Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Денис Казанский

Cena niepodległości – spojrzenie z Ukrainy

Ukraina wreszcie będzie obchodzić Święto Niepodległości tak jak należy, ponieważ zbyt wielu ludzi zginęło, by ono tak zwyczajnie nastąpiło

Ostatnimi laty Dzień Niepodległości w Ukrainie zyskał wyjątkowy charakter. Data, która przez długi czas była dla wielu młodych Ukraińców niczym innym jak kolejnym wolnym dniem, teraz zmusza do namysłu. Sama niepodległość zaś, która wydawała się być zwykłym prezentem, zyskała konkretną cenę. I wielu zdążyło się już przestraszyć tej ceny.

Ukraińcy walczyli o niepodległość długo, przelewając wiele krwi, lecz niemal zawsze przegrywając decydujące boje, by potem, ni stąd ni zowąd, otrzymać ją w prezencie. Związek Radziecki, który jeszcze w 1989 roku wydawał się być niezniszczalnym, rozpadł się tak po prostu – bez żadnej wojny. A Ukraina powstała na jego ruinach, nie przelewając za swą niepodległość ani kropli krwi.

Niepodległość uzyskana w 1991 roku okazała się być dla nas czymś w rodzaju pełnoletności, która po prostu nastąpiła. Ludzie, którzy 24 sierpnia 1991 roku byli w świadomym wieku wspominają, że nie wszyscy do końca zrozumieli co się wydarzyło. Zresztą samemu państwu nie spieszno było do utwierdzenia sobie w swoim nowym, niepodległym kształcie. Ile z ostatnich 25 lat przeżyliśmy będąc naprawdę niepodległymi? Po rozpadzie ZSRR u władzy pozostała sowiecka nomenklatura, zawdzięczająca swoją karierę KPZR. O żadnej lustracji nawet nie było mowy. Do 2002 roku wciąż można było nawet spotkać paszporty z herbem ZSRR na okładce.

Przez pierwsze dziesięć lat swej niepodległości Ukraina pozostawała silnie związana sowiecką pępowiną z Rosją. Gospodarka kraju natomiast wciąż była całkowicie zależna od swojego wschodniego sąsiada. Pozostała w nas również i mentalna zależność. Ukraina po raz pierwszy zakosztowała niepodległości dopiero w 2004 roku, gdy miała miejsce Pomarańczowa Rewolucja, a rosyjski giermek Janukowycz został odsunięty od władzy. Wtedy stało się oczywistym, że Rosja zareaguje skrajnie negatywnie na wszelkie ukraińskie próby prowadzenia samodzielnej i niezależnej polityki i będzie robić wszystko, aby utrzymać ją w orbicie swoich wpływów.

Jednak prawdziwą cenę niepodległości Ukraińcy poznali dopiero w 2014 roku, gdy ich państwo stanęło przed perspektywą utraty suwerenności, a obecne pokolenie po raz pierwszy zapłaciło daninę krwi, by ją uratować. Dziś w Ukrainie panuje powszechne przekonanie, że prawdziwą niepodległość wywalczyliśmy nie w 1991 roku, lecz dopiero dwa lata temu, gdy uwolniliśmy się od prezydenta i ministrów z rosyjskimi paszportami. Zresztą wojna o niepodległość wciąż trwa i na razie nie można przewidzieć w jakich granicach Ukrainą ją zakończy. Nie wiemy bowiem czym zakończy się ten konflikt i jaki rozejm zostanie zawarty, gdy ucichną działa.

Wojna, która rozpoczęła się w 2014 roku nie była czymś zupełnie niespodziewanym. Na przestrzeni poprzedzających ją 23 lat wielokrotnie ją wieszczono – tak w Rosji, jak i w Ukrainie. Oczekiwano rosyjskiego wtargnięcia, choć jednocześnie nie wierzono, że ono może kiedykolwiek nastąpić. Po wojnie rosyjsko-gruzińkiej w ukraińskich czasopismach pojawiały się jednak wielokrotnie artykuły pod tytułem „Ukraina będzie następna”. Wszyscy rozumieli, że Moskwa ma pretensje terytorialne do Ukrainy.

Konflikt, który nie wydarzył się na początku lat 90-tych po ogłoszeniu formalnej niepodległości przez Ukrainę, został odłożony ze względu na to, że Kijów nie obrał kursu na reformy i integrację europejską. Ukraina zgodziła się na to, by pozostać Ukraińską Socjalistyczną Republiką Radziecką – szarą i sowiecką. Długo ta USRR kurczowo trzymała się swej przeszłości, zachowując sowieckie pomniki i toponimy oraz pokornie godząc się na rosyjską narrację swojej historii. W zamian za to otrzymywała przychylność Moskwy. Wszelkie apele o odrzucenie sowieckiego dziedzictwa i prorosyjskiego kursu Rosjanie określali natomiast „faszystowskimi” i „rusofobicznymi”.

Oczywistym było, że gdy tylko Ukraina spróbuje zacząć prowadzić niezależną politykę i wstąpić do Unii Europejskiej lub NATO, Rosja zamieni się w otwartego wroga i postara się zabrać wszystko to, co zawsze uważała za swoje – Krym, Donbas i cały południowy wschód, którego ludność choć mówi po rosyjsku, to nie uważa się za Rosjan. Wielu polityków od czasu do czasu wspominało o rosyjskich pretensjach do tych obszarów, wobec czego plany sąsiadów nie były czymś nieoczekiwanym.

Tak się stało w 2014 roku, gdy tylko rosyjscy poplecznicy utracili władzę. Rosyjskie wojska otwarcie zaanektowały Krym oraz rozpoczęły tak zwaną „wojnę hybrydową” na Donbasie, na który wprowadzono oddział rosyjskich dywersantów pod dowództwem byłego współpracownika FSB Igora Striełkowa. W wyniku działań wojennych Ukraina utraciła część swoich ziem na wschodzie, które obecnie wraz z Krymem znajdują się de facto pod kontrolą Rosji. Za prawdziwą suwerenność przyszło zapłacić tysiącami istnień ludzkich i własną ziemią.

Po upływie 25 lat od rozpadu Związku Radzieckiego Dzień Niepodległości Ukrainy wreszcie przekształcił się z „po prostu wolnego dnia” w prawdziwe święto. I Ukraina będzie je świętować tak jak należy, ponieważ zbyt wielu ludzi zginęło, by ono tak zwyczajnie nastąpiło.

Tłumaczenie z języka rosyjskiego: Maciej Zaniewicz

Facebook Comments
Zdjęcie główne: Denis Kazanskij; Źródło: Archiwum prywatne
Денис Казанский
Denis Kazanskij - dziennikarz, jeden z najpopularniejszych blogerów na Ukrainie. Dziennikarstwem zajmuje się od 2011 roku. Do 2014 roku pracował w Doniecku w portalu Ostrow (Остров). Od 2014 jest dziennikarzem Ukraińskiego Tygodnia (Український тиждень), a od 2015 roku również redaktorem naczelnym portalu Czwarta Władza (Четвертая власть).

Журналист, один из самых популярных блогеров Украины. В журналистике с 2011. До 2014 работал в Донецке в интернет-издании «Остров». С 2014 года журналист издания «Український тиждень». С 2015 также главный редактор сайта «Четвертая власть».

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY