Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Monika Hałaś

Strzały znikąd, czyli seryjni samobójcy na Ukrainie

Seryjny samobójca to stały element politycznego krajobrazu współczesnej Ukrainy. Politycy obalanych rządów trawieni wyrzutami sumienia, cierpiący na głęboką depresję lub w poczuciu lojalności wobec swoich przekonań i akcie heroicznego poświęcenia, by uchronić swoich bliskich przed zemstą bezwzględnych przeciwników, targają się na swoje życie. Łączy ich jednak jednak jedno: wiedza, która mogłaby zagrozić innym wpływowym i czynnym uczestnikom ukraińskiej polityki.

Seryjny samobójca.

Seryjny samobójca.

“W celi jednak jest spokojniej….” – zadumał się w oknie Mihail Wasilewicz Czeczetow, zapinając zegarek. Wrzucił klucze i notesik do torby.

– Obywatelu Czeczetow, wychodzicie gdzieś? – spytał policjant, otwierając drzwi.

– Tak, tak, jasne, z pewnością, dziękuję. – wymamrotał Mihail.

– A drogę do metra znacie? – Z lekka kpiąco drążył glina. – Chociaż zdaje mi się, że tam, w samochodzie czekają na was koledzy… I to już od wczoraj.

I popchnął Czeczetowa na drzwi.

Mihail Wasilewicz poczuł, że nogi robią mu się jak z waty.

 

Taką bajkę zamieścił 23 lutego na swoim profilu na Facebooku ukraiński dziennikarz Jewheni Kuzmenko. Tego samego dnia pojawiły się pod nim rozbawione komentarze – “Fantastyka, niestety” – podsumowała jakaś użytkowniczka Facebooka. Jednak post okazał się przerażająco proroczym.

Mało kto mówił o jego śmierci, którą popełnił 28 lutego, dzień po głośnym zabójstwie Borysa Niemcowa. Myhajlo Czeczetow był deputowanym Partii Regionów, bliskim współpracownikiem Janukowycza. Często nazywany dyrygentem – gdy machał ręką, cała Partia Regionów głosowała zgodnie, niczym orkiestra. Niepopularny polityk, wielokrotnie przyłapywany na oszustwach i kłamstwach, pod koniec życia został oskarżony o popełnienie przestępstwa przy uchwalaniu tzw “drakońskich zakonów” – dyktatorskich praw, które uderzały w Majdan, wolność słowa i pozwalały bez orzeczenia sądu wsadzać do więzień protestujących.

W sobotę Czeczetow wyskoczył z okna swojego mieszkania, przedtem jednak napisał list pożegnalny: “Nie mam moralnych sił dalej żyć. Odchodzę. Myślę, że tak będzie lepiej dla wszystkich. Bardzo dziękuję wszystkim za wsparcie. Nie zrozumcie mnie źle i wybaczcie.” Żona, która o 1:30 w nocy znalazła jego kapcie pod otwartym oknem nie ma żadnych wątpliwości, że samobójstwo było wynikiem głębokiej depresji.

Z głęboką depresją przegrał także Jurij Krawczenko, były szef ukraińskiego MSW, którego 4 marca 2005 roku znaleziono martwego na podkijowsiej daczy – w przedśmiertnym liście wyjaśniał, że popełnia samobójstwo, by chronić rodzinę przed atakami. Krawczenko dwukrotnie strzelił sobie w głowę – w podbródek i w skroń. W ten dzień Krawczenko miał składać zeznania w sprawie Heorhija Gongadzego – bestialsko zamordowanego ukraińskiego dziennikarza. Mógł być niewygodnym świadkiem w aferze taśmowej – nagrana została rozmowa ówczesnego prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy, w której miał on zlecać oficerom milicji uprowadzenie Gongadzego.

A trochę ponad 2 miesiące wcześniej – pod koniec 2004 roku, dzień po tym, jak Juszczenko wygrał wybory prezydenckie, tragicznie zmarł minister transportu Heorhij Kirpa. Martwego Hirpę z ranami postrzałowymi znaleziono w jego domu na przedmieściach Kijowa. Obok ciała leżał pistolet. Początkowo domniemywano samobójstwo, jednak później pojawiły się spekulacje, że śmierć mogła mieć związek z długami.

Strzały znikąd wielokrotnie dosięgały innych ważnych ukraińskich polityków. W 1996 roku został zastrzelony na donieckim lotnisku parlamentarzysta i biznesmen Jewhen Szczerbań, w 1998 ofiarą strzałów w windzie swojej kamienicy padł Wadym Hetman – były prezes Ukraińskiego Banku Narodowego oraz szef Międzybankowej Giełdy Walutowej, a w 2007 roku w wyniku postrzelenia w trakcie polowania zmarł Jewhen Kusznariow, polityk Partii Regionów.

W Indiach istnieje rytuał zwany Sati – kobieta jest palona na stosie, jeżeli umrze jej mąż. Po Pomarańczowej Rewolucji samobójstwo popełniło dwóch ludzi ściśle związanych z poprzednią władzą, po Rewolucji Godności w podobny sposób zakończył życie kolejny wysoko postawiony działacz polityczny poprzedniego systemu. Politycy obalanych rządów coraz częściej przypominają nieszczęsne, hinduskie żony – Hinduski zmusza się jednak do śmierci, by dać dowód jej wierności. Wierność byłego współpracownika też nie jest pewna, póki się go nie uśmierci – żyjący expolityk zawsze może powiedzieć za dużo.

Facebook Comments

Polka po tacie, Ukrainka po mamie. Studentka filologii angielskiej tłumaczeniowej z niemieckim i rosyjskim. Wielbicielka podróży i sztuk walki, artystyczna dusza - maluje i pisze. Uważny słuchacz.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY