Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Alicja Cembrowska

Milion czy kilkaset osób? Ilu ukraińskich uchodźców przyjęła Polska?

W styczniu, po słowach premier Beaty Szydło głośno zrobiło się o „milionie uchodźców” z Ukrainy, których „przyjęła” Polska. Szybko okazało się, jak wypaczone zostało słowo "uchodźca".

Co to znaczy być uchodźcą?

Przekaz medialny zniekształcił słowo uchodźca. Jest ono nadużywane, kojarzone pejoratywnie z „obcymi”, którzy na łódkach docierają do europejskich brzegów. Według Konwencji Genewskiej uchodźca to „osoba, która na skutek uzasadnionej obawy przed prześladowaniem z powodu swojej rasy, religii, narodowości, przynależności do określonej grupy społecznej lub z powodu przekonań politycznych przebywa poza granicami państwa, którego jest obywatelem, i nie może lub nie chce z powodu tych obaw korzystać z ochrony tego państwa […]”. O taki status trzeba zabiegać, złożyć wniosek, a potem na podstawie przesłanek prawnych go otrzymać. Nie wystarczy przypłynąć na łódce.

W latach 2003-2016 o ochronę w Polsce ubiegało się 124 008 osób, z czego 5 913 to Ukraińcy. W 2016 r., pod względem liczby składanych wniosków Ukraina znajduje się na trzecim miejscu, tuż za Rosją (głównie Czeczeni) i Tadżykistanem. Na podstawie danych, ukraińskich wnioskodawców podzielono na trzy grupy: profil majdański, krymski i wschodnioukraiński. Powołują się na zagrożenie wynikające z prześladowań na tle politycznym bądź religijnym, brak efektywnej pomocy ze strony władz, wojnę czy obawę przed powołaniem do wojska.

Status społeczny, wiek i wykształcenie wnioskodawców są bardzo zróżnicowane. Jednak nie każdy, kto ma obawy, że grozi mu niebezpieczeństwo uzyska pomoc. Tatarzy krymscy raczej nie mogą liczyć na ochronę międzynarodową, gdyż „Ukraina jest dość dużym krajem i tylko na części terytorium mogą się oni obawiać prześladowania. Mogą ułożyć sobie życie w Kijowie, we Lwowie i innych miastach nieobjętych konfliktem” – dowiedzieć się można z Informatora o Uchodźcach w Polsce „Więcej wiedzy, mniej strachu”.

Od początku 2016 r., 627 Ukraińców złożyło wniosek o status uchodźcy. Jak ocenić, kto wyjechał ze swojej ojczyzny, gdyż istniało realne zagrożenie jego życia? Ile czasu i jakich narzędzi potrzeba, by wystarczająco wnikliwie zbadać każdy osobny przypadek?

Z nieoficjalnych źródeł dowiedziałam się, że częściej i prościej status uchodźcy otrzymują przybysze z krajów Bliskiego Wschodu niż z Ukrainy. Przyglądając się przekazom na temat konfliktu na Ukrainie, wygląda to na świadome zabiegi środowiska politycznego, które nie chce głośno powiedzieć „Tak, na terenie Ukrainy trwa konflikt zbrojny”, bo to ma decydujące znaczenie dla dalszego procedowania wobec Ukraińców starających się o azyl.

System nie pomaga

Tzw. kryzys migracyjny jest jednym z najbardziej komentowanych zjawisk ostatnich kilkunastu miesięcy. Zwiększony napływ cudzoziemców do Polski obserwuje się jednak już od 2008 r. Media w Polsce skupiły się głównie na straszeniu przed przybywającą do Europy falą „obcych”. Najważniejszym pytaniem, jakie się pojawia w tej sytuacji nie jest, czy w ogóle przyjmować cudzoziemców do Polski, tylko na jakich zasadach.

Warto również podkreślić, że Polska traktowana jest jako państwo tranzytowe, zwykle znajduje się na 10-13 pozycji w Europie wśród wnioskodawców, a wzrost zainteresowania krajami europejskimi podyktowany jest zmianami i atrakcyjnością oferty socjalnej. Nie ma prawa, które nakazywałoby Polsce przyjmować cudzoziemców, którzy nie złożyli wniosku i nie starają się o ochronę w naszym kraju.

W obliczu masowego napływu migrantów, okazało się, że Europa posiada niewystarczające narzędzia, by poradzić sobie z tak dużą i zróżnicowaną grupą ludzi. Jak wynika z relacji byłego pracownika Departamentu Postępowań Uchodźczych Urzędu do Spraw Cudzoziemców, ośrodki dla uchodźców w Polsce są przepełnione nawet dwukrotnie. Nie można zapomnieć, że materia jest delikatna, gdyż mówimy o ludziach, którzy mają pełne prawo do wolności i godnego życia. Każda sytuacja jest indywidualna i tak też musi być rozpatrywana.

750 plus czy bezduszni urzędnicy?

Niestety, można odnieść wrażenie, że Urząd do Spraw Cudzoziemców nie ma zaplecza i stosownych narzędzi. Procedury przedłużają się, a to kosztuje. Standardowy okres wydania statusu uchodźcy to pół roku. Przez ten czas osoba składająca wniosek oficjalnie nie jest uchodźcą, nie może zatem podjąć pracy. Oczywiście legalnej. W tym czasie osobom czekającym na decyzje, które nie chcą mieszkać w ośrodku dla uchodźców, tylko wynająć mieszkanie czy pokój, Urząd wypłaca 750 zł miesięcznie. Przysługuje im również specjalistyczna pomoc lekarska. Tym razem już bez kolejek.

Należy zastanowić się nad konsekwencjami przekazywania takich kwot osobom ubiegającym się o status uchodźcy. Nieoficjalnie dowiedziałam się, że zdarza się, że otrzymywany zasiłek wpływa na przedłużanie procedur, gdyż wnioskodawcy szukają różnych możliwości, by przez dodatkowe miesiące otrzymywać pieniądze– poprzez powoływanie się na potrzebę pomocy psychologicznej, zły stan zdrowia czy nawet nieodpowiednią płeć tłumacza. Sprawa zostaje wtedy przełożona o miesiąc. A potem kolejny, każdy kosztujący 750 zł na rzecz wnioskodawcy.

Przed Urzędem do Spraw Cudzoziemców w Warszawie, zdjęcie: Alicja Cembrowska

Wydział Spraw Cudzoziemców: tutaj cudzoziemcy mogą legalizować pobyt, zdobyć zezwolenie na pracę czy przedłużyć wizę;  zdjęcie: Alicja Cembrowska

Nie chcę jednak wpaść w sidła domysłów i generalizacji – nie ma podstaw, by każdego mierzyć miarą kilku przypadków. Kulejący system nie jest winą urzędu, który tylko realizuje ustawę. Największymi problemami jest brak współpracy między instytucjami, nieszczelne prawo i niedostatecznie dopracowany system identyfikacji. Ten ostatni element jest szczególnie znamienny. Bombardowani jesteśmy informacjami o zaawansowanych sposobach szpiegowskich, sprawdzaniu tożsamości i inwigilacji. Jak się jednak okazuje, Urząd w tej kwestii jest niekiedy bezradny. Ubiegający się o status uchodźcy często zatajają swoje prawdziwe dane osobowe. Dojście do ich prawdziwej tożsamości, pomimo podejmowanych wysiłków bywa niemożliwe. Oszustwa i ukrywanie danych jest równie popularne, jak nagłe „zniknięcie” człowieka, który przybywa do Polski z fałszywymi dokumentami. Czy zatem zabezpieczenia gwarantowane prawem są wystarczające?

Znane z filmów zbieranie odcisków palców jako podstawa do odpowiedzi na pytanie „kim jesteś?”, w Polsce nadal pozostaje marzeniem. Nieoficjalnie dowiedziałam się, że nie wiadomo, ile osób, których tożsamości nie można ustalić przebywa na terenie Polski czy Europy. Gdy okazuje się, że przybysz posłużył się fałszywymi dokumentami, a potem znika i nie udaje się nawiązać z nim kontaktu, teczka z „jego” aktami trafia do archiwum, a Urząd wraca do weryfikowania tysiąca innych spraw.

Według stanu na 12.06.2016 r., pomoc socjalną od Szefa Urzędu do Spraw Cudzoziemców otrzymuje 1 661 obywateli Ukrainy. A jedynie 14 osób uzyskało status uchodźcy. Wskaźniki z 1 stycznia 2016 r. wykazały, że Ukraińcy stanowią 31% populacji cudzoziemców w Polsce. W porównaniu do 2015 r. zaobserwowano wzrost liczby wniosków na pobyt stały i czasowy, przy czym te ostatnie wyraźnie dominują. Związane jest to z migracjami zarobkowymi, które są głównym powodem przyjazdu do naszego kraju. Nie ma zatem mowy o „przyjmowaniu do Polski milionów ukraińskich uchodźców”. To co obserwujemy, to naturalny proces migracyjny związany z poszukiwaniem lepszej pracy, tak dobrze znany wielu Polakom.

Co zatem można zrobić, by system był bardziej dostępny i zrozumiały dla cudzoziemców, a praca w Urzędzie przebiegała sprawniej? Uszczelnić prawo, budować komunikację między instytucjami oraz wprowadzić konkretniejsze przepisy i procedury tożsamościowe. I najważniejsze, w kontekście słów premier Beaty Szydło, rzetelnie informować.

Facebook Comments
Autor zdjęć: Alicja Cembrowska
Alicja Cembrowska
Redaktorka

Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW, studentka kulturoznawstwa na UKSW, zainteresowana głównie reportażem, fotografią i kulturą Rosji i Ukrainy.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY