Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Alicja Cembrowska

Twarze Ukrainy: Nie mam czasu, by czekać na poprawę sytuacji na Ukrainie

Tatiana odpisała na moje ogłoszenie: "Nie wiem, czy się nadaję, nie mam szczególnych zasług, ale chciałabym porozmawiać, bo uważam, że Polska to świetny kraj i wielu Ukraińców właśnie tutaj chce budować swoją przyszłość. Można znaleźć inną pracę niż sprzątanie czy budowlanka".

Podróż w czasie

 
Umówiłam się z Tatianą w kawiarni na Nowym Świecie. To jedna z najdroższych ulic handlowych w Polsce, obwarowana restauracjami i butikami odzieżowymi. W jednym z ekskluzywnych butików pracuje Tatiana. W Polsce mieszka od listopada 2015 roku, a przyjechała z południa Ukrainy. Jej rodzinnym miastem jest Mikołajów (ważny port położony niedaleko Morza Czarnego – red.).

Na Ukrainie miała swoją pracownię krawiecką. Trzy lata prowadziła własny biznes, inwestycja nie okazała się jednak spełnieniem marzeń. Zaczęła rozważać przeprowadzkę do innego państwa.

Z racji nieposiadania Karty Polaka napotkała na małe komplikacje związane z poszukiwaniem pracy – Tatiana nie ma korzeni polskich, więc nie przysługiwał jej taki dokument. Budzi to moje zdziwienie, bo płynnie mówi po polsku, a i jej nazwisko w brzmieniu wydaje mi się bardziej polskie niż ukraińskie.

– Moje nazwisko mnie zastanowiło, szukałam jakiejś wskazówki. Nie znalazłam jednak nic, co by wskazywało na pochodzenie polskie. A języka nauczyłam się szybko, w pracy – polski jest bardzo podobny do ukraińskiego, co ułatwiło sprawę.

Po kilku, mniej lub bardziej udanych próbach, Tatiana znalazła pracę, w której czuje się komfortowo i może spełniać swoje zawodowe powołanie. Widzę, że z początku mówi bardzo nieśmiało i skromnie o swojej profesji, wyczuwam jednak, że gdzieś tam tli się entuzjazm. Zawsze interesowała się modą i szyciem.

Zdjęcie: Alicja Cembrowska

O swoim obecnym miejscu pracy wyraża się w samych superlatywach, nie chce jednak zdradzać nazwy firmy: – Lepiej trafić nie mogłam. Mam zezwolenie na pracę na trzy lata oraz ubezpieczenie. Wiele zawdzięczam swoim pracodawcom, którzy nie tylko gwarantują komfortowe warunki zatrudnienia, ale postarali się o to, bym w ogóle mogła zostać w Warszawie.

Pytam jak sobie radzi bez rodziny. Szybko dowiaduję się, że na Ukrainie zostawiła dwójkę dzieci. Bardzo tęskni, dlatego po pracy uczestniczy w ukraińskich wydarzeniach organizowanych przez Fundację Ocalenie, by czuć bliskość swojej ojczyzny. Jednocześnie uczęszcza na kurs języka polskiego.

– Muszę zająć sobie czas, żeby nie myśleć o tęsknocie za bliskimi. Zaczęłam kolejny kurs języka polskiego, żeby się rozwijać, mówić coraz lepiej. Moja rodzina również uczy się polskiego, byśmy, mam nadzieję, wiosnę spędzili już razem w Warszawie. Ja przyjechałam pierwsza, by przygotować grunt na ich przyjęcie. Wspomnienie rodziny wprowadza smutne tony w naszą rozmowę.

„Nie mam tyle czasu, by czekać”

 
Podtrzymywanie i przekazywanie ukraińskich tradycji ma dla Tatiany duże znaczenie. Otwarcie mówi jednak, że najbardziej na świecie zależy jej na zagwarantowaniu lepszej przyszłości swoim dzieciom. A na Ukrainie byłoby to trudne. Wybrała zatem Polskę, która wydała jej się podobna do Ukrainy. Podkreśla, że wiele nas łączy, a Polacy i Ukraińcy reprezentują zbliżony styl życia i wartości.

Jesteśmy podobni – mamy podobne tradycje i kulturę. Czuję się w Warszawie bezpiecznie i komfortowo. Chciałabym, by moje dzieci również mogły tu żyć i realizować swoje marzenia. Moja córka chciałaby zostać dziennikarką. Niedługo będzie wybierała szkołę średnią, więc jako matka chcę, by miała szansę kształtować swoją ścieżkę życia. Myślę, że w Warszawie jej się to uda. I to jest dla mnie najważniejsze.

Bardzo silnie w jej ustach brzmi zdanie „nie mam czasu, by czekać”. Uzmysławia mi to, że realizacja zawodowa czy miłość do ojczyzny są bardzo ważnym elementem życia. Nie tak jednak ważnym, jak zapewnienie bezpiecznej przyszłości swoim dzieciom.

Na Ukrainie nie dzieje się dobrze

 
Kilkukrotnie spotkałam się z powiedzeniem, że Ukraina to kraj bez przeszłości i bez przyszłości. Ukraińcom zarzuca się często brak motywacji do zmian, trwanie w letargu. Sytuacja w Europie robi się coraz bardziej napięta, a na wschodzie Ukrainy trwa wojna.

Pytam zatem o to, jak to jest z tą Ukrainą po dwudziestu pięciu latach od zrzucenia jarzma Związku Radzieckiego. – Mamy święto niepodległości, ale niestety nie jesteśmy niepodlegli. Ciągle odczuwamy ręce Wielkiego Brata. Ale ja jestem Ukrainką, będę się tak nazywać, pomimo tego, że mieszkam w Polsce i chcę tu zostać.

Tatiana opowiada mi o swojej ostatniej wizycie w ojczystym kraju. Mówi o swoim przerażeniu.– To była trochę podróż w czasie. Dopiero gdy poznałam realia życia w Warszawie, dotarło do mnie jak daleką drogę musi przebyć Ukraina, jak wiele trzeba zrobić. Nie mogę jednak powiedzieć, że nie mamy tożsamości narodowej.

Chwilami, gdy poruszamy tematy rodzinne czy kwestie sytuacji na Ukrainie załamuje jej się głos. To niezwykle wrażliwa kobieta. Przyjechała do Polski, bo ma cel. Tym celem jest bezpieczeństwo dzieci. Mówi, że bardzo żałuje, że kraj, w którym się urodziła nie może jej tego zapewnić.

Moim celem natomiast jest dowiedzieć się, czy poza medialnym szumem wokół Ukraińców, faktycznie przybysze zza wschodniej granicy spotykają się w Polsce z dyskryminacją ze względu na pochodzenie. Tatiana jest kolejną osobą, która o Polakach wyraża się z wyraźną sympatią. Przyznaje, że raz usłyszała z ust sąsiadki, by „wracała do siebie, bo ona nie chce, by rządziła tu Rosjanka”. Jednostkowa nieprzyjemna sytuacja nie przyćmiła jednak tych wielu pozytywnych.

Zły człowiek, niezależnie od narodowości pozostanie złym, ja na szczęście spotykam głównie tych dobrych – podsumowała Tatiana. Gdy wychodzimy na zalaną słońcem ulicę, uderza mnie smutek, a zarazem spokojne oczekiwanie Tatiany. Wiem, że odlicza dni do spotkania z rodziną. Życzę jej, by następnymi letnimi promieniami warszawskiego słońca cieszyła się wraz z bliskimi.

Facebook Comments

***

Ukrainki do sprzątania, Ukraińcy na budowę – zainspirowana krzywdzącym stereotypem o naszych wschodnich sąsiadach, postanowiłam sprawdzić, czy faktycznie mop i rusztowanie to ich codzienność. Cykl „Twarze Ukrainy” to historie osób, które przyjechały do Polski, tutaj pracują, kształcą się, zakładają firmy, rodziny i … otwarcie mówią, że kochają nasz kraj.

Zdjęcie główne: Tatiana; Autor: Alicja Cembrowska
Alicja Cembrowska
Redaktorka

Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW, studentka kulturoznawstwa na UKSW, zainteresowana głównie reportażem, fotografią i kulturą Rosji i Ukrainy.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY