Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Aleksandr Szewczenko

Fatalne drogi, procedury i okropne toalety. Jak zmienić sytuację na polsko-ukraińskiej granicy?

Każdy, komu choć raz przyszło przekraczać polsko-ukraińską granicę samochodem lub autobusem, jest świadomy wszystkich związanych z tym „atrakcji”, jak oczekiwanie w wielogodzinnych kolejkach złożonych z dziesiątek innych aut, często bez możliwości skorzystania z toalety. Gdzie szukać przyczyny takiej sytuacji i jak można ją zmienić?

Na polsko-ukraińskiej granicy liczącej 535 kilometrów, działa 8 przejść samochodowych i 6 kolejowych. Dla porównania – na analogicznej pod względem długości polsko-słowackiej granicy (541 km) w momencie wejścia obu krajów do strefy Schengen w 2007 r., istniało 52 przejść samochodowych, 5 rzecznych i 8 kolejowych. Na polsko-czeskiej granicy (796 km) – 114 samochodowych i 9 kolejowych.

Spośród trzech sąsiadujących z Polską krajów niewchodzących do strefy Schengen (Ukraina, Białoruś, Rosja), właśnie granica z Ukrainą jest najbardziej zatłoczona. Wg danych Europy Bez Barier, w 2017 r. polsko-ukraińską granicę przekroczyło 22,6 mln osób. Najczęściej używanym było przejście samochodowe i piesze „Szehyni-Medyka”, z którego skorzystało 5,5 mln osób, tj. średnio, codziennie przekraczało jej ponad 15 tysięcy osób. Stąd też biorą się wielogodzinne kolejki.

„Ogłoszono zamiar budowy pięciu nowych przejść. Najbardziej perspektywicznym może być przejście Mahlowice-Niżankowice. Na jego budowę tylko polska strona wydała w 2018 roku 100 mln złotych. W danym momencie Polska przygotowała dokumentację projektową. Ukraina powinna w pierwszej kolejności zająć się remontem drogi do Niżankowic. Pod koniec 2018 roku znalazły się środki na ten cel” – mówiła analityczka Europy Bez Barier Kateryna Kulczycka podczas seminarium działaczy polsko-ukraińskiego społecznego projektu „Granica z ludzką twarzą”.

Przy czym, ze względu na rozciągnięte w czasie biurokratyczne procesy, nie wiadomo jeszcze, jak długo może trwać proces otwierania nowych przejść. Całkiem możliwe, że będą to długie lata.

Główne problemy: drogi i…

Polska strona w dialogu z Ukrainą zwraca uwagę na jakość funkcjonowania istniejących przejść granicznych, przekonując, że nie ma sensu otwierania nowych przejść, dopóki stare nie będą działały z maksymalna skutecznością.

Jedną z najbardziej aktualnych infrastrukturalnych trudności jest jakość dróg po ukraińskiej stronie.

„W 2015 r. podpisano umowę między Polską a Ukrainą o udzieleniu kredytu na 100 mln euro na okres 30 lat. Prowadziliśmy konsultacje z Ministerstwem Infrastruktury Ukrainy, które informowało, że kredyt jest w tym momencie w „półzamrożonym” stanie. Teoretycznie istnieje porozumienie, co do korzystania z tych środków, ale faktycznie kredyt nie jest realizowany. Dlatego też na rekonstrukcję dróg przeznacza się niewielkie środki, pochodzące z ukraińskiego budżetu. Np. w 2018 roku zaplanowano rekonstrukcję 1,2 km drogi do Niżankowic” – zaznacza Kulczycka.

Oprócz jakości dróg, ważnym problemem okazuje się powolne działanie systemów informatycznych na granicy, ze względu na co czas oczekiwania wzrasta. Na początku sierpnia zeszłego roku z tej przyczyny doszło do potężnego kryzysu. Ukraińscy pracownicy, w związku z problemami z zawieszaniem się systemu, przestali przepuszczać jakiekolwiek środki transportu na terytorium Ukrainy. Spowodowało to powstanie wielokilometrowych kolejek, w których czekano nawet dobę.

Eksperci Europy Bez Barier w badaniu „Anatomia ukraińskiej granicy” zauważają również problem fatalnego stanu toalet na przejściach granicznych. Oprócz niewystarczającej ilości, często są one źle wyposażone, niesprzątane, a na niektórych punktach płatne.

Na granicy jest też mało pieszych przejść. W danym momencie funkcjonuje tylko jeden taki punkt – Szehyni-Medyka. Problematyczne jest też przejechanie granicy na rowerze. O ile wg polskiego prawa rower jest uznawany za środek transportu i można na nim przekraczać granicę, tak samo jak samochodem czy motocyklem, to prawo ukraińskie nie określa dokładnie, jak traktować rower. W związku z tym, przepuszczenie rowerzysty przez przejście zależy od decyzji konkretnego pracownika przejścia.

„Jeśli mówimy o przekraczaniu samochodowego przejścia przez rowerzystę, bywają sytuacje, w których jest on przepuszczany przez polską część przejścia i tam nie pada informacja, że dalej jechać nie można. Wówczas ukraińscy pogranicznicy zatrzymują podróżnego i mówią mu, że musi przekroczyć przejście w samochodzie. Zdarza się tak, choć wcześniej na innym przejściu nie było problemów z przejechaniem granicy na rowerze” – opowiada twórca projekty „Ukraina na Rowerze”, założyciel Fundacji Mobilności Aktywnej Aleksander Wiącek.

Po co ten pośpiech?

Czas przekroczenia granicy zależy również od procedury i sposobu działania celników i strażników granicznych, którzy na niektórych przejściach pracują szybciej, a na niektórych wolniej. Zgodnie z badaniem Europy Bez Barier, średni czas oczekiwania na najbardziej przeciążonym punkcie „Szehyni-Medyka” jest mniejszy niż na sąsiednim „Krakowiec-Korczowa” – odpowiednio wynosi on 4,5 i 5 godzin.

We wrześniu zeszłego roku Państwowa Fiskalna Służba Ukrainy poinformowała, że na przejściach w obwodzie lwowskim powstały spore kolejki ze względu na „cichy protest” po polskiej stronie. Polskie i ukraińskie media informowały wówczas, że dzięki tzw. „włoskiemu strajkowi”, tj. powolnemu i maksymalnie skrupulatnemu wykonywaniu swoich obowiązków, pracownicy granicy chcieliby osiągnąć od swojego kierownictwa podwyższenie płac.

Jednym ze sposobów zapobiegania podobnych sytuacji w przyszłości i ulepszenia efektywności pracy na granicy, wydaje się być uruchamianie wspólnych kontroli na przejściach. Praca w jednym miejscu przedstawicieli wszystkich służb obu krajów pozwala nie tylko przyspieszyć przekroczenie granicy, ale też zapobiega przypadkom włoskiego strajku, korupcji czy też nieprawidłowemu wypełnianiu obowiązków, dzięki temu, że pracownicy z oku krajów „patrzą sobie na ręce”. W danym momencie na granicy działają trzy przejścia ze wspólną kontrolą: „Uhrynów-Dołhobyczów”, „Smilycia-Krościenko” i „Hruszów-Budomierz”.

„Mimo że przez te przejścia przechodzi około 2 mln osób rocznie, procedura przekroczenia granicy jest tam szybsza niż gdzie indziej, dzięki mechanizmowi wspólnej kontroli. Dziś, proces ten jest przeprowadzany po kolei – najpierw kontroli dokonują ukraińscy strażnicy i celnicy, a dopiero po nich polscy. Wszystko odbywa się jednak w jednym pomieszczeniu, dzięki czemu zyskuje się na czasie” – mówi Kateryna Kulczycka.

Jednak wprowadzenie wspólnej kontroli na największych przejściach, jak „Szehyni-Medyka” czy „Krakowiec-Korczowa” napotyka na kilka problemów, których dotąd nie rozwiązano. Po pierwsze, prawodawstwo Unii nie pozwala polskim pogranicznikom pracować na wspólnych przejściach znajdujących się na terytorium Ukrainy. Po drugie, przejścia te nie są odpowiednio skonstruowane, by taka praca była możliwa.

Co robić?

Oczekiwanie, że administracje obu krajów samodzielnie, we właściwy sposób zajmą się sytuacją na granicy jest naiwne.

„Zwracaliśmy się do Państwowej Fiskalnej Służby Ukrainy, która zajmuje się sprawami finansowania infrastruktury na granicy. Oznajmiono nam, że w 2019 r. zaplanowano środki na korektę projektowej dokumentacji dla rekonstrukcji międzynarodowego samochodowego przejścia „Uściług-Zosin”. Prócz tego, instytucja ta oczekuje otwarcia przejścia „Niżankowice-Mahlowice”, jednak jak twierdzi, data jego uruchomienia zależy od polskiej strony. To wszystko, co zaplanowano na ten rok – mówi menedżer ds. komunikacji Europy Bez Barier Pawło Krawczuk.

Póki co „woli politycznej” dla zmiany istniejącej sytuacji nie ma. Dziwić może, że temat granicy nie był poruszany na lokalnych wyborach w Polsce (w szczególności w granicznych województwach podkarpackim i lubelskim). Problemu nie dostrzegają też kandydaci w wyborach prezydenckich na Ukrainie. To jednak nie jest powód, by przestać o tym mówić – i na tym skupiają się aktywiści i organizacje pozarządowe po obu stronach granicy.

Tłumaczenie z języka rosyjskiego – Maciej Piotrowski

Facebook Comments
Zdjęcie główne: Przejście graniczne Krakowiec; Autor: Go Travel; Źródło: Flickr.com
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY