Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Joanna Kozioł

Kolorowy Mińsk. Murale w betonowej dżungli

Mińsk potrafi zaskoczyć. W mieście, w którym królują czyste ulice można coraz częściej napotkać ozdabiające szare ściany murale. Reakcje mieszkańców Mińska są z reguły pozytywne. Ich zdaniem, dzięki nim miasto staje się weselsze.

Mińsk i murale? Wydawać by się mogło, że jest to połączenie niemożliwe. A jednak w Mińsku odnaleźć można zarówno murale, jak i graffiti. Nie rzucają się w oczy. Zazwyczaj są one pochowane w podwórkach lub na tylnych ścianach budynków. Na ścianach lub płotach można również zobaczyć nabazgrane sprayem hasła, choć są one szybko zamalowywane przez służby miejskie. Ostatnimi czasy w Mińsku można zaobserwować prawdziwy wysyp ulicznych dzieł sztuki. Zapraszam na spacer szlakiem kilku z nich.

Człowiek bez twarzy

Zazwyczaj murale nie wywołują wśród mieszkańców Mińska negatywnych emocji. Podoba się im pomysł ozdabiania miasta malunkami. Istnieją jednak wyjątki. Grecki artysta INO na jednym z budynków stworzył „Człowieka bez imienia”. Jego praca wywołała dużo kontrowersji. Sprawa nabrzmiała do tego stopnia, że część mieszkańców zażądała zamalowania muralu. Co ciekawe, administracja dzielnicy widziała wcześniej szkic i wyraziła zgodę na jego powstanie. Jednak już po namalowaniu muralu ich skrzynka pocztowa została zapełniona listami ze skargami mieszkańców. Z uwagi na skalę zjawiska, administracja postanowiła, że powstanie malunku należy skonsultować również z innym organem. W efekcie zalecono jego usunięcie lub wprowadzenie zmian.

"Człowiek bez twarzy" autorstwa INO, autor: Joanna Kozioł

„Człowiek bez twarzy” autorstwa INO, autor: Joanna Kozioł

Praca INO powstała w ramach festiwalu Urban Myth. Przedstawia ona człowieka w szarej bluzie z kapturem, pod którym jednak zamiast twarzy skrywa się płomień świecy. Część osób uznała, że postać symbolizuje śmierć i może wystraszyć małe dzieci i starsze osoby. Niektórzy uważali nawet, że INO chciał obrazić Białorusinów swoją pracą.

Rzeczywistość była zgoła odmienna. Grecki artysta był zachwycony Mińskiem. Zadziwiła go architektura miasta, mała ilość ludzi na ulicach i… ładne dziewczyny. INO przed stworzeniem swojej pracy dużo rozmawiał z mieszkańcami i zgłębiał historię kraju. Na podstawie tych rozmów doszedł do wniosku, że ludzie mają tutaj problem z samoidentyfikacją. Dlatego też stworzył człowieka bez twarzy.

Mińskie koty

"Mińskie koty", autor: Joanna Kozioł

„Mińskie koty”, autor: Joanna Kozioł

W 2015 roku w Mińsku powstała seria murali przedstawiających koty. Ich autorami są Cowek, Mitya Pisliak, Kontra i Grapewave, którzy tworzą mińską grupę street-artową TAKTAK. Murale powstały w ramach corocznej wystawy „Marcowe koty”. Chętni mogli nie tylko tak po prostu je obejrzeć, lecz nawet wziąć udział w grze miejskiej. Kotów jest osiem i są one namalowane w okolicach parku im. Maksima Gorkiego. Uczestnik gry otrzymywał mapkę z ośmioma wskazówkami, przy której pomocy miał odnaleźć wszystkie koty. Podpowiedzi wcale nie były jednak takie oczywiste. Na przykład jedna z nich brzmiała: „Kot Frunze już od 7 lat interesuje się czytaniem”…

"Mińskie koty", autor: Joanna Kozioł

„Mińskie koty”, autor: Joanna Kozioł

"Mińskie koty", autor: Joanna Kozioł

„Mińskie koty”, autor: Joanna Kozioł

"Mińskie koty", autor: Joanna Kozioł

„Mińskie koty”, autor: Joanna Kozioł

Vulica Brasil

W tym samym roku w Mińsku odbył się festiwal street-artu „Vulica Brasil”. Jego pierwsza edycja, która odbyła się rok wcześniej, tak bardzo się spodobała Minczanom, że organizatorzy postanowili iść za ciosem. „Vulica Brasil” to przejaw białorusko-brazylijskiego dialogu kulturalnego, którego rezultaty możemy oglądać na ścianach mińskich budynków. Wszystkie prace można zobaczyć na Instagramie festiwalu. W wydarzeniu wzięło udział czterech artystów z Brazylii i trzech z Białorusi. Jak twierdzą organizatorzy, w muralach narodowe legendy i historia Białorusi przeplatają się z tradycjami i fantazją Brazylijczyków. Wynik okazał się bardzo barwny. Na jednym z nich, na ulicy Oktiabrskiej namalowany został siwowłosy mężczyzna w tradycyjnej wyszywance. Na innym widnieje zaś Frida Kahlo w towarzystwie żyraf.

"Mężczyzna w wyszywance" - mural stworzony w ramach festiwalu Vulica Brasil, autor: Joanna Kozioł

„Mężczyzna w wyszywance” – mural stworzony w ramach festiwalu Vulica Brasil, autor: Joanna Kozioł

Dziewczyna w wyszywance

Kolejnym muralem, który zwrócił moją uwagę jest dziewczyna w wyszywance. Nie jest to standardowy obrazek ładnej dziewczyny z blond warkoczem w ludowym stroju. Angielski artysta, Guido van Helten, pokazał smutną dziewczynę z rozwianymi włosami, która bluzkę z ludowym wzorem chowa pod kurtką. Guido van Helten, tak jak i INO, przed stworzeniem muralu zrobił dogłębne „badanie środowiskowe”. Van Helten chciał połączyć to, co nowoczesne z tradycją. Podobny mural stworzył w Kijowie.

"Dziewczyna w wyszywance", autor: Joanna Kozioł

„Dziewczyna w wyszywance”, autor: Joanna Kozioł

Sowa

Wydawać by się mogło, że mural na budynku urzędu to rzecz wręcz niemożliwa. Tym bardziej na Białorusi. Nic bardziej mylnego! Na budynku mińskiego Miejskiego Komitetu Zasobów Naturalnych i Ochrony Przyrody możemy znaleźć namalowaną sowę uszatą. Jej autorami są Aleś Błagij i Maria Rudkowskaja. Co ciekawe, mural był stworzony dzięki wsparciu organizacji „Ochrona ptaków Ojczyzny” (Ахова птушак Бацькаўшчыны). Jak powiedział jeden z pracowników tej organizacji, mural ma celu zwrócenie uwagi mieszkańców na piękno przyrody i ptaków.

Tworzenie muralu "Sowa", źródło: Instagram grupy TAKTAK Studio

Tworzenie muralu „Sowa”, źródło: Instagram grupy TAKTAK Studio

Mińsk potrafi zaskoczyć. W mieście, w którym królują czyste ulice można coraz częściej napotkać ozdabiające szare ściany murale. Reakcje mieszkańców Mińska są z reguły pozytywne. Ich zdaniem, dzięki nim miasto staje się weselsze. Tego zdania są nie tylko ludzie młodzi, ale również emeryci. Choć nie przepadają za zwykłym graffiti, to murale przedstawiające konkretną wizję artystyczną potrafią ich przekonać. Niektórzy nawet uważają, że warto byłoby narysować coś na prawie każdym budynku. By miasto stało się weselsze.

#białoruskaniedziela

Facebook Comments

***

Tekst opublikowany w ramach cyklu „Białoruska niedziela”. Co tydzień - właśnie w niedzielę - publikujemy teksty poświęcone Białorusi: gospodarce, społeczeństwu, polityce i kulturze.

Skończyłam kulturoznawstwo Europy Środkowo-Wschodniej na Uniwersytecie Warszawskim oraz tłumaczenia i wiedzę o tłumaczeniach na Mińskim Państwowym Uniwersytecie Lingwistycznym. Obecnie pracuję jako nauczycielka polskiego w Mińsku. Tłumacz białoruskich dramatów. Mieszkam w Mieście Słońca.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY