Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Kamil Hyszka

Czy w Bośni wybuchnie wojna? Konsekwencje referendum w Republice Serbskiej

Władze w Belgradzie często miewają problem ze swoimi rodakami mieszkającymi poza Serbią. Dotyczy to zarówno Serbów w Republice Serbskiej (Bośnia i Hercegowina) jak i w Kosowie. Z jednej strony oczekiwania konserwatywnego społeczeństwa o obronę praw serbskich braci w innych krajach zmuszają ich do jakichś działań, z drugiej strony rządzący dobrze wiedzą, że lekkomyślne wykorzystanie sentymentów społeczeństwa do zbijania kapitału politycznego może przynieść tragiczne skutki. Dlatego Serbowie spoza Serbii na Belgrad zaczęli się obrażać. Na szczęście jest obrońca wszystkich uciśnionych, prawosławnych Słowian! Na szczęście jest Moskwa!

Władimir Putin – honorowy obywatel Kosowa

 
Kosowo. Po ogłoszeniu niepodległości w 2008 roku przez Albańczyków sytuacja ludności serbskiej stała się bardzo trudna. Znaczna część Serbów wyjechała pozostawiając swoich starszych bliskich, którym często przyszło żyć w strachu przed albańskimi sąsiadami. Powstały zamknięte enklawy serbskie pod dozorem sił międzynarodowych. Tymczasem w Belgradzie i całej Serbii wybuchła fala demonstracji: Kosowo jest serbskie – rozbrzmiewało na ciągnących się w nieskończoność mitingach wzbogaconych obecnością artystów, celebrytów, oraz co bardziej radykalnych polityków.

Z pomocą serbskiej sprawie pomaszerowali nawet polscy ultrasi, ale cóż – „międzynarodowy spisek” okazał się silniejszy

Z pomocą serbskiej sprawie pomaszerowali nawet polscy ultrasi, ale cóż – „międzynarodowy spisek” okazał się silniejszy. Rząd w Belgradzie jedyne co mógł, to schować ręce do kieszeni, wydać kilka oświadczeń i zdać się na z góry przegrane działania dyplomatyczne. Trudne realia finansowe Serbii przełożyły się też na los Serbów w Kosowie – zaczęły się problemy z wypłatą należnych emerytur, pomocy socjalnej. Jasne stawało się to, że na Belgrad nie ma już co liczyć. Co gorsza – serbskie władze zaczęły rozmawiać z kosowskimi, plując tym samym na wielopokoleniową tradycję wojen o “świętą ziemię”.

W 2011 roku Radomir Curdjević obmyślił misterny plan: Serbowie z Kosowa powinni zwrócić się do Rosji z prośbą o przyznanie rosyjskiego obywatelstwa, a co więcej Serbowie z Kosowa powinni utworzyć z Rosją konfederację! Ledwo ten genialny plan geopolityczny zdążył obiec media, a już na Kremlu wylądowało ponad 20 tysięcy wniosków o przyznanie rosyjskiego obywatelstwa. Pomysłowi przyklasnęli rosyjscy politycy, którzy znów przez moment mogli poczuć się przed kamerami telewizyjnymi jak obrońcy Słowian rodem z czasów traktatu z Küczük Kajnardży.

Kosowscy Serbowie przyznali jeden tytuł honorowego obywatela Kosowa. Został nim Władimir Putin

Oczywiście z pomysłu nic nie wyszło i do żadnego masowego wydawania paszportów nie doszło. Za to kosowscy Serbowie przyznali jeden tytuł honorowego obywatela Kosowa. Został nim Władimir Putin w uznaniu zasług na rzecz zachowania jedności Serbów, który zrobił dla Serbów w Kosowie więcej niż Belgrad. Putin tak poczuł się do honorowego obywatelstwa, że aż postanowił, jak donoszą niektóre media, w marcu tego roku obiecać serbskiemu prezydentowi pomoc w zwrocie Kosowa.

Władimira Putina uwielbia znany serbski reżyser, Emir Kusturica. To właśnie ta nieakceptowalna przez zachód miłość artysty do rosyjskiego przywódcy miała być zdaniem Kusturicy przyczyną nienagrodzenia jego najnowszego filmu na festiwalu w Cannes. Kosowo jest oczywiście oczkiem w głowie filmowego twórcy – od kilku lat nie udzielił wywiadu, w którym nie opowiadałby o potwornościach spotykających Serbów w tym kraju, o handlu narządami, przemycie ludzi i narkotyków. Kusturica wie: winny jest zachód, który prowadzi politykę Drang nach Osten, a remedium na zło jest Władimir Putin. Kosowo jest serbskie, a Krym rosyjski – powtarza, a za nim wielu innych ludzi.

Być może z rosyjskich romansów nic nie wynika, jednak wszyscy do nich lgną. W końcu sam sułtan Erdogan postanowił oprzeć swą zmęczoną od społecznych rozruchów głowę na silnym ramieniu rosyjskiego cara, aby następnie z impetem ruszyć robić porządek na podwórku sąsiada pokazując tym samym Mustafie Kemalowi gdzie ma jego sześć strzał. A skoro Turek może, to Serb tym bardziej!

Opowieść o odwiecznej przyjaźni rosyjsko-serbskiej działa na wyobraźnie społeczną. Nie na daremno rosyjski pisarz Limonow strzelał z kałasznikowa na wzgórzach oblężonego Sarajewa i wieścił rychłe przybycie kozaków z odsieczą. Kozacy co prawda nie dojechali, ale za to serbscy czetnicy ochoczo pomaszerowali bronić Donbasu przed ukraińskim faszyzmem (który zresztą dziarsko wsparli chorwaccy ustasze, nie dając Serbom sobie w kaszę dmuchać).

Serbscy Czetnicy na Ukrainie w 2014 roku; Źródło: wikipedia.org

Serbscy Czetnicy na Ukrainie w 2014 roku; Źródło: wikipedia.org

Kolejnym pretendentem do tytułu faworyta-utrzymanka Kremla postanowił zostać Milorad Dodik – prezydent Republiki Serbskiej.

Serbski patriota

 
Republika Serbska właściwie od początku była skazana na bycie tworem osobliwym. Pół roku po ogłoszeniu niepodległości w 1992 roku przez Bośnię i Hercegowinę, analogiczną deklarację niezależności przyjęli zamieszkujący ten młody kraj Serbowie. Za stolicę obrali sobie miejscowość Pale, leżącą 20 km od Sarajewa z idealnym widokiem na dogorywające pod ostrzałem miasto. Pierwszym prezydentem samozwańczego państwa został sprawny polityk i wykwintny serbski poeta, a przy okazji zbrodniarz wojenny – Radovan Karadżić.

Podział terytorialny Bośni i Hercegowiny. Republika Serbska została zaznaczona kolorem pomarańczowym; Źródło: wikipedia.org; Licencja: CC BY-SA 3.0

Podział terytorialny Bośni i Hercegowiny. Republika Serbska została zaznaczona kolorem pomarańczowym; Źródło: wikipedia.org; Licencja: CC BY-SA 3.0

Separacja Serbów oznaczała początek krwawego konfliktu. 9 stycznia serbskie zgromadzenie ogłosiło niepodległość. Kilka miesięcy później za sprawą zachodnich dziennikarzy świat obiegły pierwsze informacje o obozach koncentracyjnych prowadzonych przez Serbów. Miejsca takie jak Prijedor, Omarska, czy Trnopolje dziś nie różnią się zbytnio od innych okolicznych miejscowości. Do dzisiaj mieszkają w nich ludzie, którzy brali udział w haniebnym procederze czystek etnicznych, albo przynajmniej obserwowali go z założonymi rękami. Ed Vulliamy, dziennikarz, który był współodkrywcą obozów koncentracyjnych w Bośni, w swojej książce opisuje jak serbskie kobiety przychodziły w swoich najlepszych ubraniach popatrzeć na Muzułmanki po drugiej stronie drutu kolczastego. Ich wizytą towarzyszył śmiech i szyderstwo z dawnych sąsiadek.

Republika Serbska w trakcie negocjacji pokojowych uzyskała właściwie wszystko czego chciała – strategia czystek etnicznych pozwoliła im przyłączyć całe terytorium do którego rościli sobie pretensje

Dzisiaj mieszkańcy tych okolic zaprzeczają, żeby takie wydarzenia miały miejsce. Ich zdaniem nie było żadnych obozów, żadnych masowych morderstw, a w wojnie to oni najbardziej ucierpieli. Muzułmanie po prostu jednego dnia spakowali się i wyjechali – i dobrze, wszak to jest serbska, a nie turecka ziemia. Republika Serbska w trakcie negocjacji pokojowych uzyskała właściwie wszystko czego chciała – strategia czystek etnicznych pozwoliła im przyłączyć całe terytorium do którego rościli sobie pretensje.

Witamy w Republice Serbskiej; Autor: Saskia Heijltjes; Źródło: flickr.com; Licencja: CC BY-SA 2.0

Witamy w Republice Serbskiej; Autor: Saskia Heijltjes; Źródło: flickr.com; Licencja: CC BY-SA 2.0

Kiedy cały świat czekał na wyrok trybunału ds. zbrodni wojennych na terenie byłej Jugosławii w sprawie Radovana Karadżića, Milorad Dodik we wspomnianym już Pale otworzył nowy dom studencki imienia, nie kogo innego jak doktora Radovana Karadżića. Być może był on artystą na miarę Nerona, który musiał ujrzeć na własne oczy rzeź niewinnych i płonące domy, aby zaspokoić swoje poetyckie potrzeby. Zresztą musiał to być człowiek niezwykle uduchowiony. Do momentu zatrzymania w 2008 roku prowadził klinikę medycyny alternatywnej. Jego długa broda pod którą skrywał swoją twarz dodawała mu aury mistycyzmu.

Pozszywane państwo

 
Bośnia i Hercegowina w dzisiejszym kształcie została usankcjonowana na mocy porozumienia z Dayton w 1995 roku. Republika Serbska stała się jedną z trzech części składowych tego państwa. Od tego czasu wystarczyło, żeby ktoś głośniej krzyknął słowo “secesja” w Banja Luce (nowej stolicy republiki) by światowe media natychmiast obiegały proroctwa komentatorów i znawców – Bośnia i Hercegowina się rozpadnie!

Powodów ku temu od zawsze jest co niemiara, a argumenty racjonalne dotyczące niewydolności administracji i tragicznych rozwiązań systemowych przeplatają się z propagandową paplaniną mającą na celu naubliżać jednej z trzech nacji (najczęściej Boszniakom). Koniec końców powody do obaw są, ale z dyskusji nic nie wynika. W 2014 roku doszło do masowych protestów w większości miast Bośni i Hercegowiny. Choć sytuacja wyglądała na bardzo napiętą, a na ulice wyszły tysiące ludzi i choć świat znowu obiegło hasło “Bośnia się rozpada” – państwo to dalej w miarę spokojnie wegetuje.

Ostatnimi czasy Republika Serbska zawitała ponownie na pierwszych stronach gazet, a wszystko za sprawą referendum w kwestii daty święta republiki

Ostatnimi czasy Republika Serbska zawitała ponownie na pierwszych stronach gazet, a wszystko za sprawą referendum w kwestii daty święta republiki. Poszło o jeden dzień – 9 stycznia. Jak uznał bośniacki Trybunał Konstytucyjny data jest nie do zaakceptowania przez nieserbskich obywateli. “Proszę sobie znaleźć inną datę” – jednak proszenie o coś Milorada Dodika działa na niego jak płachta na byka. Co prawda Trybunał orzekł, że referendum nie będzie miało żadnej mocy prawnej, a rząd w Belgradzie znów zagnany w kozi róg, próbował grać na dwa fronty z jednej strony próbując udobruchać Dodika i Serbów z republiki, a z drugiej zrobić to czego oczekiwała społeczność międzynarodowa, czyli przywołać tych dwóch do rozsądku.

Jednak po co Dodik miałby się przejmować stanowiskiem Belgradu, kiedy popiera go sam gospodarz Kremla? W piątek, na dwa dni przed referendum, Władimir Putin przyjął Milorada Dodika w Moskwie i zapewnił go, że idzie słuszną drogą, a “referendum to podstawowe prawo obywatela”. Oczywiście musi być to słuszne referendum. Co prawda w niedziele przy lokalach do głosowania nie można było zobaczyć uzbrojonych obrońców sprawiedliwości (rodem z Krymu), ale za to uznano, że działać będzie tylko część lokali. Logika i zaradność Dodika – po co otwierać lokale tam gdzie mieszkają nieserbowie? Przecież zagłosują przeciw, albo w ogóle nie przyjdą. Tym o to cudownym sposobem ponad połowa Serbów z Republiki popędziła do urn zapewniając wynik, którego inni mogą pozazdrościć. 99,8% głosowało tak jak chciał Dodik, czyli za ustanowieniem 9 stycznia dniem republiki.

Milorad Dodik; Źródło: facebook.com/snsd.milorad.dodik/

Milorad Dodik; Źródło: facebook.com/snsd.milorad.dodik/

Obecnie Miloradowi Dodikowi grozi proces sądowy za złamanie postanowienia Trybunału Konstytucyjnego. Jednak on sam niezbyt się tym przejął, a podczas ostatniego wiecu w Pale wręcz tryskał optymizmem, mówiąc jak naród Serbski dał mu powód do dumy. Jednak to co cieszy prezydenta z Banja Luki, smuci resztę świata, który z trwogą patrzy na rozwój wydarzeń. Trwa wyścig na analizy i prognozy, czy państwo się rozpadnie, a jeśli tak to w jaki sposób… czy będzie kolejna wojna?

Facebook Comments
Zdjęcie główne: Ruiny w Kosowie; Autor: MagneG; Źródło: flickr.com; Licencja: CC BY-NC-ND 2.0
Kamil Hyszka
Redaktor sekcji Bałkany

Urodzony w Warszawie i zakochany we Wschodzie. Student Studium Europy Wschodniej UW oraz autor na portalu balkanistyka.org.

Kontakt: k.hyszka@eastbook.eu

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY