Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Krzysztof Nieczypor

„Mission impossible” Aleksandra Kwaśniewskiego. Recenzja książki „Misja Ukraina”

Według jednego z ukraińskich ekspertów ds. międzynarodowych: "Kwaśniewski rozumie Ukrainę. Zna powiedzonka, rozumie to, co zwykle obcokrajowcowi trzeba tłumaczyć. Dla nas to swój chłop. Z każdym się napije, pogada, nad ranem przekona do swoich racji". Tę ocenę byłego prezydenta Polski i jego roli na Ukrainie przytacza w swojej książce "Misja Ukraina" jej autor - Maciej Olchawa. I ta opinia najlepiej oddaje zawartą w niej treść.

Upragniony telefon

Aleksander Kwaśniewski, gdy po dwóch kadencjach opuścił urząd prezydenta w bardzo młodym jak na polityka wieku – 51 lat, miał wiele pomysłów na siebie. Marzył mu się fotel sekretarza generalnego NATO, przewodniczącego Rady Unii Europejskiej, sekretarza generalnego ONZ, a w polskiej polityce nie odżegnywał się od plotek na temat jego zainteresowania stanowiskiem szefa rządu. Niestety dla byłego prezydenta żadna z tych funkcji nie była mu dana. Zamiast tego opinię publiczną obiegały niezbyt korzystne PR-owo informacje dotyczące jego pozapolitycznej działalności. Kwaśniewski doradzał rządzącemu Kazachstanem dyktatorowi, znalazł się na liście płac ukraińskich oligarchów – Wiktora Pińczuka i Mykoły Złoczewskiego, gościł na sławnych swoim rozmachem bankietach urodzinowych Leonida Kuczmy w Sardynii, ale i sam organizował wystawne przyjęcia.

Pasja do polityki okazała się jednak silniejsza od uroków spokojnego życia na emeryturze. Temperament i energia byłego prezydenta nie pozwoliła mu na długo pozostawać poza polityczną sceną. Na początku 2013 r. Kwaśniewski powrócił do polskiej polityki reanimując wespół z Januszem Palikotem polską lewicę. Jak się okazało bez większego rezultatu. Projekt nie przetrwał próby doznając spektakularnej porażki w wyborach do europarlamentu. Dlatego też telefon od Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Martina Schulza z propozycją udziału w specjalnej misji na Ukrainie, było dla Kwaśniewskiego najprawdopodobniej ostatnią szansą na odegranie ważnej roli w europejskiej polityce. Nic dziwi więc, że z niej skorzystał.

Polityka na Wschodzie

Maciej Olchawa, autor „Misji Ukraina” z niezwykłą skrupulatnością oddaje niuanse pracy jaką wykonali w roli mediatorów podczas kryzysu politycznego na Ukrainie w latach 2012-2014 Aleksander Kwaśniewski i jego partner, były przewodniczący Parlamentu Europejskiego Pat Cox. Obaj politycy w trakcie trwającej 18 miesięcy misji odbyli 27 wizyt, z czego 80 dni spędzili na Ukrainie i co najmniej 20 w Brukseli i innych stolicach. Autor ciekawie relacjonuje proces negocjacyjny, w pełni oddając specyfikę „robienia polityki” na wschodzie Europy. Czytelnik odnosi wrażenie brania udziału w politycznej grze – uczestniczenia w spotkaniach i rozmowach, których głównym celem jest odczytanie blefów i manipulacji członków ekipy Janukowycza. Do łatwych nie należały także negocjacje z przedstawicielami opozycji, w tym z przebywającą wówczas w więzieniu Julią Tymoszenko.

Narrację uzupełniają zebrane z tamtego czasu wypowiedzi Kwaśniewskiego, które nadają książce charakteru osobistej relacji z politycznego frontu. Bo i też od początku nie ma wątpliwości po której stronie stoi były polski prezydent. Pomimo widocznego prozachodniego stanowiska, Kwaśniewski pozostał wiarygodnym i zaufanym partnerem dla ukraińskich polityków znajdujących się po obu stronach politycznego sporu. Jest to zasługą niewątpliwego talentu politycznego byłego prezydenta, do czego przekonuje lektura tej książki. Zakulisowe rozmowy, kuluarowa dyplomacja – to przestrzeń, w której polski polityk udowodnił, że potrafi skutecznie przekonywać swoich rozmówców do podejmowania ważnych, czasem przełomowych dla historii decyzji (dziś nie do końca sprawiedliwie ta umiejętność została prze polski internet utożsamiona tylko z jednym jej elementem – nie błahym, ale nie najważniejszym).

Polskie doświadczenie potrzebne?

Kluczem do zrozumienia roli Kwaśniewskiego w rozwiązywaniu sytuacji kryzysowych na Ukrainie Autor trafnie przedstawia już na samym początku swej pracy: „Zlecając Kwaśniewskiemu misję i wybierając go na specjalnego wysłannika, Unia Europejska postawiła na człowieka, który swobodnie porusza się w bardzo odmiennych światach Zachodu i Wschodu”. Ta owa „swoboda” poruszania się byłego prezydenta Polski była niewątpliwą przyczyną sukcesu mediacji w 2004 roku w trakcie tzw. Pomarańczowej Rewolucji, ale jednocześnie stała się powodem porażki misji w 2014 r. O ile w pierwszym przypadku kontakty i znajomości z elitą oligarchiczno-polityczną na Ukrainie zdecydowanie pomogły rozwiązać ówczesny kryzys, to w przypadku Euromajdanu stało się wręcz odwrotnie.

Kwaśniewski, ze względu na swoje doświadczenie i polityczny rodowód, których symbolem był Okrągły Stół i wybory kontraktowe w Polsce, postulował porozumienie się ukraińskich elit ponad podziałami. W styczniu 2014 r. pomysłem Kwaśniewskiego na wyjście Ukrainy z kryzysu było powołanie rządu jedności narodowej czy też jak nazywał to były prezydent – „rządu ratunku narodowego”, złożonego z przedstawicieli obozu władzy i opozycji. Tak zarysowana idea rozwiązania ukraińskiego problemu urzeczywistniła się w poparciu przez niego warunków rozejmu uzgodnionego przez Janukowycza i opozycję przy mediacji szefów dyplomacji Polski Radosława Sikorskiego, Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera i Francji Laurenta Fabiusa. Jak wiemy porozumienie nie było respektowane przez żadną ze stron: przedstawiający postanowienia rozejmu na Majdanie Witalij Kłyczko został wygwizdany przez tłum, a Janukowycz tuż po zakończeniu rozmów rozpoczął planowanie swojego wyjazdu z Kijowa.

Porażka to nie sukces

Zarówno poznając szczegóły pracy obu wysłanników, jak i wiedząc o ich ostatecznym rezultacie trudno nie zadać sobie pytania czy unijna misja miała w ogóle szansę na sukces. Na tę kwestię uczciwie zwraca też w swej książce uwagę Autor dywagując czy nie została ona cynicznie wykorzystana przez ukraińskiego prezydenta. Janukowycz mógł posługiwać się nią jako dowodem dobrych chęci, ukrywając prawdziwe zamiary. Rzeczywiście, z perspektywy czasu może się wydawać, że europejscy mediatorzy byli instrumentem w grze Janukowycza z Brukselą. Żaden z celów misji Aleksandra Kwaśniewskiego i Pata Coxa – rozwiązanie kwestii stosowania wybiórczej sprawiedliwości, uwolnienie Julii Tymoszenko i w końcu podpisanie Umowy Stowarzyszeniowej – nie został rozwiązany dzięki jej pracom. Umożliwiła je dopiero ucieczka Janukowycza, czego obaj mediatorzy przecież nie postulowali…

Biorąc nawet pod uwagę refleksje Autora na temat domniemanej roli Kremla w destabilizowaniu sytuacji na Ukrainie (co sugeruje, że misja Kwaśniewskiego od początku skazana była na niepowodzenie i w ten sposób ją usprawiedliwiając), trudno nie zarzucić Kwaśniewskiemu braku rozeznania w ukraińskich realiach Anno Domini 2014. Faktem jest bowiem, że protestujący na Majdanie ludzie, którzy stali się faktycznym dyrygentem granej przez opozycyjnych polityków orkiestry nazwanej Euromajdanem, nie chcieli i nie mogli zgodzić się na jakikolwiek kompromis ze znienawidzonym Janukowyczem i jego poplecznikami. Doświadczenia polskiej transformacji na nic tu się mogły zdać. Ukraina nie była w tym samym punkcie, co Polska 25 lat temu. Doprowadzeni do bezsilności i rozpaczy Ukraińcy byli gotowi poświęcić życie za cenę odsunięcia znienawidzonego prezydenta. Kwaśniewski, który doskonale odnajdywał się na salonach w rezydencjach ukraińskich polityków i biznesmenów nie docenił determinacji ukraińskiej ulicy. Dlatego też swoją misję na Ukrainie ostatecznie przegrał, co najprawdopodobniej wbrew intencjom Autora, dowodzi również i jego książka.

Facebook Comments

***

Książka "Misja Ukraina" Macieja Olchawy została objęta patronatem medialnym portalu Eastbook.eu.

Krzysztof Nieczypor
Redaktor Eastbook.eu
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY