Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Switłana Owczarowa

Pielgrzymi-separatyści, albo wyprawy krzyżowe Patriarchatu Moskiewskiego w Ukrainie

Jednym z głównych tematów lipca na Ukrainie była procesja Patriarchatu Moskiewskiego, w ramach której dwie kolumny pielgrzymów ze Wschodu i Zachodu kraju doszły do Kijowa, gdzie odbyły się uroczystości z okazji 1028 rocznicy chrztu Rusi Kijowskiej.

Procesja nie była zdarzeniem wyjątkowym. Podobne pielgrzymki odbywały się co roku, lecz zawsze miały lokalny charakter. W tym roku Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego zdecydował się jednak na zorganizowanie wielkiej procesji przez całą Ukrainę. 27 czerwca Metropolita Kijowski Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego Onufry zorganizował procesję, wzywając wszystkich wiernych do wzięcia w niej udziału.

13615404_1058979577484151_3577394635941631966_n

Procesja pod hasłem „Droga krzyżowa pokoju, miłości i modlitwy za Ukrainę” rozpoczęła się 3 lipca w Ławrze Świętogórskiej w obwodzie Donieckim i 9 lipca w Ławrze Poczajowskiej na Wołyniu. Dwie kolumny ze Wschodu i Zachodu kraju ruszyły do Kijowa, gdzie spotkały się 27 lipca na uroczystościach z okazji 1028 rocznicy chrztu Rusi Kijowskiej oraz 1000-lecia wejścia na górę Athos.

Jak stwierdził przedstawiciel Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego ksiądz Mikołaj, „procesja nie ma żadnego celu politycznego. Ludzie idą do Kijowa, żeby pomodlić się i wrócić do domu”.
Z kolei przedstawiciele Patriarchatu Kijowskiego byli zdania, że jedynym celem procesji jest „zademonstrować, że Ukraińcy popierają idee „Ruskiego Miru”, która wcześniej była jednym z argumentów podjętej przez prezydenta Putina decyzji o początku agresji wojskowej na Ukrainie”.

13620868_1059008917481217_7074767420786770385_n

Uczestnicy

Dziennikarka Anastasia Magazowa, która przeszła jako uczestniczka procesji nie jeden kilometr opowiada, że wokół tej procesji i jej uczestników narosło dużo mitów, często kreowanych przez media.

„Mówiono, że w procesji biorą udział separatyści, że pielgrzymi mają ze sobą broń. Ale tak naprawdę, zazwyczaj ludzie biorący udział w pielgrzymkach, w żaden sposób nie byli wrogo nastawieni. W większości były to starsze kobiety i młode matki z dziećmi. Mężczyzn było znacznie mniej. Nie można powiedzieć, że wszyscy uczestnicy procesji występują przeciwko jedności Ukrainy. Pielgrzymi zawsze odpowiadali mi, że chcą pokoju, że są zmęczeni wojną. To właśnie pierwsze, co mówili. Ale także prawie wszyscy podkreślali, że nie traktują Rosji i Rosjan jako wrogów, akcentując, że mamy jedną wiarę, która nas łączy. Twierdzili, że to, co mówią złego o Patriarchacie Moskiewskim to tylko propaganda” – mówi Magazowa.

13680823_1059017087480400_4334083860112232696_n

„Były przypadki, na przykład w Charkowie, gdy uczestnicy procesji mieli ze sobą wstążki św. Jerzego. Ale to nie było zjawiskiem masowym. Był to raczej pojedynczy przypadek, o którym napisały prawie wszystkie media” – mówi dziennikarka.

Zwłaszcza od momentu, kiedy pojawiło się zdjęcie uczestnika pielgrzymki ze wstążkami św. Jerzego media ukraińskie zaczęły udzielać procesji wiele uwagi.

Ostatnie kilka dni, kiedy dwie kolumny już były w obwodzie Kijowskim, procesja stała się głównym i prawie jedynym tematem dla mediów. Reporterzy szli razem z pielgrzymami, wiele portali internetowych relacjonowało wydarzenia na żywo.

Protest czy prowokacja?

Jak twierdzi Anastasia Magazowa, nie było żadnych prowokacji w klasycznym ujęciu, ale były niewielkie protesty, na przykład w Połtawie. Najczęściej były one organizowane przez OUN (Organizację Ukraińskich Nacjonalistów). Nie miały jednak miejsca żadne ataki. W niektórych miejscach procesji nie pozwolono iść centralnymi ulicami. Tak było na przykład w Żytomierzu. Zdecydowane i niepokojące działania zaczęły się dopiero w obwodzie kijowskim. W uczestników procesji rzucano jajkami, solą, piaskiem… Pod adresem pielgrzymów padało wiele obraźliwych okrzyków. Policja nie dopuściła jednak do starć.

13728926_1059008884147887_1466640416122627696_n

Jak już po procesji napisał na swojej stronie na portalu Facebook minister spraw wewnętrznych Ukrainy Arsen Awakow, właśnie dzięki pracy policji i Gwardii Narodowej udało się aby zapobiec prowokacjom. „Żadnego tematu dla mediów wroga i żadnych prowokacji. Rutynowo – żadnego „Ruskiego Miru”- napisał minister.

Według oficjalnych danych, procesji towarzyszyło przez cały czas prawie 250 policjantów. Łącznie ściągnięto około 2500 funkcjonariuszy.

Ukraina i Patriarchat Moskiewski. Będzie rozwód?

Pozostaje pytanie, co jest głównym celem organizowanej procesji? Po pierwsze warto zaznaczyć, że walka pomiędzy Patriarchatem Kijowskim a Moskiewskim trwa już prawie 30 lat, ale przez ostatnie dwa lata konflikt ten staje się coraz bardziej konfliktem stricte politycznym. Po drugie całkiem możliwie, że politycy ukraińscy, którzy nie mogą manipulować kwestią językową, wykorzystują konflikt religijny dla umocnienia swoich pozycji i istniejącego podziału w społeczeństwie. Po trzecie na początku, kiedy procesja dopiero się zaczynała media ukraińskie nie zwróciły na nią uwagi. Wówczas ukazało się jedynie kilka materiałów na ten temat. Dopiero później, w chwili gdy zauważono wstążki św. Jerzego, media aktywnie zaczęły komentować tę sprawę i zaogniać problem. Fakt iż w Kijowie obyło się bez żadnych protestów może świadczyć o pewnej przesadzie ze strony mediów.

13620705_1058979507484158_690586600012295245_n

Wielu ekspertów jest zdania, że nad procesją cały czas czuwała Rosja, która tylko czekała na to, aż zostanie ona zakazana, co mogłoby być dowodem na rzekomą dyskryminację Patriarchatu Moskiewskiego.

Inni specjaliści są natomiast zdania, że procesję zorganizowana właśnie teraz, żeby pokazać skalę poparcia dla Patriarchatu Moskiewskiego w Ukrainie i tym samym zademonstrować, że Patriarchat Kijowski popiera mniejszość, więc jego dążenia do autokefalii są nieuzasadnione.

Kwestia autokefalii Ukraińskiej Cerkwi pozostaje natomiast otwarta. Podczas uroczystości zorganizowanych przez nieuznawaną za kanoniczną Ukraińską Cerkiew Prawosławną Patriarchatu Kijowskiego z okazji 1028 rocznicy chrztu Rusi Kijowskiej, prezydent Ukrainy Petro Poroszenko apelował o jedność prawosławia w kraju i wyraził nadzieję na uzyskanie przez Cerkiew Ukraińską autokefalii. Prezydent poinformował, że Święty Synod Patriarchatu Konstantynopolitańskiego powołał komisję, która rozpatrzy apel ukraińskiego parlamentu o nadanie autokefalii Cerkwi Ukraińskiej. Choć niewiele osób wierzy w taką możliwość, to podjęcie takiej decyzji przez Święty Synod Patriarchatu Konstantynopolitańskiego mogłaby zasadniczo zmienić obecną sytuacje i stać się przyczyną już poważnych walk na arenie tak religijnej, jak i politycznej pomiędzy Rosją i Ukrainą.

Facebook Comments
Zdjęcia: Autor: Anastasia Magazowa; Źródło: facebook.com/ukrjournalistin.

Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW, studentka w Studium Europy Wschodniej UW. Dziennikarka. Przekonana, że granice istnieją tylko w naszych głowach.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY