Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Krzysztof Nieczypor

„Ostatni Cesarz” powraca

Fiodor Jemieljanenko to narodowa duma Rosjan. Ikona i symbol rosyjskiej potęgi w sportach walki. Niezwyciężony przez 9 lat zawodnik MMA stał się bohaterem popularnością dorównując samemu Władimirowi Putinowi. Uznawany za największą legendę w historii mieszanych sztuk walki były mistrz właśnie wraca na ring.
Władimir Putin i Fiodor Jemieljanenko. Źródło: wikiemdia.org

Władimir Putin i Fiodor Jemieljanenko. Źródło: wikiemdia.org

Brutalne panowanie

Fiodor Jemieljanenko urodził się w 1976 r. pod Ługańskiem, wtedy należącym do ZSRR, dziś formalnie pozostającym na terytorium Ukrainy. Gdy miał dwa lata rodzina przeniosła się do Starego Oskoła, małego miasteczka położonego 600 km na południe od Moskwy. Wielokrotny mistrz świata w sambo bojowym, posiadacz czarnego pasa w judo, w roku 2000 roku zadebiutował jako zawodnik stosunkowo nowej i mało znanej wówczas dyscypliny, jaką było MMA. Karierę w mieszanych sztukach walki rozpoczął w japońskiej federacji RINGS, by po dwóch latach wystąpić w najbardziej wówczas znanej i cenionej PRIDE FC (oprawą i atmosferą do legendarnych gal organizowanych w Japonii nawiązuje ciesząca się obecnie coraz większą popularnością polska federacja KSW). Występy w japońskich ringach rozpoczęły panowanie „Ostatniego Cesarza”, jak nazwano rosyjskiego fightera.

Rządy Fiodora Jemieljanenko były długie i brutalne. Nie licząc jednej walki z początku kariery, w trakcie której doznał rozcięcia łuku brwiowego i sędzia nie zezwolił na kontynuowanie pojedynku, Fiodor nie przegrał przez kolejnych 9 lat, wygrywając 28 walk, w tym 22 przed czasem. Uchodząc wówczas za najlepszego zawodnika MMA na świecie przekonał fanów i ekspertów wszechstylowej walki wręcz, że jest w stanie wygrać z każdym i wszędzie. Poprzedzająca zawodową karierę sportową służba w wojsku była źródłem żartów, że tak naprawdę Jemieljanenko jest rezultatem eksperymentów genetycznych armii rosyjskiej, dzięki czemu uzyskał nadludzką wytrzymałość i siłę.


Pokora i spokój

Niezwykły talent i umiejętności to nie jedyne cechy, które odróżniały go od pozostałych sportowców. Rosjanin nie robił wrażenia warunkami fizycznymi. Mierząc zaledwie 183 cm wzrostu przy wadze oscylującej wokół 102 kg był daleki od budowy typowego atlety z „kaloryferem” na brzuchu i pokaźnym bicepsem. Swoim wyglądem przypominał raczej dość dobrze odżywionego mężczyznę w średnim wieku. Gdy wychodził na ring, w przeciwieństwie do swoich przeciwników nie podskakiwał, nie śpiewał, nie krzyczał, nie przybijał fanom „piątek”. Nie stroił też groźnych min i nie brał udziału w tzw. thrash-talku, czyli rzucaniu niewybrednych komentarzy pod adresem przeciwnika. Jego pojawienie się na ringu nie miało nic wspólnego z widowiskiem, do jakiego przyzwyczaili publiczność inni fighterzy. Zawsze nieco znudzony, jakby nieobecny, za to w obstawie prawosławnego popa i rosyjską flagą w ręku.

Rosjanina wyróżniało zachowanie nie tylko przed walką, ale również po jej skończeniu. Po każdym zwycięstwie nad przeciwnikiem, Jemieljanenko wolno schodził z ringu z jedną ręką podniesioną do góry, jego twarz nie zdradzała najmniejszych emocji. Usta układały się w cienką prostą linię, a oczy przybierały znudzony wygląd. Stoicki spokój charakteryzował go również po przegranej. Gdy legendarnemu Rosjaninowi krzty szacunku nie okazał obecny mistrz kategorii ciężkiej UFC, Fabricio Werdum, który zmusił Jemieljanenkę do jednokrotnego, nieśmiałego klepnięcia w udo (oznaczającego poddanie się i tym samym zdetronizowanie Cesarza), Rosjanin wydał się tym zupełnie nie poruszony. Tuż po walce, na oczach zszokowanej wynikiem pojedynku kilkudziesięciotysięcznej widowni, zapytany co czuje odpowiedział słowami, które przeszły do historii tego sportu: – Nic. Kto nie upada, ten nie wstaje.


Ojczyzna

Od początku Jemieljanenko walczył pod flagą Federacji Rosyjskiej – Ja i ojczyzna to jednoprzekonywał w wywiadach wielokrotnie podkreślając swoje przywiązanie do kraju, w którym się wychował. – Ojczyzna jest jak matka. Należy ją kochać choćby z tego powodu, że jest. Popularność rosyjskiego mistrza szybko dostrzeżona została przez władze na Kremlu. Po ogłoszeniu zakończenia kariery dał się namówić do wstąpienia do prokremlowskiej partii „Jedna Rosja” i poparcia w wyborach Władimira Putina. Szybko stał się ulubieńcem władz, zasiadając obok rosyjskiego prezydenta podczas różnego rodzaju wydarzeń sportowych. Jako jeden z 80 rosyjskich sportowców, dostąpił zaszczytu wzięcia udziału w sztafecie z olimpijskim zniczem podczas otwarcia igrzysk w Soczi. Przede wszystkim jednak został idolem dla milionów młodych Rosjan, dla których razem z prezydentem Rosji (również judoką) stał się wzorem do naśladowania.


Brat

Nazwisko Jemieljanenko nie kojarzy się wyłącznie z chwałą rosyjskich sportów walki. Równie znany, choć z innych powodów jest brat Fiodora, Aleksander. Młodszy o pięć lat od utytułowanego brata jest także wielokrotnym mistrzem świata w sambo i choć był swego czasu wysoko plasowanym zawodnikiem w rankingu MMA (wygrał m.in. z Pawłem Natulą), jego popularność oparła się na wydarzeniach spoza ringu. Będąc zaprzeczeniem cech starszego Fiodora, Aleksander stał się uosobieniem wszystkiego co negatywne w rosyjskim świecie sportów walki. Jeszcze pod koniec lat 90-tych został skazany na karę pięciu lat pozbawienia wolności za napaść z bronią w ręku. Wyszedł po trzech i pół roku więzienia z ciałem pokrytym tatuażami świadczącymi o przynależności do złodziejskiej kasty „worów w zakonie”. Jego dalsza kariera przeplatana była sportowymi sukcesami z pozaringowymi ekscesami (pobicia, awantury pod wpływem alkoholu). W maju tego roku został skazany na cztery i pół roku pozbawienia wolności za zgwałcenie 27-letniej pokojówki. Pomimo odsiadki młodszy z braci Jemieljanenków nie zamierza rezygnować ze sportu. Wręcz przeciwnie, więzienie zamierza potraktować jak obóz kondycyjny.

Powrót

W lipcu 2015 r świat mieszanych sztuk walki obiegła wiadomość o powrocie „Ostatniego Cesarza” do ringu. – Udało mi się odzyskać siły i wyleczyć stare rany. Niedawno rozpocząłem intensywne przygotowania. Teraz prowadzimy rozmowy z federacjami i jeśli tylko zostanie osiągnięte porozumienie, pojawi się informacja o dacie walki i przeciwniku – zdradził były mistrz w rozmowie z rosyjskim portalem UnionMMA. Wiadomość o powrocie „Cesarza” zelektryzowała fanów MMA na całym świecie, choć szans na to, że w wieku 39 lat będzie w stanie jeszcze pretendować do tytułu nie dają mu żadni branżowi eksperci. Ponowny start w ringu kojarzony jest z potrzebami finansowymi fighera – gdy odnosił swoje największe triumfy zawodnicy otrzymywali skromne, w porównaniu do dzisiejszych, wynagrodzenia. Sam Fiodor narzekał niedawno, iż rosyjscy zawodnicy nie korzystają z jego bogatego doświadczenia, podczas gdy on ma im tak wiele do przekazania. – Powrócę tylko, jeśli taka będzie wola Boga – powiedział w 2012 r. Jemieljanenko. Czy za boskim głosem stoją brzęczące monety czy rzeczywista tęsknota za sportowymi sukcesami okaże się już 31 grudnia, na sylwestrowej gali nowo powstałej japońskiej federacji Rizin, podczas której „Ostatni cesarz” zmierzy się z niemal nikomu nieznanym Jaideepem Singhem.

Facebook Comments
Krzysztof Nieczypor
Redaktor Eastbook.eu
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY