Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Maciej Zaniewicz

Polskie służby werbują Ukraińców na UW? Przykład z polskiego frontu wojny informacyjnej

Ukrainiec wchodzi do gabinetu prorektora. Coś jednak jest nie tak. W środku, oprócz profesora, znajduje się mężczyzna przedstawiający się jako pracownik Ośrodka Studiów Wschodnich. Dyskusja nie dotyczy jednak pracy w prestiżowym think-tanku. Człowiek mówi mu wprost: jesteś terrorystą OUN-UPA. Masz jednak wybór: albo pomożesz Polsce, albo stracisz studia, akademik, przyszłość. Będziesz fotografować obiekty wojskowe we Lwowie. Będziesz służył Polsce!

Historia niczym z filmów szpiegowskich klasy D. Scenariusz również nie najlepszy. Okazuje się bowiem, że jeszcze zanim ktokolwiek z pracowników UW zdążył odpowiedzieć, lub nawet odczytać wiadomość, jaka rzekomo trafiła na skrzynkę pocztową, pełna treść listu zrozpaczonej matki ukazała się na portalu „Niezależny Dziennik Polityczny”. Jakoby redakcja otrzymała go bezpośrednio od owej matki.

Niezależni się nie tłumaczą

NDP istnieje w sieci od lutego 2015 roku. Artykuły NDP można również znaleźć w przedrukach na praktycznie wszystkich otwartych portalach dziennikarskich, w których wystarczy się zarejestrować, by opublikować materiał. Tematyka artykułów jest dosyć jednolita. Ostrze mało wyrafinowanej krytyki autorzy kierują w stronę Unii Europejskiej, Niemiec, imigrantów, islamu… i Ukrainy. Nieuczciwym byłoby jednak oskarżać portal o sfabrykowanie listu i wyssanie całej sprawy z palca, choć z drugiej strony redakcja nie odpowiedziała na prośbę o udzielenie komentarza w tej sprawie. Artykuł opublikowany na stronie NDP jest w każdym razie kopią maila, jaki redakcja rzekomo odebrała od matki studenta. Pytanie brzmi jednak: kto i po co tego maila wysłał?

Wariant 1: werbunek

Rozpatrzmy pierwszy wariant, czyli sytuację w której rzeczywiście próbowano zwerbować ukraińskiego studenta, którego matka postanowiła zainterweniować i przekazać informację mediom. Otóż z kilu powodów należy odrzucić taką możliwość. Przede wszystkim nie zgadzają się podstawowe dane. Igor mieszka w innym akademiku niż podano w liście, a matka we Lwowie była najwyżej turystycznie – mieszka w Humaniu. We Lwowie zresztą Igor studiował jedynie kilka lat i aby fotografować obiekty wojskowe musiałby specjalnie w tym celu tam jeździć. Dosyć niewygodne rozwiązanie dla agenta.

W liście pojawiły się również informacje o tym, że rodzina studenta ma polskie pochodzenie, a on sam posiada Kartę Polaka. I tutaj znów pudło, ponieważ ani polskiego pochodzenia, ani Karty Polaka Igor nie posiada. No i wreszcie jako wisienkę na torcie można dodać, że matka Igora o całej sytuacji dowiedziała się od swojego syna i natychmiast napisała odręcznie dementi w tej sprawie… w języku ukraińskim. Ponieważ nie zna języka polskiego.

Dementi matki Igora w sprawie rzekomo wysłanego przez nią wcześniej listu

Dementi matki Igora w sprawie rzekomo wysłanego przez nią wcześniej listu

Wariant 2: prowokacja

W jakim zatem celu ktoś zadaje sobie tyle trudu, żeby znaleźć w sieciach społecznościowych przypadkowego studenta z Ukrainy i wymyślić kresowy thriller szpiegowski? Otóż dwa lata temu Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego, na którym studiuje nasz niedoszły „agent”, stało się celem prowokacji rosyjskiej agencji informacyjnej RIA Novosti. Na jej łamach polski dziennikarz i wykładowca rosyjskiej akademii MGIMO Jakub Korejba dowodził, że SEW UW jest szkołą agentów, której głównym celem jest wyszkolenie kadr do „dywersji w państwach WNP” oraz „zmiana reżimu w Moskwie”. Choć treść artykułu była paranoiczna, to została opublikowana przez jedną z największych rosyjskich agencji informacyjnych. Studium musiało nawet wystosować oficjalny protest w tej sprawie.

Możliwe zatem, że sfabrykowanie sprawy z werbunkiem jest preludium do kolejnego ataku na Studium Europy Wschodniej. „List zatroskanej matki” mógłby być jeszcze jednym „dowodem” na to, że SEW nie tylko szkoli, ale również werbuje agentów działających w Europie Wschodniej. Podobnego zdania jest dyrektor Studium Jan Malicki, który stwierdził, że „W najbliższym czasie można się spodziewać kolejnych ataków propagandowych, zwłaszcza w obliczu zbliżającego się szczytu NATO w Warszawie”.

Wariant 3: kompromitacja

Niewykluczone jest również, że cała akcja ma na celu systematyczną budowę negatywnego wizerunku Ukraińców w Polsce. Wystarczy spojrzeć na komentarze pod artykułem NDP. Ortografia oryginalna:

– „Bezpłatne wykształcenie w Polsce , stypendium, akademik – o tym wielu POLAKÓW może tylko pomarzyć! I jak tu nie życzyć sobie żeby w końcu była Polska dla Polaków?”;

„niech wracają do siebie dla nich stypendia miejsca na uczelniach a ty Polaku pracuj na obcych calefirmy na ukrainie istnieja ktore zalatwiaja na lewo karty Polaka tacy z nich studenci i uchodzcy jak ze mnie bin laden”;

– „No nareszcie. Wywalić to banderowskie barachło. 10 tyś. Ukraińców którzy uczą się za friko koszt ok 1 mld. z naszych podatków ciekawe ile polskich dzieci uczy się tam za darmo?”.

Niezależnie od przyczyn, jednego można być pewnym. Wojna informacyjna w najbliższym czasie będzie się w Polsce nasilać i podobne „sprawy” mogą pojawiać się coraz częściej. Nowe technologie sprawiają, że bardzo łatwo jest wywołać „skandal”, a zdementować nieprawdziwe informacje – szalenie trudno. Jedyną bronią pozostaje rzetelność. Tak w pracy dziennikarskiej, jak i w coraz trudniejszym fachu: świadomego czytelnika.

Facebook Comments
Zdjęcie główne: Top Secret; Autor: Dennis Skley; Źródło: flickr.com
Maciej Zaniewicz
Redaktor naczelny polskojęzycznej wersji Eastbook.eu

Absolwent stosunków międzynarodowych i rosjoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisze i czyta na temat Europy Wschodniej.

Kontakt: maciej.zaniewicz@eastbook.eu

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY