Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Kamil Hyszka

Uniwersytet Warszawski nad Donem

Rok 1915 był dla Imperium Rosyjskiego pełen klęsk wojennych. Ofensywa państw centralnych parła na wschód odbierając carstwu zachodnie połacie państwa. O tym, że utrata ziem polskich jest nieunikniona zdawano sobie sprawę już wcześniej. Jednak Wielka Wojna, która dla wielu była dziejową tragedią, dla innych okazała się idealnym momentem do realizacji swoich aspiracji. Nie chodzi tu jednak o kolejnych Wokulskich bogacących się na konflikcie, czy bolszewickich wichrzycieli. Zajęcie Warszawy latem 1915 roku otworzyło możliwość do przyjęcia ewakuowanego Uniwersytetu Warszawskiego w Rostowie nad Donem - o co od dawna zabiegali jego mieszkańcy.

Rostów nad Donem – miasto względnie młode, bo założone w 1749 przez carycę Elżbietę, od dawna zabiegało o to, aby stać się miastem uniwersyteckim. W dalszym ciągu jednak pozostawało ośrodkiem prowincjonalnym, liczącym u progu XX wieku niespełna 120 tysięcy mieszkańców. W Rostowie co prawda dominowali Rosjanie, ale bez problemu można było też znaleźć Żydów, Ukraińców, Polaków i Tatarów.

Kiedy w 1857 roku Nestor Kukolnik, miejscowy radca prawny i literat opiewający uwarowszczyznę, wydał swoje memorandum o potrzebie powstania uniwersytetu na obszarze między morzami Azowskim i Kaspijskim, w Rostowie mieszkało zaledwie dwanaście i pół tysiąca ludzi. Dlatego też o wiele lepszym miejscem dla planów Kukolnika był portowy Taganrog, a nie nieduży wówczas Rostów. Region ten uznawano jednak w Petersburgu za zbyt dziki, a tym samym niegodny tego, aby mieć własny uniwersytet. Ignorowane i zbywane przez carskich urzędników pisma Kukolnika nie doczekały się realizacji, a sama idea uniwersytetu w tej części Imperium wydawała się stracona. Dopiero w 1910 roku  Duma Miejska Rostowa wydała uchwałę, w której wyrażono chęć powołania uniwersytetu. Rezolucję poparły również inne miasta regionu, jednak z realizacją oświatowych ambicji mieszkańcy Rostowa musieli poczekać jeszcze pięć lat.

W cieniu Wielkiej Wojny

Już w 1914 roku, zaraz po wypowiedzeniu przez cara Mikołaja II wojny Niemcom i Austro-Węgrom, w ramach przymierza z Serbami doszło do pierwszego etapu ewakuacji księgozbiorów Uniwersytetu Warszawskiego. Zbiory zapakowano do pociągu i wysłano do Moskwy. Rok później w podobny sposób przewieziono również specjalistyczne wyposażenie z laboratoriów, archiwalne dokumenty oraz wyposażenie katedr. Gdy w sierpniu 1915 roku Niemcy wkraczali do Warszawy, w Moskwie znajdował się już trzon warszawskiej uczelni – jego kadra z rektorem, Sergiuszem Iwanowem Wiechowem na czele.

Wybrany na tę funkcję w listopadzie 1914 roku stanął przed szeregiem wojennych dylematów. Głównym z nich było to jak w tych okolicznościach będzie funkcjonował nowy uniwersytet. W samej stolicy Imperium podchodzono do tego w sposób lekceważący, myślano bowiem o rozbiciu uniwersytetu i przeniesieniu części wydziałów do Saratowa, a części do Kazania. Wiechow zdawał sobie sprawę, że takie rozwiązanie będzie poważnym utrudnieniem, chociażby w zachowaniu integralności zarządzania uczelnią. Jednak w sytuacji gdy całe państwo skupiało się na aspektach militarnych, a ludność kraju, od dalekiej Azji po Moskwę, uczestniczyła w czynie wojennym, dylematy Sergiusza Iwanowicza wydawały się fanaberiami intelektualisty.

Z drugiej strony nie pierwszy raz w historii dalsze istnienie Uniwersytetu Warszawskiego stanęło pod znakiem zapytania. Powołana w 1816 roku przez cara Aleksandra uczelnia w Warszawie została zamknięta w wyniku represji po powstaniu listopadowym. Uniwersytet przekształcony w Szkołę Główną Warszawską przetrwał zaledwie rok, gdyż zamknięto ją 1863 roku po wybuchu powstania styczniowego. To co łączyło uczelnie z 1816 roku i 1862 roku to jej polski charakter, objawiający się chociażby w tym, że to język polski był głównym językiem wykładowym. Powstały w 1870 roku Carski Uniwersytet Warszawski był już uczelnią rosyjską. Wielu Polaków zrusyfikowany uniwersytet bojkotowało.

Mimo tych historycznych zawirowań, nigdy wcześniej Uniwersytet Warszawski nie był zmuszony do porozrzucania swoich wydziałów po odległych krańcach Imperium. Co więcej, miasta mające przyjąć ewakuowany uniwersytet – Kazań i Saratów – nie było do końca tym faktem zachwycone. Była wojna – brakowało kadr i pieniędzy, a budynki publiczne pełniły funkcje lazaretów.

Rostowskie marzenie – Rostów jak marzenie

Na początku sierpnia 1915 roku deputowany rady miejskiej Rostowa Łosiew i dyrektor tamtejszego szpitala Parijski złożyli krótką wizytę Wiechowowi. Niewiele wiadomo o tym pierwszym spotkaniu, jednak co najważniejsze, Łosiew i Parijski złożyli rektorowi Wiechowi propozycję, która wówczas wydawała się rozwiązaniem jego problemów. Rostów był gotowy przyjąć Uniwersytet Warszawski w całości. Jednogłośną uchwałę rady miejskiej w tej sprawie poparły również inne lokalne instytucje. Sergiusz Iwanowicz najprawdopodobniej z ulgą i optymizmem przyjął ofertę rostowskich posłów. Już 12 sierpnia Łosiew i Parijski byli w Petersburgu, aby zaprezentować swój plan w Ministerstwie Oświaty. O pozytywnym przebiegu rozmów w stolicy Wiechow dowiedział się z listu Parijskiego. Teraz wymagana była już tylko stosowna decyzja senatu uniwersyteckiego.

Wszystko potoczyło się niezwykle szybko. 18 sierpnia odbyło się zebranie władz uniwersyteckich, a już trzy dni później delegacja uniwersytetu udała się do Rostowa na wizytację. Wizyta warszawskich naukowców była niezwykle pompatyczna. Władze Rostowa postarały się o jak najbardziej wystawne powitanie gości i zapewnienie im rozrywek. Zademonstrowano też „oddolne” poparcie dla przyjęcia uniwersytetów poprzez manifestacje lokalnej ludności.

Zabiegi władz Rostowa, aby zjednać sobie serca profesorów zakończyły się sukcesem. Po powrocie do Moskwy Sergiusz Iwanowicz Wiechow zdał pełne entuzjazmu sprawozdanie przed władzami warszawskiej uczelni. Wiechow opowiadał swoim uniwersyteckim kolegom o rozentuzjazmowanych rostowianach z podnieceniem czekających na przyjazd uniwersytetu oraz o spontanicznych wykonaniach uniwersyteckiego hymnu.

W tych okolicznościach decyzja wydawała się bardzo prosta – Uniwersytet Warszawski należy przenieść do Rostowa nad Donem. Dopełniając formalności oraz wciąż prowadząc rozmowy natury logistycznej z władzami Rostowa, 30 września Uniwersytet Warszawski ulokowany tymczasowo w Moskwie wyruszył nad Don.

Dwa lata

Zajęcia na Uniwersytecie Warszawskim, ale już nad Donem, rozpoczęły się pod koniec listopada 1915 roku. Inauguracja roku akademickiego odbywała się w sposób podniosły, opatrzona stosownym ceremoniałem oraz cerkiewnym nabożeństwem. W pierwszym roku działalności Uniwersytety Warszawskiego w Rostowie naukę na nim podjęło nieco ponad dwa tysiące studentów. Mimo wcześniej prezentowanego optymizmu, sytuacja nie była przesadnie kolorowa. Wciąż pojawiały się problemy z nieruchomościami oraz dawały się we znaki braki w kadrze naukowej. Niemniej Uniwersytet Warszawski przetrwał.

Działalność uniwersytetu trwała zaledwie dwa lata, drastycznie przerwana kolejnymi przewrotami 1917 roku. W maju uniwersytet zamknięto. W jego miejsce, na mocy dekretu Rządu Tymczasowego powstał Uniwersytet Doński. W dalszej części XX wieku nazwa instytucji zmieniała się kilkakrotnie. Uniwersytet nosił imiona Bogajewskiego – działacza kozackiego z przełomu XIX/XX wieku, Wieczesława Mołotowa, czy Michała Susłowa. Obecnie uczelnia znana jest jako Południowy Federalny Uniwersytet.

 

Facebook Comments

***

Artykuł powstał w ramach projektu „Dziennikarstwo w czasach dezinformacji. Jak pisać o Polsce w Rosji i Rosji w Polsce?” dzięki wsparciu Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia przyznanemu w drodze VI Otwartego Konkursu.

Zdjęcie: Алина Агишева - собственная работа, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=27369738
Kamil Hyszka
Redaktor sekcji Bałkany

Urodzony w Warszawie i zakochany we Wschodzie. Student Studium Europy Wschodniej UW oraz autor na portalu balkanistyka.org.

Kontakt: k.hyszka@eastbook.eu

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY