Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Milena Chodoła

Wybuchowe wybory. Kampania wyborcza w Gruzji w cieniu zamachów

Już jutro w Gruzji odbędą się wybory parlamentarne. Do tej pory jednak ciężko przewidzieć ich rezultat. Rozpoczęta kilka miesięcy temu kampania wyborcza została natomiast całkowicie zdominowana przez bójki w telewizji i zamachy na kandydatów.

Wybory parlamentarne w Gruzji odbędą się już jutro – 8 października. Kampania przedwyborcza ruszyła na dobre już kilka miesięcy temu. Udziału w niej nie mogli brać politycy, którzy pełnili funkcje rządowe, w związku z czym kilka partii wystąpiło z koalicji, która tym sposobem utraciła większość w parlamencie. Ostatnie tygodnie pokazały jednak, że nie miało to zasadniczego wpływu na wydajność państwa.

Aktualnie największą grupą w gruzińskim parlamencie jest uszczuplona koalicja Gruzińskie Marzenie (GM), na którą składa się partia Gruzińskie Marzenie – Demokratyczna Gruzja (GMDG), „Przemysłowcy”, „Konserwatyści”, posłowie wybrani w jednomandatowych okręgach wyborczych oraz posłowie niezależni, popierający rząd. Koalicja GM została utworzona przed wyborami parlamentarnymi w 2012 r., w celu demokratycznego odsunięcia od władzy Zjednoczonego Ruchu Narodowego (ZRN) byłego Prezydenta Micheila Saakaszwilego. Aktualnie przewodzi jej obecny Premier Giorgi Kwirikaszwili.

Kto sięgnie po władzę?

 
Najbardziej prawdopodobne wydaje się być dalsze sprawowanie władzy przez ugrupowanie GM – DG, które w celu zbudowania większości parlamentarnej współrządziłoby z mniejszymi partiami – prozachodnimi lub prorosyjskimi. Niektórzy wspominają także o możliwości uzyskania przez GM – DG odpowiedniej ilości głosów do samodzielnego sprawowania władzy.

Mniej spodziewanym wynikiem wydaje się być powrót do władzy ZRN, rządzącego w latach 2003-2012, do którego większość gruzińskiego społeczeństwa jest wciąż zrażona. Sam Saakaszwili jest jednak pewny wygranej ZRN. Niedawno poinformował, że od razu po zakończeniu wyborów powróci do kraju. Tymczasem MSW Gruzji oświadczyło, że Saakaszwili zostanie aresztowany natychmiast po przekroczeniu granicy.

Przypomnijmy, że jest on ścigany listem gończym za nadużycia, jakich dopuścił za czasów swojej prezydentury. Saakaszwili uważa, że postawione mu zarzuty są motywowane politycznie. Obecnie przebywa na Ukrainie, gdzie sprawuje funkcję gubernatora odeskiego. Otrzymał także obywatelstwo ukraińskie.

Co ciekawe, w najbliższych wyborach parlamentarnych z listy ZRN wystartuje żona Saakaszwilego Sandra Roelofs. Jej udział ma przyczynić się do wzrostu poparcia dla ugrupowania, bowiem społeczeństwo darzy ją niezwykle dużym zaufaniem. ZRN na tym jednak nie poprzestaje. W ostatnich dniach (2 i 5 października) ugrupowanie zorganizowało wiece wyborcze, które zgromadziły tłumy. Jedną z czołowych postaci przemawiających na nich była właśnie Sandra Roelofs. Czy to pomoże ZRN uzyskać najwyższy wynik w najbliższych wyborach?

Coraz mniejsze szanse na osiągnięcie spektakularnego wyniku ma blok założony przez śpiewaka operowego i filantropa Paatę Burczuladzego, który w pierwszych dniach działalności politycznej cieszył się niemałym uznaniem, a jego partia stała się trzecią siłą w gruzińskiej polityce.

27 września, zaledwie jedenaście dni przed wyborami parlamentarnymi w Gruzji, o odejściu z bloku Państwo dla Ludzi, dowodzonego właśnie przez Burczuladzego, poinformowało Nowe Centrum Polityczne – Szyszka, dowodzone przez byłego członka ZRN – Zuraba Dżaparidzego. Decyzję tę ugrupowanie tłumaczyło brakiem porozumienia oraz problemami finansowymi bloku.

Z kolei Burczuladze w telewizji Rustavi 2 wyznał, że to on usunął członków NCP – Szyszka z bloku, ponieważ uznał ich za marionetki byłego premiera i założyciela rządzącej partii Bidziny Iwaniszwilego. Lider partii Szyszka Zurab Dżaparidze nazwał słowa Burczuladzego „bajkami” i wyznał, że śpiewak szantażował go i domagał się coraz większej ilości pieniędzy, grożąc, że w razie ich nieotrzymania usunie partię z listy wyborczej. Dżaparidze dodał, że Burczuladze domagał się pieniędzy nie na kampanię wyborczą, ale na prywatne cele. Narastające kontrowersje wobec ugrupowania śpiewaka skazują go na porażkę w nadchodzących wyborach.

Pozostałe partie, które mają szansę osiągnąć pięcioprocentowy próg wyborczy, to przede wszystkim ugrupowania prozachodnie, takie jak Wolni Demokraci Iraklego Alasanii (były minister obrony Gruzji) oraz Partia Republikańska, w której prym wiedzie przewodniczący parlamentu Dawit Usupaszwili. Obie partie dawniej wchodziły w skład koalicji GM.

Między Wschodem a Zachodem

 
W ostatnim czasie powstało ryzyko, że brak znaczącego postępu w procesie integracji Gruzji z NATO oraz przekładanie ostatecznego terminu zniesienia wiz do strefy Schengen dla gruzińskich obywateli może mieć wpływ na wynik głosowania w najbliższych wyborach. Coraz więcej gruzińskich polityków mówi o potrzebie ułożenia stosunków z Rosją.

Wydaje się zatem, że w takiej chwili do głosu mogą dojść ugrupowania prorosyjskie i antyzachodnie. Gruzini są rozczarowani faktem, że mimo spełnienia warunków umowy stowarzyszeniowej z UE wciąż nie zwolniono ich z obowiązku wizowego w podróżach do Europy. Decyzję w tej sprawie UE przełożyła z wiosny na jesień. Na frustracji Gruzinów próbuje skorzystać liderka ugrupowania Ruch Demokratyczny – Zjednoczona Gruzja, Nino Burdżandze, która sympatyzuje z Rosją. W ostatnim czasie na znaczeniu zyskał także prorosyjski Sojusz Patriotów Gruzji, który ma coraz większe poparcie społeczne.

Ryzyko wzrostu opcji prorosyjskiej pośród Gruzinów przed wyborami dostrzegła w końcu sama UE. W środę 5 października Rada UE podjęła decyzję o zniesieniu wiz dla obywateli Gruzji podróżujących do państw należących do strefy Schengen. Wraz z liberalizacją wizową dla Gruzinów wprowadzony zostanie także tzw. „mechanizm zawieszenia”, który może zostać uruchomiony przez Komisję Europejską w przypadku masowego nieprzestrzegania limitu pobytu w strefie Schengen. Teraz ustalenia Rady UE zostaną przedyskutowane w Parlamencie Europejskim, w celu podjęcia ostatecznej decyzji.

Kampania rodem z amerykańskiego dreszczowca

 
Międzynarodowi obserwatorzy kilka tygodni temu odnotowali, że cała kampania przebiega dosyć spokojnie. Nie obyło się jednak bez skandali takich jak zastraszania, potyczki słowne, czy też bójki pomiędzy politykami biorącymi udział w telewizyjnych debatach na żywo.

Niemałe emocje wywołał nowy serial pt. Herokratia, który powstał na zlecenie Iwaniszwilego. Serial ukazuje przestępstwa, jakich w trakcie swojej podwójnej kadencji miał dopuścić się były prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili. W filmie nie brak fragmentów ukazujących polityków pod wpływem narkotyków, którzy zabawiają się z prostytutkami, czy też scen przedstawiających tortury na więźniach politycznych.

Wszystkie wcześniejsze afery przyćmiły jednak wydarzenia z ostatnich dni. W Gori na spotkaniu wyborczym oddano strzały w kierunku startującego w najbliższych wyborach polityka ze ZRN Iraklego Okuraszwilego. Sprawca ranił dwie osoby. Samemu Okraszwilemu nic się nie stało. ZRN oskarżył rządzącą partię o zlecenie ataku. Również w Tbilisi dokonano zamachu na polityka startującego w wyborach z listy ZRN. Pod samochodem bliskiego współpracownika Saakaszwilego, Giwiego Targamadzego eksplodowała bomba. Na skutek wybuchu rannych zostało pięć osób. Polityk doznał lekkich obrażeń. Także w tym wypadku ZRN uważa, że za zamachem stoi GM – DG. Zdaniem partii rządzącej, jak i części opinii społecznej, wydarzenia te nie mają charakteru politycznego, a przypominają bardziej porachunki biznesowe lub działania prowokacyjne.

Gotowi na porażkę?

 
Najbliższe wybory parlamentarne będą stanowić test dla gruzińskiej demokracji. Fakt, że około 40% obywateli Gruzji wciąż nie wie, na kogo odda swój głos sprawia, że wyniki do samego końca pozostaną wielką niewiadomą. Największe poparcie w kraju utrzymuje się dla partii GM – DG, a zaraz po nim dla ZRN, jednak wyniki sondażów, w zależności od tego przez kogo są przeprowadzone, różnią się w znaczący sposób.

Ciężko jest ostatecznie stwierdzić, kto otrzyma najwyższy wynik. Zwycięskie ugrupowanie najprawdopodobniej będzie budować wokół siebie koalicję w przyszłym parlamencie. Nie zapowiada się, żeby którakolwiek partia mogła sprawować samodzielne rządy. Liderzy obydwu ugrupowań są przekonani o swoim przyszłym sukcesie. Jaką postawę okażą zatem w przypadku poniesienia porażki? O tym przekonamy się już w najbliższą sobotę.

Facebook Comments

***

Gruzja jest demokracją parlamentarną z silną pozycją premiera i reprezentacyjną rolą prezydenta. W jednoizbowym parlamencie zasiada 150 deputowanych (73 w jednomandatowych okręgach wyborczych metodą większościową, a 77 z list partyjnych w systemie proporcjonalnym), którzy są wybierani na 4-letnią kadencję systemem mieszanym większościowo-proporcjonalnym. Próg wyborczy w Gruzji wynosi 5%.

W najbliższych wyborach parlamentarnych udział bierze 19 partii startujących samodzielnie i 6 bloków wyborczych. Jak podaje gruzińska Centralna Komisja Wyborcza, do sobotniego głosowania uprawnionych jest 3 513 884 obywateli Gruzji. 8 października przeprowadzone zostaną także wybory do Rady Najwyższej Autonomicznej Republiki Adżarii.

Z uwagi na mieszany system wyborczy w Gruzji, niezwykle trudne jest oszacowanie wyników na podstawie badań opinii publicznej, ponieważ niemal połowę miejsc w parlamencie otrzymają zwycięzcy wyborów w okręgach jednomandatowych.

Zdjęcie główne: Gruziński parlament; Źródło: wikipedia.org

Tematy: Gruzja, Polityka,
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY