Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Maciej Zaniewicz

Na Ukrainie wybuchnie kolejna rewolucja? Kulisy ukraińskiego kryzysu politycznego

Podczas gdy cała Polska żyje rekonstrukcją rządu, w Kijowie polityka znów wyszła z salonów na ulicę. A wszystko za sprawą Micheila Saakaszwilego, którego zaaresztowały ukraińskie służby ze względu na domniemaną współpracę z Rosją, by następnie z rąk władz odbił go rozwścieczony tłum. Były prezydent Gruzji zaczął wzywać do masowych protestów, do Kijowa ściągnęły bataliony z Mariupola, a „trzeci Majdan” zawisł w powietrzu. A poszło o strach Poroszenki przed służbami antykorupcyjnymi. Ale zacznijmy po kolei.

Micheil Saakaszwili nie jest już obywatelem Ukrainy. Statusu tego pozbawił go sam prezydent Poroszenko, z którym Gruzin jest w ostrym konflikcie. Nie przeszkodziło to jednak byłemu gubernatorowi obwodu odeskiego we wrześniu wjechać – a ściślej rzecz ujmując, zostać przepchanym przez kordon strażników granicznych – na Ukrainę z Polski. We Lwowie Saakaszwilego przywitał mer miasta Sadowyj i była premier Julia Tymoszenko.

5 grudnia ukraiński prokurator generalny Jurij Łucenko z trybuny Rady Najwyższej oskarżył Saakaszwilego o przyjęcie łapówki w wysokości pół miliona dolarów od pochodzącego z otoczenia byłego premiera Janukowycza Serhija Kurczenki. To zaś dało Poroszence powód do wysłania rankiem tego samego dnia SBU (Służba Bezpieczeństwa Ukrainy) w celu zaaresztowania Gruzina. Później do akcji dołączyła policja i Gwardia Narodowa. Tak oto rozpoczął się teatr, który na chwilę zachwiał stabilnością państwa.

Funkcjonariusze wtargnęli do mieszkania Saakaszwilego na Kościelnej 7, jednak na tyle niezdarnie, że ten zdążył uciec na dach grożąc, że z niego skoczy. Co prawda służbom udało się go schwytać, ale w tym czasie pod budynkiem zebrał się już tłum zwolenników Gruzina. Ludzie otoczyli budynek, żądając uwolnienia swojego idola. Jeden z demonstrujących nawet oblał się benzyną grożąc, że się podpali biorąc ze sobą na tamten świat kilka „śmieci”, jak obraźliwie mawia się na policjantów. Na szczęście SBU zdążyło go zatrzymać.

ogien

dach

Uzbrojeni i zamaskowani agenci zdążyli wcisnąć Saakaszwilego do furgonetki, ale rozwścieczony tłum nie pozwolił im już wyjechać. Co więcej, zaczął przepychać furgonetkę i funkcjonariuszy. Wreszcie ktoś rozbił tylną szybę samochodu i z pojazdu wyciągnięto Saakaszwilego z kajdankami na jednej ręce, które polityk ustawił później na swoje zdjęcie profilowe na Facebooku.

saaka

Niewiele później do znajdującego się w centrum Kijowa miasteczka namiotowego zaczęto znosić opony i worki z cegłami. Błyskawicznie rozbudowano również barykady. Co może jednak już bardziej niepokoić, na miejscu pojawili się członkowie batalionu Donbas w kominiarkach z krótkofalówkami i tarczami policyjnymi. Szybko zaczęto spekulować, czy nie przywieźli ze sobą też broni. Nad Kijowem zawisło widmo „Trzeciego Majdanu”.

Wódz bez ludu

Pogłoskom o możliwej rewolucji zaprzecza jednak przebywający w Kijowie korespondent i dziennikarz Piotr Andrusieczko: „Są oznaki stosowania pewnych technologii typowych dla Majdanu jak miasteczko namiotowe, jednak ono stoi już od października. Zostało co prawda trochę wzmocnione, ale to nie przypomina w żaden sposób tego, co było na Majdanie. Przede wszystkim jednak widać, że Saakaszwili nie jest w stanie zmobilizować znaczącej liczby osób do swoich protestów. Podczas zorganizowanego przez niego wiecu nie było tłumów, a ludzie zaczęli się rozchodzić zaraz jak tylko skończył on mówić”.

wiec

Słabą pozycję Saakaszwilego potwierdza również analityk Fundacji Inicjatyw Demokratycznych Rusłan Kermacz: „Saakaszwili był bardzo popularny zaraz po Rewolucji Godności, gdy ufało mu 44% społeczeństwa. Wtedy też zgromadził wokół swojej partii Ruch Nowych Sił umiarkowanych liberałów i młodych aktywistów. Jednoczyła ich misja walki z korupcją. Później jednak wokół Saakaszwilego zaczęło pojawiać się coraz więcej nacjonalistów i radykałów. To sprawiło, że zaufanie do niego znacząco spadło i według ostatnich badań wynosi ok. 2%”.

Zdaniem ukraińskiego analityka, właśnie niskie poparcie dla Saakaszwilego skłoniło Poroszenkę do tego, żeby właśnie teraz wyeliminować z ukraińskiej polityki swojego rywala, z którym pozostaje w długotrwałym konflikcie.

Zasłona dymna

Istnieje jednak jeszcze jedna przyczyna, dla której decyzję o aresztowaniu Gruzina podjęto właśnie tego dnia. 7 grudnia w Radzie Najwyższej miało odbyć się głosowanie nad zarejestrowanym zaledwie dzień wcześniej projektem „ustawy o zabójstwie NABU”, jak zdążyli ją nazwać przeciwnicy. Projekt zakładał możliwość zmiany szefa Narodowego Antykorupcyjnego Biura Ukrainy (NABU) przez Radę Najwyższą. Obecnie szef NABU może zostać usunięty wyłącznie w wyniki negatywnego rezultatu audytu przeprowadzonego przez trzech audytorów wybieranych przez parlament, rząd i prezydenta. Warto przy tym zaznaczyć, że obecny szef NABU Artem Sytnyk nie jest kontrolowany przez Poroszenkę. Przy okazji projekt zakładał analogiczną możliwość usunięcia szefów prokuratury antykorupcyjnej (SAP) i Agencji Przeciwdziałania Korupcji (NAZK).

Nie jest to z resztą pierwszy atak władz na NABU. „Już w 2016 r. detektywi NABU zostali pobici przez funkcjonariuszy Prokuratury Generalnej w odwecie za wszczęcie postępowania wobec jej pracowników. Niedawno natomiast SBU zatrzymało agentów Biura w trakcie działań operacyjnych, a prokurator generalny Jurij Łucenko upublicznił ich dane personalne. Dla agenta oznacza to zawodową śmierć” – zaznacza Daniel Szeligowski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Jak atak władz na NABU jest związany z nieudanym zatrzymaniem Saakaszwilego? Rusłan Kermacz jest zdania, że akcja SBU jest zasłoną dymną, która ma odwrócić uwagę od antykorupcyjnej kontrrewolucji „Poroszenko pokazał, że działa tak samo cynicznie i brutalnie jak wcześniej robił to Janukowycz. W dodatku niczego się nie nauczył po swoim poprzedniku, o czym świadczy brutalna akcja policji w nocy, gdy poszukując Saakaszwilego pobito kilka osób przebywających w miasteczku namiotowym. Takie działania rzeczywiście mogłyby doprowadzić do masowego wyjścia ludzi na ulice. W naszym kraju ludzie lubią ofiary i bohaterów”.

Czy wobec tego jednak może dojść do rewolucji? Mogłyby o tym świadczyć przybyłe do Kijowa bataliony z doświadczeniem bojowym na Donbasie. Daniel Szeligowski jest jednak zdania, że ich obecność również wpisuje się w schematy rywalizacji o władzę w ramach klanów oligarchicznych: „Działania Saakaszwilego wspiera Ihor Kołomojski, stąd też w otoczeniu byłego gruzińskiego prezydenta członkowie finansowanego przez oligarchę batalionu Donbas. Sam Kołomojski już od ponad dwóch lat znajduje się w konflikcie z prezydentem Poroszenką, tak więc destabilizacja sytuacji na Ukrainie, a w rezultacie wcześniejsze wybory prezydenckie byłyby w jego interesie. Skorzystałaby również Julia Tymoszenko. Obecnie notowania byłej premier są porównywalne z notowaniami Poroszenki. Jednak w przyszłości to poparcie może spadać w związku z prowadzoną od pewnego czasu przez ukraińskie władze ekspansywną polityką socjalną. Dla przeciętnego Ukraińca zmiana szefa NABU nie ma żadnego znaczenia – liczy się to, ile zostaje w portfelu pod koniec miesiąca”.

Wyniki badań poparcia dla potencjalnych kandydatów w wyborach prezydenckich. Badanie przeprowadzono w listopadzie 2017 roku przez Rating Group Ukraine

Wyniki badań poparcia dla potencjalnych kandydatów w wyborach prezydenckich. Badanie przeprowadzono w listopadzie 2017 roku przez Rating Group Ukraine

Remis ze wskazaniem za Saakaszwili

7 grudnia zdjęto z porządku obrad ustawę de facto podporządkowującą służby antykorupcyjne środowisku prezydenta. Był to efekt błyskawicznej reakcji zagranicy. Działania Łucenki i Poroszenki skrytykowała UE, USA i MFW. Pojawiły się nawet spekulacje o możliwości przywrócenia obowiązku wizowego przez UE dla Ukrainy, jako że postępy w walce z korupcją były jednym z warunków wprowadzenia tzw. „bezwizu”.

Czy to oznacza zwycięstwo Saakaszwilego w tej bitwie? Wiele wskazuje na to, że konflikt będzie trwał dalej. Poroszenko już wcześniej starał się unieszkodliwić NABU, a jego determinacja w tym względzie sugeruje, że biuro antykorupcyjne może mieć materiały nawet na prezydenta lub jego otoczenie. Dlatego raczej nie spocznie on, dopóki Sytnyk nie straci swojego stanowiska. Z drugiej strony dla Tymoszenko wcześniejsze wybory są jedyną szansą na wygraną, przez co można oczekiwać jej dalszej aktywizacji. Saakaszwili natomiast już niejednokrotnie pokazywał, że jest człowiekiem czynu i nie należy się po nim spodziewać nagłego ostudzenia politycznego temperamentu. Poroszenko zaś, zdaniem Szeligowskiego, czuje strach przed gorącą głową Saakaszwilego i jego skłonnością do przenoszenia polityki na ulice, która jak pokazały ostatnie dni, może w krótkim czasie zdestabilizować sytuację w kraju i zagrozić prezydentowi.

Czy wobec tego należy się spodziewać „trzeciego Majdanu”, czy też nie? Moi rozmówcy z Kijowa i Warszawy są w tej kwestii zgodni – ukraińska polityka jest zbyt nieprzewidywalna, żeby można było cokolwiek stwierdzić. Wystarczy bowiem mała prowokacja, żeby polała się krew i na ulice wyszły prawdziwe tłumy. Obecnie jednak na Ukrainie potencjał do protestu jest znikomy, a jak twierdzi Szeligowski, zaufanie do polityków na Ukrainie jest tak niskie, że ludzie prędzej wyjdą na ulice przeciwko komuś, niż w czyjejś obronie.

Saakaszwili został ponownie zatrzymany i przewieziony do aresztu w nocy z 8 na 9 grudnia.

Facebook Comments
Wszystkie zdjęcia pochodzą z relacji Ukraińskiej Pravdy dostępnej pod adresem: http://www.pravda.com.ua/articles/2017/12/5/7164312/. Zdjęcie główne pochodzi z Twittera Alexa Ryabchyna.
Maciej Zaniewicz
Redaktor naczelny polskojęzycznej wersji Eastbook.eu

Absolwent stosunków międzynarodowych i rosjoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisze i czyta na temat Europy Wschodniej.

Kontakt: maciej.zaniewicz@eastbook.eu

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY