Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Krzysztof Nieczypor

Prawdziwych przyjaciół poznaje się w Gruzji

Pierwsze wzmianki o kontaktach gruzińsko-polskich datuje się na XV wiek, kiedy to poseł króla Kartlii Konstantyna II, mnich Korneli, przybył na ziemie Rzeczypospolitej szukać pomocy przeciwko Turcji, która zagrażała królestwom i księstwom gruzińskim. Rzeczpospolita nie była wtedy zainteresowana sojuszem ze względu na duże rozdrobnienie i słabość księstw gruzińskich. Ponad pięćset lat później, wieczorem 7 sierpnia 2008 roku do prezydenckiego ośrodka wypoczynkowego w Juracie zatelefonował Micheil Saakaszwili. Gruziński przywódca wiedział, że tym razem Gruzja może liczyć na pomoc Polaków.

Lech Kaczyński nie wahał się udzielić wsparcia swojemu gruzińskiemu przyjacielowi. Dzięki tej decyzji relacje Polaków z podróży do Gruzji są od kilku lat pod pewnym względem do bólu nudne i przewidywalne. O ile można znaleźć różnorodne opinie na temat piękna gruzińskich krajobrazów, walorów smakowych serwowanych w gruzińskiej kuchni dań czy też specyfiki gazowej infrastruktury w gruzińskich miastach (wszędobylskie żółte rury biegnące pomiędzy budynkami mieszkalnymi), to jedna kwestia pozostaje niezmienna – życzliwość i gościnność, z jaką Gruzini traktują Polaków.

Zachwytowi i zdziwieniu z powodu gruzińskiej serdeczności towarzyszy z reguły jeszcze jedno spostrzeżenie – niemal każda, a przynajmniej zdecydowana większość spotkań Gruzinów z Polakami rozpoczyna się właśnie od wspomnienia prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego wizyty w Tbilisi w trakcie wojny rosyjsko-gruzińskiej w 2008 roku.

Misja dyplomatyczna złożona z przywódców Litwy, Łotwy, Estonii, Ukrainy i Polski na czele z prezydentem Kaczyńskim miała na celu zamanifestowanie solidarności z Gruzją i zaprotestowanie przeciw naruszaniu jej integralności przez Rosję. W Polsce to wydarzenie jest często marginalizowane i niedoceniane. W Gruzji uznawane jest natomiast za prawdziwy akt heroizmu i dowód wielkiej przyjaźni. Bagatelizowanie tego wydarzenia przez Polaków wynika z faktu, że nie wszyscy zdają sobie sprawę, że toczyła się tam wtedy prawdziwa wojna.

Konflikt rosyjsko-gruziński to nie były pojedyncze ekscesy nadgraniczne, ale rzeczywisty konflikt zbrojny, w której miały miejsce naloty bombowców, inwazja wojsk pancernych, ostrzały artylerii, a ich efektem była śmierć kilku tysięcy ludzi oraz oderwanie części terytorium. W Gruzji te wydarzenia to nie tak odległa w czasie rzeczywistość, którą mieszkańcy kraju dobrze pamiętają. W zbiorowej pamięci zachowano również wspomnienie o polskim prezydencie, który jako jeden z nielicznych przywódców na świecie głośno wyraził zdanie, że cywilizowany świat nie powinien się na to godzić.

Lech Kaczyński w centrum Tbilisi 12 sierpnia 2008 r.:

Dowodem szacunku, jakim cieszył się w Gruzji polski polityk była podróż Micheila Saakaszwilego na pogrzeb Lecha Kaczyńskiego po tragedii w Smoleńsku. Determinacja z jaką dążył przywódca Gruzji na pogrzeb przyjaciela jest zdumiewająca. Kilkudziesięciu przywódców świata odmówiło udziału w uroczystościach pogrzebowych z powodu wiszącego nad Europą pyłu wulkanicznego uniemożliwiającego rzekomo podróż lotniczą (premier Austrii zrezygnował nawet z podróży samochodowej z Wiednia). Saakaszwili natomiast przebył trasę ze Stanów Zjednoczonych do Polski dolatując na Wawel dosłownie w ostatniej chwili.

Wiadomość o pogrzebie głowy polskiego państwa zastała prezydenta Saakaszwilego w USA, gdzie przebywał z oficjalną wizytą państwową. Natychmiast wyleciał do Portugalii, a stamtąd do Włoch, gdzie jednak był zmuszony przerwać podróż. Na dalszy lot nie pozwoliła obsługa lotnicza w Rzymie, która akurat wtedy postanowiła wykazać się wyjątkową skrupulatnością wytykając błąd w dokumentach podróży gruzińskiego samolotu.

W końcu kapitan prezydenckiego samolotu otrzymał zgodę na lot do Turcji zobowiązując się do lądowania w oparciu o instrumenty, których na pokładzie nie posiadał. Stamtąd Saakaszwili zmuszony był polecieć do Bułgarii, następnie do Rumunii, i dopiero stamtąd – do Krakowa. Na Wawel wpadł w ostatniej chwili – tuż przed konduktem żałobnym. Równą determinacją wykazała się małżonka gruzińskiego prezydenta Sandra Roelofs-Saakaszwili, która dotarła do Krakowa po 13-godzinnej podróży samochodem z Brukseli.

Podróż Micheila Saakaszwilego na pogrzeb Lecha Kaczyńskiego:

Tuż po tragedii w Smoleńsku prezydent Saakaszwili polecił nadać pośmiertnie Lechowi Kaczyńskiemu tytuł i order Narodowego Bohatera Gruzji – najwyższe gruzińskie odznaczenie państwowe.  – Kaczyński był wielkim i wiernym przyjacielem Gruzji. Gruzja nigdy nie zapomni jego poświęcenia i heroizmu – stwierdzono w oświadczeniu biura prasowego gruzińskiego prezydenta.

Miesiąc później w centrum stolicy Gruzji otwarto ulicę Lecha i Marii Kaczyńskich. Podobną decyzję podjęto w Batumi, gdzie również jedną z ulic nazwano imieniem pary prezydenckiej. W drugą rocznicę katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem imię Lecha Kaczyńskiego otrzymał skwer w jednej z dzielnic Tbilisi. Na placu o powierzchni 700 metrów kwadratowych odsłonięto też popiersie tragicznie zmarłego prezydenta RP.

Wdzięczność Gruzinów dla Polaków wyrażona uczczeniem pamięci o tragicznie zmarłym prezydencie wywołuje zakłopotanie wśród Polaków. Spolaryzowani pod względem sympatii politycznych turyści z Polski nierzadko nie podzielają opinii Gruzinów na temat Lecha Kaczyńskiego jako męża stanu i wybitnego polityka. Uhonorowanie odznaczeniem brata polskiego prezydenta, Jarosława Kaczyńskiego, spowodowało nawet oburzenie i krytykę większości polskich polityków i politologów. Obecnie Michel Saakaszwili nie cieszy się zaś popularnością w Gruzji będąc ściganym w swoim kraju listem gończym za wprowadzanie autorytarnych rządów za czasów swojej prezydentury.

Nie ma jednak wątpliwości, że to właśnie relacje tych dwóch polityków pozwoliły obu krajom odkryć się na nowo. Swoją misją Kaczyński wzbudził w Gruzinach uznanie, o czym przekona się każdy Polak odwiedzający ten kaukaski kraj. Polacy będą natomiast zapewniać o swoim podziwie dla wyczynu prezydenta Saakaszwilego, który wbrew wszelkim przeciwnościom zjawił się na pogrzebie swojego przyjaciela.

Te gesty, których źródłem są rzadko dające podstawy dla budowania trwałych więzi decyzje polityczne przełożyły się na szczere i przyjazne kontakty pomiędzy dwoma narodami. Gruzini podkreślają, że Polacy są drugą grupą turystów pod względem wielkości, jaka odwiedza ich kraj. Zainteresowanie Polaków ma zatem silny wpływ na gruzińską gospodarkę. Dzięki temu to od nas, a nie wysokich urzędników państwowych, zależy przyszłość wzajemnych relacji.

Facebook Comments
Zdjęcie główne: Lech Kaczyński podczas wiecu w Tbilisi 12 sierpnia 2008, źródło: prezydent.pl
Krzysztof Nieczypor
Redaktor Eastbook.eu
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY