Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Jakub Wojas

Majdan – dwa lata później. Relacja z Kijowa

Wydarzenia, które doprowadziły do upadku reżimu Wiktora Janukowycza, miały przynieść nową jakość w życiu politycznym i zasypać przepaść pomiędzy rządzącą elitą a rządzonymi, sprawić, że politycy będą służyć narodowi, a nie odwrotnie. Przebieg uroczystości upamiętniających drugą rocznicę rozpoczęcia protestów na Ukrainie, które przeszły do historii pod nazwą Euromajdanu i Rewolucji Godności, wskazuje, że tych zamierzeń nie udało się zrealizować. Zamiast święta i podniosłej atmosfery obchody zdominowała gorycz z niezrealizowanych idei, o które walczyli i ginęli aktywiści.

O atmosferze i nastrojach panujących w Kijowie w drugą rocznicę Euromajdanu prosto z Majdanu Niepodległości relacjonuje Jakub Wojas specjalnie dla Eastbook.eu.

Uroczystości dla wybranych

Od rana 21 listopada pogoda nie daje powodów do świętowania. Deszcz siąpi cały dzień, co zazwyczaj zmusza do pozostania w domu. Mimo niesprzyjającej aury od samego rana wielu ludzi postanawia złożyć kwiaty w miejscach upamiętniających poległych na ulicy Instytuckiej, czy, jak wolą mieszkańcy Kijowa – bulwarze Niebiańskiej Sotni. Jednak nie wszędzie jest to możliwe.

Pojawiły się barierki i kordon wojskowych oraz policjantów, a część ulicy zamknięto. Wszytko po to, aby zabezpieczyć uroczystości odbywające się z udziałem najwyższych oficjeli. Specjalne środki bezpieczeństwa pojawiły się tutaj już dzień wcześniej – wzmocniono m.in. ochronę budynków rządowych, zablokowano niektóre przejścia uliczne. Jednak zamknięcie Instytuckiej tego dnia było szczególnie irytujące dla osób, które chciały oddać hołd poległym za wolność Ukrainy.

#Euromajdan

Mimo że policjanci i żołnierze wyglądają inaczej niż Berkut dwa lata temu, to skojarzenia narzucały się same. Wraz z rozpoczęciem uroczystości z udziałem prezydenta Petra Poroszenki padają pierwsze okrzyki „hańba”, potem „banda precz”, a dalej co bardziej rewolucyjne epitety skierowane w stronę przedstawicieli władz.

Czytaj także
Zmierzch Majdanu

Po przemowach dostojników państwowych ulice otwarto na nowo. Kilkudziesięcioosobowy tłum żegna swoich reprezentantów gwizdami. Co bardziej krewcy rzucają barierki ze złością na ziemię. – Co to za prezydent, który boi się własnego narodu? Co to są uroczystości dla wybranych? – krzyczy do kamery grupka oburzonych. Obok inny pan wskazując na pomnik poległych stwierdza: – Jakby ci chłopcy teraz wstali, to pierwsze co by zrobili, to pogoniliby Poroszenkę i jego bandę!

To nie jest „Trzeci Majdan”

Wieczorem ok. godz. 19, podobnie jak dwa lata temu, znów robi się „majdanowo” na kijowskim Majdanie Niepodległości. Na dach pickupa zaparkowanego na środku placu i przyozdobionego w tryzuby i flagi z napisem „automajdan”, wchodzą kolejni mówcy – weterani walk w Donbasie, byli majdanowcy, przedstawiciele środowisk radykalnych.

 – Ja wam powiem, jak było w Donbasie. Oni traktowali nas, ochotników, jak mięso armatnie, chcieli wykończyć patriotów Ukrainy, ale nie sądzili, że jesteśmy tacy silni. Gdyby nie my, to by Ukrainy już nie było! – krzyczy do tłumu jeden z żołnierzy.

Po nim na „scenę” wchodzi Tamara z ochotniczego batalionu Ajdar i weteranka Majdanu: – Ludzie! To my jesteśmy przyszłością tego kraju! My – ochotnicy i wolontariusze! A nie oni tam na górze! Czas rozpocząć Trzeci Majdan, by dokończyć nasze dzieło! – mobilizuje skupionych wokół auta słuchaczy. – Słusznie krzyczycie „banda precz”, bo to jest banda! Poroszenko i Jaceniuk niczym nie różnią się od tamtej obalonej hołoty – nawołuje z kolei młody radykał.

 – Polacy walczyli za swój kraj. Gruzini walczyli za swój. W czym my jesteśmy gorsi?! Nie dają nam walczyć za naszą ojczyznę! A nasze nie tylko to, co nad Donem, ale i Kubań! Czemu ciągle mamy się cofać?! – pyta inny „dobrowolec”, czyli członek oddziałów walczących w batalionach ochotniczych.

Przemówienia są przerywane dobrze znanymi okrzykami z Euromajdanu sprzed dwóch lat: „Sława Ukrainie…”, „Ukraina ponad wszystko….”, „Sława nacji…. „, a także „Hańba” i „Banda precz”. Pojawiają się też i nowe hasła: „Rewolucja!” i „Trzeci majdan!”. Po chwili na dachu automajdanowego pickupa jeden z mężczyzn deklamuje wiersze Tarasa Szewczenki.

Niby wszystko tak jak kiedyś – podniosła atmosfera, rewolucyjne hasła, flagi powiewające nad manifestantami. Nawet Prawy Sektor ustawił się po prawej stronie tłumu. Wydawać by się mogło, że oto znów kozacki majdan zawitał na Majdan Niepodległości w Kijowie. Nawet wróg jest ten sam – politycy. Z tą tylko różnicą, że zmieniły się nazwiska – Janukowycza zastąpił Jaceniuk i Poroszenko.

Jednak już na pierwszy rzut oka widać, że to nie jest i nie będzie Trzeci Majdan. Obecny na placu tłum liczy jedynie kilkadziesiąt osób, z czego duża część to dziennikarze i zwykli gapie, którzy zainteresowali się okrzykami. Ludzi naprawdę zaangażowanych jest zaledwie garstka, większość w wieku ok. 50 roku życia

Po godzinie 20-tej główny zawiadujący na dachu auta wystąpieniami „przedstawicieli narodu”, radzi się rozejść: „bo za zimno”, „że jutro się zbierzemy”, „że teraz brakuje wielu, ważnych osób”. Hasło „za zimno” może wywoływać jedynie uśmiech. W czasie wieców Euromajdanu termometry wskazywały -20 stopni Celsjusza, a mimo to na Majdanie przebywała w tym czasie rzesza ludzi.

Po nawoływaniach tłum się rozchodzi. Jeszcze ktoś krzyknie „wianuszkiem” majdanowych haseł: „Sława Ukrainie, Nacji, Śmierć wrogom…”, a potem idą głównie na Instytucką, aby zapalić świeczkę i jeszcze raz pomodlić się za tych, którzy polegli w czasie rewolucji.

Koncert „hańby”

A nie tak miały wyglądać obchody drugiej rocznicy rozpoczęcia Euromajdanu. Wcześniej na godzinę 17-tą lokalnego czasu na Majdanie Niepodległości zaplanowany był specjalny koncert. Na tę okazję pod gmachem hotelu „Ukraina” powstała gigantyczna scenografia składająca się z dwóch estrad. Na nich obrazy przerwanego łańcucha, europejskie gwiazdki i hasła „wolność jest naszą religią” napisane po ukraińsku i po angielsku.

Wszystko zaczęło się tak, jak powinno – planowo i profesjonalnie. Dwójka konferansjerów w wieku studenckim zapowiadała po ukraińsku i angielsku zespoły oraz dzieliła się wspomnieniami sprzed dwóch lat. Zagrać zdołał jednak tylko jeden zespół i tylko jedną piosenkę. Oczekiwania widzów i organizatorów rozeszły się diametralnie.

Hańba! – rozległ się krzyk z tłumu pod sceną podchwycony przez pozostałych zgromadzonych przy barierkach widzów. Po chwili okrzyki „hańba” stały się coraz głośniejsze. – Dlaczego krzyczycie „hańba”? – zapytałem jedną z kobiet najgłośniej wyrażającą swoje niezadowolenie – Jak oni mogli coś takiego zrobić? Przecież to święte miejsce. Tu ginęli nasi synkowie, a oni co? Takie koncerty? To nie miejsce i czas na takie rzeczy – nie kryła oburzenia. Tłum w końcu przerwał barierki i zbliżył się do sceny. Drugiego utworu występującego zespołu już nie odegrano. Nazbyt młodzieżowy charakter repertuaru artystów nie przypadł do gustu zgromadzonym na placu ludziom. Uspokojenia konferansjerów nic nie dały.

W końcu kilku krewkich przedstawicieli tłumu przedostało się na scenę i przejęło mikrofon. Każdy już mógł wylać swoje żale: jak źle się dzieje w państwie ukraińskim i jak Poroszenko z Jaceniukiem zdradzili ideały Euromajdanu. Kilkakrotnie zaintonowano hymn, poświęcono minutę ciszy za poległy, wygłoszono obowiązkowy wiersz Szewczenki. I znów wylano żale, które gładko przeszły w gniew za zdradę rewolucji przez rządzących.

Z koncertem dano już sobie spokój. Niska, zaledwie kilkudziesięcioosobowa frekwencja a do tego niewdzięczna i niezadowolona publiczność uświadomiły organizatorom, że świętowanie drugiej rocznicy Euromajdanu należy szybko skończyć. Nie dopisali studenci, którzy dwa lata temu rozpoczynali Majdan. Na święto rocznicy Rewolucji Godności przyszli ludzie, którzy wiekowo kwalifikowali się na ich rodziców. Najpewniej młodzi świadomie zrezygnowali spodziewając się, jak będzie wyglądało świętowanie drugiej rocznicy rewolucji.

Zasłużcie na to!

Dzień wcześniej, kiedy na Majdanie przy niesprzyjających warunkach atmosferycznych z mozołem stawiano olbrzymią scenografię na koncert rocznicowy, w oddalonym o jakieś 200 m od Majdanu Domu Ukraińskim odbywała się konferencja prasowa promująca nowy film o rewolucji sprzed dwóch lat „Winter on Fire”. Tym razem jest to wynik współpracy ukraińskich i amerykańskich twórców. Amerykańskim koproducentem jest Netflix, znany chociażby z produkcji serialu „House of Cards”. I rzeczywiście, trailer filmu nie pozostawia wątpliwości, że obraz jest efektem hollywoodzkich kinematografów.

Zwiastun „Winter on Fire”:

Twórcy, nie kryjąc wzruszenia, mówili o przebijającym się w zwiastunie „uniwersalnym” przesłaniu wolności, jaki niosła ze sobą rewolucja. Film objechał już kilka festiwali, pokazywany był również kongresmenom w Waszyngtonie, jednak swoją uroczystą premierę zaplanowano właśnie tutaj – w Kijowie, w drugą rocznicę rewolucji.

Podczas konferencji amerykańskiemu producentowi, który jako jedyny pojawiły się w garniturze i wyraźnie wyróżniał się swoim niewschodnioeuropejskim stylem, zadano pytanie z sali: – Wiemy, że na jutrzejszej premierze będą najwyższe władze Ukrainy. Jaki pana zdaniem przekaz powinni otrzymać po obejrzeniu tego filmu? Amerykanin chwilę się zastanowił i odparł: – W jednej z największych hollywoodzkich produkcji, w „Szeregowcu Ryanie”, w jednej z ostatnich scen, kiedy umiera postać grana przez Toma Hanksa, pada takie zdanie: „Zasłuż na to, zasłuż na to wszystko”. I sądzę, że to powinien być dla nich najlepszy przekaz – żeby na to wszystko po prostu zasłużyli.

źródło zdjęcia: Flickr. autor: gordontour

Facebook Comments
Jakub Wojas
Korespondent

    Jakub Wojas - absolwent prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Laureat stypendiów Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego i JM Rektora UJ. Odbył praktyki w Stałym Przedstawicielstwie RP przy ONZ w Genewie oraz w ambasadzie RP w Hadze. Na przełomie stycznia i lutego 2014 r. aktywista kijowskiego Euromajdanu. Korespondent w czasie interwencji rosyjskiej na Krymie i na wschodniej Ukrainie. Podchorąży kawalerii ochotniczej.

    ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY