Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Bartek Tesławski

Poznajemy pogranicze z Akademią Solidarności

Wyjątkowy zespół, nietypowe zadania i doświadczeni uczestnicy, to najważniejsze wyróżniki dobiegającej końca Akademii Solidarności.

Mnogość obecnych dostępnie wydarzeń, projektów i wymian sprawia, że przestajemy doceniać i zauważać ile takie projekty mogą przynieść nam korzyści. Myślimy, że skoro nie pojedziemy na ten, to uda się na inny. Każdy w końcu jest do siebie podobny. Akademia Solidarności jest jednak projektem wyjątkowym, gdyż łączy w sobie doświadczenie organizatorów z otwartością na zmiany i dopasowanie „oferty” do wymagań obecnych uczestników. Czy to się udało? Miałem przyjemność spędzić z nimi w Gdańsku wystarczająco dużo czasu, aby stwierdzić, że Europejskie Centrum Solidarności zebrało pod swoim dachem crème de la crème młodych ekspertów i badaczy.

fot. Dawid Linkowski / Archiwum ECS

fot. Dawid Linkowski / Archiwum ECS

 

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy po kilku rozmowach z uczestnikami, to fakt jak trudno jest im się przedstawić. Tematem tegorocznej Akademii było pogranicze i do Gdańska przyjechali ludzie, którzy również reprezentują sobą różne pogranicza. Mieszanie się kultur, ich własna mobilność i gotowość do zmiany miejsca zamieszkania, gdy nadarzy się ku temu dobra okazja, a także grono przyjaciół i znajomych pod wieloma szerokościami geograficznymi sprawiają, że uczestnicy projektu nie odpowiadali jednoznacznie na pytania „skąd jesteś”, „kim jesteś”, „jakiej jesteś narodowości”. Sprawiało to momentami, że jako Polak i Warszawiak będący od zawsze Polakiem – Warszawiakiem czułem się dziwnie. Byłem jednak zafascynowany ludźmi, którzy patrząc na współczesne tarcia i konflikty na obszarze różnych pograniczy, potrafili na nie spojrzeć z otwartym umysłem i z wielu perspektyw.

fot. Dawid Linkowski / Archiwum ECS

fot. Dawid Linkowski / Archiwum ECS

Szczególnie widoczne jest to w naszym regionie, który Krzysztof Varga podczas jednej z konferencji w ramach projektu nazwał „ruchomą częścią Europy”. Faktycznie pogranicze francusko-hiszpańskie wydaje się wykute w marmurze w porównaniu z niestabilnymi granicami państw takich jak Polska, Czechy, Węgry czy Słowacja. I chociaż temat granicy, przynależności poszczególnych obszarów do takich, a nie innych państw budzi często niechęć czy agresję, to rodzi również ludzi rozumiejących kultury i tożsamości osób po obydwu stronach granic.

fot. Dawid Linkowski / Archiwum ECS

fot. Dawid Linkowski / Archiwum ECS

Tak było w przypadku jednej z uczestniczek, która pochodząc z północy Węgier na granicy ze Słowacją, przyjechała do ECS „ponieważ sama czuję się osobą z pogranicza i temat ten wydaje mi się fascynujący”. Inny uczestnik, Rosjanin, który przez wiele lat mieszkał w Niemczech i czuje się obywatelem Europy tłumaczył „trudno mi powiedzieć, jakie miejsce mogę nazwać domem. Doskonale czuję się w Petersburgu, w Berlinie mam mnóstwo przyjaciół i bliskich mi osób, obecnie mieszkam w Moskwie”.

Jak zrobić dobry projekt?

Za fasadą pełnych optymizmu i uśmiechu zdjęć oraz wpisów na Facebooku podsumowujących osiągnięcia każdego dnia stoi zawsze grupa niewyspanych i „wymiętych” osób, czyli organizatorów. To oni oprócz ogarniania gromady uczestników muszą błyskawicznie reagować na wszelkiego rodzaju problemy, od tych najmniejszych, jak spóźniający się pociąg czy rozdysponowanie biletów, aż po te poważne jak rezygnacja w ostatniej chwili jednego z uczestników.

fot. Dawid Linkowski / Archiwum ECS

fot. Dawid Linkowski / Archiwum ECS

O problemie frekwencji w projektach rozmawiałem z osobami, które odpowiadały za organizację ECS, będąc pod autentycznym wrażeniem „jakości” zebranych w ramach Akademii uczestników. „Bardzo intensywnie pracowaliśmy nad odświeżeniem koncepcji Akademii, aby uczynić ją bardziej interesującym doświadczeniem dla uczestników. Mamy już spore doświadczenie w organizacji tego projektu, ale po poprzedniej edycji dotarły do nas informacje, że przydałoby się coś odświeżyć w jej koncepcji” – mówiła mi jedna z organizatorek projektu.

Tym odświeżeniem stały się wyjazdy na prace w terenie. Grupa uczestników pod przewodnictwem „tutorów” w połowie projektu została wysłana w cztery różne regiony, aby na miejscu i „w realu” poznać nasze własne, okołopolskie pogranicza. W ramach projektu pojechali zbadać i poznać życie mieszkańców Kaliningradu, Kartuz, Szczecina i Żuław. Ostatniego dnia projektu podzielą się ze swoimi kolegami obserwacjami i wrażeniami z projektu.

Charakterystyczne dla tegorocznej Akademii było pozostawienie dużej swobody uczestnikom, ale równocześnie złożenie na ich barki obowiązku pracy nad projektem. Już drugiego dnia po krótkim wprowadzeniu w czytanie lokalnej historii grupę podzielono na 3 zespoły i wysłano do Gdańska, aby znaleźli w jego strukturze i architekturze świadectwa historii, a także pokazali, w jaki sposób są one przedstawiane, analizując strukturę i fakturę, światło i dźwięk, które również stanowią element materialnego dziedzictwa Gdańska. Miasta, które potrafi łączyć w sobie hanzeatyckie kamienice, poniemiecki układ ulic oraz pordzewiałe już niekiedy stoczniowe dźwigi, których widok na horyzoncie nieodłącznie kojarzy się z dziedzictwem Solidarności.

Szansa już w następnym roku

Akademia Solidarności AD 2018 dobiega już końca, jednak organizatorzy nie planują rezygnować z tego projektu. W jego realizacji wspiera ich coraz większe grono absolwentów Akademii, które powiększa się z roku na rok.

Zachęcamy do śledzenia informacji na temat projektu na anglojęzycznej stronie Akademii i do zobaczenia w przyszłym roku. Patronat medialny nad projektem AS z dumą sprawuje portal Eastbook.

Facebook Comments
fot. Dawid Linkowski / Archiwum ECS
Bartek Tesławski
Bartek Tesławski
Zastępca redaktora naczelnego Eastbook.eu

Internacjolog, Warszawiak i miłośnik Europy Wschodniej. Nieuleczalny białorusofil.

Kontakt: bartek@teslawski.pl

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY