Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Krzysztof Nieczypor

„Sukces” rosyjskich hakerów – tajne dokumenty dowodzą zaangażowania amerykańskiego filantropa na Ukrainie

Rosyjskie media w sensacyjnym tonie donoszą: hakerzy włamali się do skrzynki mailowej Fundacji Sorosa ujawniając setki tajnych dokumentów świadczących o zaangażowaniu amerykańskiego milionera w sponsorowaniu mediów i dziennikarzy na Ukrainie oraz przeprowadzenia zmian w ukraińskim prawodawstwie.

„Opublikowane dokumenty potwierdzają, że jednym z głównych celów organizacji było powstrzymywanie poszerzania rosyjskich wpływów na Ukrainie” – przekazują tę zatrważającą prawdę rosyjskie serwisy informacyjne.

Wiadomość przedstawiana w klimacie afery szpiegowskiej w sposób bezwzględny kompromitować ma Stany Zjednoczone i ukraińskie organizacje pobierające srebrniki od amerykańskiego filantropa George’a Sorosa. Umoczeni w sprzedajny proceder organizacje to przede wszystkim hromadskie.tv, Ostrov i StopFake. Według rosyjskich ośrodków przekazu w ten sposób udało się w końcu dowieść, że za kryzysem na Ukrainie i chaosem na wschodzie kraju stoi amerykańskie imperium.

Rosyjskie serwisy jako dowód w sprawie przesyłają skany jakoby tajnych dokumentów, które nie są niczym innym jak… wnioskami grantowymi (typowe tabelki z formularzy aplikacyjnych: „Tytuł projektu”, „Oczekiwana kwota”, „Ryzyko projektu” wraz z max. ilością słów w jakiej należy zmieścić opis). No cóż, nic innego nie mogły opublikować, bo Soros finansuje projekty poprzez założoną przez siebie Open Society Foundation, która od wielu lat dotuje różne organizacje na całym świecie działające na rzecz demokracji i praw człowieka.

Ponieważ ukraińskie organizacje są zmuszone pracować w określonych warunkach, ma to swoje odzwierciedlenie w przytaczanych opisach projektów: szkolenia dziennikarskie, przeciwdziałanie rosyjskiej polityce dezinformacyjnej i promowanie europejskich wartości (http://bit.ly/2bb0boB), mapowanie rosyjskich organizacji działających w Europie i realizujących politykę Kremla (http://bit.ly/2buP9cA) itp. itd. – same zacne inicjatywy.

Oprócz medialnych przedsięwzięć znajdują się także propozycje wsparcia procesu reform na Ukrainie poprzez opublikowanie materiałów informacyjnych i analiz, przeprowadzenie badań opinii publicznej, merytoryczne wsparcie ich implementacji (planowanej decentralizacji kraju, reformy podatkowej itp., http://bit.ly/2aQVXnZ, http://bit.ly/2aX8PEx)

Jest nawet projekt (http://bit.ly/2b92jy5), którego celem jest wizyta studyjna holenderskich dziennikarzy, który mieliby zobaczyć i poznać Ukrainę, dzięki czemu mogliby później wesprzeć ukraińskie starania o poparcie holenderskiego społeczeństwa dla podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE (Holendrzy w kwietniu tego roku zagłosowali przeciw temu w referendum).

Niestety, żadne opublikowane zadania projektowe nie wychodzą poza ramy legalnych działań – żadnych planów wywołania kolejnej rewolucji, operacji dywersyjnych, tajnych akcji… Zamiast tego typowe projekty grantowe, podobne do tych realizowanych przez tysiące innych organizacji i finansowanych przez najróżniejsze instytucje, fundacje i placówki dyplomatyczne na całym świecie. Co więcej rewelacje publikowane przez rosyjskie media nt. źródeł finansowania są dostępne… na stronach internetowych tychże organizacji (http://bit.ly/2beuzMG , http://bit.ly/2bv6d36, http://bit.ly/2buNpQH ).

Czytając o tej sprawie siłą rzeczy przypomniała mi się afera związana z działalnością szpiegów-nielegałów w Stanach Zjednoczonych na czele z ponętną ulubienicą Władimira Putina – Anną Chapman. Śledzona przez FBI od 10 lat działalność grupy rosyjskich uśpionych agentów, zainstalowanych w amerykańskim społeczeństwie i uzbrojonych w najnowocześniejszy sprzęt służący przekazywaniu zaszyfrowanych danych, była niezwykle kosztowną operacją prowadzoną przez rosyjski wywiad.

Pierwsze jednak pytanie jakie amerykańscy śledczy sformułowali oskarżonym było: Po co właściwie to robiliście? Okazało się bowiem, ze informacje przekazywane przez agentów do rosyjskiej centrali były ogólnie dostępnymi, które z łatwością można było uzyskać bez konieczności budowania całej siatki szpiegów, konstruowania tajnych sposobów komunikacji i prowadzenia kosztownych zakonspirowanych działań.

Anne Applebaum trafnie wówczas scharakteryzowała tę aferę, która ma wszelkie cechy podobieństwa do tej ze zhakowanymi mailami Sorosa: „Cała ta sprawa odzwierciedla mentalność dzisiejszych rosyjskich elit, których duża część to oficerowie dawnego KGB i u których dominuje sowiecka mentalność – wiara, że analiza rynku złota, przesłana przez jednego z członków siatki na podstawie „poufnych źródeł”, jest lepsza od identycznej analizy w gazecie”.

Facebook Comments
Zdjęcie główne: George Soros, autor: Niccolò Caranti, licencja CC BY-SA 3.0
Krzysztof Nieczypor
Redaktor Eastbook.eu
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY