Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Krzysztof Nieczypor

Szczyt Partnerstwa Wschodniego w Rydze – niespełnione nadzieje

Unii Europejskiej nie stać dziś na ambitną politykę wschodnią. Taki wniosek można wysnuć po właśnie zakończonym szczycie Partnerstwa Wschodniego w Rydze. W deklaracji końcowej nie wspomniano o przybliżonej dacie wprowadzenia ruchu bezwizowego dla Ukrainy i Gruzji, na co oba kraje usilnie nastawały. Po długich negocjacjach udało się jedynie dopisać uznanie „europejskich aspiracji i europejskiego wyboru partnerów”. To stanowczo za mało.

Szczyt Partnerstwa Wschodniego w Rydze. Autor: Number 10. Źródło: flickr.com

Szczyt Partnerstwa Wschodniego w Rydze. Autor: Number 10. Źródło: flickr.com

Szczyt w Rydze nie może satysfakcjonować. Nie spełniły się oczekiwania dotyczące zniesienia reżimu wizowego pomiędzy Unią a krajami, które podpisały umowy stowarzyszeniowe (Gruzja, Mołdawia, Ukraina). Nie padła nawet deklaracja wprowadzenia ruchu bezwizowego w przyszłym roku. Co więcej do ostatnich chwili negocjowano zapis o uznaniu przez uczestników szczytu „europejskich aspiracji i europejskiego wyboru partnerów” sygnatariuszy umów stowarzyszeniowych. Nawet ten, wydawać by się mogło oczywisty, z punktu widzenia interesów zarówno wschodnich partnerów jak I Unii, zapis (nie głoszący wszak niczego nowego, to zostało wyrażone we wspomnianych umowach!), spotkał się z oporem unijnych decydentów.

Nie należy się jednak dziwić mizernym rezultatom spotkania w łotewskiej stolicy. Partnerstwo Wschodnie jest częścią polityki Unii Europejskiej i jako takie jest odbiciem stanu całej Wspólnoty. Jeśli program Partnerstwa nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań, to jest to wynikiem działań całej struktury, w ramach której powstał. Dziś Brukseli nie stać na politykę antagonizowania Rosji (tuż przed szczytem rzecznik rosyjskiego MSZ zarzucał unijnemu programowi „antyrosyjski charakter”, zaś sam szczyt określił jako „skierowany przeciw Rosji”). Ponadto spotkanie odbywa się w cieniu kryzysu uchodźczego na południu Europy, która ogniskuje obecnie uwagę całej zachodniej opinii publicznej

Z drugiej strony nie bez znaczenia są doświadczenia i pamięć o przebiegu poprzedniego szczytu Partnerstwa w Wilnie. Spotkanie w litewskiej stolicy półtora roku temu okazało się kompletną klęską unijnego dyplomacji. Nie tylko z uwagi na fakt, że ówczesny prezydent Ukrainy – Wiktor Janukowycz, odmówił podpisania umowy stowarzyszeniowej, ale znacznie bardziej ze względu na sposób jej negocjowania. Strona unijna do ostatniej minuty łudziła się, że uda się zakończyć negocjacje i była gotowa zrezygnować ze wszystkich warunków, które zostały postawione władzom w Kijowie, byleby Janukowycz zechciał podpisać dokument. To podważyło wiarygodność całej Unii, przede wszystkim tzw. europejskich wartości, na których ponoć opiera się polityka sąsiedztwa UE, a więc przestrzegania praw człowieka, swobód obywatelskich, wolności mediów itp. Żaden z tych wymogów nie został spełniony przez reżim Janukowycza, ale w Wilnie Unia była w stanie zapomnieć o swoich pryncypiach, byle by odnieść medialny sukces (sama umowa będzie przecież wdrażana jeszcze przez długi czas).

Z tego względu unijni przywódcy dziś już znacznie ostrożniej i bardziej restrykcyjnie podchodzą do kwestii uregulowania wszystkich niezbędnych warunków, jakie mają zostać spełnione przez kraje aspirujące do uzyskania ruchu bezwizowego z Unią. Dziś, w sytuacji wciąż niestabilnej sytuacji finansowej i politycznej państwa ukraińskiego, Bruksela nie chce brać na siebie odpowiedzialności wdrażania kolejnych etapów umowy bez gwarancji, że rząd w Kijowie w ogóle przetrwa, a przyjęte warunki zostaną w pełni wdrożone. A podkreślić należy, że Ukraina spełniła jedynie 2/3 warunków jego wprowadzenia – chodzi m.in. o kryteria związane z uregulowaniem prawnym walki z zorganizowaną przestępczością, handlem ludźmi i największej bolączki ukraińskiego państwa – walki z korupcją.

Trudno dziś oprzeć się wrażeniu, że program Partnerstwa Wschodniego staje się coraz bardziej projektem jedynie technicznej współpracy z krajami wschodniego sąsiedztwa. Co więcej, niejasna formuła współpracy (odejście od zasady „więcej za więcej” czyli nagradzania dodatkowymi środkami finansowymi krajów, które czynią postępy we wdrażaniu reform) oraz pozbawienie programu politycznego charakteru (brak nie tylko obietnicy członkostwa, ale chociażby przyznania europejskich aspiracji krajów uczestniczących w inicjatywie) powoduje uczucie zmęczenia po obu stronach stołu negocjacyjnego. Czy rację mają więc rosyjscy publicyści, którzy wieszczą rozpad programu Partnerstwa Wschodniego? Mam nadzieję, że się mylą.

Redaktorzy Eastbook.eu komentują szczyt Partnerstwa Wschodniego w Rydze

Wysłuchaj audycji w Polskim Radio 24:

Paweł PurskiOczekiwania przed szczytem

Krzysztof Nieczypor – O szczycie Partnerstwa Wschodniego

Facebook Comments
Krzysztof Nieczypor
Redaktor Eastbook.eu
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY