Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Justyna Wróbel

Nikt nie spodziewa się gruzińskiej inkwizycji. Gruzini w szeregach ISIS

Z końcem marca gruzińskie służby bezpieczeństwa opublikowały raport, wedle którego w opozycyjnych grupach islamistycznych na terenie Syrii i Iraku walczy obecnie 50-ciu Gruzinów. Sprawozdanie zdaje się jednak nie odzwierciedlać rzeczywistości. Szacuje się, że liczba wszystkich obywateli republiki walczących w strefie największego konfliktu na Bliskim Wschodzie sięga nawet 200-tu. W Gruzji podróż w jedną stronę do Syrii, by stać się tam uczestnikiem ogólnoświatowego dżihadu, staje się coraz częstszym zjawiskiem. Młodzież zagłębia się w wirtualny świat Internetu, by za pośrednictwem mediów społecznościowych poznać rówieśników, którzy zdecydowali się dołączyć do Państwa Islamskiego i następnie podążyć ich śladami.

Wszystkie wojny Kistów

W Dżokolo, malowniczej wiosce położonej w dolinie Pankisi, stoi nieczynna gruzińska cerkiew. Nabożeństwa ustały tu kilkanaście lat temu. Teraz, zamiast dzwonów kościelnych, w okolicy usłyszeć można głos muezina wzywającego z minaretu wiernych do modlitwy. Jeszcze niedawno żyli tu obok siebie Gruzini wyznający prawosławie oraz tzw. gruzińscy Czeczeni – Kistowie praktykujący sufizm, będący muzułmańskim ruchem mistycznym, który wchłonął elementy różnych religii, kierunków filozoficznych, lokalne zwyczaje, jak i cechy ludowej religijności. Przybyli oni do Pankisi z Czeczenii w pierwszej połowie XIX w. Żyjąc wśród Gruzinów nauczyli się ich języka, przyjęli lokalne nazwiska i gruzińskie obywatelstwo.

Kobiety ze wsi Duisi oddają się zikrowi, sufickiej modlitwie, której często towarzyszy ekstatyczny taniec, swoisty trans, w który wprowadzają się modlący. W skład ceremonii wchodzą śpiewy i medytacje, a także wykrzykiwanie wersetów z Koranu; Autor: Justyna Wróbel

Kobiety ze wsi Duisi oddają się zikrowi, sufickiej modlitwie, której często towarzyszy ekstatyczny taniec, swoisty trans, w który wprowadzają się modlący. W skład ceremonii wchodzą śpiewy i medytacje, a także wykrzykiwanie wersetów z Koranu; Autor: Justyna Wróbel

Sytuacja zaczęła się zmieniać w latach 90., gdy przez Kaukaz Północny przetoczyły się dwie wielkie wojny. Tysiące czeczeńskich uchodźców ruszyły w stronę Pankisi, a wąwóz stał się bazą wypadową i rekrutacyjną dla partyzantów. Wraz z czeczeńskimi separatystami do doliny zaczęli przybywać cudzoziemscy mułłowie i mudżahedini. Wkrótce wzniesiono tam nowe meczety i salafizm, forma islamu bazująca na jego surowej reinterpretacji, wzywająca muzułmanów do stosowania pierwotnych nauk opisanych w Koranie, zyskał popularność wśród lokalnej ludności.

Tarchan Batiraszwili, znany także jako Omar al-Sziszani; Źródło: YouTube

Tarchan Batiraszwili, znany także jako Omar al-Sziszani; Źródło: YouTube

Jednak nie wszyscy z wąwozu podążyli za wezwaniami muzułmańskich duchownych. Zapatrzeni w Europę i jej swobody, pragnęli choć zbliżyć się do zachodniej wolności, nieskrępowanej nakazami i zakazami dyktowanymi przez lokalną starszyznę. Jednym z nich był Tarchan Batiraszwili, syn mieszanego małżeństwa: jego matka pochodzi z rodziny Kistów, ojciec zaś jest Gruzinem i chrześcijaninem. Batiraszwili wstąpił do gruzińskiej armii, z wyróżnieniem ukończył kursy szkoleniowe na europejskim i amerykańskim kontynencie, by w 2008 r. walczyć na wojnie z Rosjanami. Po odbyciu kary więzienia za nielegalne posiadanie broni, rozgoryczony wyemigrował za zarobkiem do Turcji. Tam miał podjąć decyzję o dołączeniu do walki po stronie islamistów. Odtąd znany był jako Omar al-Sziszani. Ojciec w wywiadach podkreśla, że do momentu zwolnienia z armii należał on do gruzińskiej cerkwi. Jego postać, której znakiem rozpoznawczym stała się długa ruda broda, została idolem dla młodzieży w Pankisi, gdy kolejno piął się po szczeblach „kariery” w Syrii, w krótkim czasie zyskując tytuł emira i stanowisko ministra obrony Państwa Islamskiego.

Śladami al-Sziszaniego zaczęli podążać kolejni mężczyźni z doliny, chętnie widziani w szeregach ISIS z uwagi na sławę świetnych żołnierzy, jaką cieszą się w muzułmańskim świecie Czeczeni. Wśród nich znaleźli się dwaj synowie mieszkającej w Dżokolo Leili Acziszwili. Jako nastolatków wysłała ich do ojca do Europy, by tam dorastali z daleka od przybierającej na sile wahabickiej atmosfery rozprzestrzeniającej się w Pankisi. Kilkanaście lat później starszy z nich, władający pięcioma językami absolwent wiedeńskiego uniwersytetu, postanowił swoje umiejętności wykorzystać w Syrii, by tam stać się prawą ręką emira z gruzińskiego wąwozu. Obaj bracia zginęli podczas walk na przestrzeni kilku tygodni.

W lutym tego roku sąd w Tbilisi skazał na 14 lat pozbawienia wolności mieszkańca Pankisi – Aufa Borczaszwilego, oskarżonego o członkostwo w organizacji terrorystycznej i pozyskiwanie na terenie Gruzji nowych bojowników Państwa Islamskiego. Kara ta nie odstrasza jednak kolejnych mieszkańców przed emigracją na tereny zajęte przez ISIS. W kwietniu 2015 r. dwaj nastolatkowie z kachetyjskiego wąwozu, Muslim Kusztanaszwili i Ramzan Bagakaszwili uciekli do Syrii, by tam przyłączyć się do Państwa Islamskiego. Kolejnego miesiąca podobną podróż odbyła 17-letnia uczennica, dołączając do męża, który opuścił Pankisi dwa lata wcześniej. W tym roku miała także miejsce udaremniona próba wysłania przez rodziców młodej kobiety z doliny, by w Syrii mogła poślubić kaukaskiego mudżahedina.

Przymusowa rekonwersja

Choć to Pankisi zyskało wątpliwą reputację swoistej „agencji HR” trudniącej się pozyskiwaniem potencjalnych rekrutów zasilających islamskie organizacje walczące z reżimem w Damaszku, w pozostałych regionach Gruzji również można dostrzec radykalizację dotychczas umiarkowanych wyznawców islamu. Muzułmańscy mieszkańcy graniczącej z Turcją Adżarii od upadku ZSRR spotykają się z praktykami dyskryminacyjnymi ze strony chrześcijan. Poczucie alienacji i wykluczenia coraz częściej popycha młodych Adżarów w stronę religijnego ekstremizmu.

Mężczyzna z Pankisi zmierzający do sufickiego meczetu; Autor: Justyna Wróbel

Mężczyzna z Pankisi zmierzający do sufickiego meczetu; Autor: Justyna Wróbel

Gdy na początku XVII stulecia Adżaria została podbita przez Imperium Osmańskie, na jej terenie zaczął rozwijać się islam. Z biegiem czasu większość jej mieszkańców przyjęła nową religię. Wraz z odzyskaniem przez Gruzję niepodległości w 1991 r. państwo zaczęło podkreślać swoją chrześcijańską tożsamość. Gdy na początku lat 90. tragiczna powódź nawiedziła Adżarię, patriarcha Gruzji Eliasz II publicznie oświadczył, że jest to „kara boża” za ugięcie się tureckiej presji i islamizację. Pierwszy gruziński prezydent, Zwiad Gamsachurdia, mówiąc o muzułmańskiej mniejszości, określał ją pejoratywnym terminem „Tatarii”. W rezultacie wielu Adżarów zaczęło porzucać islam. O ile jeszcze dwie dekady temu 3/4 mieszkańców republiki było muzułmanami, zaś pozostała ludność członkami Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego, obecnie proporcje te są odwrotne.

W styczniu 2015 r. niedawny mieszkaniec Batumi, Tamaz Czagalidze opublikował w Internecie odezwę do władz gruzińskich, grożąc im zemstą za marginalizację społeczności muzułmańskiej w kraju. Według deklaracji Czagalidze, który rok wcześniej opuścił ojczyznę i udał się do Syrii, w stolicy Adżarii liczba zwolenników ISIS sięga do 100 osób. Potencjalni rekruci skoncentrowani mają być także w wahabickich społecznościach zamieszkujących sąsiednią Gurię. Jednym z nim był Czwicza Gobadze, który wraz z kilkoma innymi obywatelami Gruzji pochodzącymi z zachodnich regionów kraju wystąpił w nagraniu ISIS i niedługo potem zginął podczas walk. Blisko związany z Czagalidze był także Merman Paiczadze, były imam Calki. Duchowny w listopadzie zeszłego roku wyjechał do Syrii wraz z rodziną.

Kazus Karadżalii

Z Karadżalii, wioski położonej niedaleko stolicy Kachetii i zamieszkanej przez azerskich sunnitów, trzy kobiety wyjechały do Syrii, by dołączyć do swych mężów walczących w szeregach Państwa Islamskiego. Zarejestrowano także kilka incydentów, gdy drobni złodzieje zostali ukarani przez lokalnych salafitów odcięciem palca. Przypadki te są coraz częstszym zjawiskiem na wsiach i wskazują na rosnące wpływy radykalnej interpretacji muzułmańskiej wiary.

W styczniu br. w innej zamieszkanej przez Azerów wiosce niedaleko Tbilisi 23-letni Fikret Ahmadow został zasztyletowany przez wahabickiego neofitę po tym, jak w wywiadzie dla gruzińskiej telewizji skrytykował zjawisko rozprzestrzeniania się radykalnego islamu w rodzinnej Poniczali. Młody azerski pisarz pochodzący z jednej ze wsi w Dolnej Karelii, Dżoszgun Dżafar, stał się celem ataków etnicznych Azerów po serii opublikowanych przez niego artykułów, w których krytykował ich sympatie wobec fanatyzmu religijnego. Pochodzący z tego samego miasteczka dwaj bracia wiosną 2015 r. zginęli podczas walk w Syrii.

Azerowie są drugą co do wielkości grupą etniczną w Gruzji, stanowiąc ok. 6,5% całkowitej liczby ludności. Duża liczebność azerskiej społeczności, zamieszkiwanie terytorium w sposób skoncentrowany, kultywowanie odrębnej od Gruzinów religii, czy wreszcie fakt, że język azerski od XVI do XX wieku cieszył się statusem lingua franca na Kaukazie Południowym, spowodowały, że gruzińscy Azerowie oparli się procesowi asymilacji. Wielu młodych Azerów opuszcza mury szkoły nie znając języka gruzińskiego. Nie utożsamiają się oni z Gruzją, widząc nie Tbilisi, lecz Baku, jako centrum swego życia społecznego, kulturalnego i gospodarczego. Niski poziom edukacji i partycypacji społecznej gruzińskich Azerów jest przyczyną, dla której sunnicy misjonarze z Arabii Saudyjskiej i Turcji znajdują podatny grunt do szerzenia swych idei wśród młodego pokolenia tej muzułmańskiej społeczności.

Walka oddolna

Przed gruzińskim rządem, a zwłaszcza lokalnymi społecznościami, stoi wyzwanie odnalezienia i wdrożenia indywidualnych strategii radzenia sobie z sekciarskim fundamentalizmem. Źródła radykalizacji muzułmanów pochodzących z poszczególnych regionów Gruzji znacząco się różnią, wobec czego i walka z religijnym ekstremizmem przybrać powinna odmienne formy. Inaczej będzie ona wyglądać w Adżarii, gdzie chrześcijanie dopuszczający się dyskryminacji wobec sąsiadów wyznających mahometanizm powinni dokonać zbiorowego rachunku sumienia. Odmienne środki należy powziąć w wioskach zamieszkanych przez etnicznych Azerów, niezasymilowanych z gruzińskim społeczeństwem. Wreszcie w Pankisi borykającym się z bezrobociem, które sięga tam nawet 95%, choć czynnik ekonomiczny wydaje się nie być tu najistotniejszy. Warto podkreślić, że od kiedy Rosja wkroczyła na arenę syryjskiego konfliktu, Państwo Islamskie i inne opozycyjne ugrupowania, chcąc uatrakcyjnić swą narrację, w internetowej propagandzie skierowanej do młodych Czeczenów i Kistów podkreślają, że oto „święta wojna” prowadzona przeciwko tyranowi z Damaszku jest także walką z rosyjskim okupantem ich ojczyzny.

Facebook Comments
Zdjęcie główne: Tarchan Batiraszwili, znany także jako Omar al-Sziszani; Źródło: YouTube

Absolwentka prawa i historii sztuki. Obecnie aplikantka adwokacka. Pracowała w Departamencie Prawno-Traktatowym Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Jej zainteresowania badawcze skupiają się na obszarze postradzieckim, ze szczególnym uwzględnieniem Kaukazu, zarówno Południowego, jak i republik Federacji Rosyjskiej. Pisze m.in. dla Centrum Inicjatyw Międzynarodowych.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY