Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Alicja Cembrowska

#Twarze Ukrainy: zawsze miałam w sobie coś z aktywistki

Drobna brunetka, szczery uśmiech. Atrybuty: mikrofon i transparent. Znaki szczególne: super moc.
Niech nikogo nie zmyli subtelna aparycja Natalii Panchenko. Jeżeli uważacie, że kobiety to słaba płeć, to zaraz wam udowodnię, że się mylicie.

„Nigdy nie uczyłam się polskiego”

Natalia Panczenko wychowała się w centralnej części Ukrainy. Tam rozpoczęła studia na Połtawskiej Akademii Rolniczej. Jak sama podkreśla, zawsze była aktywna społecznie i czuła, że warto walczyć o swoje przekonania. Była przewodniczącą w radzie studenckiej, prężnie działała na uczelni.

Nie ma korzeni polskich, nigdy nie miała styczności z polskim językiem. Nic nie wskazywało, bym miała okazję spotkać się z tą drobną brunetką w warszawskiej kawiarni przy pl. Unii Lubelskiej i czystą polszczyzną porozmawiać o… tak naprawdę wszystkim.

IMG_2059

Natalia Panczenko przed Ambasadą Ukrainy po spotkaniu z Nadią Sawczenko; Zdjęcie: Alicja Cembrowska

Mając jeszcze nieskończone studia magisterskie, Natalia skorzystała z okazji i w 2010 r. przyjechała na miesięczną wymianę do Polski. Nie wiązała z naszym krajem swojej przyszłości, nie znała języka, a stypendium miało być nowym doświadczeniem na naukowej ścieżce. Jak się jednak okazało Polska miała na nią inny plan.

Po miesiącu, gdy już planowała powrót do Połtawy, została zaproszona na rozmowę przez prodziekana ds. studenckich Wydziału Nauk Ekonomicznych SGGW, Sławomira Jarkę. Zaproponowano jej, by została w Polsce i kontynuowała naukę. Po dobie przemyśleń i rozterek, postanowiła, że podejmie wyzwanie i będzie równolegle studiować na Ukrainie i w Warszawie. Nie ukrywa, że jednym z ważniejszych argumentów okazała się bezpłatna edukacja na polskiej uczelni. Na Ukrainie trzeba zazwyczaj płacić za studia.

Teoria zaliczona, teraz praktyka

Pierwszym punktem planu było opanowanie języka polskiego, który był dla Natalii zupełną nowością. Przyznaje, że niektórzy prowadzący pozwalali jej podchodzić do egzaminów na łagodniejszych zasadach, byli jednak i tacy, dla których dwumiesięczny pobyt dziewczyny w Polsce i brak dostatecznej znajomości języka nie był wymówką. Jak to mówią, nie ma tego złego…

„Przyznam, że bardzo mnie to zmotywowało. Dotarło do mnie, że nie będzie dla mnie ustępstw i wzięłam się za robotę.” – mówi Natalia.

Rzut na głęboką wodę okazał się dla niej najlepszym rozwiązaniem. Szybko się zaaklimatyzowała, znalazła przyjaciół, świetnie radziła sobie na uczelni. I nagle stop. Dotarło do niej, że pora zrobić kolejny krok.

„Cały czas było mi za mało, czegoś mi brakowało, ale nie wiedziałam jak zacząć, co mogłabym robić?”

13244085_956745997758141_3332950056988179379_o

Parada Wyszywanek; Zdjęcie: Euromaidan-Warszawa

Chęć + pomysł

Ona miała chęć, kolega ze studiów pomysł. Na pierwszym roku studiów magisterskich wspólnie postanowili założyć koło naukowe marketerów. Natalia zajęła się organizacją forum studenckiego „Razem w Europie”, które realizowało jej ambicje: łączyło studentów polskich i ukraińskich.

Pierwsza rekrutacja nie odniosła sukcesu. Nikt na poważnie nie potraktował pomysłu wyjazdu na Ukrainę. Bo przecież „co polski student może oglądać w tym trzecim świecie?” padały pytania. Natalia nie poddała się, zaprosiła znajomych, by pod jej opieką pojechali do Połtawy.

I udało się. Dzięki sprawnej organizacji i atrakcyjnemu programowi nastąpił efekt domina. Kolejne rekrutacje spotykały się z co raz większym zainteresowaniem, brakowało miejsc, na Ukrainę chcieli jechać wszyscy. Natalia osiągnęła cel: zaintrygowała innych swoim krajem, a przy okazji dała studentom możliwość rozwoju. Pierwszym efektem ubocznym sukcesu okazało się wyróżnienie dla najlepszego koła.

Efekt domina

Z dyrektorem generalnym IAB Polska, Jarkiem Sobolewskim, Natalia poznała się podczas organizowanego przez ich koło naukowe wydarzenia. Pan Jarek był jednym z prelegentów na konferencji. Od razu zwrócił uwagę na ambitną studentkę. Kilka miesięcy po pierwszym spotkaniu, Natalia odebrała telefon od pana Jarosława. Następnego dnia miała rozmowę kwalifikacyjną.

Kolejne małe marzenie zmieniło status na „zaliczone” – rozpoczęła pracę w IAB Polska w dziale sprzedaży, gdzie zajmowała się pomocą w sprzedaży produktów IAB Polska oraz organizacją konferencji i wydarzeń.

I chociaż wszystko brzmi pięknie i kolorowo, dla dziewczyny była to kolejna zmiana. Przecież przyjechała na miesiąc. Została rok. Potem dwa. Teraz była już zapakowana i miała wracać w rodzinne strony. Postanowiła jednak, że ponownie stawi czoła wyzwaniu. Warszawa od początku zrobiła na niej duże wrażenie, ma tutaj przyjaciół, wynajmuje mieszkanie, dostała dobrą pracę. Wszystko wskazywało na to, że warto zaryzykować.

Gdzie by tu przemycić trochę ojczyzny?

Natalia otwarcie mówi o miłości do swojego kraju, nie ukrywa również przywiązania do Polski. Na swojej ścieżce zawodowej zawsze stara się uwzględnić Ukrainę. Ważnym punktem w jej życiu była rewolucja i zagęszczająca się sytuacja polityczna w jej ojczyźnie. Skoro nie mogła być tam, pomagała z Polski. Angażowała się w akcje polityczne i kulturalne organizowane przez Euromaidan-Warszawa, który wspiera do tej pory. Tak dostrzegła ją Fundacja Otwarty Dialog. To kolejny zwrot w życiu młodej Ukrainki. Na szali postawiła dobre zarobki i prestiżową pracę oraz naturalną potrzebę pomocy swoim rodakom. Wybrała to drugie.

13403777_967436623355745_8533930102923711761_o

Zdjęcie: Euromaidan-Warszawa

Rozpoczęła pracę w Fundacji i zajęła się projektem pomocy humanitarnej dla batalionów ochotniczych armii i ludności cywilnej. Projekt obejmował zbiórkę publiczną, rozliczanie jej, zakup najbardziej potrzebnych rzeczy oraz logistykę. Zbiórka na tle innych wyróżniała się tym, że pomoc kierowana była do konkretnych osób.

„Ktoś zamawiał, na przykład, kamizelkę kuloodporną i buty w rozmiarze 44. Zamówienia zawsze były personalne. Wiedziałam komu pomagam. Kilka razy nie zdążyliśmy z pomocą i to było bardzo obciążające psychicznie i emocjonalnie.” – zdradza Natalia.

Bądźmy przyjaciółmi!

Pytam wprost: „zostałaś w Polsce kiedykolwiek potraktowana stereotypowo?”. Bezpośredniość nie studzi entuzjazmu dziewczyny i odpowiada:

„Jasne, zdarzały się takie sytuacje. Gdy mówiłam, że jestem z Ukrainy, to słyszałam propozycje posprzątania mieszkania. Na początku nie rozumiałam, o co chodzi. Odpowiadałam, że nie jestem pracownikiem firmy sprzątającej. Było to dla mnie zaskakujące, jednak nie wpłynęło na moją sympatię do Polski.”

Gdy patrzę na zdjęcia Natalii, czy to na spotkaniu z Nadią Sawczenko, czy podczas wizyty w Warszawie ukraińskiego prezydenta Petra Poroszenki, czy na kolejnej konferencji bądź forum, wiem, że ta dziewczyna nikomu nie musi się tłumaczyć. Powiedziała mi „zawsze miałam coś z aktywistki”. I to czuć. Niepotrzebne są wielkie słowa, gdy ktoś  postępowaniem firmuje swoje przekonania.

Facebook Comments

***

Ukrainki do sprzątania, Ukraińcy na budowę – zainspirowana krzywdzącym stereotypem o naszych wschodnich sąsiadach, postanowiłam sprawdzić, czy faktycznie mop i rusztowanie to ich codzienność. Cykl „Twarze Ukrainy” to historie osób, które przyjechały do Polski, tutaj pracują, kształcą się, zakładają firmy, rodziny i … otwarcie mówią, że kochają nasz kraj.

Zdjęcia: Alicja Cembrowska
Alicja Cembrowska
Redaktorka

Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW, studentka kulturoznawstwa na UKSW, zainteresowana głównie reportażem, fotografią i kulturą Rosji i Ukrainy.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY