Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Agnieszka Kasperek

Świat protestuje w obronie bułgarskiego Pirynu

Nie tylko puszcza Białowieska elektryzuje opinie publiczną. Strajki i manifestacje, tłumy na ulicach miast całego świata, zaangażowanie międzynarodowych instytucji ekologicznych, w tym polskiego oddziału WWF. Wszystko z powodu bułgarskiego Parku Narodowego Piryn.

Miejsce akcji: Narodowy Park Pirynu

40 tysięcy hektarów lasów, łańcuchów górskich, jezior, łąk i zapierających dech w piersiach widoków. Góry Piryn to jedne z najstarszych w Europie, jedyny w swoim rodzaju cud fauny i flory, które doceniają turyści z całego świata i nie tylko. W 1983 roku park wprowadzono na listę światowego dziedzictwa przyrody UNESCO, więc nic dziwnego, że jest on jednym z największych bułgarskich skarbów.

Prawie 60% procent terenu pokrywają lasy, których średni wiek wynosi 85 lat. To częścią tych właśnie lasów jest słynna sosna Bajkuszewa, 22-metrowe drzewo, którego wiek szacuje się na 1300 lat. Lasy te są częściowo domem dla – uwaga – ponad dwustu gatunków zwierząt. 18 z 1300 występujących tu gatunków roślin spotkać można jedynie na terenie na terenie parku. Zarówno do fauny, jak i flory zaliczają się przedstawiciele zagrożeni i objęci ochroną.

To jednak nie wszystko. Symboliczną niemalże częścią Parku Narodowego Pirynu jest 170 jezior polodowcowych, krystalicznie czystych i umieszczonych w wyjątkowo malowniczych dolinach. Jeziora Popovo i Okoto, a także Czairski i Tipicki Ezera to punkty na mapie, które ściągają turystów z całej Bułgarii.

Fabuła: strajki z kolejką w tle

Góry Pirynu, jako jedne z najatrakcyjniejszych w Bułgarii, są ważnym ośrodkiem turystycznym regionu. Słyszeliście gdzieś o kurorcie Bansko, który w okresach zimowych ściąga tysiące turystów z całej Europy? Leży on na północno-wschodnich stokach Pirynu i stanowi on jeden z najważniejszych ośrodków sportów zimowych w Bułgarii.
I to właśnie o Bansko chodzi w tym całym zamieszaniu.

W grudniu rząd Bojka Borisowa zgodził się na rozszerzenie koncesji, które uprawniają do rozbudowy kurortu Bansko. Jak się okazuje – najwyraźniej kosztem cennego parku.

Sam premier podkreślał wielokrotnie, że chodzi o zaledwie 2% obecnego terytorium parku. Mówi się o budowie kolejnego wyciągu, który służyć ma narciarzom. Obecnie, według promotorów pomysłu, fani sportów zimowych, którzy przybywają do Banska, godzinami czekają, by dostać się na stok. Cierpieć ma na tym turystyka regionu, a przez to i sami mieszkańcy Banska. Dodatkowa kolejka, natomiast, ma stworzyć nowe miejsca pracy, rozładować napięcie i zwiększyć możliwości kurortu.

W grudniu ubiegłego roku, na ulice Banska i Sofii wypłynęły tłumy, którym niestraszne były niskie temperatury. Ulicami stolicy maszerowali protestanci, których transparenty krzyczały “Korupcja daje siłę” (sarkastyczna wersja narodowej frazy z bułgarskiego herbu: “Jedność daje siłę”) oraz “Piryn to nie prezent świąteczny”. Wkrótce potem, protesty ogarnęły całą Bułgarię. Strajkowało ponad dwadzieścia miast, w tym Warna i Burgas. Jeszcze niedawno, już w okresie świąt Wielkanocnych, na rozgrzanym wiosennym słońcem placu przed sofijskim NDK (Narodowym Pałacem Kultury) wystawali protestujący.

 

Ekolodzy nie wierzą

Dwuprocentowej wersji Borisowa nie kupują ani ekolodzy z bułgarskiej grupy „Za Zemiata”, ani bułgarskiej gałęzi WWF. Wnikliwie przyjrzeli się oni decyzji rządu, i ich konkluzje nie spodobały się światu.

Według ekspertów z organizacji zaangażowanych w strajki, zapisy w nowej koncesji faktycznie wspominają o budowie kolejki na 2% obecnego parku, ale równocześnie uprawniają do wykorzystywania źródeł wody na 48% procentach chronionego terenu – i to nie tylko wody pitnej. Według ekologów to nic więcej jak wygodna prawna furtka, którą szybko wykorzysta się do zabudowy cennych ekologicznie miejsc.

Dodatkowo, nikogo nie przekonują argumenty o przeładowaniu kolejki. Według ekologów i protestujących, przeciążenie wyciągu to kwestia zaledwie krótkiego okresu w szczycie sezonu. Poza nim, obecna kolejka w Bansku pracuje na minimalnych obrotach.

Świat chce ratować Piryn

Wraz z ujawnieniem tych informacji, zawrzało na świecie i w mediach społecznościowych.

Z dwudziestu miast w Bułgarii, protesty rozprzestrzeniły się do innych krajów całego świata, między Skopje, Glasgow i Berlina. Na Twitterze, pod hashtagiem #SavePirin nieustannie wypowiadają się coraz to nowi obrońcy Parku, wliczając w to Leonarda DiCaprio. Na Facebooku działa otwarta grupa Spasi Pirin / Save Pirin, która zrzesza prawie sześć tysięcy użytkowników platformy. Aktywność grupy to średnio osiem postów dziennie poświęconych organizacji kolejnych manifestacji oraz działań nagłaśniających sprawę. Oprócz tej głównej grupy, utworzono szereg “jednostek lokalnych”, tworzących tym samym społeczności obrońców przyrody w Warnie, Bristolu, Berlinie czy Glasgow.

Zamieszanie wokół Pirynu ściągnęło również uwagę uwagę wiceprzewodniczącej europejskiej frakcji Zielonych. Ska Keller, która reprezentuje jedną z największych sił Parlementu Europejskiego, wyraziła głęboki niepokój i dezaprobatę dla prób zabudowy parku.

W akcję ratowania parku aktywnie włącza się również WWF. Należącej do niej stronie SavePirin.com zachęca się do podpisania petycji w obronie parku. Elementem pokazowym są dostępne w sprzedaży koszulki “kamuflażowe”, które zamiast typowych zielono-brunatnych kolorów, zadrukowane są widokiem placu budowy.

Dla Bułgarów, przyroda jest wyjątkowo ważnym elementem narodowej kultury, czemu wcale nie należy się dziwić, biorąc pod uwagę zachwycające krajobrazy na niemal każdym kroku. Wielu z Bułgarów zniesmaczonych jest korupcją, jaka według nich stoi za całym pomysłem z nieszczęsną kolejką.

W całej historii nie brakuje i tej drugiej strony, bo organizowane są również kontrprotesty. Tak, jak odpuścić nie chcą ekolodzy, nie odpuszczają również mieszkańcy Banska, którym jak najbardziej na rękę są wszelkie próby podniesienia atrakcyjności regionu.

Ostateczny los Narodowego Parku Pirynu wciąż nie jest przesądzony. Organizująca obecnie wszystkie bułgarskie protesty grupa Save Pirin (Spasi Pirin) wystosowała oficjalne pismo do Komisji Europejskiej z prośbą o interwencję. Jeszcze 11 kwietnia na placu NDK członka komisji Europejskiej Karmenu Vella powitała grupa strajkujących obrońców przyrody. Polityk przyznał jednak, że dotychczas nie ma podstaw, by Unia Europejska podjęła jakiekolwiek działania, ponieważ na obecną chwilę nie ma dowodów, że rozszerzenie koncesji w jakikolwiek sposób łamie unijne prawo.

Póki co, sprawa Pirynu nie rusza ani w jedną, ani drugą stronę. Na terenie parku nie rozpoczęto jeszcze – na szczęście – żadnych prac. Równocześnie nie ustają protesty obu stron konfliktu.

Polakom w całej sytuacji nie trudno doszukać się podobieństw do kontrowersyjnej wycinki Puszczy Białowieskiej. Jak okazuje się na przykładzie obu chronionych terenów, polityka nie zawsze idzie w parze z naturą. Ostatecznie, interesy polityków czy biznesmenów, pomieszane z ich krótkowzrocznością tudzież brakiem głębszego zainteresowania, w mgnieniu oka potrafią zagrozić temu, co przyroda tworzyła przez wieki. Pozostaje jednak mieć nadzieję, że od niefortunnej decyzji w sprawie parku rząd Bułgarii jeszcze odstąpi, a wywierana przez ekologów presja przyniesie oczekiwane rezultaty i uratuje Piryn.

Tekst pierwotnie ukazał się na blogu autorki: https://bilkowczaj.blogspot.bg

Facebook Comments
Agnieszka Kasperek
Slawistka, copywriterka, pasjonatka języków obcych. Nieodmiennie zachwyca ją słowo pisane, któremu poświęca się zarówno w godzinach pracy, jak i w czasie wolnym. Swoimi tekstami próbuje przybliżyć Bułgarię z perspektywy, której nie ukazują szablonowe katalogi biur podróży.
    ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY