Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Michał Szymko

O czym mówią morskie fale na estońskiej wyspie Prangli?

Estonia jest miejscem-marzeniem. Takim spokojnym i błogim. W sam raz na miarę wielkich odkrywców. Ponad 1500 wysp, z czego tylko część jest zamieszkana. Niektóre z nich są unikatowe – pod względem osobliwości przyrodniczych, historii, pełnionych w przeszłości funkcji militarnych, czy zamieszkującej je ludności. Odkrywanie estońskich wysp może być nie tylko intrygującym pomysłem, ale i świetną zabawą.

W kierunku Prangli

Morze kapryśnie toczyło fale. Poranek. Promienie wschodzącego słońca rzucały żółtawy odblask na jasnobłękitne, wiosenne fale. Samotny okręt mknął z szybkością rakiety. Prosto w kierunku Prangli. Ta malutka wyspa liczy sobie zaledwie 6,5 km i znajduje się godzinę drogi od Tallinna.

– Przed deszczem będziemy na wyspie – powiedział Stig, pomocnik kapitana i naciągnąwszy czapkę zaczął uważnie rozglądać się po morzu. Na długim, wąskim odcinku lądu zaczęły pojawiać się drzewa, plaże, a za nimi kolorowe domy.

IMG_0470
Prangli to estońska wyspa położona w Zatoce Fińskiej. Administracyjnie należy do gminy Viimsi. Jest malutka, ale by ją zwiedzić potrzeba minimum dwóch dni. W XIII wieku została zasiedlona przez Szwedów. W XVII na wyspę zaczęli napływać Estończycy. W latach 30. ubiegłego wieku Prangli liczyła niemal 500 mieszkańców. Dziś jest ich znacznie mniej – zaledwie 132. Jak mówią miejscowi – połowa zmarła, a druga połowa wyjechała do wielkich miast w poszukiwaniu pracy. Spora część wyspy porośnięta jest lasem sosnowym, który chroni ludność przed wiatrem. Zachodnie wybrzeże jest niskie i kamieniste, wschodnie zróżnicowane, z wydmami. Na wyspie występują liczne głazy. We wschodniej części Prangli znajduje się zabytkowa kaplica z 1848 roku i cmentarz upamiętniający ofiary parowca „Eesti Rand”.

IMG_0475
Tak żyją sobie ludzie nad wodą. Kiedy nastają deszczowe dni spotykają się w jedynym barze jaki jest. Rozmawiają o tym ile złowili ryb, kto kupił nową łódkę. Życie tutaj toczy się powoli. Bardzo powoli. Patrząc na Pranglijczyków ciężko doszukać się  u nich zegarka. Harmonogram dnia wyznaczany jest przede wszystkim przez  pogodę oraz pory roku. Lata spędza się na morzu i grządkach, jesienie na przygotowywaniu przetworów, a zima i wiosna to już tylko miłe lenistwo. To czas na odwiedzanie baru i spotkania z sąsiadami. Każdy z każdym rozmawia. Żaden z mieszkańców nie przejdzie obojętnie obok drugiego. Dyskutują o codziennych sprawach, o trudach i szczęściu, o życiu i marzeniach, o zdrowiu i pogodzie. Rozmawiają, tak po prostu. Rozmowa jest symbolem troski i jedności. IMG_0464
Przedstawicielką społeczności jest siwa, wysoka i uśmiechnięta pani. Nazywa się Elina. Czuje się odpowiedzialna za przyjezdnych z innych krajów. Zaprasza  do siebie na konfitury i wypytuje dokładnie o polską kuchnię i historię. Bo przecież tak ciężko spotkać tutaj turystę…

– Do Tallinna płynie się tylko po najpotrzebniejsze rzeczy, utrzymujemy się głównie z tego co daje nam morze i ziemia. A do tego mamy tutaj sklep. Wszystko mamy, a nawet więcej. W Tallinnie życie nie jest takie jak u nas. My prości ludzie jesteśmy – cichutko mruczy pani Elina i nakłada coraz to wytrawniejsze gatunki ryby.

Wyspa drewnianych domków

Wyspę bez wątpienia charakteryzuje architektura. Drewniane, kolorowe chatki ledwo wyrastają znad ziemi. Małe, mieszczące zaledwie domowników, jednocześnie są niesamowicie praktyczne. Dawniej obok domu budowano stajnie dla zwierząt, dzisiaj Pranglijczycy zajmują się przede wszystkim połowem ryb.
Mimo iż turystyka jest słabo rozwinięta, to na wyspie znajduje się kamping. Władze gminy Viimsi postanowiły wyjść na przeciw podróżnym – na terenie całej wyspy można bezpłatnie rozbijać namioty.

IMG_0468

Dzisiaj wyspa świętuje. Rybacy dostali nowe sieci i łodzie – z tego powodu urządzono wielką ucztę na którą są zaproszeni wszyscy. Estońskie pieśni, morskie opowieści i tańce.

Z nastaniem nocy wieś pustoszeje. W oknach migocą maleńkie światełka. Jest to starodawny zwyczaj symbolizujący dziękczynność za dary. Dawniej zapalano światła w oknach, gdy we wsi panował dobrobyt i mężczyźni szczęśliwie wracali do domów. Dzisiaj ten zwyczaj jest symbolem jedności wyspy. To znak, że wszyscy są tutaj jedną rodziną. Zaczyna padać, światła gasną. Wyspa zasypia…

A teraz, jak mówi lokalne powiedzenie –  posłuchamy, co mówią morskie fale?

IMG_0463

 

Praktyczne informacje:

Dojazd : Jedyną drogą dojazdu na Pranglę jest kursujący dwa razy dziennie prom z portu Leppneeme (1 km od Viimsi, można dojechać miejskim autobusem V2, bilet 1 euro) do Kelnase.
Prom wyrusza o godzinie 9:00 oraz 16:30,  powrót 7:30 oraz 17:00.
Do Viimsi z Tallinna dojedziemy autobusem numer A1 (ostatni przystanek).
Nocleg: Na wyspie działa kemping, ponadto na całej wyspie można bezpłatnie rozbijać namioty.
Noclegi oferują także mieszkańcy. Cena ok. 10 euro.
Co zjeść: Specjałem Prangli jest łosoś w sosie musztardowym oraz zapiekanka śledziowa. Ceny od 5 euro.

Facebook Comments
Zdjęcia: Michał Szymko

Człowiek miliona przelotnych fascynacji. Koneser piękna, zarówno klasycznego jak i połamanego elektryzmem. Wnikliwy obserwator, nieustannie głodny świata. Filolog wschodniosłowiański. Uwielbia poranki na Islandii i wieczory na Ukrainie. Miłośnik herbat. Niespokojna i trudna do okiełznania dusza. Człowiek gór. Entuzjasta spontanów i niespodzianek. Prowadzi bloga podróżniczego

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY