co najmniej półtorej godziny zahamowała marsz, a jednocześnie wykorzystała bramki do potencjalnego wyłapywania najbardziej zagorzałych jej przeciwników czy też niepożądanych gości, w tym ukraińskiego deputowanego Aleksieja Gonczarenkę, który został najprawdopodobniej zatrzymany właśnie przy nich.

Uczestnicy marszu najbardziej obawiali się nie działań policji tylko prowokacji ze strony „antymajdanowców”. Można było odnieść wrażenie, że na czas pochodu zrezygnowano z jakichkolwiek politycznych haseł oraz podziałów, a sam marsz praktycznie nie nawiązywał do anulowanej „Wiosny”. Wiele osób przyznawało, że idea antykryzysowego marszu ich zniechęciła i, mimo sympatii do opozycji, nie uczestniczyliby w planowanym wcześniej wydarzeniu. Można było usłyszeć opinię, że sama nazwa w zasadzie odnosi się do nie wiadomo czego i ma zbyt ogólny charakter, a cel marszu można było interpretować przez to na wiele sposobów, zależnie od punktu widzenia.

Znacie go? Znamy

Sasza, 20-letni student filozofii jednego z moskiewskich uniwersytetów, przyznał, że opozycja w Rosji jest bardzo podzielona i nawet ci, którzy przyszli na marsz, często są wobec siebie wrogo nastawieni. Połączyła ich jednak śmierć Niemcowa, chociaż mimo wszystko jest to krótkoterminowe połączenie sił. Gdy zapytaliśmy Saszę, czy wśród jego znajomych Borys Niemcow był postacią popularną, odpowiedział, że : „Ludzie mieli do niego różny stosunek, jednak nikomu nie był obcy”. Jest to niezwykle ciekawe zjawisko – dowód na to, jak bardzo stołeczna Moskwa różni się od prowincjonalnych ośrodków, w których postać deputowanego Niemcowa (poza obwodem jarosławskim) jest mało znana ludziom, którzy często po prostu traktują go jako showmana. Jeżeli cokolwiek o nim wiedzą, to jest to jego współpraca z Juszczenką lub prywatyzacja lat 90.

28 letnia-Tania wraz z chłopakiem, którzy poza pracą zawodową działali także w różnych organizacjach wolontariackich, uważają, że społeczeństwo się zmienia, jednak jest to powolny proces. Ich zdaniem dowodem na to jest sposób, w jaki przebiegał marsz – wszyscy szli zjednoczeni celem upamiętnienia zamordowanego Niemcowa, a nie celem wykrzyczenia swoich postulatów.

Autor: Daniel Klejbach

Moskwa, 1 marca 2015. Autor: Daniel Klejbach. Źródło: Eastbook.eu

Starszej pani niedzielny spacer po Moskwie

Poza zwykłymi uczestnikami pochodu dostrzec można było wyraźne jednostki, które w kolejce do bramek skupiały wokół siebie spore grupy słuchaczy. Jedną z najciekawszych postaci była tryskająca energią, emerytowana pracownica naukowa jednego z moskiewskich uniwersytetów, która na szyi miała zawieszony dużych rozmiarów karton z napisem głoszącym : „Hańba – telewizja narzędzie kłamstwa, złości, agresji, poróżnienia narodów (oprócz kanału kultura). Pokój Ukrainie. Pokoju i dobroci Waszym duszom”. Wokół tej starszej Pani podczas całego marszu zawsze skupiała się największa grupka zainteresowanych, rozmawiających z nią o różnych drogach zmiany sytuacji w Rosji. Co najciekawsze, szczególnie ganieni przez ową kobietę byli młodzi zwolennicy kolejnej rewolucji. Wielokrotnie w swoich wypowiedziach porównywała marsz pamięci Niemcowa z antymajdanem, który miał miejsce tydzień wcześniej w centrum rosyjskiej stolicy. Przyznała, że przyszła poobserwować to wydarzenie, porozmawiać z jego uczestnikami, którzy w ogóle nie kryli tego, że zostali przywiezieni z innych miast autokarami podstawionymi przez władzę lub ich zakłady pracy, a hasła, które wznosili podczas antymajdanu były prawdziwym faszyzmem. Twierdziła, że w tym kraju doszło do totalnego rozmycia znaczeń poszczególnych pojęć, a prawda została zabita w czasie rewolucji 1917 roku.

Pięćdziesiąt tysięcy

Wszyscy spotkani uczestnicy marszu byli zgodni co do tego, że za wojną na Ukrainie stoi Rosja, a aby doprowadzić do rozwiązania tego konfliktu, Rosja musi się przyznać do obecności jej wojsk na terenie dwóch ukraińskich obwodów.

Rozmawiając o rosyjskim społeczeństwie z uczestnikami pochodu, wyłaniał się jego obraz uczestników, których można podzielić na trzy grupy. Pierwsza to ci, którzy uważają, że za wszystko, co złe w Rosji, odpowiada Putin i jego otoczenie. Druga to ludzie racjonalnie myślący, którzy nie próbują znaleźć za wszelką cenę kozła ofiarnego, lecz widzą, że na obecną sytuację składa się wiele czynników – zarówno ze strony władzy rosyjskiej jak i przywódców zagranicznych, a także społeczeństwa. Natomiast trzecia, niestety najliczniejsza grupa, nieobecna na marszu, to bardzo szerokie środowiska obarczające winą za złą sytuację w społeczeństwie, kraju oraz na świecie Stany Zjednoczone, Unię Europejską, a stojące murem za prezydentem Putinem. I to oni właśnie składali się na uczestników antymajdanu.

Jednak mimo wszystko marsz miał bardzo spokojny charakter i obyło się bez poważniejszych incydentów, a jedynymi zatrzymanymi osobami poza ukraińskim deputowanym były osoby, które zdaniem władz miały zbyt prowokacyjne banery. Podczas marszu nie skandowano żadnych haseł i podążano w milczeniu. Organizatorzy pod koniec marszu podawali, że uczestniczyło w nim około 50 tysięcy osób.

 “Wolność drogo kosztuje”

Facebook Comments

Absolwent rosjoznawstwa na UJ. Zainteresowania: historia, polityka, gospodarka, Europa Wschodnia, Balkany.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY