Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Maciej Zaniewicz

Media w Ukrainie to tylko zabawki w rękach oligarchów

Hotel nad Dnieprem w Kijowie, późny wieczór. Zmęczony po całym dniu pracy przełączam kolejne kanały telewizyjne. Kraj żyje blokadą i podpaleniem siedziby prywatnego kanału telewizyjnego Inter. W tym wydarzeniu dostrzegam odblaski głównej choroby, która trawi Ukrainę - oligarchię.
Zrzut ekranu z nagrania pożaru stacji Inter 4 września; Źródło: youtube.com

Zrzut ekranu z nagrania pożaru stacji Inter 4 września; źródło: youtube.com

4 czerwca przed siedzibą redakcji kanału telewizyjnego Inter na ulicy Szczusiewa 23 w Kijowie zebrała się grupa weteranów ATO (Operacji Antyterrorystycznej – określenie na wojnę na wschodzie kraju – przyp. red.). Demonstranci rozwinęli flagi państwowe i transparenty, a następnie zaczęli skandować „Inter – agent Moskwy!”. Chwilę później wokół wejścia do redakcji podpalono opony. Pożar wybuchł również w budynku. O pomoc medyczną zwróciło się siedmiu pracowników redakcji. Jedna osoba trafiła do szpitala z urazem kręgosłupa.

Zobacz nagranie z pożaru:


 

Stacja na fali

 
Przeskakując po kolejnych kanałach na hotelowej kablówce zatrzymuję się na kanale Ukraina 112. W studio dwoje dziennikarzy przepytuje eksperta. Gość omawia poszczególne niuanse związane z protestami pod budynkiem redakcji Inter: kto i dlaczego tam się zebrał i co z tego może wyniknąć. W opinii eksperta zwykli ludzie mają już dość bezkarności właściciela telewizji – oligarchy Dmitrija Firtasza – którego stacja bez żadnych ogródek publikuje rosyjską propagandę.

W pewnej chwili redaktorka w studio zadaje pytanie: Czy nie wydaje się jednak Panu, że Ci ludzie zwyczajnie łamią prawo? Odpowiedź eksperta jest zaskakująco prosta: Oczywiście, że łamią prawo, ale w naszym kraju dopuszcza się łamanie prawa w sytuacjach, gdy naród nie godzi się na daną sytuację! Wolności słowa nie należy mylić z wolnością propagandy.

Powyższa wypowiedź, mimo iż typowa dla pozostałych kanałów, nie jest czymś oczywistym dla Ukrainy 112. Stacja należy bowiem do Andreja Podszczypkowa i została przez niego założona w 2013 roku. Mniej oczywistym jest skąd do tego czasu doradca nieistniejącego już banku Technologie Rynkowe wziął pieniądze na wykupienie akcji powstałej trzy lata temu spółki.

Pewnym jest natomiast to, że bank należał do ministra spraw wewnętrznych Ukrainy przy Janukowyczu Witalija Zacharczenki, a sam Podszczypkow jest bratem żony Wiktora Zubrickiego – współpracownika wspomnianego ministra. Podszczypkowa podejrzewa się o organizację band „tituszek” – kiboli których celem było bicie uczestników Majdanu.

Kanał nieprzypadkowo powstał właśnie w trakcie Majdanu. Wówczas pokazywał prorządowy Berkut jako bohaterskie siły pokojowe. Jego właściciele zorientowali się jednak po której stronie należy się opowiedzieć i postanowili grać na obiektywność.

Ukraina 112 jest obecnie na fali. Stacja zajmuje pierwsze miejsce pod względem oglądalności wśród kanałów informacyjnych. Przy tym stara się znaleźć równowagę między skrajną krytyką i zdecydowaną obroną atakujących Inter, czym rzeczywiście wyróżnia się na ukraińskim rynku medialnym.
 

Prorosyjska stacja wyklęta

 
Skąd się jednak wzięły oskarżenia pod adresem kanału Inter? Stacja telewizyjna powstała w 1996 roku i nadawała na częstotliwości rosyjskiej stacji ORT. W 2013 roku jej pakiet kontrolny kupił ukraiński oligarcha Dmytro Firtasz. Należy on do tzw. „starych oligarchów”, których kariera sięga początków niepodległości kraju.

Firtasz jest jednym z najsilniej związanych z Rosją biznesmenów, który swoje imperium zbudował w oparciu o handel gazem oraz przemysł silnie zależny od dostaw surowców z Rosji – chemiczny i energetyczny. Jego najsłynniejszą inwestycją było powołanie do życia, przy współpracy z rosyjskim Gazpromem, spółki UkrTransGaz, której zadaniem był tranzyt surowca do Unii Europejskiej.

Oligarcha do rewolucji na Majdanie był jednym z ważniejszych ludzi w kraju. Wspierał Partię Regionów i miał „swoich ludzi” w Radzie Najwyższej. Rewolucja zmusiła go do emigracji do Austrii, gdzie spędził ponad rok w areszcie domowym.

Firtasz nadal posiada wpływy w ukraińskim parlamencie, a reprezentantem jego biznesów jest Serhij Lowoczkin – deputowany Bloku Opozycyjnego – partii stworzonej na bazie Partii Regionów Janukowycza. Warto wspomnieć, że część deputowanych koalicji rządzącej również trafiło do parlamentu dzięki finansowemu wsparciu Dmytro Firtasza.
 

Co program to oligarcha

 
Teoretycznie można zatem szukać racjonalnego uzasadnienia dla ataku na redakcję Inter. Jego właściciel jest silnie powiązany z Rosją, która okupuje część Ukrainy, a program Interu pełen jest rosyjskich audycji.

Wątpliwości co do intencji sprawców pojawiają się jednak, gdy spojrzymy na strukturę całego ukraińskiego sektora telewizji. Do najpopularniejszych ukraińskich stacji telewizyjnych oprócz Interu należą: 1+1 i 2+2,Ukraina, 5 Kanal, ictv i STB oraz Perszyj.

Stacje 1+1 i 2+2 należą do najsłynniejszego ukraińskiego oligarchy Ihora Kołomojskiego. Do Majdanu znany był głównie ze swojego imperium rozciągającego się na olbrzymią część ukraińskiej gospodarki, w którego skład wchodzi największy na Ukrainie bank PrywatBank czy linie lotnicze MAU.

Majdan pozwolił Kołomojskiemu stać się niekwestionowanym władcą obwodu dniepropietrowskiego. Dzięki niemu w 2014 roku odbudowano i opłacono zniszczoną przez separatystów administrację obwodu oraz powołano bataliony ochotnicze Dnipro 1 i Dnipro 2. Rewolucja pozwoliła jego kanałowi 1+1 stać się liderem ukraińskiego rynku medialnego.

Stacja telewizyjna Ukraina, wbrew nazwie, nie jest kanałem państwowym, lecz prywatnym. Badając zawiłą strukturę finansową dojść można do informacji, że za sterami Ukrainy stoi Rinat Achmetow, który podobnie jak Firtasz należy do „starych oligarchów”. Do Majdanu był on jedną z największych figur na ukraińskiej szachownicy oligarchicznej.

Achmetow jest właścicielem spółek metalurgicznych, węglowych, finansowych czy telekomunikacyjnych (np. Ukrtelekom). W trakcie Majdanu wspierał separatystów i choć rewolucja zdecydowanie osłabiła jego pozycję, to wciąż zachował on wpływ na ukraińską gospodarkę i politykę. Obecnie kanał Ukraina jest drugą pod względem popularności stacją w kraju.

Podobnie sytuacja wygląda w przypadku stacji ictv i STB. Należą one do innego oligarchy, zięcia Leonida Kuczmy – Wiktora Pinczuka. Mimo iż Euromajdan pozbawił go wielu wpływów, to jego majątek wciąż ocenia się na ok. 3 mld dolarów. To daje mu miejsce w ścisłej czołówce w kraju. Dorobił się głównie na produkcji rur przez jego spółkę Interpipe.

Pińczuk posiada duże wpływy na rynku mediów. Jego stacje ictv, STB, Nowyj, M1, M2 i QTV dają mu łącznie 23% rynku telewizji i trzecie miejsce (po Kołomojskim i Firtaszu) w kraju.

Nie można zapomnieć o Petro Poroszence, który oprócz fabryki czekoladek Roshen i wielu innych spółek, jest również właścicielem stacji telewizyjnej 5 Kanal. Telewizja prezydenta zajmuje jednak dopiero dwudziestą pozycję pod względem udziałów na ukraińskim rynku telewizji posiadając jedynie 0,56% udziału. Do mediów prorządowych można dodać państwową stację Perszyj, której znaczenie jest jednak bardzo podobne – kanał posiada jedynie 1,5% rynku.

 

Kolejne rozdanie oligarchicznego brydża

 
Ludzie którzy 4 września zebrali się przed wejściem do redakcji Interu oskarżyli ją o rosyjską propagandę i dali jej władzom pięć dni na zmianę linii redakcyjnej. Za pięć dni można zdjąć jedną, dwie audycję, ale zmienić całą ramówkę? Z pewnością nie. Można się spodziewać, że w najbliższym czasie dojdzie do dalszej eskalacji bitwy o Inter.

Podobne obawy ma kierownik działu informacyjnego telewizji Inter Ołeksandr Pilipiec. Jego zdaniem za całą sytuacją nie stoją jednak ani zwykli obywatele, ani oligarchowie, lecz ludzie związani z władzą, dla których niewygodna jest działalność telewizji. W szczególności wskazuje on na skandal korupcyjny dotyczący zakupu plecaków dla armii, który opisywała stacja. Zamieszany może być minister spraw wewnętrznych Arsen Awakow. Pilipiec podkreśla również, że problemy z władzą Inter miał już wcześniej, a krytyczny wobec władzy program Podrobnosti był jego zdaniem zagłuszany.

Wersja o spontanicznym „telemajdanie” okazuje się być nieprawdopodobną po zapoznaniu się z nagraniami z kamer przemysłowych z redakcji Inter. Można na nich zaobserwować, że najpierw do budynku wtargnęło kilku zamaskowanych ludzi z gaśnicami, w jednolitych kaskach i plecakach. Gaśnic użyto do obezwładnienia ochrony. W dalszej kolejności grupa wtargnęła do dwóch pomieszczeń, które podpalono. Następnie pod budynkiem, dosłownie znikąd, pojawiło się kilkadziesiąt osób z flagami, transparentami i oponami. Grupa podpalaczy nie niepokojona przez nikogo opuściła teren.

Zobacz nagranie z kamer przemysłowych:

Policja zatrzymała kilku demonstrujących, którzy po złożeniu zeznań wyszli na wolność. 6 września policja zatrzymała natomiast zamówioną i opłaconą wywrotkę z piaskiem. Kierowca zmierzał na ulicę Szczusiewa 23. Kto zapłacił za piasek – nie wiadomo.

Siedziba kanału Inter została odblokowana przez policję i Gwardię Narodową, jednak internet i media wrą. Z nową mocą rozgorzała dyskusja o wolności słowa i walce z propagandą. Wydarzenia wokół Interu to jednak przede wszystkim kolejna partia oligarchicznego brydża. Pod tym względem rewolucja na Majdanie jedynie przełożyła karty, a nie wywróciła stolik.

Facebook Comments
Infografika: Udziały stacji telewizyjnych z podziałem na właścicieli pakietów kontrolnych. Infografikę stworzono za pomocą programu Piktochart; Autor: Maciej Zaniewicz; Źródło danych: Індустріальний Телевізійний Комітет tampanel.com.ua
Maciej Zaniewicz
Redaktor naczelny polskojęzycznej wersji Eastbook.eu

Absolwent stosunków międzynarodowych i rosjoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisze i czyta na temat Europy Wschodniej.

Kontakt: maciej.zaniewicz@eastbook.eu

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY