Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Agata Gierczak

Poznaj kobietę, która łamie wszystkie stereotypy o Ukraińcach w Polsce

Pieniędzy nie ma, pracy nie ma, mama daleko, a u mamy nie ma wizy – syndrom imigranta – śmieje się siedząca przede mną ładna blondynka w dredach. Julia Gindiuk, znana w internecie jako Shulga, jest popularną na Ukrainie projektantką, a od niedawna także vlogerką. Mieszka w Polsce od września 2015 roku. Mimo trudności, na jakie natrafia na każdym kroku, nie przestaje żartować i pozytywnie patrzy w przyszłość. Chce zostać.

Dlaczego Polska?

Decyzja o przyjeździe do Polski? Bardzo spontaniczna. – Byliśmy u znajomych w Warszawie i poszliśmy do Łazienek, siedzieliśmy na ławce jedząc wegańskie burgery, wokół biegały wiewiórki, a niedaleko nas stał toi toi, czystszy niż u mnie w domu – żartuje Julia. – Nagle poczułam, że chcę tu żyć. Poza tym jest tu bardzo dużo knajp wegańskich – dodaje.

Mąż Julii, który w Kijowie miał dobrą pracę, rodzinę i przyjaciół nie chciał za bardzo opuszczać rodzinnych stron. Julia jednak uparła się, jak sama przyznaje, i postawiła męża przed faktem dokonanym.

Wizę do Polski otrzymała dzięki Karcie Polaka. Przyjechał z nią także mąż i dwuletnia Mira. Już na tym etapie pojawiły się pierwsze problemy. – Pomimo, że mój mąż i ja posiadamy Kartę Polaka, największy problem był z małą Mirą. Staraliśmy się o wizę dla niej przez dwa miesiące. Skończyło się tak, że nasz znajomy pomógł nam napisać list z prośbą do samego konsula, co ostatecznie zadecydowało o pozytywnym rozpatrzeniu sprawy.

Julia na swoim vlogu pół żartem twierdzi, że jej desperacja osiągnęła w pewnym momencie taki poziom, że szukała odpowiedniej torby, w której mogłaby nielegalnie przewieźć dziecko przez granicę. Pierwsze trudności zostały pokonane, ale to był dopiero początek.

W poszukiwaniu mieszkania

Na znalezienie mieszkania w Warszawie przeznaczyli wstępnie trzy dni. W praktyce po dziesięciu dniach wrócili do Kijowa niczego nie znajdując, pomimo że codziennie oglądali po kilka, nawet kilkanaście mieszkań. Osiem osób odmówiło im wynajęcia, bo „Ukraińcom nie wynajmują”.

W końcu znaleźli duże i ładne mieszkanie. Dodatkowo właściciel obniżył im czynsz „do momentu, gdy staną na nogi”. Okazało się, że wynajmujący jest jednym z najbogatszych Polaków. Tutaj Julia obserwuje pierwszą znaczącą różnicę w mentalności pomiędzy Polską a Ukrainą. – Uderzyło mnie to, że w Polsce, w przeciwieństwie do Ukrainy, im człowiek bogatszy, tym skromniejszy i bardziej pomocny. U nas jest zazwyczaj odwrotnie – zauważa.

Julia przyznaje, że przeprowadzka do Polski była możliwa dzięki pieniądzom zaoszczędzonym jeszcze w Kijowie. Jako projektantka bielizny zarabiała bardzo dobrze, nawet jak na warunki europejskie, więc mogła pozwolić sobie na oszczędności i w efekcie – spontaniczną emigrację.

Na swoim vlogu radzi wszystkim, którzy chcieliby podążyć jej śladem by zawsze oszczędzać i liczyć pieniądze. – Nie warto kierować się artykułami i zasłyszanymi historiami. Należy samemu przyjechać, pójść do sklepu, policzyć ile co kosztuje, na ile starczy oszczędności, porozmawiać z tymi, którzy już tu żyją i zorganizować się tak, by zawsze móc wrócić – przekonuje Julia.

Vlog Julii Gindiuk na Youtube:

Dotrzeć do polskiego klienta

Julia nie ma takich problemów z pracą, jakich przeważnie doświadczają imigranci w Warszawie. Już w Kijowie świetnie prosperowała jako projektantka bielizny pod marką „diAble” i nadal chce prowadzić swój biznes. Jej obecnym celem jest wejście na polski rynek i dotarcie do Polek ze swoim produktem. Głównym problemem jest nie tyle silniejsza konkurencja, co specyfika potencjalnych klientów. Ukrainki lub Rosjanki są w stanie wydać ostatnie pieniądze na kosmetyki czy ubrania, natomiast Polki bardziej rozważnie dokonują zakupów.

Problemy ze znalezieniem pracy dotykają za to jej męża, Wowę, który w Kijowie radził sobie bardzo dobrze jako profesjonalny kamerzysta. W Warszawie od września ubiegłego roku bezskutecznie szuka pracy. Branża audiowizualna wydaje mu się bardzo zamknięta. Prawdopodobnie trzeba mieć znajomości, żeby móc się„zahaczyć”. A Wowa chce pracować w zawodzie.

Julia nie mówi jeszcze po polsku, ale podkreśla, że jest to dla niej bardzo ważne. Niedługo zapisze się na kurs. Na razie skupia się na rozwijaniu biznesu i zarabianiu pieniędzy, jako że utrzymuje całą rodzinę. Jej mąż uczy się polskiego i całkiem dobrze sobie radzi. Oboje nie wyobrażają sobie mieszkać w obcym kraju i nie mówić w jego języku.

Julia Gindiuk z rodziną

Julia Gindiuk z rodziną

A co na minus?

Pytam Julię, co jej się nie podoba w Polsce. Długo się zastanawia i nie może nic wymyślić. Jeszcze nie udzielił jej się klimat polskiego malkontenctwa, myślę sobie. Jak to, wszystko Ci się podoba? Przecież musi być coś. Julia zastanawia się jeszcze chwilę. W końcu opowiada mi o pewnej polskiej celebrytce, dla której montowała materiał video, która oskarżyła ją o przenoszenie chorób zakaźnych „miłosnego pochodzenia”, jako że Julia miała popękane wargi.

Tak poza tym, to może jeszcze służba zdrowia – dodaje i opowiada o sytuacji, gdy przesunął jej się implant (nie ukrywa, że powiększyła sobie biust – przyp. red.). Poszła wtedy do prywatnej kliniki, gdzie kazali jej czekać 6 dni, na co oczywiście nie mogła przystać. Co ciekawe, w ramach zabiegu na NFZ przewidywany czas oczekiwania to dwa dni krócej. Ostatecznie zabieg zrobiła w przychodni publicznej, ale odpłatnie.

Problemem jest również znalezienie przedszkola dla dziecka. Pocieszam ją, choć żadna to pociecha, że polskie rodziny powszechnie zmagają się dokładnie z tym samym problemem. Miejsce w przedszkolu czy żłobku to nie taka prosta sprawa. Julia dziwi się, bo słyszała jednocześnie o programie 500 plus, który wprowadzono w celu poprawienia dzietności wśród Polek. Polityka demograficzna wydaje jej się dosyć niespójna. Bo jeśli dzieci będzie więcej, to problem braku miejsc w przedszkolach tylko się pogłębi, jeśli państwo nie podejmie w tym względzie odpowiednich kroków.

Julia jednak jest dobrej myśli. Wierzy, że jej dziecku będzie dane pójść do polskiego przedszkola i wychowa się w bezpiecznym i przyjaznym środowisku. I tak zmagając się z polską codziennością Julia wyrasta na inspirację nie tylko dla Ukraińców chcących wyemigrować do Polski, ale również dla nas, Polaków. Przecież tak często nie doceniamy tego co mamy.

Facebook Comments
Autor zdjęć: Julia Gindiuk ⓒ

Na co dzień analityk w think-tanku ekonomicznym i konsultantka w zakresie ryzyka politycznego, zainteresowana również kwestiami społecznymi i polityką zagraniczną Polski. Absolwentka MISH na Uniwersytecie Wrocławskim oraz Ekonomii Politycznej na King's College London, doktorantka na SGH. Lubi grać w siatkówkę i uczyć się języków obcych.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY