Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Aleksandr Szewczenko, Maciej Zaniewicz

Zełeński: „Polska jest dla Ukraińców uniwersytetem europejskiego stylu życia”

Spytaliśmy ukraińskich kandydatów na prezydenta o ich wizję relacji z Polską. Jako pierwszy odpowiedział nam Zełeński. Proponuje włączenie Polski do mińskiego procesu pokojowego oraz sprzedaż ziemi Polakom.

Do wyborów prezydenckich na Ukrainie zostało już niewiele ponad tydzień. Ostatnie sondaże pokazały, że wcale nie jest takie oczywiste kto będzie kolejnym przywódcą naszego wschodniego sąsiada. Kandydatów jest kilkudziesięciu, jednak w wyborczym wyścigu liczy się w zasadzie tylko czworo – Anatolij Hrycenko, Petro Poroszenko, Julia Tymoszenko i Wołodymyr Zełeński.

Wszyscy, prócz ostatniego, są twarzami od dawna obecnymi w ukraińskiej polityce. Zełeński znany jest jedynie jako komik, aktor i producent własnych filmów rozrywkowych.

Ponieważ ostateczny rezultat wyborów wciąż nie jest jasny, a Ukraina odgrywa ważną rolę w polityce zagranicznej, postanowiliśmy zapytać najważniejszych kandydatów o ich wizję relacji z Polską.

W połowie lutego rozesłaliśmy listę pytań do sztabów wyborczych Jurija Bojko, Anatolija Hrycenki, Ołeha Ljaszko, Julii Tymoszenko i Wołodymyra Zełeńskiego oraz do służby prasowej Prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki.

Kandydatów na prezydenta pytaliśmy o ich opinię na temat obecnych relacji polsko-ukraińskich, spojrzenie na kwestie historyczne, współpracę gospodarczą oraz zagadnienia bezpieczeństwa.

Oczekiwaliśmy, że kandydaci będą zainteresowani możliwością wypowiedzenia się, oprócz Zełeńskiego, który już zdążył zasłynąć z tego, że unika mediów jak ognia. Niespodziewanie, jako pierwszy odpowiedział nam właśnie sztab Zełeńskiego.

Stan obecnych relacji – Polska „uniwersytetem europejskiego stylu życia”

Wołodymyr Zełeński w swojej ocenie obecnych relacji polsko-ukraińskich skupia się przede wszystkim na wymiarze ludzkim. Jego zdaniem najważniejszy jest aspekt współpracy między obywatelami obu krajów. Osią tej współpracy, zdaniem kandydata na prezydenta, jest ukraińska emigracja do Polski.

„Często rozmawiam z Ukraińcami, którzy pracują w Polsce i nie mam wątpliwości: nasze narody szanują się nawzajem. Są one nastawione na współpracę i szczerą przyjaźń”.

Sam Zełeński często pojawia się w Polsce, choć niekoniecznie w celach poznawczych. Tylko w 2018 roku Studio Kvartal 95, w którym występuje komik, pojawiało się chociażby w Warszawie, Wrocławiu czy Krakowie.

W dalszej części swej wypowiedzi dla Eastbooka Zełeński określa Polskę wręcz jako „uniwersytet europejskiego stylu życia” dla Ukraińców:

„Wiemy, że teraz wielu obywateli Polski, którzy pracowali w krajach Europy Zachodniej, wraca do domu i otwiera w Ojczyźnie własny biznes za zarobione pieniądze. Jestem przekonany, że tak samo będzie z Ukraińcami (emigrującymi na zachód – red.). Możemy zapożyczyć bardzo wiele z Waszego doświadczenia reform i współczesnego zarządzania państwem. Również na poziomie pojedynczych ludzi należy rozpatrywać migrację zarobkową jako swego rodzaju uniwersytet, na którym ludzie uczą się europejskiego stylu życia, standardów pracy i prowadzenia biznesu. Ktoś uczy się w Polsce, a kto inny w Czechach – to dobrze. Najważniejsze, aby absolwenci tych „uniwersytetów europejskiego życia” mieli gdzie i chcieli wracać”.

W wypowiedzi Zełeńskiego, a ściśle rzecz ujmując jego sztabu, uderza przede wszystkim podtrzymanie paternalistycznego tonu w relacjach polsko-ukraińskich. Jeśli śledzić na bieżąco ukraińską politykę i wypowiedzi tamtejszych elit, coraz częściej można usłyszeć apele o to, aby Polska przestała traktować Ukrainę jak ucznia, a siebie, jak jej ambasadora w UE (o czym mówił jeszcze minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski), a zaczęła traktować ją po partnersku.

Nic dziwnego, że naród od wieków żyjący pod czujnym okiem „większego brata”, alergicznie reaguje na takie stwierdzenia. Jeszcze w 2017 roku na łamach Eastbooka pisał o tym Witalij Portnikow, wprost stwierdzając: „Ukrainie nie jest potrzebny polski adwokat – czas tej adwokatury skończył się w 2014 roku, kiedy upadł ostatni autorytarny reżim, który Polska mogłaby bronić przed „starą Europą”. Ukrainie potrzebny jest przyjaciel i partner – rozumiejący, do jakiego stopnia interesy naszych państw zbliżyły się w przeciągu ostatnich lat”. Postulat ten regularnie jest z resztą podnoszony przez ukraińskich uczestników Forum Polsko-Ukraińskiego organizowanego przez polską Fundację im. Stefana Batorego i ukraińską Międzynarodową Fundację Odrodzenie.

Zełeński unika jakichkolwiek drażliwych tematów. Z jego wypowiedzi maluje się sielankowy obraz Polski, w której Ukraińcy z uwielbieniem patrzą na Polaków. Ani słowa o animozjach na tle historii czy przypadkach aktów antyukraińskich w Polsce. Ani słowa nie pada też o tak problematycznej dla Polski kwestii jak wznowienie ekshumacji Polaków zamordowanych i poległych na Ukrainie czy o kwestii gloryfikacji UPA i Stepana Bandery na Ukrainie.

Wybadaniu tych kwestii służyło kolejne pytanie, gdzie ciężko już uciec w sielankową narrację.

Spór historyczny – piszmy historię, czyli Euro 2012

Zełeński swoją odpowiedź na pytanie o stosunek do polsko-ukraińskiego sporu historycznego, zaczyna konstatacją, że „cała historia naszych wzajemnych relacji jest sprzeczna”, co jest naturalne u sąsiadów. Jego zdaniem historię należy „pamiętać i nie wolno jej przeinaczać, ale nie powinna ona ciążyć na współczesności”.

„Historii należy się uczyć, pamiętać ją i w żadnym wypadku nie zapominać. Naziści chcieli wymazać nasze narody z kart historii. Potem komuniści próbowali przepisać historię naszych narodów. Czy powinniśmy ich naśladować? Historyczna niepamięć lub dewastacja historii rodzi nienawiść i nieporozumienie”.

Jako remedium Zełeński proponuje zwrócenie się ku przyszłości, porównywalne z doktryną „grubej kreski”:

„Zapisujmy nowe strony w naszej wspólnej historii. Pozytywne wydarzenia, produktywną współpracę, jak na przykład Euro 2012”.

Bez względu na to, zdaniem lidera wyścigu o fotel prezydencki na Ukrainie, potrzebny jest nam „fachowy dialog”.

„Z naszej strony ja gwarantuję zabezpieczenie tego dialogu. Ale jestem pewny, że w stosunkach między naszymi narodami (czeka nas – red.) piękna przyszłość”.

Niestety i tym razem Wołodymyr Zełeński, w sposób wręcz zaskakujący, uniknął dotykania konkretnych tematów. Jego wypowiedź można by przyłożyć praktycznie do każdych relacji bilateralnych, oprócz państw pogrążonych w konflikcie zbrojnym.

Jest to o tyle zaskakujące, że każdy, mający choć zdawkowe pojęcie o relacjach polsko-ukraińskich, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że niemożliwe jest po prostu ich przemilczenie i „zapisywanie nowych kart”.

Z jednej strony na Ukrainie nie znikną środowiska domagające się upamiętnienia i podkreślenia wkładu OUN i UPA w niepodległość Ukrainy. Sprawa może nabrać jeszcze większej dynamiki wraz z uchwaleniem „ustawy dekolonizacyjnej”, która pozwoliłaby na likwidację polskiej spuścizny np we Lwowie. Nie można tak po prostu przemilczeć tej kwestii – trzeba się do niej odnieść.

Z drugiej strony mrzonką jest łudzenie się, że Polska przestanie domagać się od Ukrainy zgody na ekshumację Polaków pomordowanych i poległych na Ukrainie czy uznania rzezi wołyńskiej za ludobójstwo na narodzie polskim. Zwłaszcza w przypadku wygranej PiS w kolejnych wyborach, na co najprawdopodobniej się zapowiada. Ponownie – do tej kwestii trzeba się odnieść mówiąc o relacjach polsko-ukraińskich, bo prędzej czy później ona się pojawi.

Współpraca gospodarcza – angielskie sądy i ziemia dla Polaków

W tej części pytaliśmy kandydatów o to, jakie ich zdaniem są najbardziej perspektywiczne obszary współpracy polsko-ukraińskiej. W tym zakresie Zełeński wskazał na kwestie gospodarcze.

Nie traktuje on żadnego obszaru współpracy priorytetowo, a zależy mu przede wszystkim na zaangażowaniu Polaków w inwestycje na Ukrainie. W tym zakresie, w przeciwieństwie do polityki historycznej, pojawiają się bardzo konkretne, ale i kontrowersyjne, propozycje.

Gównym interesem narodowym Ukrainy w odniesieniu do innych państw zachodnich, w tym Polski, zdaniem Zełeńskiego jest przyciągnięcie inwestycji. Tutaj, jego zdaniem, główną barierą dla przedsiębiorców jest stan ukraińskiego sądownictwa i brak równości wobec prawa.

„(…) mam zamiar zabezpieczyć równość wszystkich wobec prawa poprzez likwidację nietykalności prezydenta, deputowanych do Rady Najwyższej i sędziów, jak i likwidację wszystkich „przywilejów stanowych”. Następnie zrealizuję sprawną reformę sądownictwa. Mam zamiar stworzyć niezależny Najwyższy Sąd Gospodarczy, gdzie zatrudnieni zostaną sędziowie i prawnicy z Wielkiej Brytanii, USA i Kanady, którzy zabezpieczą interesy biznesu bazując na prawie brytyjskim”.

Kolejnym etapem przyciągania inwestorów z Polski ma być zdjęcie moratorium na handel ziemią, czyli dopuszczenie do wolnego obrotu gruntami rolnymi.

„Jeżeli chodzi o najbliższe plany, to nie przedłużę moratorium na handel ziemią. Tak więc jestem pewien, że nasze grunty rolne, w najbliższym czasie, staną się jeszcze bardziej atrakcyjne dla polskich partnerów”.

Moratorium na handel ziemią jest przedmiotem ostrego sporu na Ukrainie. Z jednej strony likwidacji moratorium domaga się Międzynarodowy Fundusz Walutowy i część deputowanych ukraińskich. Z drugiej strony sprzeciwia się temu większość rolników. Ich zdaniem uwolnienie handlu ziemią doprowadziłoby do olbrzymiej koncentracji ziemi w rękach kilku oligarchów na skalę porównywalną tylko z koncentracją przemysłu w latach 90-tych.

Jako argument świadczący o takim ryzyku można przywołać wniosek Alieksieja Muszaka – lidera grupy deputowanych opowiadających się w 2017 roku za zdjęciem moratorium. Media ujawniły, że ma on powiązania rodzinne z Andriejem Wieriewskim – deputowanym z Partii Regionów w czasach prezydentury Janukowycza, właściciela olbrzymiego holdingu rolnego Kernel Holding. Już zatem dwa lata temu najbardziej na zdjęciu moratorium zależało deputowanemu powiącanemu z oligarchią. Firma Kernel Holding z resztą jest notowana na warszawskiego giełdzie, więc teoretycznie spełniałaby warunek inwestycji z Polski.

Wspólne bezpieczeństwo – broń z Polski i udział w procesie mińskim

Największe pole do współpracy polsko-ukraińskiej Zełeński widzi w sektorze obronnym i szeroko pojmowanym bezpieczeństwie. Jego zdaniem to co łączy Polskę z Ukrainą, to podobna percepcja zagrożenia, którego źródłem jest Rosja.

W tej kwestii głównym celem Ukrainy powinno być wzmocnienie własnego potencjału obronnego poprzez modernizację armii. I właśnie w tym zakresie pomóc mogłaby Polska.

„Pożądanym byłoby również poszukiwanie ścieżki do współpracy biznesowej i inwestycyjnej w sferze obronnej”.

Kandydat na prezydenta ma również ofertę o charakterze dyplomatycznym dla Polski:

„Jestem otwarty na dyplomatyczne uczestnictwo Polski w rozmowach dotyczących Donbasu i Krymu” oraz „(…) dołączenie Polski do rozmów (w ramach mińskiego procesu pokojowego – red.). Byłoby to nie tylko logicznym z punktu widzenia zasad polityki międzynarodowej, ale również korzystnym dla Ukrainy”.

Oferta dla każdego

Czytając odpowiedzi nadesłane naszej redakcji przez sztab Wołodymyra Zełeńskiego nie sposób odnieść wrażenia, że zwyczajnie nie posiada on wizji wzajemnych relacji. Tematy drażliwe, związane z historią, zostały kompletnie pominięte, mimo że to one są obecnie największym hamulcem rozwoju współpracy Warszawy z Kijowem. Trochę więcej konkretów pojawiło się w kwestii współpracy militarnej i gospodarczej. Mowa przede wszystkim o zaangażowaniu polskiej zbrojeniówki w wyposażenie ukraińskiej armii i włączenie Warszawy do procesu mińskiego. W kwestiach gospodarczych pojawiła się oferta zdjęcia memorandum na handel ziemią i utworzenia niezależnego sądu gospodarczego.

Czytając te propozycje ciężko nie odnieść jednak wrażenia, że podobna lista mogłaby zostać rozesłana przez sztab Zełeńskiego do dziennikarzy z każdego państwa zachodniego. W rezultacie po jej przeczytaniu wiemy tyle, że Zełeński wciąż pozostaje kandydatem nieprzewidywalnym.

Facebook Comments
Maciej Zaniewicz
Redaktor naczelny polskojęzycznej wersji Eastbook.eu

Absolwent stosunków międzynarodowych i rosjoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisze i czyta na temat Europy Wschodniej.

Kontakt: maciej.zaniewicz@eastbook.eu

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY