Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Krzysztof Nieczypor

Wołodia, Ty zgrywusie!

Dziś nie wystarczy zachęcić konsumenta zwykłą obietnicą wysokiej jakości produktu czy usługi. Doskonale zdają sobie z tego sprawę decydenci w Moskwie, którzy właśnie wyprodukowali i wypuścili na rynek nowe dzieło. W akcji promocyjnej kremlowskiej produkcji filmowej pt. „Krym. Droga do ojczyzny” wziął udział odtwórca głównej roli Władimir Putin, który na jakiś czas przed premierą po prostu… zniknął.

Władimir Putin. Źródło: kremlin.ru

Władimir Putin. Źródło: kremlin.ru

Klasyczne formy promocji w epoce nieokiełznanego konsumpcjonizmu zawodzą. Najbardziej widoczne jest to w świecie mediów, gdzie już nie wystarczy zachęcić konsumenta obietnicą wysokiej jakości produktu czy usługi. Odbiorca reklam przestał wierzyć we wszystko, co widzi i co mu się obiecuje. Dzisiejszy klient znudzony i zirytowany natarczywością producentów nieustannie go do czegoś namawiających, wciskających mu coś do ręki i wiecznie czegoś od niego oczekujących (Kup! Zadzwoń! Zamów!) skutecznie się na ich zabiegi uodpornił.

Dlatego też specjaliści ds. marketingu nie mają złudzeń – jedynie znikoma ilość zawartych w zwykłych reklamach treści trafia do konsumenta. A skoro tradycyjne formy promocji zawodzą, należy się odwołać do czegoś innego, bardziej skutecznego. Dziś trzeba klienta zaskoczyć, zaszokować, a najlepiej przestraszyć. Odpowiedzią na potrzeby zarówno producentów jak i konsumentów jest tzw. event marketing. Organizowanie ‘wydarzeń’ (‘eventów’) jest obecnie jedną z najbardziej rozpowszechnionych i skutecznych narzędzi promocyjnych, którego celem jest dotarcie do jak najszerszego kręgu odbiorców.

Te podstawowe prawdy z zakresu marketingu doskonale przyswojono sobie na Kremlu. Rosyjska władza produkuje i sprzedaje swoją wizję świata, opakowując szerzoną przez siebie propagandę w atrakcyjną dla współczesnego widza formę. Znany rosyjski propagandysta – Dmitrij Kisielow, wyjaśniający rosyjskim widzom zawiłości współczesnego świata i uzasadniający politykę Władimira Putina, stał się symbolem – marką sygnującą kremlowską politykę informacyjną. Jego cotygodniowy program informacyjno-analityczny „Vesti nedeli” to doskonale wyreżyserowany spektakl w wyrafinowany sposób sączący kremlowską propagandę w „zombojaszczikie”.

Niedawno moskiewscy włodarze zamówili nowy produkt, który w sposób kompleksowy ma wyjaśniać przyczyny konfliktu na Ukrainie i aneksji Krymu.

”Ponad dwugodzinny film Andrzeja Kondraszowa Krym. Droga do ojczyzny, przygotowany z okazji rocznicy aneksji ukraińskiego terytorium przez Federację Rosyjską, wymyka się standardowym kategoriom znanym w kinematografii.

Bo choć jest to przede wszystkim wywiad z Władimirem Putinem, to zawiera on jednocześnie cechy filmu dokumentalnego przedstawiającego wydarzenia na Ukrainie, a także widowiska teatralnego tworzonego przez statystów odgrywających poszczególne sceny ukraińskiego dramatu według kremlowskiej interpretacji. Jeśli do tego dodamy godną klasowego dreszczowca ścieżkę dźwiękową i zapierające dech w piersi efekty specjalne, to przekonujemy się, że mamy do czynienia z dziełem wyjątkowym.

Tak wielka produkcja potrzebowała odpowiedniej akcji promocyjnej.

Odtwórca głównej roli, Władimir Putin, na kilkanaście dni przed premierą zniknął.

Przygotowany przez kremlowskich spin doktorów ‘event’ udał się w pełni. Cały świat zachodził w głowę, co się stało z rosyjskim przywódcą – prezydentem, aktorem, reżyserem i producentem w jednej osobie. Pojawiały się coraz to nowe, mniej lub bardziej poważne teorie wyjaśniające nieobecność prezydenta Federacji Rosyjskiej. Spekulowano, że został ojcem i wyjechał opiekować się nowonarodzonym potomkiem, zachorował na poważną chorobę, stał się ofiarą zamachu i od kilku dni nie żyje, zaszył się gdzie w ukryciu, by niczym Iwan Groźny obserwować lojalność swoich poddanych. Dziennikarze i analitycy, decydenci i politycy, a nawet zwykli zjadacze chleba zostali wciągnięci w tę absurdalną grę promocyjną – a co, jeśli Putina rzeczywiście już nie ma? Czy jesteśmy na krawędzi wojny atomowej? Świat zamarł w oczekiwaniu.

Tymczasem wszyscy dali się nabrać. Pod koniec zeszłego tygodnia Władimir Władimirowicz pojawił się w Pałacu Konstantynowskim w Petersburgu na spotkaniu z prezydentem Kirgistanu, by w blasku fleszy i przed obiektywami kamer objawić się pełnej krasie. Pytanie o stan zdrowia i spekulacje wokół tematu, którym przez ponad tydzień żyły media na całym świecie, zbył żartem:

„Bez plotek byłoby nudno”.

W rzeczy samej.

A więc odetchnąwszy z ulgą, uśmiechnięci i rozbawieni („Wołodia, Ty zgrywusie!”) nie pozostaje nam nic innego jak usiąść wygodnie w fotelu i włączyć ‘play’. Władimir Putin przedstawia:

[napisy angielskie – 3 części]

Facebook Comments
Krzysztof Nieczypor
Redaktor Eastbook.eu
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY