Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Karol Sadkowski

Białoruskość inaczej. Szkoły po drugiej stronie granicy

Czerwiec i lipiec 2015 roku, pracując nad raportem „Białoruska tożsamość a kształcenie licealne we wschodniej Polsce i Białorusi”, spędziłem odwiedzając szkoły we wschodniej Polsce oraz w Mińsku. Chciałem dowiedzieć się bezpośrednio od uczniów, którzy określają siebie jako Białorusinów, jak postrzegają swoją etniczną i narodową tożsamość.

Nie istnieje uniwersalna białoruskość. Ziemie, które Białorusini od wieków zamieszkują, to pogranicze pomiędzy Rosją a Zachodem, co skutecznie zapobiegało wytworzeniu jednolitej, wspólnej dla wszystkich mieszkańców definicji tożsamości. Przykładem na to jest mniejszość białoruska zamieszkująca tereny tuż za zachodnią granicą dzisiejszej Białorusi, we wschodniej Polsce.

To społeczność, która nie migrowała a została tam, gdzie rok 1945 i umowa graniczna między Polską i Związkiem Radzieckim ją zastała. Pod koniec lat 40-tych około 125 tys. mieszkańców identyfikujących się jako Białorusini znalazło się w Polsce – innej jednak niż ta z 1939 roku.

Od czasu końca wojny proces asymilacyjny mniejszości w Polsce oraz proces państwotwórczy w Białoruskiej SRR praktycznie marginalizował to, co wielu uważało za „oryginalną” białoruską tożsamość. Jej centralnymi komponentami to przede wszystkim język, biało-czerwono-biała flaga oraz rok 1918 jako rok ustanowienia białoruskiej niepodległości – powołanie Białoruskiej Republiki Ludowej.

W Białorusi dekady radzieckiej rusyfikacji oraz rządy Aleksandra Łukaszenki te elementy prawie całkowicie wyeliminowały – większość obywateli kraju mówi dziś po rosyjsku, oficjalna flaga państwowa wygląda zupełnie inaczej, a odzyskanie niepodległości oficjalnie miało miejsce w 1944 roku. Z kolei w Polsce kolejne pokolenia Białorusinów – lub „tutejszych” – także coraz bardziej oddalały się od swojego białoruskiego dziedzictwa. Dziś młodzi członkowie lokalnych społeczności mają świadomość swoich białoruskich korzeni, ale wolą nazywać się Polakami.

The author on October Square, Minsk, Belarus. Source: Eastbook.eu

Autor w Mińsku, Białoruś. Źródło: Eastbook.eu

Pomimo zacierania pamięci symbole białoruskiej tożsamości wciąż się przewijają w otaczającej rzeczywistości obu krajów, a nauczanie to jeden ze sposobów na zakotwiczenie białoruskości i jej symboli. Tego zdania są twórcy i nauczyciele w II Liceum Ogólnokształcące z Białoruskim Językiem Nauczania w Bielsku Podlaskim (pow. 1944) oraz II Liceum Ogólnokształcące z Dodatkową Nauką Języka Białoruskiego w Hajnówce (pow. 1949). To dwie najważniejsze szkoły średnie w Polsce oferujące w ramach swego programu naukę języka białoruskiego.

W Białorusi niejako ich siostrzaną placówką z językiem białoruskim – założoną z podobnym zamysłem – jest Liceum Humanistyczne (oficjalnie powstałym w 1991 r.) , „podziemna” szkoła działająca w prywatnym domu na obrzeżach Mińska.

Trzy powyższe placówki ilustrują, jak odmiennie kształtują się modele białoruskiej tożsamości po obu stronach granicy, definiowane przede wszystkim za pomocą nauczania białoruskiego języka. Zarazem istniejące wariacje odwołują się do tej samej symboliki. Jej znaczenie różni się jednak zależnie od lokalnej interpretacji. Bielsko-hajnówkowski model łączy elementy białoruskie z polskimi, tworząc tożsamość hybrydową. Mińska odmiana separuje się od oficjalnej państwowej definicji Łukaszenki, a wręcz stawia się do niej w opozycji.

Zachować dziedzictwo

Szkoły w Bielsku Podlaskim, Hajnówce i Mińsku zostały powołane w okresie, jaki nastąpił po ogromnej transformacji regionu – w 1945 oraz 1989 roku. Swoista wolność w okresie konstytuowania się “nowego systemu” pozwalała na nowe inicjatywy edukacyjne.

Po 1945 roku, pomimo znalezienia się w granicach Polski, lokalne społeczności pozostały białoruskojęzyczne. Andrzej Stepaniuk, obecny dyrektor liceum w Bielsku Podlaskim, twierdzi, że otwarcie białoruskojęzycznej szkoły miało wówczas sens ponieważ „(…) to teren, gdzie Białorusini mówiący po białorusku żyją od stuleci, więc powstawanie tutaj szkół białoruskich to naturalny proces”.

Uladzimir Kołas, jeden z założycieli a obecnie dyrektor Liceum Humanistycznego w Mińsku, nazwał rozpad ZSRR szansą na ustanowienie szkoły językowo i ideologicznie białoruskiej: “Moim planem było nie tylko stworzenie placówki z językiem białoruskim – cel to szkoła bez komunistycznej ideologii”. Powrót do wspomnianej oryginalnej białoruskości w postradzieckiej Białorusi to właśnie główna misja liceum.

Chociaż wszystkie trzy szkoły powstały, aby zapewnić unikalną „białoruską” w duchu edukację, to społeczności uczniów od początku były inne, kształtowane w odmiennych warunkach, w odpowiedzi na odmienne wymogi wobec młodych ludzi po dwóch stronach granicy.

W kolejnych latach licea stawały w obliczu poważnych wyzwań. W polskich szkołach w 1972 roku polski stał się jedynym językiem wykładowym, a lekcje białoruskiego – zajęciami dodatkowymi. Według dyrektora Stepaniuka to prawdopodobnie presja rodziców wymogła wówczas dostosowanie się do nowych przepisów, mających na względzie dalsze kształcenie dzieci: „[przyszli studenci] mieliby problem: dotąd ucząc się po białorusku, musieliby jednak zdawać egzaminy maturalne w języku polskim”. Logicznym posunięciem dla szkoły chcącej przede wszystkim dbać o jakość edukacji było przesunięcie nacisku na kształcenie w języku maksymalnie ułatwiającym dalsze kształcenie.

Odmienna sytuacja miała miejsce w 1994 roku w Białorusi: jednym z pierwszych zarządzeń Łukaszenki było usunięcie ze szkół podręczników po białorusku stworzonych po 1991 roku, w tym tych opublikowanych przez Liceum Humanistyczne. Do dyspozycji nauczycieli i uczniów pozostały jedynie stare rosyjskojęzyczne książki z czasów radzieckich, co oznaczało powrót do nauczania w duchu komunistycznym. Niezmienna odmowa dostosowania się do nowych regulacji przez dyrekcję Liceum doprowadziła do ograniczeń budżetowych, zwiększonej kontroli ze strony państwa oraz wreszcie – w 2003 roku – oficjalnego zamknięcia szkoły. Liceum od tego czasu parokrotnie zmieniało swoją lokalizację, aby w końcu zadomowić się w prywatnym budynku na skrajach Mińska, w którym działa do dziś.

Chociaż szkoły w Bielsku, Hajnówce i Mińsku podążyły różnymi ścieżkami – wybierając asymilację w ramach systemu, bądź opozycję wobec niego – to przyświecał im jeden cel: podtrzymać w młodym pokoleniu białoruskość.

Te same barwy, różne ojczyzny

Obecnie symbolem wspólnym dla społeczności podkreślających swoją białoruskość po obu stronach granicy jest biało-czerwono-biała flaga. Nielegalna w Białorusi, w Polsce pozostaje w użyciu.

To oznacza, że w liceach w Polsce jej obecność w publicznej przestrzeni jest normą. Widać ją na muralu obok biało-czerwonej flagi Polski. Mimo zmieniającej się oficjalnej symboliki w Białorusi to właśnie biało-czerwono-biała flaga jest symbolem powiązanym z białoruskością dla twórców i absolwentów białoruskich liceów po obu stronach granicy.

Schoolroom., Bielsk Podlaski, Poland. Above the board: Polish coat of arms and Belarusian Pahonia. Author: Karol Sadkowski, source: eastbook.eu

Sala szkolna, Bielsk Podlaski. Nad tablicą polskie godło i białoruska Pogoń (Pahonia). Autor: Karol Sadkowski, źródło: eastbook.eu

W Liceum Humanistycznego sytuacja jest trudniejsza. Dwóch jego uczniów opowiedziało mi o swoim doświadczeniu podczas wycieczek szkolnych: „Mamy flagę szkoły oraz naszą białoruską, jednak podczas wyjazdów wyciągamy tę ostatnią jedynie w Polsce. Gdy jesteśmy na przykład w Warszawie, niesiemy ze sobą pięć sztuk. Ludzie nas widzą i często wołają „Żywie Biełaruś!” („Niech żyje Białoruś”)”. Dla Liceum w Mińsku pokazywanie się jego uczniów z flagami oznacza równolegle zagrożenie ze strony białoruskich władz.

Tu rozchodzą się ścieżki szkół w Białorusi i Polsce: te same kolory, ale odmienna przestrzeń, w której się pojawiają. Stepaniuk wyjaśnia, że jego szkoła definiuje się w ramach tak Polski, jak i lokalnej Białorusi – regionu białostockiego jako ojczyzny. Według niego sąsiedni kraj to coś oddzielnego: „Moja więź z Białorusią – krajem jako ojczyzną – nie istnieje. Moja ojczyzna jest tutaj. Dla mnie ojczyzną jest Polska, a bycie Białorusinem jest moją decyzją”.

To częste podejście wśród wielu mieszkańców okolic Białegostoku. Jeden z uczniów w Bielsku powiedział w rozmowie ze mną: „W sumie sądzę, ze jestem Polakiem. Tak, przywykłem do bycia Białorusinem, ale o sobie bym powiedział, ze jestem Polakiem. […] Ale jestem pewien, ze mam jakieś korzenie [białoruskie], czuję to”.

Stepaniuk potwierdza, że w Białorusi-kraju istnieje jedna ojczyzna – ale do kogo należy? To dobre pytanie. Uczniowie Liceum Humanistycznego przeciwstawiają swoją białoruską tożsamość tej oficjalnej, formowanej w czasie i po rozpadzie ZSRR: „Pokazujemy, że ludzie nie musza się bać uczenia się po białorusku, ponieważ – po pierwsze – to nasz język i – po drugie – to nasza kultura”. Ci młodzi ludzie czują, że jako obywatele Białorusi powinni mówić w odpowiednim języku. Utrzymują, że białoruska kultura w kształcie sprzed poddania jej wpływom Białoruskiej SRR może przetrwać.

Tak więc po jednej stronie granicy mamy białoruską tożsamość pod dwiema flagami stawianymi obok siebie, a po drugiej – tożsamość, gdzie flaga dziedzictwa i flaga państwa są w opozycji.

Elity pogranicza i ich przyszłość

Cała ta sytuacja ukazuje efekt, jaki ustanawianie sztucznych granic ma na ludzi.

Vincuk Viačorka, współzałożyciel Liceum Humanistycznego oraz były przywódca Białoruskiego Frontu Ludowego, opozycyjnego wobec Łukaszenki, twierdzi, że w Polsce „(…) białoruskie korzenie mieszkańców sięgają setek lat wstecz. Tutejsi Białorusini są u siebie, nie są imigrantami. Dzisiejsze miejscowości były zamieszkiwane przez ich dziadków i pradziadków”. Viačorka opisuje także białoruską elitę, jaka wobec tego powstała w polskim kontekście: „Licea w Bielsku Podlaskim i Hajnówce kształtują przyszłych dziennikarzy Radio Racyja, pracowników naukowych – specjalistów od Białorusi na uniwersytetach w Białymstoku czy Warszawie oraz lokalnych urzędników. (…) [Pracownicy tych instytucji] to często w 90% absolwenci tych szkół”.

Liceum Humanistyczne także ma kształcić przyszłą elitę państwa. Stepaniuk potwierdza: „Tam myśli się o ustanowieniu niepodległego kraju. Uczniowie, którzy tę szkołę wybrali, stworzą jego intelektualny trzon”.

Jednak cokolwiek powiemy o wspólnocie symboli, to uczniowie i absolwenci szkół będą działać w odmiennych kontekstach, a związany z tym dystans pomiędzy społecznościami będzie rosnąć. Społeczność uczniów w Bielsku i Hajnówce już teraz jest coraz bardziej zróżnicowana – coraz częściej trafiają do nich etniczni Polacy, poszukujący po prostu dobrej edukacji. Obie szkoły, tak jak i Liceum w Mińsku, stawiają przede wszystkim na jakość nauczania. Definiowanie i podtrzymywanie białoruskiej tożsamości w praktyce, jak się okazuje, stoi na drugim miejscu.

Gdy Janka Kupała, jeden z najważniejszych twórców i znawców literatury białoruskiej (zm. 1942), spopularyzował termin „tutejsi” w 1921 roku, miał na myśli ludzi mówiących po białorusku, którzy od zawsze byli „tu” – u siebie. Ta definicja pozostaje żywa. Zarazem w krótkiej historii liceum w Hajnówce autorstwa Aleksandra Iwaniuka oraz Bazylego Sakowskiego, opublikowanej w 2000 roku, można przeczytać:

Trzeba przyznać, że znaczna część społeczności „tutejszych” jednak się zmieniła.

To prawda. Po zachodniej stronie granicy Białorusini, którzy przetrwali transformacje XX wieku, dziś są polskimi Białorusinami, Polako-Białorusinami. Ta zmiana nie jest ani zła, ani dobra, po prostu ma miejsce. A szkoły podążają z duchem czasu.

Zdjęcie na stronie głównej: Na polsko-białoruskim pograniczu, autor: Anna Woźniak. Źródło: Flickr.
Ten tekst jest skrótem wersji anglojęzycznej artykułu. Tłumaczenie: Marta Cholewa.
Facebook Comments

Obszar działań i zainteresowań: dziennikarstwo multimedialne, przeszłość i teraźniejszość Europy Środkowo-Wschodniej oraz krajów frankofońskich, rozwój globalny, prawa człowieka i polityczny wymiar muzyki.

Tematy: Białoruś, Rosja,
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY