Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Łukasz Jasina

Potrzask czyli stosunki polsko-rosyjskie

Jednym z najsmutniejszych objawów dość głupiego populizmu, są w naszym kraju wypowiedzi osób twierdzących że posiadają patent na poprawę stosunków polsko-rosyjskich. Proponowane przez nich recepty są niezwykle proste. Należy porozumieć się z Rosją, która na pewno na to czeka i bardzo chętnie wysłucha naszych postulatów ekonomicznych i wszelakich innych oraz zgodzi się na poprowadzenie stosunków polsko-rosyjskich w jedynie słusznym kierunku – polsko-rosyjskiej zgody za wszelką cenę z mitologicznymi Wokulskimi, dorabiającymi się w Rosji milionów.

Ludzi takich jest wielu – znajdziemy ich na lewicy i na prawicy. Czasem odnoszę wrażenie, że ich sprzeciw wobec rzekomej rusofobii polskich elit ma tylko jeden sens – wewnętrzny. Krytykując politykę polskiego państwa wobec Rosji, tak naprawdę starają się zaznaczyć swoja odrębność. Żadne ze środowisk nawołujących do kompromisu z Rosją nie przedstawia bowiem żadnej autentycznej alternatywy dla obecnych relacji naszego państwa z jego wielkim sąsiadem. Wiele z nich jest także mniej lub bardziej świadomym lub nieświadomym narzędziem w rękach rosyjskiej polityki zagranicznej. Daleki jestem od widzenia wszędzie „rosyjskich trolli” ale są oni problemem autentycznym, choć w mojej opinii mniejszym niż „pożyteczni idioci”.

Tymczasem racjonalna analiza ostatnich dwudziestu pięciu lat polskiej niepodległości dowodzi walnie, że misja uzdrowienia stosunków polsko-rosyjskich nie udała się żadnemu z polskich prezydentów i rządów. Można więc śmiało powiedzieć, że jedynym stałym elementem polskiej polityki wobec Rosji jest to, że prędzej czy później ponosi ona klęskę.

Niemniej Rosja jest (po Niemczech) najważniejszym i najsilniejszym sąsiadem Polski Mam tu na myśli znaczenie międzynarodowe, a nie nasze idealistyczne postrzeganie, zgodnie z którym na jej miejscu wolelibyśmy widzieć chociażby Ukrainę. To raczej Ukraina potrzebuje w tej chwili Polski, a nie na odwrót. Bez względu na to jakie będzie zachowanie Rosji , zawsze musimy zadawać sobie pytanie: jakie będą nasze stosunki z tym krajem? Co więcej musimy próbować zbudować wokół nich consensus klasy politycznej – oczywiście z odrzuceniem ekstremizmów z lewa i prawa.

Pierwszy warunek – racjonalność

Pierwszym warunkiem naszej polityki wobec Rosji winna być racjonalność. Zdaję sobie sprawę z tego, że w momencie gdy polską scenę polityczną można czasem posądzać o uleganie histerii, nie jest to chyba nawoływanie skazane na sukces. Zwłaszcza że Rosja już od dawna jest argumentem w polityce wewnętrznej mającym służyć pognębieniu przeciwnika. Po wizycie premiera Tuska w Moskwie w lutym 2008 roku, a w szczególności po tragedii smoleńskiej, zbytnia uległość wobec Rosji stała się biczem na PO kręconym przez PiS. Obecnie tego samego próbuje opozycja wobec rządu PiS, przytaczając argumenty faktyczne i zmyślone.

Paradoksalnie jest to jednak dowód na to, że nieufność wobec putinowskiego reżimu i agresywnej polityki Rosji łączy Polaków ponad podziałami. Znacznie trudniejsze jest obecnie tłumaczenie, że nawet z taką Rosją z jaką mamy do czynienia dzisiaj, należy utrzymywać stosunki i że istnieje wiele spraw, które rozwiązywać należy – począwszy od małego ruchu granicznego aż po współpracę naukową i kulturalną.

Światełkiem w tunelu jest brak ataków na nominację nowego ambasadora RP w Moskwie – prof. Włodzimierza Marciniaka. Jednocześnie jednak w tym samym czasie elementem politycznego przetargu stałą się debata wokół decyzji polskiego rządu o wstrzymaniu zawieszenia umowy o małym ruchu granicznym z obwodem kaliningradzkim.

Podsumowując – tylko przyjęcie zasady racjonalności i próba powrotu do politycznego consensusu wobec Rosji, może przynieść jakiekolwiek rezultaty. Zgoda jest możliwa – w gruncie rzeczy PO i PiS, czy .Nowoczesna składają się z ludzi mających podobne zdanie na temat Rosji. Frakcja rosjorealistyczna ma w tej chwili większość w polskiej klasie politycznej – musi ona tylko uświadomić sobie, że dalsze podziały niewiele w tej sprawie pomogą. Rosja to zbyt silny gracz by zwracać uwagę na starania rządu pozbawionego w tej sprawie poparcia większości społeczeństwa.

Po drugie – realizm

Możemy czekać na upadek Putina i rozpad jego państwa. Możemy doceniać i wspierać znajdujących się w Polsce przedstawicieli rosyjskich struktur opozycyjnych i rosyjskiego społeczeństwa obywatelskiego. Możemy Rosję ignorować. Możemy wspierać Ukrainę w jej walce. Możemy dbać o to, by na forum Unii Europejskiej czy NATO przypominać o narastającym, rosyjskim zagrożeniu. Ale musimy też pamiętać, że niekoniecznie nasze starania zostaną uwieńczone sukcesem. Obecny ustrój państwowy może w Rosji trwać jeszcze wiele lat. Musimy być zatem gotowi, że przez dłuższy okres czasu będziemy musieli utrzymywać relację z Rosją taką, jaka ona jest – agresywną, wojującą i na wiele sposobów nieprzychylną wobec naszego kraju – począwszy od śledztwa smoleńskiego aż po kwestie gospodarcze i propagandowe.

Wbrew mrzonkom co niektórych, takiej Rosji, nawet jeśli będzie zależeć na jakiejś formie kompromisu z Polską, nie będzie zależało na kompromisie partnerskim i uczciwym – gdyż takowych rosyjska doktryna państwowa z państwami wielkości i znaczenia Polski nie przewiduje.

Musimy być jednak gotowi na cały szereg „małych kompromisów”, kiedy to będzie potrzebne – musimy wszak załatwiać z Rosją szereg codziennych spraw a wiele z nich (jak choćby współpraca kulturalna i społeczna) wcale się od konfliktu z Rosją nie zawaliło. Musimy być też gotowi na umiejętną reaktywność wobec rosyjskiej polityki i kontynuować dotychczasowa politykę bezpieczeństwa, opierająca się na budowaniu wspólnego frontu przeciwko agresywnej polityce Rosji. Nie należy także zaniedbywać toczącej się wojny propagandowej z Rosją. To wojna tocząca się w mediach, walka o prawdę historyczną czy też próby psucia obrazu Polski przez rosyjską propagandę – są jak na razie najostrzejszym frontem polsko-rosyjskiej walki.

Stosunki należy jednak układać z realną Rosja, a nie wydumaną i wyidealizowaną. Trzeba także pamiętać że wykluczenie Putina z międzynarodowej wspólnoty nie jest procesem trwałym i to tylko jemu samemu i jego polityce zawdzięczamy trwanie sankcji. Kompromis w jakiejkolwiek sprawie z Rosją nie może być jednak „nowym otwarciem” dla samego otwarcia. Po pierwsze Rosja wcale takiego otwarcia w stosunkach z Polska nie potrzebuje, a po drugie może nam podyktować warunki urągające naszej samodzielnej polityce. A tego trzeba uniknąć.

Facebook Comments
Zdjęcie główne: Spotkanie Bronisława Komorowskiego i Dmitrija Miedwiediewa w Katyniu; Źródło: kremlin.ru

Polski Instytut Spraw Międzynarodowych - historyk i publicysta.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY