Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Anton Saifullayeu

Imperium (kontr)atakuje czyli o języku, historii, religii i wojnie informacyjnej

W środowisku zachodnich obserwatorów i uczestników polityki międzynarodowej w ciągu ostatnich dwóch lat zawrotną karierę zrobiła teza o „powrocie Rosji do imperialnej ideologii”. Wraz z tym „odkryciem” nagle okazało się, że cała przestrzeń rosyjskojęzyczna jest pod wpływem rosyjskiej propagandy, że kościół prawosławny jest jednym jej z ośrodków, zaś internet na przestrzeni postsowieckiej nazywa się Runetem i jest kontrolowany przez władze. Oto więc „okropna” Rosja wróciła do starych metod.

Sowiecki postkolonializm

Błędem jest twierdzenie, że Rosja powraca do imperializmu. Rosja nigdy tak naprawdę nie straciła i nie kryła swojego imperialnego charakteru, przybierając różne formy: od imperializmu dziewiętnastowiecznego, poprzez imperium komunistyczne, aż do postaci współczesnej Federacji Rosyjskiej. Rosja była, jest i będzie w najbliższej przyszłości imperium. Wyjaśniwszy tę „oczywistą oczywistość”, należałoby zastanowić się, jakie wynikają z tego konsekwencje – co wiąże się z powyższym stwierdzeniem.

Na początek warto byłoby przytoczyć trafne powiedzenie z czasów sowieckich „Uczi mat. czast’!”, co w tłumaczeniu na polski znaczy tyle, co „Ucz się teorii”. Rezultatem braku wiedzy teoretycznej na temat funkcjonowania państwa rosyjskiego jest zaskoczenie realizowaną przez Kreml polityką zagraniczną i na nowo odkrywanego jej imperializmu.

Komunistyczna odsłona imperium – nie przetrwawszy walki z imperializmem amerykańskim (zachodnim) – zmuszona jest na nowo zdefiniować swoją rolę. Po rozpadzie Związku Sowieckiego imperium nie upadło, ale przeżywało kolejny etap transformacji – pozbawione bezpośredniej kontroli nad swoimi koloniami nie utraciło instrumentów oddziaływania i dzięki nim możliwości tworzenia nowych więzi podporządkowania. Oderwanie się peryferii (w wyniku tzw. defilady niepodległości w wykonaniu byłych republik sowieckich na przełomie lat 80. i 90.) zmusiło polityków w Moskwie do stworzenia nowych więzi gospodarczego ucisku i środków kulturowo-językowej manipulacji. Dawne kolonie zostały włączone do rosyjskiej strefy wpływów tym razem w postaci niepodległych państw.

W teorii ten proces określany jest modelem przejścia z tzw. klasycznego kolonializmu w postkolonialne podporządkowanie dawnych peryferii imperium. Podobny scenariusz można było zaobserwować w postkolonialnej Afryce, gdyż, jak pisał Frantz Fanon, w państwach postkolonialnych utrwalała się dyktatura burżuazyjna, która z kolei po krótkim etapie wewnętrznej walki o władzę i samodzielnego rządzenia wyłaniała przywódcę: symbol obrońcy wartości narodowych i nowo zdobytej niepodległości. W rzeczywistości zadaniem lidera była obrona interesów wierchuszki oraz zagwarantowanie postkolonialnej zależności od dawnej metropolii.

Takowym prototypem fanonowskiej burżuazji w postsowieckich krajach stała się dawna nomenklatura komunistyczna, która po uzyskaniu formalnej niepodległości utrzymywała władzę organizując się wokół swojego przywódcy. W większości krajów postsowieckich realizowano podobny scenariusz powrotu pod opiekę imperium, za wyjątkiem krajów bałtyckich, które wybrały opcje alternatywnej metropolii na zachodzie.

Kreml. Autor: Olga (Dietrich) Kotova. Źródło: flickr.com

Kreml Autor: Olga (Dietrich) Kotova. Źródło: flickr.com

Kulturowa dominacja

Zasadnicza różnica między postkolonializmem w państwach afrykańskich a byłym ZSRR polega na sposobach kulturowego oddziaływania byłej metropolii. Pod pojęciem kulturowego oddziaływania należy rozumieć szeroko pojęte zdominowanie dyskursów na płaszczyźnie historii, języka, religii i właśnie kultury. Innymi słowy: o ile w Afryce lokalni przywódcy, żeby sięgnąć po władzę oraz korzystać z „dóbr” współpracy z (neo)metropolią, szeroko wykorzystują retorykę nacjonalistyczną (co wcale nie przeszkadza i nie stanowi zagrożenia dla zachodniego patrona), o tyle zwalczanie nacjonalizmów („faszyzmów”) oraz podtrzymywanie „ruskości” dawnych kolonii stanowi zasadniczy punkt wyjścia strategii podporządkowania Kremla w przestrzeni postsowieckiej. Objawia się to przede wszystkim w wykorzystywaniu komunistycznych pozostałości w postaci mitu wielkiej wojny ojczyźnianej oraz blokowaniem rozwoju niepodległości peryferii na etapie państwa narodowego.

Język

„Obrona” języka rosyjskiego w krajach bałtyckich czy na Ukrainie jest jednym z podstawowych części konstrukcji „russkogo mira” i instrumentem wpływu imperialnego centrum. Język jest ważną częścią ideologii podporządkowania – rezygnacja z języka rosyjskiego jako języka państwowego jest dla Moskwy sygnałem chęci zerwania więzi dawnej kolonii z centrum i zapowiedzią wzmocnienia przez imperium nacisku na dawną kolonię. Status języka rosyjskiego jest jednym z elementów oceny „normalności” sytuacji w kolonii oraz przejawem nieujawnionej wyższości cywilizacyjnej. Obniżenie znaczenia języków peryferii jest jednym z kluczowych czynników zwalczania antymetropolitarnych tendencji i jest stosowane jako narzędzie ingerowania w sprawy de-facto niepodległego państwa. To właśnie miało miejsce na Ukrainie po Euromajdanie, gdy, zdając sobie sprawę z wygranej rewolucji, Moskwa zaktywizowała retorykę obrony Rosjan, którym rzekomo odbierano prawo do posługiwania się językiem rosyjskim, zwłaszcza na Krymie i Donbasie.

Historia

Drugim niemniej istotnym elementem strategii podporządkowania jest szczególna wizja historii, której celem jest tworzenie mitu wspólnoty dziejów legitymizującej dominację Moskwy. Imperialny dyskurs historyczny jest skomplikowaną machiną ideologicznego oddziaływania na stare i nowe pokolenie obywateli krajów postkolonialnych. Kultywowana od czasów XIX-wiecznego imperium rosyjskiego, po drodze nasycona mitologią drugiej wojny światowej, podsycana nostalgią utraconego raju – sowieckiego kraju dobrobytu, skrzywdzona wrogim działaniem Zachodu – tak konstruowana wersja historii jawi się jako jeden z kluczowych sposobów manipulacji tożsamością mieszkańców obszaru postsowieckiego. Jednocześnie jest niezwykle efektywnym narzędziem ataków propagandowych na „niepokorne” państwa bądź ugrupowania polityczne nieprzyjaźnie nastawione do Rosji.

Przykładem wykorzystania manipulacji narracji historycznej jest bieżący konflikt na Ukrainie, podczas którego obraz władz ukraińskiego państwa buduje się poprzez demonizowanie jego przedstawicieli, organów, służb itp. Służy temu m.in. intensywna synonimizacja armii ukraińskiej z niemieckimi formacjami wojskowymi z okresu II wojny światowej przy pomocy terminologicznych odniesień (jak na przykład użycie określenia „karateli” – oddziałów pacyfikacyjnych kojarzonych z oddziałami SS). Tego rodzaju chwyty retoryczne można usłyszeć w niemal każdym odcinku programu Dmitrija Kisielowa – medialnego rzecznika polityki Kremla.

Właściwie każdy przejaw akcentowania narodowej odrębności od metropolii na podstawie języka, historii bądź kultury napotyka sprzeciw Moskwy, która interpretuje owe działania jako akty o charakterze rasistowskim i faszystowskim. Ofiarą tych aktów padać mają rosyjskojęzyczni mieszkańcy terenów danej peryferii, która podejmuje próby narodowego samookreślenia się. Wykorzystywana w tym celu jest retoryka II wojny światowej, która mocno wpływa na wewnętrznych odbiorców w Rosji oraz obszar bliskiej zagranicy, tj. byłe kolonie. Obchody upamiętniające rocznice związane z wojną ojczyźnianą stanowią jedną z podstaw symbolicznej legitymacji lokalnych władz przychylnych centrum metropolii. Dzień Zwycięstwa – 9 maja – jest świętem o sakralno-państwowym charakterze, a kreacja obrazu wrogiej opozycji i ich przedstawicieli jako faszystów, SS-manów i nacjonalistów ma za zadanie skuteczne ich kompromitowanie i wyłączanie z publicznej debaty.

Niepodporządkowanie nowym formom postkolonialnej kontroli na płaszczyźnie gospodarczej i nielojalność polityczna staje się powodem do rozpoczęcia frontalnego ataku wobec niepokornego podmiotu. Uruchomione zostają propagandowe programy tzw. „prawdziwej historii” czy telewizyjne śledztwa historyczne, gdzie ujawniane są zbrodnie mające na celu moralną deligitymizację niepokornych rządów państw postkolonialnych. Jednym z takich programów telewizyjnych jest „Wojennaja tajna” na RenTV gdzie rosyjskie media ujawniają antyrosyjskość peryferii oraz ich separatyzm, radykalizm i ekstremizm.

Zobacz program o białoruskim „ekstremizmie”:

Retoryka „antyrosyjskości” peryferii staje się sposobem wypchnięcia ich za ramy „normalności”, za granice prawdy historycznej – w powyższym filmie mówi się o zjawisku przepisywania historii na Białorusi, co z kolei potwierdzone zostaje słowami Andreja Suzdalcewa, który mówi o istnieniu prac historycznych o haniebnym stosunku do Rosjan.

Historia ma ogromne znaczenie semantyczne. „Historyczna sprawiedliwość”, „moment historyczny” – słowa często używane przez władze rosyjskie dla podkreślania znaczenia wydarzeń z przeszłości dla współczesnej sytuacji. Doskonałym przykładem retoryki tzw. historycznej sprawiedliwości była aneksja Krymu, gdy media i władza połączyły przekaz informacyjny przekonując, że powrót Półwyspu do Rosji jest niczym innym jak sprawiedliwością historyczną właśnie.

Zobacz talk-show „Prawo głosu” telewizji rosyjskiej TVCenter – debata na temat „połączenia Krymu z Federacja Rosyjską”:

Religia

Trzecim filarem zaprowadzania medialnego „russkiego mira” oraz jednym z najważniejszym czynników kształtujący ideologiczny krajobraz rosyjskiej rzeczywistości jest prawosławie. Religia jako część rosyjskiej imperialnej retoryki od dawna jest jednym z podstawowych narzędzi kolonialnego wpływu. Władze kościelne (na czele z patriarchą. Cyrylem wykreowały duchowy składnik propagandy. Odwoływanie się do mitycznego państwa Rusi łączącej ludność prawosławną oraz rezygnacja z „bezbożnego okresu komunizmu” jest jednym z kluczowych elementów polityki Patriarchatu Moskiewskiego. Wyobrażona i anachroniczna Święta Ruś – tereny wpływu moskiewskiego patriarchatu – to główny wątek odniesienia imperialnej łączności z Moskwą. Ukraiński kryzys jest postrzegany jako kolejny epizod „bratobójczych wojen” Świętej Rusi, które nie raz. według słów Patriarchy Cyryla, miały miejsce w historii Rusi.

Owa religijna geografia historyczna jest kontynuowana podczas oficjalnych wizyt duchowieństwa wyższego szczebla w krajach postsowieckich. Tak na przykład prawosławną cerkiew w Brześciu patriarcha scharakteryzował jako „duchową twierdzę na zachodnich rubieżach Świętej Rusi”.

To z kolei rodzi dysonans w postrzeganiu przeszłości przez moskiewską cerkiew prawosławną – jednoczesna akceptacja ustroju i ideologii państwowej odwołującej się do spuścizny sowieckiej oraz negatywne nastawienie do polityki rządów sowieckich w stosunku do cerkwi. Owe rozbieżności niweluje się filozofią Świętej Rusi, natomiast okres sowiecki jest często ujmowany w kategorię „ciemnych wieków”. Obrona wiary prawosławnej i jej wiernych stanowi główny wątek w dyskursie publicznym usprawiedliwiającym działania Kremla. Nagłośnienie przez patriarchę sprawy zajęcia przez unitów cerkwi prawosławnych na Ukrainie bądź historyczny ekskurs protodiakona Andreja Kurajewa poświęcony wizycie Cyryla na Ukrainie, kiedy duchowy w 6 minut opowiedział, dlaczego Ukraina jest częścią Świętej Rusi, jest niezbędnym mechanizmem kolonialnej polityki Kremla.

Konflikt na Ukrainie pokazał, że kremlowska wersja prawosławia może też mieć radykalną odsłonę – łączyć religię, historyczność ideę walki z wrogiem w imię Świętej Rusi. Obraz żołnierza – męczennika „russkogo mira” walczącego po stronie tzw. Ługańskiej i Donieckiej Republiki Ludowej wpisuje się w propagandowych charakter walki z faszystowsko-prozachodnią Ukrainą dokującej pacyfikacji rosyjskojęzycznych mieszkańców. Tzw. powstańcy Noworosji są pewnego rodzaju apoteozą rosyjskiej neoimperialnej ideologii: prawosławni rosyjskojęzyczni, darzący sympatią i szacunkiem zarówno Stalina jak i cara Mikołaja II występują w obronie kolonialnego tworu zwanego „ruskim mirem”.

Imperium medialne

Obecnie rosyjskie władze dobrze orientują się, jak ważna jest promocja ideologii na zewnątrz poprzez podtrzymywanie dyskursów wiążących specyfikę i wielkość kultury rosyjskiej z (neo)imperializmem. Dla realizacji owych zadań Moskwa szeroko korzysta ze współczesnych narzędzi medialnego wpływu. W 2005 roku została powołana wielojęzyczna telewizja Russia Today (RT), która transmituje przekaz do ponad 100 krajów. RT dzisiaj ma cztery językowe odsłony: angielską, rosyjską, arabską i hiszpańską oraz swoje przedstawicielstwa w Waszyngtonie i Londynie. Tak zwany Runqet jest głównym źródłem informacji dla rosyjskojęzycznej części świata Internetu.

Sukces całego systemu propagandowego Kremla polega na totalitarnym fundamencie władzy putinowskiej Rosji. Jeżeli do 2000 roku można było mówić o pewnego rodzaju kumulacji wiedzy kolonialnej po etapie transformacji w nową formę imperium, to dojście do władzy Władimira Putina i umocnienie jego kompetencji doprowadziło do przejścia do aktywnej fazy neoimperialnego oddziaływania na peryferie. Totalitarny sposób zarządzania przepływem informacji rosyjskojęzycznej de-facto wytworzył monopol na wiedzę, tak jak to było za czasów imperium rosyjskiego i ZSRS. Dzisiaj podporządkowanie peryferii postkolonialnych polega na filtrowanym dostępu do wiedzy i informacji, która kształtuje światopogląd i sprzyja prorosyjskiej identyfikacji społeczeństw państw postsowieckich.

Warto zauważyć, że niedokończone procesy dekolonizacji z początku lat 90-tych skutkują obecnie powodzeniem rosyjskiej polityki informacyjnej na obszarze postsowieckim. Rosyjska neoimperialna przestrzeń informacyjna bazująca na kreacji „russkogo mira” (poprzez język, historię i religię) jest przede wszystkim usprawiedliwieniem gospodarczej i militarnej polityki podporządkowania. Na Zachodzie propaganda rosyjska opiera się na udowodnieniu legalności roszczeń politycznych i gospodarczych Rosji oraz załamaniu idei demokracji. Swoboda działania rosyjskich mediów związana jest z kultywowanymi w Europie wartościami, jak np. wolnością słowa, które pozwalają na działalność prorosyjskich sił wpływu propagandowego.

Wśród trzech graczy – Rosja, Zachód, Europa Środkowa – przegrywają w gruncie rzeczy państwa postsowieckie, które nie są w stanie stawić czoła oddziaływaniom metropolii. Patrząc tylko z tego punktu widzenia, należy zapamiętać, że Rosja jest imperium, które korzysta ze współczesnych technik wpływu.

Facebook Comments

Absolwent studiów historycznych na Białoruskim Uniwersytecie Państwowym (2010) oraz specjalistycznych studiów wschodnich w Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego (2012). Od 2013 roku doktorant na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Obszar badań naukowych: mitologia historyczna, teoria postkolonializmu, teoria historiografii, nacjonalizm środkowoeuropejski, Słowiańszczyzna wschodnioeuropejska.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY