Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Piotr Maciążek

Parys „pudruje Gierdroyciem” korektę polityki wschodniej

Jan Parys, szef gabinetu politycznego ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego, podczas spotkania w klubie Ronina stwierdził, że:

„Doktryna [Giedroycia – przyp. red.] nigdy nie oznaczała bezwarunkowego, nieograniczonego w czasie popierania krajów wschodnich. Jerzy Giedroyć był realistą (…) był za tym, żeby popierać prawo do niepodległości państw, które leżą na wschód od Polski, natomiast nigdy nie twierdził, że mamy zaprzestać obrony polskich interesów lub traktować je jako drugorzędne wobec państw na wschodzie (…) moim zdaniem, silna i niepodległa Ukraina jest ważna dla Polski, natomiast to nie jest tak, że istnienie Ukrainy jest niezbędnym warunkiem istnienia wolnej Polski”.

Słowa Pana Parysa stanowią kontynuację przyjętej przez obecne władze wykładni, wedle której dotychczasowa linia polityczna kolejnych ministrów spraw zagranicznych od 1989 r. wypaczała ideę Giedroycia, a linia Witolda Waszczykowskiego nawiązuje wprost do myśli Paryskiej Kultury. Innymi słowy postępującą korektę polityki wschodniej „pudruje się” Giedroyciem mimo, że wszyscy zainteresowani zdają sobie sprawę ze zmiany akcentów na Szucha i w pałacu prezydenckim.

Abstrahując od rozstrzygnięcia sporu o to co tak naprawdę myślałby Giedroyć o Waszczykowskim (może wzorując się na Gazecie Wyborczej, która zrobiła wywiad z nieboszczykiem Tischnerem warto przeprowadzić go także z Giedroyciem?) jedna rzecz nie ulega wątpliwości. Rasowy dyplomata ugryzłby się w język, a nie publicznie stwierdził, że istnienie niepodległej Ukrainy nie warunkuje istnienia niepodległej Polski. Rasowy dyplomata nie stwierdziłby także (i to przebywając w Kownie), że są problemy z przekonaniem polskich żołnierzy do obrony Litwy z powodu problemów naszych rodaków na Wileńszczyźnie. Oba powyższe przypadki mogą sugerować, że szef gabinetu politycznego Witolda Waszczykowskiego nie jest rasowym dyplomatą.

Słowa Parysa zostaną z pewnością wykorzystane przez wrogą Polsce propagandę np. rosyjską. Pytanie czy są one świadomym działaniem na szkodę Polski czy nieświadomym? W pierwszym przypadku w grę wchodziłby prymat polityki wewnętrznej nad zagraniczną. W drugim przypadku świadczyłoby to o braku jakiegokolwiek rozeznania resortu spraw zagranicznych odnośnie natury współczesnych wojen informacyjnych. Trochę to wszystko przerażające, choć bynajmniej niezaskakujące.

Facebook Comments
Zdjęcie główne: msz.gov.pl
Piotr Maciążek

Dziennikarz portalu Defence24.pl. Od 2010 r. regularnie pisze o polskiej polityce wschodniej (ostatnio głównie jej energetycznym aspekcie).

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY