Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Switłana Owczarowa

20-minutowa podróż na Wschód. Szlakiem białoruskich mrówek

Jeżeli zawsze myśleliście o podróży łączącej w sobie wszystko co znacie o Europie Wschodniej, to lepszej trasy nie znajdziecie. Pociąg, kontrola graniczna i niekończąca się ilość historii, które możecie usłyszeć w trakcie 20-minutowej podróży z polskiego Terespola do białoruskiego Brześcia.

Terespol

W Terespolu mieszka około 6 tys. osób, ale z pewnością w żadnym innym podobnym miasteczku nie znajdziecie tylu supermarketów i sklepów, zaś żadna warszawska Biedronka nie jest w stanie konkurować z terespolską pod względem obrotu towarowego. Z czego wynika taki sukces konsumpcyjny? Z bliskości granicy.

Terespolska Biedronka; Autor: Switłana Owczarowa

Terespolska Biedronka; Autor: Switłana Owczarowa


Terespol przypomina duży bazar lub centrum handlowe, przeznaczone wyłącznie na potrzeby Białorusinów. W Biedronce oprócz pracowników nikt nawet się nie stara mówić po polsku, bo odpowiedź padnie zazwyczaj po rosyjsku. Obok Biedronki stoją autobusy, na których przeczytać możemy napis „shopping-tour”. Wsiadasz w Brześciu, przyjeżdżasz do Biedronki, kupujesz to, czego potrzebujesz i wracasz. Od kilku lat polskie placówki konsularne na Białorusi wydają wizy „na zakupy”. Nie o taki komfort mi chodzi, więc kieruję się w stronę dworca kolejowego.

"Shop-tours"; Autor: Switłana Owczarowa

„Shop-tours”; Autor: Switłana Owczarowa

Bilet i przygotowanie do podróży

Pociąg Terespol-Brześć kursuje trzy razy dziennie. Podróż trwa 20 minut i kosztuje horrendalne 17 złotych. Cena jest zryczałtowana, więc nie ma żadnych zniżek czy ulg. Oprócz tego na każdego podróżnika czeka półgodzinne stanie w kolejce za tym wymarzonym biletem na „Wschodni Express”.

Bilet na "Wschodni Express"; Autor: Switłana Owczarowa

Bilet na „Wschodni Express”; Autor: Switłana Owczarowa


Dalej prosto ciemnym korytarzem do kolejowego przejścia granicznego. Jeszcze trochę czekania i następna kolejka do okienka kontroli granicznej. Zazwyczaj poczekalnia jest przepełniona, a ludzie stoją z taką ilością zakupów, jakby mieli tylko jeden dzień, żeby kupić wszystko, czego potrzebują na całe swoje życie. Jakby drugiej okazji już miało nie być. Ostatnimi czasy w Terespolu nie ma jednak ani dużej kolejki, ani tych wszystkich ludzi z rowerami, telewizorami oraz wózkami dla dzieci. W kolejce stoi tylko jedna pani z odkurzaczem na wózku.

Kolejka na dworcu; Autor: Switłana Owczarowa

Kolejka na dworcu; Autor: Switłana Owczarowa

– Nowe, zaostrzone przepisy celne – opowiada mi młody mężczyzna, stojący obok. – Teraz Białorusini, którzy koleją przekraczają granicę częściej niż raz na kwartał, zapłacą cło za przewożone towary o wartości przekraczającej 300 euro lub o wadze ponad 20 kilogramów. Wcześniej można było każdorazowo wwozić zakupy za 1500 euro. Na szczęście da się to ominąć.

Wypytuję jak, twierdząc, że planuję kupić sobie laptopa i zwrócić VAT.
– Od razu po otrzymaniu pieczątki w okienku VAT wyrzuć pudełko od laptopa, a celnikowi w Brześciu powiedz, że komputer jest używany i kupiłaś go dawno temu. – Sam już przywiózł tak swojego laptopa oraz nową kamerę.

Uśmiecham się i przypominam sobie powiedzenia Sałtykowa-Szczedrina „Srogość rosyjskich praw łagodzi możliwość ich omijania”. Chyba wszędzie na Wschodzie to działa.

Pociąg

Dwadzieścia minut trzeba spędzić w zużytym wagonie z otwartymi przedziałami, pełnym zapachu artykułów spożywczych z Biedronki i ludzkiego potu. Pociąg nigdy nie bywa pusty, ponieważ ilość wagonów zmniejsza się w zależności od ilości ludzi. Odnoszę wrażenie, że wszystko zrobiono w taki sposób, żeby miejsc było zawsze mniej niż pasażerów. Bliskość siedzących obok ludzi skłania do rozmów, bo milcząco wpatrywać się w twarz innej osoby przez 20 minut jest dosyć ciężko. Obok mnie siedzi chłopak z dziewczyną. Pytam skąd i dokąd jadą.

Wnętrze "Wschodniego Expressu"; Autor: Switłana Owczarowa

Wnętrze „Wschodniego Expressu”; Autor: Switłana Owczarowa

– Wracamy z Drezna. Jak wrażenia? Brud, nic ciekawego. – Odpowiada chłopak. Jak się okazało jest studentem Akademii Zarządzania przy Prezydencie Białorusi. – Byliśmy jeszcze we Wrocławiu. Polacy w ogóle od nas niczym się nie różnią, ta sama bieda. Następnego roku lepiej spędzę wakacje w Sewastopolu.

Do rozmowy wtrącają się dwie kobiety siedzące naprzeciwko, które w zasadzie podzielają poglądy chłopaka.
Milczę.

Przez następne 15 minut omówili wszystko, od pracy w Polsce, cen na papierosy do nawet spraw geopolitycznych i życia prywatnego prezydenta.
– Jaka różnica z kim śpi Grigorycz (Łukaszenko – red.)? Ważne jest tylko to, że wszystko dla narodu robi. On dla nas pracuje, a my dla niego.
Uśmiecham się.
Są i mniej patriotyczne żarty i rozmowy, ale już mówione trochę ciszej. Najczęściej o braku pracy w Brześciu, o studiach w Polsce i o kolejnych podróżach na „Zachód”.


Rozmowy się nie kończą, a nasz pociąg już stoi na peronie w Brześciu – mieście z najczystszym dworcem, jaki kiedykolwiek widziałam w swoim życiu i z najbardziej szczerymi ludźmi, którzy, parafrazując Bułhakowa, „w zasadzie są, jacy byli”, tylko problem bliskości granicy ma na nich zgubny wpływ.

Pociąg Brześć - Terespol; Autor: Switłana Owczarowa

Pociąg Brześć – Terespol; Autor: Switłana Owczarowa

Droga powrotna z Brześcia do Terespola wygląda zupełnie inaczej. Są już dwie liczne grupy pasażerów. Pierwsza – Białorusini, którzy najczęściej rozmowy zaczynają od prośby, by przemycić dla nich przez granicę kilka paczek papierosów. Druga grupa – Czeczeni, którzy jadą szukać swojego szczęścia na Zachodzie. Dla większości z nich ten wymarzony „Zachód” skończy się już w Terespolu, ale to już zupełnie inna historia…

Dostawa polskich towarów na Białoruś; Autor: Switłana Owczarowa

Dostawa polskich towarów na Białoruś; Autor: Switłana Owczarowa

Facebook Comments

Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW, studentka w Studium Europy Wschodniej UW. Dziennikarka. Przekonana, że granice istnieją tylko w naszych głowach.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY