Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Felix Blatt

Obcokrajowiec patrzy na 11 listopada

Przed Świętem Niepodległości profesorowie mojej uczelni zdecydowanie radzili nam, studentom zagranicznym – czyli obcokrajowcom – unikać centrum miasta w ten dzień. Równolegle polscy koledzy dyskutowali na Facebooku, jakie podejście jest najrozsądniejsze.

Przed Świętem Niepodległości profesorowie mojej uczelni zdecydowanie radzili nam, studentom zagranicznym – czyli obcokrajowcom – unikać centrum miasta w ten dzień. Równolegle polscy koledzy dyskutowali na Facebooku, jakie podejście jest najrozsądniejsze.

Przed Świętem Niepodległości profesorowie mojej uczelni zdecydowanie radzili nam, studentom zagranicznym – czyli obcokrajowcom – unikać centrum miasta w ten dzień. Równolegle polscy koledzy dyskutowali na Facebooku, jakie podejście jest najrozsądniejsze.

Iść czy nie iść? Oto pytanie

W dzień 11 listopada dużo się dzieje w Warszawie.  Odbywa się między innymi bieg niepodległości, parada historyczna i słynny „Marsz Niepodległości”. W tym ostatnim uczestniczy cały zastęp bardzo różnych ludzi – od patriotów przez nacjonalistów do neonazistów i chuliganów. Pojawiające się na YouTubie niezliczone ilości filmików z ostatnich lat prezentujących burdy uliczne, a przede wszystkim zeszłoroczny atak na ambasadę rosyjską, wywołały we mnie mieszane uczucia. Chciałem jednak zobaczyć na własne oczy, co będzie się działo w Warszawie tego dnia. Po prostu liczyłem na widowisko.

Roza Zieglinska na Facebooku:

„Jutro będzie dzień, kiedy idioci z całej Polski przyjadą do Warszawy, aby wszystko sp***yć. Szczerze radzę wam zostać z dala od tego, co będzie się działo, szczególnie jeśli będziecie w okolicach centrum/ Powiśla.. Kuszące może wydawać się zobaczyć wszystko z bliska, ale nie radziłabym. Zwłaszcza tym, po których ewidentnie widać, że nie są stąd”.

Z kolei Alexander Jess i inni  sprzeciwiali się takim głosom, pisząc:

„To, co słyszałem o tutejszym Święcie Niepodległości, to po prostu przesada. Po pierwsze oczywiście pojawiają się ultranacjonaliści ze swoim marszem. To jedyni ludzie, których trzeba unikać. Nic nadzwyczajnego. Po drugie to święto wszystkich Polaków. Odbywają się marsze organizowane przez patriotów – tych normalnych. Zbiera się ich całkiem dużo. Nie każdy w tym kraju jest pokręconym nacjonalistą. Poza tym wszędzie jest policja, co nie wymaga wyjaśnienia. Koniec końców każdy sam decyduje, co ma robić. Oby tylko to nie paranoja decydowała”.

Marsz Niepodległości, 11 listopada 2015 roku. Autor: Felix Blatt, źródło: eastbook.eu

Marsz Niepodległości, 11 listopada 2015 roku. Autor: Felix Blatt, źródło: eastbook.eu

Wspólny front

W metrze w drodze na wydarzenie stał obok mnie chłopak ubrany w kurtkę typu bomer z podbitym i opuchniętym okiem. Przy wyjściu ze stacji Centrum, punkcie startowym tegorocznego marszu, widziałem, jak dwójka Latynosów wyjechała na górę schodami, rozejrzała się i uciekła z powrotem na stację. Kiedy sam wyszedłem z metra, zrozumiałem dlaczego. Całe centrum, miejsce i tak zwykle zwykle zatłoczone, wypełniali młodzi Polacy trzymający flagi i śpiewający pieśni zagrzewające do bitwy. Blask rac i zasłona granatów dymnych oraz nieustanne wybuchy petard sprawiały wrażenie, że jest się na linii frontu w pełni dnia. Ten, sprawiający wrażenie bardzo „ekskluzywnego”, krąg ludzi, sprawił, że poczułem się niepewnie. Jak zareagowaliby, gdyby wiedzieli, że jestem obcokrajowcem, gdybym powiedział coś po angielsku albo w innym języku? Nie wiedziałem.

Zagubiona para Azjatów zaparkowała na wolnym miejscu przed Pałacem Kultury i Nauki, tuż obok demonstrantów. Jedni i drudzy patrzyli na siebie nawzajem jak na kosmitów.

Udało mi się dołączyć do moich polskich znajomych i poczułem się raźniej. Razem wyruszyliśmy na marsz. Nagle znalazłem się w morzu powiewających flag. Uczestnikami wydarzenia byli w większości młodzi ludzie, uderzająca mieszanka skinów w glanach i zupełnie normalnie wyglądających osób, w tym ludzi z dredami, studenci w modnych kurtkach i w okularach w rogowych oprawkach. Zaskoczyła mnie obecność kobiet wśród uczestników, bo na prawicowych demonstracjach w Niemczech widok ten należy raczej do rzadkości.

Atmosfera była raczej spokojna pomimo bojowych śpiewów. Cała sytuacja przypominała nieco noc sylwestrową: wszędzie dookoła pijani ludzi i wybuchające petardy.

Marsz Niepodległości, 11 listopada 2015 roku. Autor: Felix Blatt, źródło: eastbook.eu

Marsz Niepodległości, 11 listopada 2015 roku. Autor: Felix Blatt, źródło: eastbook.eu

Piosenki śpiewane przez tłum pełne były hasłami w stylu: niezależne Polska (zła Unia!), tradycyjna rodzina (źli homoseksualiści!), chrześcijańskie wartości (źli Muzułmanie!), konserwatywna polityka (źli, źli komuniści!), Polacy z powrotem do Polski (zły…? polski rząd?). Lider marszu domagał się też repolonizacji Lwowa i Wilna, spotkało się to ze słabym odzewem – tego nikt z uczestniczących w marszu nie brał najwidoczniej na poważnie.

Raz pojawiły się okrzyki „Wyrzucić imigrantów”, jednak w przeciwieństwie do demosntracji prawego skrzydła w Niemczech nie wyglądało to na główny punkt wydarzenia, pomimo przewodniego hasła organizatorów „Polska dla Polaków”.

Marsz Niepodległości, 11 listopada 2015 roku. Autor: Felix Blatt, źródło: eastbook.eu

Marsz Niepodległości, 11 listopada 2015 roku. Autor: Felix Blatt, źródło: eastbook.eu

Dyskomfort

Pośród tłumu wielu normalnie ubranych ludzi można było zauważyć neonazistów w kurtach Londsdale (neonaziści lubią tę markę, bo w jej nazwie brakuje tylko litery „P”, aby utworzyć skrót nazwy partii NSDAP, czyli Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników). Widać było flagi ONR, organizacji znanej m.in. z antysemickich poglądów.. Stając twarzą twarz z tymi ludźmi, mogłem się tylko cieszyć, że na pierwszy rzut oka nie wyglądam jak obcokrajowiec i jestem w stanie rozmawiać z moimi towarzyszami po polsku.

Podczas całego marszu dwa policyjne helikoptery krążyły nad naszymi głowami. To była jedna forma obecności policji,  jaką dostrzegłem w czasie całego wydarzenia. Może to dlatego, że demonstracja przez większość czasu przechodziła łatwym do kontrolowania mostem. Mój kolega powiedział mi potem, że ci, którzy liczą na bójkę ustawiają się na czele kolumny, gdzie mogą ewentualnie zetrzeć się z policją. Na tyłach jest raczej spokojnie.

Na koniec policja otoczyła uczestników niedaleko Stadionu Narodowego, ale każdy nieskory do bijatyk jak my mógł po prostu wymknąć się poza kordon. Zaraz obok ustawiła się długa kolejka do sklepu monopolowego. Też kupiliśmy sobie piwo i zmęczeni po trzech godzinach wróciliśmy do domu.

***

Wniosek: Czy trzeba się bać? Nie. Czy trzeba uważać? Tak. Jeśli to ma być najpoważniejsza coroczna polska rozróba, to można powiedzieć, że nie robi wrażenia.

Z mojej strony pozostaje tylko jedno otwarte pytanie: Dlaczego, znając nienawistne komentarze pojawiające się na portalach społecznościowych i twierdzenia wypowiadane przez polskich polityków w kwestii imigrantów, na marszu nie widać było adekwatnego poziomu agresji i przemocy, choćby słownej, wobec przybyszów?

***

Od redakcji: Tekst powstał w ramach serii „Zrozumieć polski Dzień Niepodległości” i pojawi się na Eastbook.eu w wersji rosyjskojęzycznej.

11 listopada – bardzo polski dzień

Polska: Cztery spojrzenia na Marsz Niepodległości

Zdjęcie: Marsz Niepodelgłości 2015. Autor: Piotr Drabik. Źródło: Flickr

Facebook Comments

Volunteer at the Common Europe Foundation March - October 2015. After a first voluntary service in Ghana he studies law at the Saarland University in Germany, his homeland. Interested in European policy, international relations and security policy.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY