Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Łukasz Szmidt

Jesień ludów w Bułgarii

Zapowiedź podwyżki cen paliw wywołała gniew obywateli w całej Bułgarii. Mieszkańcy blisko 30 miast wyszli na ulicę i zablokowali drogi. Jesień w Bułgarii przebiega pod znakiem protestów.

Zapowiedziane przez rząd Bojko Borisowa podwyżki cen paliw ( w przeliczeniu około 40 groszy na każdym sprzedawanym litrze) zbiegły się z planowaną podwyżką obowiązkowych ubezpieczeń komunikacyjnych. Do tej pory Bułgarzy mieli jedne z najniższych w Europie stawek za ubezpieczenie OC. Wielu mieszkańców przygranicznych regionów Grecji i Rumunii zdecydowało się zarejestrować swoje pojazdy właśnie na bułgarskich tablicach ze względu na znacznie niższe koszta. Firmy ułatwiające takie praktyki stanowią silne lobby w Bułgarii. Ponadto, nowe rozwiązania prawne przewidują wyższe opłaty środowiskowe dla starych samochodów, które stanowią zdecydowaną większość zarejestrowanych w Bułgarii.

Kierowcy ( nie tylko ci zawodowi) są dobrze zorganizowani i przy pomocy mediów społecznościowych zdecydowali o rozpoczęciu blokady autostrady Sofia-Burgas oraz drogi łączącej Warnę ze stolicą. Zablokowane zostały także przejścia graniczne z Grecją i Turcją oraz obwodnica Sofii. Do protestujących kierowców szybko dołączyły pozostałe grupy niezadowolone z aktualnej sytuacji społeczno-gospodarcze.

Protestujący domagają się przede wszystkich obniżki cen paliw płynnych, podniesienia standardu życia, poprawy perspektyw życiowych młodych ludzi, pomocy matkom niepełnosprawnych dzieci oraz dymisji rządu. Hasła są mocno populistyczne i w dużym stopniu inspirowane przez ugrupowania będące na marginesie obecnej sceny politycznej- między innymi przez partię „ Da Byłgarija” założoną przez sofijskiego prawnika a w przeszłości ministra sprawiedliwości- Christo Iwanowa. Sam Christo Iwanow przez osiem lat był dyrektorem w państwowym instytucie zwalczającym korupcję a później członkiem poprzedniego rządu co nie przeszkadza mu krytykować sprawujących władzę za korupcyjne praktyki. Protestujący oczekują także reformy sądownictwa i poprawy stanu praworządności w kraju.

Trwające protesty mają negatywny wpływ na bułgarską gospodarkę. Transport nie funkcjonuje prawidłowo, mają miejsce opóźnienia w dostawach, centra największych miast bywają zablokowane co skutecznie zniechęca do protestujących część obywateli. Trudno mówić o zorganizowanym przywództwie wśród strajkujących. Wiele protestów organizowanych jest spontanicznie i równie szybko dochodzi do ich rozwiązania. Trzeba wspomnieć, że przebiegają one w sposób pokojowy, policja interweniuje naprawdę rzadko. Trudno szukać w Sofii scen rodem z Paryża gdzie po zapowiedzi podwyżki cen paliw wybuchły kilkudniowe zamieszki w całym kraju.

Wskazanie lidera protestów nie jest łatwe podczas gdy wrogiem publicznym numer jeden stał się wicepremier do spraw gospodarki i demografii, Walery Simeonow- obraził on w telewizyjnym wywiadzie jedną z protestujących grup. Negatywną reakcję wywołały jego słowa o matkach niepełnosprawnych dzieci gdy stwierdził, że „projekt ustawy o osobach niepełnosprawnych został opracowany dla przypodobania się grupie wrzeszczących kobiet, które spekulowały swoimi dziećmi i pozbawione wszelkiego macierzyńskiego uczucia i troski, wyprowadzały – czy to słońce, czy deszcz – te swoje niby chore dzieci na ulice”. Jego zdaniem wymusiły w ten sposób pół miliarda lewów (250 mln euro) pomocy publicznej. Obrażone kobiety i matki zdecydowały się strajkować codziennie aż do momentu gdy Simeonow ustąpi ze stanowiska- ich znakiem charakterystycznym były czarne flagi. Swój cel osiągnęły po blisko czterech tygodniach protestu- 16 listopada wicepremier złożył swój urząd. To jak do tej pory jedyny wymierny efekt strajków.

Sukces w postaci dymisji Walerego Simeonowa zradykalizował nastroje panujące wśród protestujących. Zaczęli domagać się bezwarunkowego zniesienia zapowiedzianych podwyżek oraz dymisji całego rządu na którego czele stoi premier Bojko Borisow. Co ciekawe, obecny premier już raz ustąpił ze stanowiska w identycznych okolicznościach. Fala strajków z zimy 2013 doprowadziła do upadku pierwszego rządu Bojko Borisowa. Wtedy przyczyną protestów była podwyżka cen prądu i ogrzewania oraz brutalne stłumienie demonstracji przez policję, w wyniku której obrażenia odniosło kilkanaście osób.

Dzisiaj taki scenariusz wydaje się raczej niemożliwy. Poparcie dla protestujących jest niższe niż 5 lat temu a gospodarka Bułgarii w lepszej kondycji. Premier jednoznacznie odmówił podania się do dymisji- jego zdaniem sytuacja w kraju jest coraz lepsza, dochody obywateli rosną a państwo stopniowo zwiększa wydatki na płace i cele socjalne. Ostatnio rząd zdecydował o specjalnym noworocznym dodatku dla najbiedniejszych emerytów, którzy dostają miesięcznie około 160 euro. Osób objętych dodatkiem ma być blisko 2 miliony. To blisko ¼ całej populacji. Dodatek ma być nie większy niż 20 euro. Ten przykład dobitnie pokazuje ciężki los bułgarskich emerytów oraz postępujący proces starzenia się społeczeństwa. Bułgaria jest krajem o najniższych dochodach w Unii Europejskiej, przeciętna płaca jest niższa od unijnej o ponad 40%. Emigracja zarobkowa doprowadziła do drenażu miejscowego rynku pracy i spadku liczby ludności. Młodzi obywatele najczęściej emigrują do Wielkiej Brytanii, Niemiec i Włoch. Dla porównania, jeszcze w 1989 roku Bułgaria miała blisko 10 milionów obywateli, w 2018 roku po raz pierwszy liczba ta spadła poniżej 7 milionów.  

Politycy rządzącej centroprawicowej koalicji głośno mówili o sponsorowaniu protestów przez opozycyjne partie polityczne w celu zorganizowania przedterminowych wyborów. Przewodniczący współrządzącej partii GERB, Cwetan Cwetanow zwrócił się do obywateli z apelem żeby wybrali „ obecną stabilność a nie chaos”.

Wspierany przez lewicę prezydent jednoznacznie poparł protestujących i skrytykował parlament za podwyżkę opłat środowiskowych dla starszych niż 15 lat samochodów- Bułgarscy obywatele mają stare samochody nie dlatego, że są nieodpowiedzialni wobec środowiska, lecz dlatego, że nie mogą sobie kupić nowych. Ubóstwo nie jest grzechem, za który należy obciążać ich podatkiem- stwierdził w swoim wystąpieniu. Niektórzy obserwatorzy uważają, że prezydent Radew wspiera protesty w celu obalenia rządu i mianowania tymczasowego gabinetu, za pośrednictwem którego mógłby bezpośrednio sprawować rządy. Liderka partii socjalistycznej Kornelia Ninowa jednoznacznie odcięła się od organizowania protestów jednak wyraziła swoje poparcie dla strajkujących. Najnowsze sondaże wskazują, że opozycja jest na fali wznoszącej- postkomunistyczna lewica konsekwentnie zdobywa poparcie. Rządząca centroprawicowa partia GERB ( Obywatele Na Rzecz Obywatelskiego Rozwoju Bułgarii) cieszy się poparciem na poziomie 21,6%, Socjalistyczna Partia Bułgarii 21,3%, trzecie miejsce zajmuje partia mniejszości tureckiej (DPS) na którą chce głosować 5,8% wyborców.

Trudno powiedzieć jak rozwinie się sytuacja. Obecnie obydwie strony stoją w bokserskim klinczu jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że spadek cen ropy na światowych rynkach sprzyja rządzącym. Największa od trzech lat obniżka cen benzyny z 27 XI to chyba najlepszy prezent dla rządzących. Protesty zdecydowanie osłabły gdy ceny na stacjach paliw zrówanały się z tymi sprzed lata. Czy decyzja Donalda Trumpa aby pomimo embarga pozwolić Iranowi na eksport ropy naftowej do ośmiu krajów ocali rząd Bojko Borisowa?

Facebook Comments

Prawnik, historyk sztuki, Ślązak. Mieszka i pracuje w Sofii, urlop spędza najczęściej w krajach dawnego Związku Radzieckiego. Posługuje się czterema językami i przynajmniej po polsku stara się coś mądrego napisać

Tematy: Bałkany, tu i teraz,
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY