Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Kamil Hyszka

Saloniki. Miasto duchów – recenzja

Książka Marka Mazowera “Saloniki. Miasto duchów. Chrześcijanie, muzułmanie i żydzi w latach 1430-1950” jest wyzwaniem dla wszystkich tych, którzy wierzą w istnienie tak zwanych “uskoków cywilizacyjnych”. Jeśli gdzieś istnieje wyraźna granica między religiami, narodami i cywilizacjami to przez setki lat omijała ona Saloniki szerokim łukiem. Miasto to jak magnes przyciągało żydowskich mesjaszy, prawosławnych mnichów z Rusi, islamskich mistyków. Ulice miasta brzmiały wieloma językami, a koloryt ten wzbogacali kupcy i dyplomaci z dalekich krajów. U progu XX wieku w mieście wydawano 15 gazet w najrozmaitszych językach regionu. Nic więc dziwnego, że tutaj swoje korzenie miała młodoturecka rewolucja, czy macedoński ruch niepodległościowy.

Kiedy myślę o Salonikach mam przed oczami przede wszystkim kadry z filmów jednego z najwybitniejszych greckich reżyserów Theodorosa Angelopoulosa. Główny bohater „Spojrzenia Odyseusza” wyrusza w latach 90. w swoją bałkańską podróż właśnie z Salonik – podróż sentymentalną, wplątaną w burzliwe dzieje półwyspu. Z kolei inny obraz tego reżysera, „Płaczącą Łąka” to nic innego jak historia greckich uchodźców, którzy właśnie w Salonikach zaczynają swoje nowe życie. Z tego filmu zapamiętuje się nie tylko niesamowitą muzykę, ale również niezwykłe sceny, jak chociażby ta w salonickim teatrze, który służy za obozowisko dla uchodźców. O ile u Angelopoulosa znajdziemy artystyczną wizję historii i miasta, o tyle książka Marka Mazowera rzetelnie przeprowadzi nas po kolejnych etap dziejów Salonik.

Książka Mazowera to przede wszystkim zapis kilku wiekowej koegzystencji wspólnot przy których proste kategorie narodu i wyznania nie dają rady. Mamy więc mesjanistycznych żydów, uprawiających praktyki religijne z pograniczna judaizmu i islamu, mamy dziesiątki klasztorów derwiszy, wreszcie zwykłych,prostych ludzi, których wierzenia przesiąknięte są ludowością i zabobonem, mamy muzułmanów wierzących we wstawiennictwo prawosławnych świętych. Wreszcie “Saloniki” to podróż po mieście, którego już dzisiaj nie ma, zachwyt nad minaretami, które rozebrano w ramach polityki hellenizacji – jest to opowieść o mieście, które w wyniku zawieruchy XX wieku drastycznie zmieniło swoje oblicze, a przywrócenie mu “greckiego charakteru” oznaczało exodus pierw muzułmanów, a potem żydów, którzy zastąpieni zostali przez “rodowitych Greków z Anatolii”, którzy często nie mówili nawet po grecku… a po turecku.

“Saloniki” to też opowieść o niekończącej się migracji, która wraz z pojawieniem się na Bałkanach europejskich nurtów rewolucyjnych zaczyna mieć charakter polityczny, a swojski muzułmanin zamienia się w Turka lub Albańczyka, prawosławny w Greka lub Bułgara. Miasto uchodźców, które pozostawało oczkiem w głowie mocarstw jako bałkańskie okno na świat, oraz miasto – centrum dla kilku ruchów rewolucyjnych i narodowych w regionie.Tutaj na świat przychodzi Mustafa Kemal, a macedońscy autonomiści zakładają swój ruch rewolucyjny, to w Salonikach premier Wenizelos zakłada swój alternatywny rząd. Tymczasem, ani muzułmanie, ani Grecy, czy nawet Turcy nie dominują w Salonikach – dominują w nich Żydzi, których przez długi czas nie przychodzi do głowy, aby porzucić swoje miasto i udać się do Palestyny.

Mazower napisał fascynującą opowieść, daleką od idealizacji obrazu, ale zadającą potężny cios myśleniu w kategoriach odwiecznych antagonizmów. To co jest silną stroną tej książki, to przede wszystkim to, że Mazower koncentruje się na życiu codziennych zwykłych ludzi, które nie raz potrafi być bardziej fascynujące niż Wielka Polityka, albo – na Wielką Politykę wpływać, czego najlepiej dowodzi historia pewnej chrześcijańskiej dziewczyny, która 1876 roku chciała przejść na islam, co zakończyło się jednym z poważniejszych kryzysów dyplomatycznych, a groźba wojny po raz kolejny zawisła nad Miastem.

Wreszcie Mazower boleśnie uświadamia czytelnikowi jak to się stało, że jednego z najważniejszych miast Imperium Osmańskiego pozostało niewiele więcej ponad Białą Wieżę, a „odwieczny hellenizm” jest w nim zjawiskiem tyle nowym, co sztucznym.

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Czarne i jest kolejną częścią serii „Miasta”. Tym samym Saloniki są kolejną metropolią obok Stambułu, Odessy, Bagdadu i Mekki, której zawiłe dzieje może zgłębić polski czytelnik. Wszystkie te książki mają wspólny mianownik – Wschód – i o ile możemy dopatrywać się podobieństw w dziejach Stambułu, Mekki, Odessy i Salonik, o tyle każda kolejna książka udowadnia, że nie ma jednego Wschodu – każdy Wschód jest inny.

rgb_seria_miasta_saloniki

Facebook Comments
Kamil Hyszka
Redaktor sekcji Bałkany

Urodzony w Warszawie i zakochany we Wschodzie. Student Studium Europy Wschodniej UW oraz autor na portalu balkanistyka.org.

Kontakt: k.hyszka@eastbook.eu

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY